Niemal wszystko, co wiecie o tej sprawie, jest kłamstwem. Zanim następnym razem pomyślicie, że można wygrać miliony za oparzenie kawą z sieciówki, warto poznać fakty "najbardziej niezrozumianej" sprawy w Ameryce. Sprawy, która stała się nie tylko medialną sensacją na całym świecie, ale i pożywką dla komediantów, kreskówek i krzykliwych nagłówków. Sprawy, którą od niemal 30 lat powtarzamy w nieprawdziwej wersji.

Amerykanka Stella Liebeck 26 lat temu zamówiła kawę w okienku na wynos sieci McDonald’s. Rozlała napój na siebie, poparzyła się i wygrała w sądzie 2,9 miliona dolarów. Jednym słowem: szybko i absurdalnie zarobione duże pieniądze. Tak tę historię zna większość z nas. Tak prezentowały ją media. Prawda o tej historii jest jednak dużo bardziej skomplikowana.

Nie kierowca, a pasażer

27 lutego 1992 roku 79-letnia Liebeck kupiła kawę oraz śniadanie w okienku na wynos McDrive w mieście Albuquerque, w stanie Nowy Meksyk. Siedziała na miejscu pasażera, a samochód prowadził jej wnuczek, Christopher Tiano. Właśnie odwozili wujka na lotnisko.

Gdy odebrali zamówienie, Chris zaparkował na restauracyjnym parkingu, by pani Liebeck mogła spokojnie wypić napój. Kubek z kawą umieściła pomiędzy nogami. W samochodzie, którym jechali, nie było uchwytów na napoje. Gdy Stella podnosiła pokrywkę, by dodać do kawy cukru i śmietanki, gorący napój rozlał się na jej uda. Był prawie wrzący.

- Pamiętam tylko, że próbowałam wysiąść z samochodu. Krzyczałam, nie byłam świadoma jak mocno jestem poparzona. Pamiętam, że to potwornie bolało - mówiła Liebeck w filmie dokumentalnym "Hot Coffee" w reżyserii Susan Saladoff.

Poparzenia były na tyle poważne, że kobieta doznała szoku. Jej wnuczek natychmiast zabrał ją do szpitala.

Oparzenia

Obrażenia, których doznała Liebeck są dla sprawy kluczowe. Większość osób słysząc o poparzeniu kawą, myśli o lekkim bólu i zaczerwienieniu.

- Jedna rzecz to usłyszeć, druga zobaczyć - wyjaśnia w dokumencie "Hot Coffee" synowa kobiety, pielęgniarka Barbara Liebeck.

Tymczasem oparzenia, których doznała Stella, określono na te drugiego i trzeciego stopnia. Poparzone zostało 16 proc. ciała, w czym 6 proc. było oparzone w stopniu trzecim. Obrażenia częściowo wymagały przeszczepu skóry. Choć kobieta w szpitalu spędziła jedynie osiem dni, całkowite leczenie trwało ponad dwa lata. Liebeck została trwale oszpecona, a jej sprawność była mocno ograniczona.

Jak przyznaje Judy Allen, córka kobiety, "mama nigdy nie wróciła w pełni do zdrowia". Koszty leczenia obliczono na około 10 tysięcy dolarów.

Miliony? Nie, 800 dolarów

Pani Liebeck nie miała zamiaru nikogo pozywać. Jej rodzina uznała jednak, że restauracja powinna pokryć koszty leczenia więc napisali list, w którym prosili o sfinansowanie hospitalizacji. Zwrócili również uwagę sieci, że kawa mogła być zbyt gorąca z powodu zepsutej maszyny, którą należy naprawić, by podobna historia nie przydarzyła się nikomu więcej.

McDonald’s nie czuł się jednak odpowiedzialny. Zaoferował kobiecie 800 dolarów i dwukrotnie odmówił ugody. To właśnie wtedy zapadła decyzja, by sprawiedliwości dochodzić w sądzie.

- Nie chodziło mi o pieniądze. Chciałam jedynie, by obniżyli temperaturę swoich napojów, żeby nikomu nie przydarzyło się to, co mnie - wyjaśniała Stella w "Hot Coffee".

Zgodnie z polityką McDonald’s, kawa podawana w restauracjach miała temperaturę 82–88°C. Jak udowodnił biegły sądowy ds. oparzeń, napój o takiej temperaturze może spowodować oparzenia trzeciego stopnia w ciągu nawet 15 sekund. W jego ocenie, kawa nie powinna mieć temperatury wyższej niż 60°C, bo w razie oparzenia nie spowodowałaby tak ciężkich obrażeń. McDonald’s bronił swojego stanowiska, próbując przekonać, że klienci kupujący kawę na wynos nie spożywają jej od razu, stąd jej wysoka temperatura.

Podczas procesu wykazano, że między 1983 a 1992 rokiem aż 700 osób wniosło pozwy o oparzenia kawą z sieci McDonald’s. Wśród poszkodowanych były dzieci, a także osoby z obrażeniami podobnymi do tych pani Liebeck. Co więcej, okazało się, że sieciówka wydała na ugody w sprawach oparzeń ponad 500 tysięcy dolarów. Ówcześnie, firma postanowiła nie zmieniać temperatury serwowanych napojów. Jak wykazał ekspert z ramienia restauracji, oparzenia zdarzały się "niezwykle rzadko", raz na 24 miliony sprzedanych kaw.

Liebeck i jej prawnik zażądali od restauracji trzech milionów dolarów. Dwa lata po zdarzeniu, w 1994 roku, ława przysięgłych uznała, że Stella Liebeck przyczyniła się w 20 proc. do powstania szkody.

Przysięgli przyznali Liebeck 200 tysięcy dolarów odszkodowania za jej cierpienie i koszty leczenia, które zredukowano o wspomniane 20 proc. do kwoty 160 tysięcy dolarów. Przyznano jej także 2,7 miliona dolarów odszkodowania za straty moralne, przyjmując za podstawę wyliczenia dwudniowy przychód ze sprzedaży kawy w McDonald’s. Ten za dzień wynosił około 1,35 milionów dolarów.

Sędzia prowadzący sprawę zredukował wysokość odszkodowania do 480 tysięcy dolarów, jednocześnie zauważając, że zachowanie McDonald’s było "umyślne, lekkomyślne i zuchwałe" (z ang. "willful, wanton and reckless" - red.). Później strony zdecydowały się na ugodę i poufną kwotę,  szacowaną m.in. przez media na około 500 tysięcy dolarów.

"Wylej kubek kawy, zarób miliony"

Skoro obrażenia były tak rozległe, a wyrok uzasadniony, skąd zła sława całej historii?

- Jest dziś tak gorąco, że oblałem swoje uda kawą z Maca, żeby się ochłodzić - żartuje bohater popularnej kreskówki "Futurama". W "Kronikach Seinfelda", znanym amerykańskim sitcomie, jeden z głównych bohaterów - Kramer - rozlewa na siebie kawę w kinie, a jego prawnik zapewnia go: wyjdziesz z sali sądowej bogaty.

Media, a zwłaszcza telewizja rozrywkowa, szybko podłapały kontrowersyjny temat. Wątek poparzenia był wałkowany w wieczornych talk-shows, a prasa drukowała historię w coraz krótszej wersji. Po raz pierwszy sprawą zajęło się "The Albuquerque Journal", a w świat podały ją agencje prasowe takie jak Associated Press czy Reuters.

Niestety, im bardziej skracano historię, tym więcej faktów tracono. - 697 słów w "The Albuquerque Journal" stało się 349 słowami w AP, a w niektórych gazetach nie było to więcej niż 48 słów - tłumaczy w "Hot Coffee" John Llewellyn, profesor ds. komunikacji uniwersytetu Wake Forest w Północnej Karolinie. - 48 słów nie może zbyt wiele wytłumaczyć. "Kobieta, kawa, miliony" brzmi jak zdzierstwo - dodaje.

W 2009 roku, czyli 15 lat po rozwiązaniu sprawy, popularny piosenkarz country Toby Keith wyśmiewał amerykańskie stereotypy w piosence "American Ride": spill a cup of coffee, make a million dollars (z ang. "wylej kubek kawy, zarób miliony" - red.).

Sprawa wracała jako "macierz" z każdym głośnym i absurdalnym pozwem. W 2005 roku w Karolinie Południowej mężczyzna pozwał pralnię za zgubione spodnie na 67 milionów dolarów. Według Chicago Sun Times, pewna kobieta pozwała sklep "pod chmurką" za… atak wiewiórki, argumentując, że nie została odpowiednio ostrzeżona przed tymi zwierzętami. Przyznawać nawet zaczęto "Stella Awards" - nagrody za "najbardziej szalone, oburzające i absurdalne" procesy sądowe.Temat wciąż odżywał.

- Czy naprawdę musimy to przeżywać na nowo i na nowo, i na nowo? - podsumowuje zgorzkniała córka Stelli.

Zmiany

Historii oparzenia zaszkodziła również forsowana w latach 90. w Ameryce wielka reforma tzw. "tort law" (prawo deliktowe). Opowiadały się za nią wielkie koncerny, bo nowe prawo na poziomie federalnym miałoby wyprowadzić niezadowolonych konsumentów z sal sądowych. Chodziło o nałożenie ograniczeń, które nie pozwalałyby na uzyskanie odszkodowania większego niż ustalony limit. Reformę zawetował Bill Clinton, ale koncerny przeforsowały ją na poziomie stanowym. "Tort law" sprzeciwiał się w 2009 roku podczas swojej prezydentury Barack Obama.

Jak później donosiły amerykańskie media, wielkie biznesy finansowały w latach 90. nagonkę medialną, wykorzystując do tego sprawę Liebeck. W komunikatach społecznych starały się nadać sprawie jak najbardziej negatywny i absurdalny wydźwięk.

I tak telewizja, skróty prasowe oraz sitcomowe żarty sprawiły, że historia wielkiego cierpienia i precedensowego wyroku została zapamiętana jako wygrana na sądowej loterii.

Stella Liebeck zmarła w 2004 roku. Miała 91 lat. Sprawa ciągnęła się za nią całe życie.

- Cały czas czuła się atakowana - wspomina córka.

McDonald’s sprzedaje dziś kawę o temperaturze niższej o ok. 10°C, a na opakowaniach umieszcza widoczne ostrzeżenia, aby uniknąć odpowiedzialności. Wiele firm sprzedających kawę zmieniło opakowania, większość produkowanych dziś samochodów ma także specjalne uchwyty na napoje.

Sprawa Stelli Liebeck jest omawiana na wydziałach prawa całego świata jako podstawowy przykład prawa deliktowego.

O prawdę zawalczyła kilka lat temu Susan Saladoff, tworząc dokument "Hot Coffee". Sprawą zajął się także New York Times.

Autor:  Antonina Długosińska toteraz.pl
Źródło:  Konkret24; New York Times; zdjęcie tytułowe: Pexels

Pozostałe

Internetowy łańcuszek o "bezdomnym pastorze" - mądra i pouczająca opowieść, ale nieprawdziwa

Użytkownicy Facebooka masowo udostępniają wpis o eksperymencie pastora Jeremiaha Steepeka, który przebrał się w ubogie ubranie i incognito pojawił się w swojej nowej parafii. To poruszająca historia o konieczności dzielenia się dobrami doczesnymi z drugim człowiekiem. Wielu użytkowników serwisu uwierzyło w jej autentyczność. Opowieść jest fikcyjna, choć jej elementy bazują na prawdziwych wydarzeniach. Zdaniem eksperta, takie historie mogą powstawać dla celów komercyjnych.

Czy Afryka jest większa, czy mniejsza od Grenlandii? 450 lat siatki Merkatora

Mija 450 lat od kiedy flamandzki kartograf Gerard Merkator przedstawił swoje autorskie odwzorowanie świata. Powstałe dzięki jego pomysłowi mapy weszły do powszechnego użycia w nawigacji. Do dziś służą jako punkt odniesienia w wielu profesjonalnych i amatorskich zastosowaniach. Mapy opracowane przy wykorzystaniu metody Merkatora są jednak poważnie zniekształcone. Nie wszyscy ich użytkownicy zdają sobie z tego sprawę.

"Przysłowie stare jak świat". Od 300 lat opisuje fake newsy

Przy okazji pożaru katedry Notre Dame w Paryżu, można było zaobserwować niezwykłą szybkość, z jaką w mediach społecznościowych na całym świecie rozchodziły się fałszywe informacje i spiskowe teorie. Konkret24 i wiele zagranicznych redakcji fact-checkingowych opisały je niemal równocześnie z końcem akcji gaśniczej paryskich strażaków. Nic jednak lepiej nie opisuje tej sytuacji, jak słynne powiedzenie "zanim prawda włoży buty, kłamstwo obiegnie świat".

Igły z HIV na stacjach paliw? Uwaga na... fejka

W maju 2017 roku na "spotterskich" stronach większych miast pojawiły się zdjęcia igły doczepionej do pistoletu dystrybutora paliwa i informacja, że była ona skażona HIV. W tym samym czasie zdjęcie z podobnym opisem krążyło także m.in. w amerykańskim internecie. "Fake news" dementowano wówczas wielokrotnie. Wrócił kilka dni temu.

Koniec 70-letniej teorii spiskowej o śmierci Rudolfa Hessa

Rudolf Hess, jeden z najbliższych współpracowników Hitlera, miał zostać zamordowany, a karę więzienia zamiast niego odbywał figurant. To popularna teoria spiskowa sięgająca końca II wojny światowej. Wyniki badań DNA opublikowane w "Forensic Science International: Genetics" właśnie doprowadziły do jej obalenia.

Erupcja fałszu. Wulkany i polityka

Mit o tym, że wulkany emitują więcej dwutlenku węgla niż ludzie wciąż rozpala wyobraźnię. W piątek w Sejmie poseł Jakub Kulesza z koła Wolność i Skuteczni stwierdził z mównicy, że "trzy wulkany spośród 800, które emitują dwutlenek węgla, emitują więcej tego dwutlenku niż cała polska gospodarka". Nie, nie robią tego.

Gdzie mieszka Święty Mikołaj?

Święty Mikołaj jest jedną z najbardziej tajemniczych postaci współczesnego świata. Nawet w przypadku pytania o to skąd jest i gdzie żyje, odpowiedź nie jest prosta.