Kupowanie przez Polaków dużych zapasów papieru toaletowego w czasach niepokoju nie jest niczym wyjątkowym na tle innych krajów. Nie jest też dziedzictwem PRL-u. Ekonomiści określają to zachowanie "złudzeniem zerowego ryzyka" i chęcią zapewnienia sobie poczucia bezpieczeństwa.

Rosnąca liczba zachorowań na koronawirusa, odwołanie imprez masowych, zamknięcie szkół i placówek kulturalnych spowodowały, że Polacy ruszyli do sklepów robić zapasy. W mediach społecznościowych pojawiają się zdjęcia wypełnionych po brzegi wózków w supermarketach. Uwagę wielu przykuwają szczególnie ogromne ilości kupowanego papieru toaletowego.

Minister zdrowia zapowiada, że zostanie wprowadzony stan zagrożenia epidemiologicznego

"Ale to Polacy mają w genach tę konieczność kupowania papieru toaletowego, czy jak? Zmutowało im się w PRLu?" - zapytała na Twitterze Agnieszka Romaszewska, dyrektor Biełsat TV.

"Przepraszam za mą ignorancję, ale czy Państwo rozumieją dlaczego w czasie epidemii ludzie wykupują akurat papier toaletowy? A nie np. spirytus kamforowy albo proszek do prania?" - dziwił się też na Twitterze dziennikarz TVN24 Konrad Piasecki.

"AAA Wymienię kilogram wołowiny na papier toaletowy" - ironizował Robert Gwiazdowski, ekspert z z Centrum im. Adama Smitha.

W komentarzach do wpisów tego typu pojawiały się sugestie, że Polacy powielają zachowania z czasów kryzysu lat 80. "Może to pewien rodzaj traumy historycznej? PRL to między innymi polowanie na owo dobro, którego zawsze brakowało..." - zauważył jeden z internautów. "Normalnie większość rodzin wychodzi rano i wraca wieczorem. W tym czasie korzysta z papieru toaletowego w szkołach i w pracy. Wystarczy kilka dni przymusowego zamknięcia w domu i zwyczajowe zapasy się kończą" – sugerował autor innego komentarza.

"Ludzie lubią myśleć, że coś robią"

Jak się okazuje, wykupowanie papieru toaletowego w obliczu kryzysu czy niepewnej sytuacji wcale nie jest polską specjalnością. Chęć gromadzenia określonych produktów nie jest też pozostałością typową dla krajów doświadczonych gospodarką nakazowo-rozdzielną z byłego bloku komunistycznego.

W mediach społecznościowych można znaleźć bowiem wpisy ze Stanów Zjednoczonych, Australii czy wielu innych krajów podobne do tych w polskim Internecie. Zjawisko kupowania na zapas dużych ilości papieru toaletowego wyśmiewał Trevor Noah w amerykańskim programie satyrycznym "The Daily Show". Wózki pełne produktów higienicznych, kolejki do kas i kuriozalne przykłady rywalizacji klientów o opakowania papieru toaletowego - to ponadnarodowy fenomen. Portal The Conversation zapytał czterech ekspertów o przyczyny jego powstawania.

Doktor Brian Cook z Uniwersytetu w Melbourne, zajmujący się zarządzaniem ryzykami, podejrzewa, że zjawisko to ma związek z ludzkimi reakcjami na stres - wyraża potrzebę komfortu i bezpieczeństwa. "Magazynowanie papieru toaletowego jest stosunkowo tanim przedsięwzięciem, a ludzie lubią myśleć, że 'coś robią', gdy czują się zagrożeni" - tłumaczy dr Cook.

Ma też praktyczne wytłumaczenie zjawiska: "Papier toaletowy jest produktem, który zajmuje dużo miejsca, nie jest więc czymś, czego ludzie mają dużo w normalnych okolicznościach" - tłumaczy dr Cook. Podkreśla również, że wiele osób dotkniętych grypopodobnymi chorobami korzysta z papieru toaletowego jak z jednorazowych chusteczek i chce zabezpieczyć się na zapas na wypadek zachorowania.

Złudzenie zerowego ryzyka

Odpowiedzi na pytanie o masowe wykupowanie papieru toaletowego poszukiwał też ekonomista dr Jay Zagorski z Uniwersytetu Bostońskiego. W The Conversation tłumaczy, że kupowanie papieru w dużych ilościach to przykład "złudzenia zerowego ryzyka" [ang. zero risk bias]. Chodzi o sytuację, w której ludzie starają się wyeliminować ryzyko powierzchownie, nie podejmując działań rzeczywiście redukujących ryzyka i zagrożenia.

Zdaniem dr Zagorskiego przechowywanie produktów daje poczucie bezpieczeństwa, co jest istotne w chwili zmagania się z nową chorobą, którą można kontrolować w ograniczonym zakresie. "Możemy jednak kontrolować takie rzeczy jak posiadanie wystarczającej ilości papieru toaletowego w przypadku poddania nas kwarantannie" - tłumaczy dr Zagorsky. Podkreśla, że możliwe jest, iż człowiek jest "biologicznie zaprogramowany" do przechowywania.

Polska czołowym eksporterem papieru toaletowego

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w Polsce systematycznie rośnie produkcja papieru toaletowego - od 2000 roku wzrosła ponad trzykrotnie. Od 2014 roku produkujemy ponad 300 tys. ton papieru toaletowego rocznie.

Produkcja papieru toaletowego w Polsce
Produkcja papieru toaletowego w Polsce Foto: Konkret24 / GUS

W ostatnich czterech latach do Polski sprowadzano nie więcej niż 24 tys. ton papieru toaletowego rocznie. O wiele więcej tego surowca eksportujemy. W ostatniej dekadzie eksport rośnie. W 2018 roku sprzedano za granicę blisko 110 tys. ton o wartości ok. 626 mln zł. Według niepełnych danych za 2019 rok (od stycznia do listopada) eksport wyniósł ponad 102 tys. ton (ok. 605 mln zł).

Eksport papieru toaletowego w krajach Europy w 2018 roku
Eksport papieru toaletowego w krajach Europy w 2018 roku Foto: Konkret24/Eurostat

Polska należy do czołowych europejskich eksporterów papieru toaletowego. W 2018 roku najwięcej eksportowały Niemcy – ponad 220 tys. ton, Włosi – 128,5 tys. i Francuzi – 115,5 tys.

Autor:  Krzysztof Jabłonowski
Źródło:  Konkret24; zdjęcie: Pixabay

Pozostałe

Teorie spiskowe o koronawirusie - niebezpieczne dla społeczeństw

Szerzące się teorie spiskowe dotyczące przyczyn pandemii koronawirusa mogą się okazać równie niebezpieczne dla społeczeństw jak sam wirus. Sprzyjają wzrostowi ataków rasistowskich bądź wrogich zachowań wobec wybranych grup społecznych. Antidotum na nie jest rzetelna informacja.

Nie, te metody nie chronią przed zakażeniem koronawirusem

Czosnek działa przeciwbakteryjnie, ale nie ochroni przed koronawirusem. Wódka nie zawsze skutecznie odkazi ręce. Częste picie wody nie wypłucze z organizmu wirusa. Obalamy teorie na temat tego, jak się chronić przed COVID-19.

Nie, "Simpsonowie" nie przewidzieli epidemii koronawirusa

Internauci udostępniają w sieci grafiki potwierdzające, że twórcy serialu "Simpsonowie" rzekomo przewidzieli pojawienie się koronawirusa. To nieprawda - wskazywane kadry pochodzą z dwóch różnych odcinków, jeden został przerobiony i w oryginale nie informuje o koronawirusie.

Zagadka "Mazurka Dąbrowskiego". Zapłakany ojciec czy zapłakana Basia?

W oficjalnej i obowiązującej wersji naszego hymnu, w czwartej zwrotce padają słowa "Już tam ojciec do swej Basi mówi zapłakaNY". Istnieje jednak interpretacja, zgodnie z którą zdanie początkowe tej zwrotki powinno brzmieć: "Już tam ojciec do swej Basi mówi zapłakanNEJ". Autorzy tej teorii są zdania, że taki zapis wynika ze sposobu pisania Józefa Wybickiego, autora słów "Mazurka Dąbrowskiego".

Internetowy łańcuszek o "bezdomnym pastorze" - mądra i pouczająca opowieść, ale nieprawdziwa

Użytkownicy Facebooka masowo udostępniają wpis o eksperymencie pastora Jeremiaha Steepeka, który przebrał się w ubogie ubranie i incognito pojawił się w swojej nowej parafii. To poruszająca historia o konieczności dzielenia się dobrami doczesnymi z drugim człowiekiem. Wielu użytkowników serwisu uwierzyło w jej autentyczność. Opowieść jest fikcyjna, choć jej elementy bazują na prawdziwych wydarzeniach. Zdaniem eksperta, takie historie mogą powstawać dla celów komercyjnych.

Czy Afryka jest większa, czy mniejsza od Grenlandii? 450 lat siatki Merkatora

Mija 450 lat od kiedy flamandzki kartograf Gerard Merkator przedstawił swoje autorskie odwzorowanie świata. Powstałe dzięki jego pomysłowi mapy weszły do powszechnego użycia w nawigacji. Do dziś służą jako punkt odniesienia w wielu profesjonalnych i amatorskich zastosowaniach. Mapy opracowane przy wykorzystaniu metody Merkatora są jednak poważnie zniekształcone. Nie wszyscy ich użytkownicy zdają sobie z tego sprawę.

"Przysłowie stare jak świat". Od 300 lat opisuje fake newsy

Przy okazji pożaru katedry Notre Dame w Paryżu, można było zaobserwować niezwykłą szybkość, z jaką w mediach społecznościowych na całym świecie rozchodziły się fałszywe informacje i spiskowe teorie. Konkret24 i wiele zagranicznych redakcji fact-checkingowych opisały je niemal równocześnie z końcem akcji gaśniczej paryskich strażaków. Nic jednak lepiej nie opisuje tej sytuacji, jak słynne powiedzenie "zanim prawda włoży buty, kłamstwo obiegnie świat".