Beata Kempa, europosłanka PiS, a w przeszłości minister ds. pomocy humanitarnej, zasugerowała, że Najwyższa Izba Kontroli pod prezesem Marianem Banasiem, ma "zlecenie" na kontrolę jej działalności. Jak sprawdził Konkret24, NIK kończy zaplanowaną jeszcze w ubiegłym roku, a więc za poprzedniego prezesa, kontrolę wydatkowania publicznych pieniędzy na pomoc humanitarną, za którą Beata Kempa była odpowiedzialna jako minister w rządzie Mateusza Morawieckiego.

Wypowiedź Beaty Kempy padła w kontekście zawiadomień, jakie NIK skierowała do prokuratury po skontrolowaniu programu "Praca dla więźnia", prowadzonego przez ministerstwo sprawiedliwości.

W telewizji państwowej była minister ds. pomocy humanitarnej, powiedziała: "NIK to zbyt poważny organ konstytucyjny, nie można go wykorzystywać do prymitywnej, brutalnej walki politycznej. Przestrzegam przed tym. Wiem, że są kolejne zlecenia, wczoraj dostałam taki sygnał. Przekonacie się państwo, prawdopodobnie dotyczy to także mojej osoby".

NIK odpowiedziała na Twitterze: "w nawiązaniu do wypowiedzi pani B. Kempy, informujemy, że kontrola dot. Służby Więziennej nie była ‘zleceniem’ a standardową procedurą. Publikacja jej wyników a także w przypadku nieprawidłowości skierowanie zawiadomień do prokuratury są ustawowym obowiązkiem NIK".

Odpowiedź NIK na wpis Beaty Kempy
Odpowiedź NIK na wpis Beaty Kempy

Kontrola zatwierdzona rok temu

Jak sprawdził Konkret24, jedyna kontrola NIK, o której publicznie wiadomo, a która może dotyczyć działalność Beaty Kempy, została zatwierdzona uchwałą Kolegium NIK z 21 listopada 2018 r., gdy prezesem Izby był Krzysztof Kwiatkowski.

Planowana kontrola NIK pomocy realizacji humanitarnej
Planowana kontrola NIK pomocy realizacji humanitarnej

W Planie pracy NIK na 2019 r., który zawiera 130 kontroli, jedną z nich jest kontrola nazwana: "Realizacja zadań administracji publicznej w zakresie udzielania pomocy humanitarnej poza granicami Polski". Pytanie definiujące cel główny kontroli brzmi: "Czy administracja publiczna prawidłowo wywiązuje się z zadań dotyczących udzielania i rozliczania pomocy humanitarnej?". Miała ona być przeprowadzona przez Departament Administracji Publicznej w marcu i kwietniu 2019 r., a więc wtedy, gdy Beata Kempa była jeszcze ministrem koordynującym udzielanie przez Polskę pomocy humanitarnej uchodźcom (w maju została wybrana do Parlamentu Europejskiego).

O kontroli tej wspominała w czerwcu na posiedzeniu sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych Maria Kobierska, p.o. wicedyrektora Departamentu Administracji Publicznej NIK. "Na 2019 r. zostały zaplanowane dwie kontrole związane z problematyką zagraniczną – realizacja zadań administracji publicznej w zakresie udzielania pomocy humanitarnej poza granicami Polski i kształcenie dzieci rodziców powracających do kraju oraz dzieci cudzoziemców", informowała posłów.

Zgodnie z planem pracy, projekt informacji o tej kontroli ma być gotowy w styczniu 2020 r., a akceptacja ma nastąpić miesiąc później.

Zapytaliśmy biuro prasowe NIK o to, czy izba prowadzi jakąkolwiek kontrolę działalności Beaty Kempy, zwróciliśmy się także o informacje dotyczące przebiegu kontroli realizacji pomocy humanitarnej, udzielanej przez rząd.

Wydział prasowy NIK odpowiedział, że izba "kontroluje wykonanie budżetu państwa a także działalność organów administracji rządowej, Narodowego Banku Polskiego, państwowych osób prawnych i innych państwowych jednostek organizacyjnych. Izba nie prowadzi kontroli w odniesieniu do konkretnych osób." Jak dodano w odpowiedzi, "kontrola 'Realizacja zadań administracji publicznej w zakresie udzielania pomocy humanitarnej poza granicami Polski' trwa."

Pomagamy na miejscu

Gdy Beata Kempa w grudniu 2017 r. obejmowała stanowisko ministra ds. pomocy humanitarnej, premier Mateusz Morawiecki mówił, że "podniesienie tego problemu do rangi ministerialnej, czyli osoby, która w randze ministra-członka Rady Ministrów odpowiada za sprawy uchodźców i pomoc humanitarną, jest wyraźnym dowodem na to, że nie tylko tego nie lekceważymy, ale chcemy się bardzo poważnie za to zabrać".

Morawiecki zaznaczył, że Polska "jednoznacznie" utrzymuje swoje stanowisko w sprawie kwot uchodźców, ale jednocześnie nie uchyla się od "solidarności całej UE w tym obszarze". Dodał, że polski rząd akcentuje w tym kontekście działania poza granicami UE, m.in. w formie pomocy humanitarnej przekazywanej "na miejscu, w obozach uchodźców" oraz kontroli granic.

Ile rzeczywiście na pomoc?

Ze sprawozdania z działalności minister Kempy, jakie w kwietniu 2019 r. trafiło do Sejmu (czyli w trakcie trwania kontroli NIK) wynika, że od 2015 r. rosną kwoty, jakie rząd w różnych formach przeznacza na pomoc dla innych państw. Przy czym, zaprezentowane w informacji minister Kempy dane nie pozwalają na stwierdzenie, ile z tych środków jest przeznaczanych na "pomoc na miejscu".

W 2017 r. Polska wpłaciła ponad 137 mln składek do różnych organizacji i agend świadczących pomoc humanitarną. Najmniejszą część wydatków stanowią dotacje dla polskich organizacji pozarządowych, które rzeczywiście są najbliżej potrzebujących - np. syryjskich uchodźców, przebywających w libańskich obozach.

Dotacje rządowe na pomoc humanitarną
Dotacje rządowe na pomoc humanitarną

W 2015 r. było to niespełna 9 mln zł, w 2016 - ponad 16 mln, w 2018 r. ta kwota miała sięgnąć 58 mln zł. W pierwszej połowie ub.r. z tej puli środków na pomoc dla uchodźców z Syrii Fundacja im. Ojca Werenfrieda dostała prawie 6 mln zł, a Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej - 5,6 mln zł.

Najwięcej jednak środków finansowych Polska przeznacza na tzw. Oficjalną Pomoc Rozwojową - Official Development Assistance - ODA. To darowizny i pożyczki przekazywane przez instytucje rządowe lub organizacje międzynarodowe, mające na celu wsparcie rozwoju gospodarczego i dobrobytu w krajach rozwijających się. W 2015 r. Polska na ODA przeznaczyła ponad 1,6 mld zł, w 2017 - było to już prawie 2,6 mld, plan na ten rok zakłada 3,3 mld zł.

Polski wkład finansowy w pomoc dla państw rozwijających się
Polski wkład finansowy w pomoc dla państw rozwijających się

Te liczby mogą robić wrażenie, jednak np. w 2017 r. (ostatnie dostępne szczegółowe rozliczenie) 1,1 mld zł to kwota w formie składki członkowskiej, jaką Polska przekazała do UE na finansowanie Oficjalnej Pomocy Rozwojowej Unii Europejskiej; ponad 281 mln zł to z kolei wpłata na Europejski Fundusz Rozwoju, 211 mln zł wpłata do Europejskiego Banku Inwestycyjnego; 125 mln zł wydano na objęcie udziałów w Azjatyckim Banku Inwestycji Infrastrukturalnych.

Dotacje dla polskich organizacji pozarządowych oraz wpłaty na rzecz organizacji humanitarnych i specjalistycznych agend w 2017 r. wyniosły niespełna 7 proc. wydatków państwa na pomoc międzynarodową.

tekst uzupełniony 3 stycznia 2020 o odpowiedź NIK.

Autor:  Konkret24
Źródło:  Konkret24; zdjęcie: tvn24

Pozostałe

Ile wybory kosztowały PSL, Lewicę i Konfederację? Sprawdziliśmy w PKW

Obok sprawozdań finansowych Komitetu Wyborczego Prawo i Sprawiedliwość oraz KKW Koalicja Obywatelska sprawdziliśmy dokumentację przedstawioną PKW przez trzy pozostałe komitety wyborcze, których kandydaci weszli do parlamentu: KW Polskie Stronnictwo Ludowe, KW Sojusz Lewicy Demokratycznej oraz KW Konfederacja Wolność i Niepodległość.

"Karta stałego wyborcy PiS" to fake news

Rozpowszechniany w sieci fragment artykułu o "karcie stałego wyborcy Prawa i Sprawiedliwości" to fałszywa informacja. Autor grafiki wprowadził w błąd wielu użytkowników sieci. Zasugerował, że posiadacze karty będą mogli korzystać ze zniżek w komunikacji miejskiej, sklepach czy kinach.

Wśród kandydatów na prezydenta "młodziej nie było"? Sprawdzamy

Prezes Klubu Jagiellońskiego zasugerował w swoim twitterowym wpisie, że tegoroczni kandydaci na prezydenta są najmłodsi w historii. To prawda. Zarówno średnia, jak i mediana wieku do tej pory zgłoszonych kandydatów jest najniższa od 1990 roku. Trzykrotnie w wyborach startował jednak kandydat młodszy od najmłodszego w tym roku Krzysztofa Bosaka.

Internauta zmanipulował słowa Kidawy-Błońskiej. "Im wolno, mi też!"

W sobotę na Twitterze pojawiło się popularne wideo, na którym posłanka PO Małgorzata Kidawa-Błońska krytykuje europosła Bartosza Arłukowicza. W rzeczywistości jednak posłanka komplementowała stojącego obok kolegę. Do manipulacji przyznał się później internauta, który nagranie umieścił w sieci. "Im wolno, mi też!" - skwitował. Zdaniem Samuela Woolleya, eksperta ds. dezinformacji, proste manipulacje wideo będą w 2020 roku "prawdopodobnie bardziej szkodliwe" niż nagrania deep fake.

Dziewięć dni w sieci za ponad milion. Na co Koalicja Obywatelska wydała pieniądze w kampanii?

Ponad 30 milionów złotych wydał na kampanię przed wyborami parlamentarnymi Koalicyjny Komitet Wyborczy Koalicja Obywatelska. Ponad połowę tej kwoty pochłonęło korzystanie z mediów i eksponowanie plakatów. KO mocno postawiła na internet. Wśród wydatków jest także organizacja konwencji wyborczych za ponad półtora miliona zł i dwie sesje fotograficzne, które łącznie pochłonęły prawie 75 tysięcy zł.

30 mln zł na kampanię wyborczą PiS. Ponad 400 tys. zł na "cysterny wstydu"

Komitet Wyborczy Prawo i Sprawiedliwość na kampanię parlamentarną w 2019 roku wydał 30 mln zł, z czego 1,2 mln zł kosztowała konwencja w Lublinie, a 438,7 tys. zł konwój określony "cysternami wstydu PO-PSL". Konkret24 sprawdził rachunki bankowe, umowy i faktury komitetów wyborczych. Dzisiaj KW Prawo i Sprawiedliwość. W piątek KKW Koalicja Obywatelska.