"Podobno Czarzasty mówił w Radiu Zet, że kobiety będą i tak bite na ulicach, ale za to będą miały szpitale powiatowe. Czy to prawda?" - zapytał jeden z internautów krytykujących szefa Lewicy za słowa, jakie miał powiedzieć w radiowym wywiadzie. Sprawdziliśmy: to nieprawdziwa relacja z jego wypowiedzi.

Internautów oburzyła wypowiedź, której w radiowej rozmowie miał udzielić wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, gdy 5 maja był gościem Radia Zet. Po tym wywiadzie na Twitterze zaczął krążyć wpis o treści: "Czarzasty mówi w Radiu Zet, że 'Kobiety są bite na ulicach i będą bite. Najważniejsze, że będą miały gdzie leczyć, bo my walczymy o szpitale powiatowe'... zacny argument". Słowa, jakich miał użyć Czarzasty, umieszczono w nawiasie, co miało wskazywać, że to cytat. Wpis pojawił się na koncie o nazwie @AMSkska (dziś konto już nie istnieje).

Wpis, który wywołał dyskusję. Konto już nie istnieje
Wpis, który wywołał dyskusję. Konto już nie istnieje Foto: Twiiter

Rzekomą wypowiedź szefa Lewicy natychmiast zaczęli komentować użytkownicy Twittera. "Ależ to żenujący komentarz, tak jak Czarzastego o tym, że kobiety będą dalej bite na ulicach, ale dzięki Lewicy będą miały gdzie się leczyć. To są granice, których nie powinni przekraczać, ale arogancja widzę dopadła towarzystwo" - napisała w toczącej się dyskusji jedna internautka. "Podobno Czarzasty mówił w Radiu Zet że Kobiety będą i tak bite na ulicach ale za to będą miały szpitale powiatowe. Czy to prawda?" - pytał inny użytkownik Twittera. "W swojej tyradzie w Zetce Włodzimierz Czarzasty poinformował dziś, że kobiety i tak będą bite na ulicach.. Ale dzięki funduszowi.. Na szpitale... Będą miały gdzie się... leczyć... Amen" - to wpis kolejnej internautki (pisownia wszystkich postów anonimowa).

Porozumienie Lewicy z PiS

Na trwającą na Twitterze dyskusję zwrócił uwagę Maciej Bąk, trójmiejski dziennikarz Radia Zet. I szybko zareagował: "Oczywiście taka wypowiedź nie padła, co nie przeszkodziło setkom osób udostępniać ją i komentować. Jak ktoś się chce przekonać, to oryginalna wypowiedź pada w 29 minucie rozmowy (jest dostępna na FB Radia ZET). Ale po co sprawdzać skoro można pohisteryzować i poszczuć prawda?" - napisał na Twitterze.

Co więc powiedział szef Lewicy?

Krytyka "lewicy Kaczyńskiej"

3 maja do Brukseli polski rząd wysłał Krajowy Plan Odbudowy, a dzień później Sejm przyjął projekt ustawy w sprawie ratyfikacji decyzji, która umożliwi uruchomienie unijnego Funduszu Odbudowy. Głosowało 456 posłów. 290 było za, 33 przeciw, a 133 się wstrzymało. Zgodnie z zapowiedziami wraz z posłami Prawa i Sprawiedliwości "za" głosowali parlamentarzyści Lewicy, a ponadto Koalicja Polska i Polska 2050. Konfederacja i Solidarna Polska głosowały "przeciw". Koalicja Obywatelska wstrzymała się od głosu. Teraz projektem zajmie się Senat.

Wynik głosowania był efektem porozumienia Lewicy z PiS, do którego doszło pod koniec kwietnia. Oburzyło to nie tylko resztę opozycji, ale też wyborców Lewicy. "Lewica dzisiaj zdradziła opozycję za ułudę wpływu" - mówił na briefingu prasowym poseł KO Bartłomiej Sienkiewicz. "Tydzień temu urodziła się w Polsce lewica Kaczyńska" - stwierdził w "Kawie na ławę" w TVN24 wicemarszałek Senatu Michał Kamiński (Polskie Stronnictwo Ludowe).

Przedstawiciele Lewicy bronili się, że rząd zgodził się przecież na ich postulaty. "Skłoniliśmy rząd do rozmów. Doprowadziliśmy do tego, że rząd zaczął rozmawiać z opozycją na temat największego planu Marshalla - nie tylko dla Polski, ale dla całej Europy. Nie możemy zmarnować tej szansy. Nie możemy doprowadzić do tego, że duża część społeczeństwa, ludzi, którzy mają nadzieję, że władza będzie odpowiedzialna, że parlamentarzyści i parlamentarzystki będą odpowiedzialni za przyszłość Polek i Polaków zmarnują tę okazję" - tłumaczył na konferencji prasowej europoseł Robert Biedroń.

"Posłanka Biejat gazem w twarz dostała i będzie dostawała, bo będziemy nadal na tych strajkach"

Podczas wywiadu w Radiu Zet Włodzimierz Czarzasty m.in. odpowiadał na zarzuty innych ugrupowań opozycyjnych dotyczące układu Lewicy z PiS. Audycji można odsłuchać na profilach radia w mediach społecznościowych.

W internetowej części, gdy goście zazwyczaj odpowiadają na pytania internautów, prowadząca rozmowę Beata Lubecka zacytowała pytanie jednej z użytkowniczek Twittera: "Czy ma pan świadomość, że zawiódł pan wiele uczestniczek marszów marszów broniących praw kobiet? Jesienią kobiet skandowały 'jeb** ***' a dziś Pan z tym samym PiSem negocjuje. Dlaczego lewica zlekceważyła protestujące kobiety i już zapomniała o tamtych postulatach?" (pisownia oryginalna).

"Nigdy Lewica nie zapomniała o tamtych postulatach" - zapewnił szef Lewicy. "Mało tego, posłanka Biejat gazem w twarz dostała i będzie dostawała, bo będziemy nadal na tych strajkach" - stwierdził Czarzasty. Nawiązał do zdarzenia z 18 listopada 2020 roku, gdy podczas protestu w Warszawie przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego posłanka Lewicy Magdalena Biejat została potraktowana przez policjanta gazem.

Włodzimierz Czarzasty w Radiu Zet

Dalej Czarzasty mówił: "Żadna partia opozycyjna nie wniosła w walce o pieniądze postulatów innych niż walka o pieniądze. Żadna. Bo to była rozmowa o kasie. Jeśli chodzi o prawa kobiet, to jest najważniejsza dla nas sprawa, ale teraz rozmawialiśmy o tym, żeby te kobiety miały dobre szpitale powiatowe, ażeby ich dzieci i one same miały tanie mieszkania. I to jest dla nas w tej chwili najważniejsza sytuacja".

"To jak mogą teraz wyglądać wasze relacje ze Strajkiem Kobiet?" - zapytała Lubecka.

"Będziemy tłumaczyli spokojnie, będziemy rozmawiali spokojnie, przedstawiali swoje racje" - odparł Czarzasty. "Jeżeli przez wiele lat pracujemy na rzecz tych środowisk, dzień i noc, dzień i noc, i jeżeli jedno spotkanie w sprawie pieniędzy ma to popsuć, to pani gwarantuję, że po jeden i drugiej stronie są tak rozsądne osoby, że znajdziemy w tej sprawie porozumienie" - podsumował. Kolejne pytanie zadane przez Lubecką dotyczyło małżeństw homoseksualnych.

Autor:  Jan Kunert
Źródło:  Konkret24; zdjęcie: Jan Dzban/PAP

Pozostałe

Poselska strona w internecie – słabo opłacana i słabo zabezpieczona

Ponad jedną czwartą ryczałtu na działalność biura poselskiego poseł Koalicji Obywatelskiej Aleksander Miszalski wydał na stworzenie i obsługę swojej poselskiej strony internetowej. To prawie 30 razy więcej niż przeciętne poselskie wydatki na ten cel. Mimo tak wysokiej kwoty strona internetowa posła Miszalskiego jest słabo zabezpieczona, bo przy próbach jej otwarcia pojawiają się alerty bezpieczeństwa. To niejedyna taka poselska strona z kłopotami.

Jakimi pracodawcami są polscy posłowie? Sprawdzamy, jak opłacają swoich pracowników

Posłanka Lewicy Joanna Senyszyn na wynagrodzenie pracowników swojego biura od początku tej kadencji Sejmu wydała prawie dwie trzecie ryczałtu na działalność biura poselskiego. Z kolei najwięcej na pracowników zatrudnionych na umowę o pracę wydał Rafał Grupiński z KO, a poseł Koalicji Polskiej Jacek Tomczak - na umowy o dzieło i zlecenia. Z naszej analizy poselskich rozliczeń wynika, że na drugim biegunie są posłowie Waldemar Olejniczak i Paweł Rychlik z PiS, którzy nie wydali na zatrudnienie ani złotówki.

Biedroń: "lewica zawsze wygrywa, gdy jest zjednoczona". Nie zawsze

Lider Wiosny Robert Biedroń stwierdził, że "lewica zawsze wygrywa, gdy jest zjednoczona, a przegrywa, gdy jest podzielona". Wyniki wyborów parlamentarnych pokazują, że jednak ten schemat nie działa. Największą przegraną partie lewicowe poniosły wtedy, gdy były najbardziej zjednoczone.

"Wywaliło mu cały internet w domu". Jak częste są kłopoty ze zdalnym głosowaniem w Senacie?

Po tym, jak jeden senator się pomylił, a drugi nie połączył się internetowo podczas zdalnego głosowania w sprawie Funduszu Odbudowy, przeanalizowaliśmy stenogramy wszystkich posiedzeń Senatu w czasie pandemii. Niemal na każdym posiedzeniu były kłopoty z komputerowym systemem do zdalnego oddawania głosów. Dwukrotnie zdarzyło się, że głosy senatora nie zostały w ogóle zarejestrowane.

Posłanka Anna Maria Żukowska: "Mazowsze graniczy z Białorusią". To nieprawda

Posłanka Lewicy wprowadziła w konsternację uczestników i słuchaczy porannej audycji Radia Zet, stwierdzając, że Mazowsze ma granicę z Białorusią. Na uwagę, że to chyba nieprawda, upierała się, że ma rację - że "to taki mały wycinek Mazowsza, który wcina się między podlaskie i lubelskie".