W najnowszym oświadczeniu majątkowym premier Morawiecki zadeklarował, że w 2018 r. miał ponad 5,3 mln złotych oszczędności. To dwa razy więcej co oszczędności wiceministra nauki Sebastiana Skuzy. Mniej jednak niż w swoim oświadczeniu wskazała Anna Maria Anders, sekretarz stanu w Kancelarii Premiera.

Konkret24 przeanalizował 37 opublikowanych na stronach resortów oświadczeń o stanie majątkowym sekretarzy i podsekretarzy stanu. Tylko cztery ministerstwa do 31 maja opublikowały na swoich stronach oświadczenia majątkowe za 2018 r., osiem ministerstw podało oświadczenia za rok 2017, a na stronach siedmiu resortów nie ma żadnych informacji o oświadczeniach majątkowych ich kierownictwa.

W piątek opublikowano oświadczenia majątkowe członków Rady Ministrów, w tym premiera Morawieckiego za 2018 rok.

Obowiązkowa spowiedź majątkowa

Coroczne składanie oświadczeń o stanie majątkowym to obowiązek wynikający z ustawy o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne. Wymaga ona, by określona kategoria osób składała takie oświadczenia każdego roku do 31 marca, a także przed dniem objęcia i w dniu opuszczenia stanowiska.

Takie oświadczenia składają także m.in. wszyscy członkowie rządu – czyli wszyscy przełożeni wiceministrów.

Zgodnie z ustawą o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym, to właśnie biuro zajmuje się kontrolą prawidłowości i prawdziwości oświadczeń majątkowych lub oświadczeń o prowadzeniu działalności gospodarczej osób pełniących funkcje publiczne. Analizy danych, zawartych w oświadczeniach o stanie majątkowym dokonują również kierownicy urzędów, w których zatrudnione są osoby składające takie oświadczenia.

Informacje zawarte w oświadczeniach "stanowią tajemnicę prawnie chronioną i podlegają ochronie przewidzianej dla informacji niejawnych o klauzuli tajności 'zastrzeżone', określonej w przepisach o ochronie informacji niejawnych". Ustawa dopuszcza jednak pisemną zgodę osoby, która złożyła oświadczenie, na ich ujawnienie.

Zdecydowanie powyżej średniej

Dom z działką i (lub) mieszkanie własnościowe, kupione wspólnie z małżonkiem na kredyt we frankach szwajcarskich, samochód i kilkudziesięciotysięczne oszczędności – tak w skrócie przedstawia się przeciętny stan majątkowy polskich wysokich urzędników państwowych, na podstawie dostępnych publicznie ich oświadczeń majątkowych.

Fragment oświadczenia majątkowego J.Zielińskiego
Fragment oświadczenia majątkowego J.Zielińskiego

Za jednego z bardziej majętnych wiceministrów można uznać sekretarza stanu w MSWiA Jarosława Zielińskiego. Zgodnie z oświadczeniem za 2017 r. (MSWiA jest jednym z ośmiu ministerstw, na którego stronach znajdziemy oświadczenia majątkowe za 2017 r.), wiceminister Zieliński ma pięciohektarowe gospodarstwo rolne, dom i mieszkanie oraz 566 tys. złotych oszczędności. Więcej od niego zaoszczędził podsekretarz stanu Krzysztof Kozłowski, który w 2017 r. wykazywał oszczędności w wysokości 502 tys. zł., 63,5 tys. euro i ponad 53 tys. zł. w papierach wartościowych.

Szef MSWiA Joachim Brudziński w swoim oświadczeniu majątkowym napisał, że ma 52 tys. złotych oszczędności i żadnych papierów wartościowych.

Ponad pół miliona złotych (515 tys.) zadeklarował podsekretarz stanu w ministerstwie finansów, wiceszef Krajowej Administracji Skarbowej  Piotr Walczak, który w 2017 r. miał także 16 tys. euro. Jego przełożona Minister finansów Teresa Czerwińska, wykazała w oświadczeniu, że zgromadziła ponad 104 tys. dolarów amerykańskich i 77 tys. zł.

Z kolei, podsekretarz stanu w resorcie pracy Marcin Zieleniecki w oświadczeniu majątkowym za 2017 r. wykazał, że zgromadził (wspólnie z żoną) 1 462 352,04 zł.

Najbardziej oszczędzającym wiceministrem okazuje się jednak podsekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego Sebastian Skuza. W swoim najnowszym oświadczeniu majątkowym za 2018 r. wykazał oszczędności w wysokości  2,072 mln zł,  270 tys. zł. w akcjach funduszy, 654 tys. zł w obligacjach. Ma też akcje 17 spółek, o wartości 166 tys. zł.

Fragment oświadczenia majątkowego S.Skuzy
Fragment oświadczenia majątkowego S.Skuzy

Jego szef, wicepremier i minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin napisał w oświadczeniu, że razem z żoną mają 95 tys. złotych. Nie mają żadnych papierów wartościowych, ani akcji i obligacji.

Wszystkich jednak przebija sekretarz stanu w Kancelarii Premiera Anna Anders. W swoim oświadczeniu majątkowym za 2018 r. napisała, że ma ponad 1 730 000 dolarów amerykańskich oszczędności. W oświadczeniu za rok 2017 wskazała, że ma 27 tys. dolarów, czyli w ciągu roku jej walutowe zasoby wzrosły o 1 703 000 dolarów. W porównaniu jednak do poprzednich oświadczeń, w tym za ubiegły rok nie ma już domu o powierzchni 400 m2. W oświadczeniu za 2016 r. jako wartość domu wskazała na 1,9 mln dolarów.

Z oświadczeń majątkowych Anny Marii Anders wynika, że w ciągu roku zwiększyła swoje oszczędności o ponad 1,7 mln dolarów
Z oświadczeń majątkowych Anny Marii Anders wynika, że w ciągu roku zwiększyła swoje oszczędności o ponad 1,7 mln dolarów Foto: BIP KPRM

Wiceministrowie na kredycie

Na drugim biegunie znajdują się urzędnicy z wysokimi zobowiązaniami kredytowymi. Pod tym względem prym wiedzie wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak, który deklarował swoje zobowiązania finansowe w 2018 r. na 244 tys. zł pożyczki mieszkaniowej i hipotecznej oraz kredytu hipotecznego w wysokości ponad 127 tys. franków szwajcarskich. Jego kolega z resortu, wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł, w 2018 r. miał w sumie do spłaty ponad 672 tys. kredytu mieszkaniowego (z odsetkami) i pożyczek.

Ich szef, Zbigniew Ziobro do spłaty miał ponad 233 tys. zł. kredytu, jaki zaciągnął w ubiegłym roku na budowę domu o powierzchni 133 m2. Jak wynika z oświadczenia ministra sprawiedliwości, jest on także właścicielem udziału w domu jednorodzinnym i działce, mieszkania o powierzchni 125 m2, działki rolnej i dwóch działek leśno-rolnych. Na koncie zgromadził ponad 70 tys. zł.

Oprócz Łukasza Piebiaka do wiceministrów- frankowiczów zalicza się m.in. wiceminister kultury Jarosław Sellin, który jako właściciel - razem z żoną - domu i mieszkania miał w 2018 r. do spłaty 34 tys. franków szwajcarskich kredytu hipotecznego.

Wiceministrowie rolnictwa bez ziemi

Z oświadczeń majątkowych za 2017 r., które przejrzał Konkret24 wynika, że żaden z 4 wiceministrów rolnictwa nie jest właścicielem gospodarstwa rolnego.

Tylko podsekretarz stanu Rafał Romanowski jest właścicielem działki rolnej o wartości 57 tys. zł. W swoim oświadczeniu majątkowym nie wykazał, by ta nieruchomość przynosiła mu jakikolwiek dochód. Za to jego kolega z resortu, podsekretarz stanu Ryszard Zarudzki ma najwyższe z kierownictwa oszczędności – ok. 350 tys. zł.

Za to ich szef, minister Jan Krzysztof Ardanowski legitymuje się własnością (wspólnie z żoną) 14-to hektarowego gospodarstwa rolnego, które w ubiegłym roku przyniosło ponad 12,5 tys. złotych dochodu.

Po stronie dochodów

Ustawa antykorupcyjna nakłada na osoby składające oświadczenia majątkowe obowiązek podania informacji o dochodach, osiągniętych z różnych tytułów. I tak nowy wiceminister w resorcie nauki Andrzej Stanisławek, w oświadczeniu podał, że w 2018 r. osiągnął ponad 59 tys. zł dochodów z tytułu prowadzenia prywatnej praktyki chirurgicznej oraz 48 tys. z tytułu wynajmowania domu. Jarosław Gowin, minister nauki, poza wynagrodzeniem z tytułu pełnienia ministerialnej funkcji i poselskiej diety - w sumie 224 tys. zł - nie wykazał żadnego dodatkowego dochodu.

Ponad 21 tys. zł dochodu z wynajmowania mieszkania miała w 2018 r. wiceminister kultury Wanda Zwinogrodzka. Podobnie wiceminister spraw zagranicznych Konrad Szymański, który w 2018 r. osiągnął za wynajem 2 mieszkań (współwłasność małżeńska) 33 tys. zł.

Trudno natomiast stwierdzić, jakie są miesięczne zarobki poszczególnych wiceministrów. Przepisy nie wymagają bowiem, by w oświadczeniach o stanie majątkowym podawać kwotę wynagrodzenia w resorcie. Panuje pod tym względem całkowita dowolność – są osoby, które takie informacje podają.

I tak, wiceminister spraw zagranicznych Konrad Szymański napisał w oświadczeniu, że jego wynagrodzenie w MSZ (dochód brutto wg. PIT 11) wyniosło w 2018 r. 151 828,76 zł. czyli 12 652 zł. miesięcznie. Szef ministerstwa Jacek Czaputowicz wykazał, że w ubiegłym roku z tytułu zatrudnienia w MSZ i dodatkowo na Uniwersytecie Warszawskim jego dochód wyniósł 267 tys. zł, czyli 22,2 tys. zł. miesięcznie.

Fragment oświadczenia majątkowego J. Czaputowicza
Fragment oświadczenia majątkowego J. Czaputowicza

Szymon Giżyński, od lipca 2018 r. wiceminister rolnictwa, zarobił w resorcie ponad 76 tys. zł – czyli ok. 12,6 tys. zł. miesięcznie. Jego kolega, Rafał Romanowski napisał w oświadczeniu, że jego wynagrodzenie z tytułu pracy w resorcie rolnictwa wyniosło w 2018 r. 134 564 zł. czyli ok. 11,2 tys. zł miesięcznie. Minister Ardanowski w swoim oświadczeniu nie poinformował, ile w ubiegłym roku zarobił jako minister rolnictwa.

Według danych GUS, w 2018 r. przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w administracji wyniosło 5520 zł. Najlepiej wynagradzanymi urzędnikami byli pracownicy naczelnych organów państwowych – tu średnie zarobki wyniosły w ubiegłym roku 6011 zł.


01.06 Artykuł został uzupełniony o informacje o wycenie domu Anny Marii Anders, wskazanej w oświadczeniu majątkowym za 2016 r.

Autor:  Piotr Jaźwiński
Źródło:  Konkret24; zdjęcie: Rafał Guz / PAP

Pozostałe

Kobiety na listach do Sejmu. Parytet zachowany, ale "jedynek" niewiele

Największą liczbę kandydatek do nowego Sejmu ma na swoich listach Komitet Wyborczy Sojusz Lewicy Demokratycznej. Panie stanowią 46,5 proc. wszystkich kandydatów listy SLD. Niewiele mniejszy odsetek kobiet startujących do Sejmu mają Komitet Wyborczy Akcja Zawiedzionych Emerytów Rencistów – 45 proc. oraz Bezpartyjni i Samorządowcy – 44 proc. Lista największego prawicowego komitetu - Prawa i Sprawiedliwości - to w 39 proc. kobiety. Zaledwie osiem z nich startuje jako "jedynki".

Nie, Timmermans nie uważa, że zamachy terrorystyczne są odpowiedzią na dyskryminację muzułmanów w UE

Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans nie twierdzi, że "ataki terrorystyczne przeprowadzane przez osoby wyznające Islam są odpowiedzią na dyskryminację, której ta grupa doświadcza w UE", jak sugerowały niektóre polskie media, a na co w portalach społecznościowych powoływali się m.in. politycy. 31 sierpnia z okazji muzułmańskiego Nowego Roku, Timmermans zwrócił się do wszystkich społeczności zamieszkujących Europę o wzajemny szacunek i zrozumienie bez względu na podziały i różnice.

Gadatliwa opozycja, zdyscyplinowana większość rządząca. Co wynika z sejmowych statystyk?

To posłowie opozycji najczęściej wypowiadali się w trakcie posiedzeń Sejmu, to oni zgłosili w tej kadencji ponad cztery razy więcej interpelacji niż parlamentarzyści rządzącego Prawa i Sprawiedliwości. Ci z kolei są posłami bardziej zdyscyplinowanymi – rzadziej opuszczają głosowania, częściej niż ich koledzy z opozycji podpisują się pod projektami ustaw. Tak wynika z analizy sejmowych statystyk, jakie przeprowadził Konkret24.

Porównywanie nieporównywalnego w danych premiera o płacy minimalnej

Na konwencji programowej Prawa i Sprawiedliwości Mateusz Morawiecki i Beata Szydło, mówiąc o podniesieniu pensji minimalnej, porównywali pod tym kątem Polskę z innymi europejskimi krajami. Premier przytaczał pensje minimalne w Hiszpanii i Finlandii. W tym pierwszym przypadku porównał jednak zupełnie różne dane, a w drugim nie dodał ważnego zastrzeżenia - że kwota, którą podaje, dotyczy wyłącznie pracujących w Finlandii obcokrajowców spoza Unii. W innych przypadkach w tym kraju nie obowiązuje pensja minimalna.

"Cysterny wstydu" należą do prywatnej firmy. Koszty kampanii - w 2020 r.

W mediach społecznościowych trwa burzliwa dyskusja, do kogo należą "Cysterny wstydu PO-PSL", które są częścią kampanii wyborczej Prawa i Sprawiedliwości. Wśród sugestii jest i ta, że właścicielem czterech wynajętych przez PiS cystern jest PKN Orlen. Konkret24 potwierdził, że należą one do prywatnej firmy OTP S.A. Szczegóły dotyczące kosztów tego elementu kampanii PiS mogą być znane dopiero w 2020 roku.