W opinii Jarosława Kaczyńskiego Włodzimierz Cimoszewicz jest zwolennikiem płacenia roszczeń. Część polityków PiS sugeruje, że popiera on zwrot pożydowskiego mienia bezspadkowego. Przywołują wypowiedź polityka, która padła w "Kropce nad i", ale tylko jej fragment. Z całości wynika, że były premier ma inne zdanie. Mienie bezspadkowe "pozostanie własnością państwa polskiego", podkreślał Cimoszewicz u Moniki Olejnik.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości odniósł się w środę do szeroko komentowanego wywiadu Włodzimierza Cimoszewicza w "Kropce nad i" w TVN24.

- Jeżeli natomiast chodzi o sprawy roszczeń, otóż mamy wypowiedź pana Cimoszewicza, z której wynika, że mamy płacić – powiedział Jarosław Kaczyński. - Poza tym ta wypowiedź ma jeszcze jedną bardzo charakterystyczną cechę, to znaczy jest pełna takiej wielkiej niechęci do Polski i Polaków - mówił dalej Kaczyński podkreślając, że przedstawiciele Koalicji Europejskiej nie odcięli się od słów Cimoszewicza.

- To Niemcy napadli na Polskę, wymordowali prawie wszystkich Żydów. Ci, którzy zostali uratowani, zostali uratowani dzięki Polakom – podkreślał prezes PiS.

Dalej przekonywał, że władza Prawa i Sprawiedliwości jest "jedyną, prawdziwą gwarancją" tego, że Polska nie poniesie ogromnych szkód finansowych i godnościowych. - To płacenie oznaczałoby nic innego jak przyznanie, że my byliśmy w istocie sojusznikiem Hitlera - dodał.

Wypowiedź i reakcje

Jarosław Kaczyński rozwinął i wzmocnił przekaz powtarzany od wtorkowego wieczoru przez innych polityków Zjednoczonej Prawicy. Po emisji rozmowy z Włodzimierzem Cimoszewiczem wypowiadali się o jego rzekomym poparciu dla idei wypłaty roszczeń. Cytowali jeden z fragmentów wypowiedzi Cimoszewicza z "Kropki nad i", zamieszczony na Twitterze programu. Brzmiał on: "W naszym kraju za cnotę uważa się obronę tego, żeby nie zwrócić tego, co się komuś należy tylko dlatego, że był Żydem, do tego ofiarą Holokaustu".

- Wypowiedź Cimoszewicza, jedynki na liście KE w stolicy, daje jasność: zwycięstwo Koalicji Europejskiej oznacza wypłaty roszczeń – napisał na Twitterze poseł PiS Marcin Horała. "Nie możemy do tego dopuścić. Zostało jeszcze kilka dni kampanii, wszystkie ręce na pokład", podsumował.

- Skandal! PO chce płacić za mienie bezspadkowe zgodnie z "Deklaracją Terezińską" zaakceptowaną przez rząd PO w 2009 - komentował na Twitterze wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki.

Niedługo później w jednym z komentarzy dodał: "Pełna wypowiedź brzmi jednak trochę inaczej. Daje dla uczciwości niżej. Jednak to dobry moment, aby PO wytłumaczyła dlaczego zgodziła się na deklaracje z 2009 i czy podtrzymuje zawarte tam tezy o zwrocie mienia bezspadkowego?", dopisał Jaki.

Do wypowiedzi prawicowych polityków odnosili się publicyści i komentatorzy.

"Mienie bezspadkowe na podstawie komunistycznego dekretu o nacjonalizacji mienia niemieckiego, stało się własnością państwa polskiego i pozostanie własnością państwa polskiego - powiedział Cimoszewicz. A PiS po tym wywiadzie pyta czy KE będzie zwracać mienie bezspadkowe", napisała Dominika Wielowieyska z "Gazety Wyborczej".

"Cimoszewicz powiedział rzecz oczywistą. Żydzi, obywatele Polski mają takie samo prawo do odzyskania majątku jak Polacy. Ustawa 447 nie daje żadnych nowych narzędzi, nic w tej kwestii nie zmienia",  można przeczytać w innym wpisie.

Co dokładnie powiedział Włodzimierz Cimoszewicz?

Słowa Włodzimierza Cimoszewicza, które wzbudziły największe emocje na Twitterze, padły pod koniec wątku rozmowy w "Kropce nad i", który dotyczył roszczeń żydowskich. Wcześniej Cimoszewicz obszernie mówił o swojej interpretacji regulujących te kwestie przepisów prawa.

Były premier krytykował wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego. - Te wypowiedzi Kaczyńskiego, czy Morawieckiego dotyczące jakichś odszkodowań... Nikt nie mówi o żadnych odszkodowaniach. Są nierozwiązane problemy reprywatyzacji generalnie i zwrotu indywidualnego, prywatnego mienia osób narodowości żydowskiej będących mieszkańcami, czy po prostu obywatelami naszego kraju, ofiarami Holokaustu – wyjaśniał.

W dalszej części rozmowy w "Kropce nad i" tłumaczył, że prawo własności jest w Polsce gwarantowane przez Konstytucję i nie można odebrać spadkobiercom mienia możliwości dochodzenia praw do swojej własności przed sądem.

Później przeszedł do kwestii tzw. mienia bezspadkowego, czyli sytuacji, gdy nie występuje osoba, która może udowodnić swoje prawa do dziedziczenia mienia. - Takie mienie, i to na podstawie komunistycznego dekretu o nacjonalizacji mienia niemieckiego, stało się własnością państwa polskiego i pozostanie własnością państwa polskiego – mówił Cimoszewicz.

Wyraźnie podkreślił również, że potępia wykorzystanie w debacie publicznej argumentu roszczeń światowych organizacji żydowskich.

Nikt nie ma możliwości ściągania tego mienia (bezspadkowego - red.), włącznie z najpoważniejszymi światowymi organizacjami żydowskimi.

Włodzimierz Cimoszewicz

Dodał, że jeśli nie ma spadkobierców, mienie pozostaje własnością państwa polskiego.

Cimoszewicz o ustawie 447

W dalszej części rozmowy prowadząca program Monika Olejnik zapytała Cimoszewicza o tzw. ustawę 447. - Ona zobowiązuje Departament Stanu do poinformowania Kongresu, jak postępują procedury reprywatyzacyjne w państwach, które podpisały, łącznie z Polską, Deklarację Terezińską, dotyczącą tej kwestii. To jest bardzo bolesna rzecz - mówił Cimoszewicz.

- Powtarzam, że jeżeli o coś chodzi, to chodzi o restytucję mienia, majątku, zwrot majątku prywatnych osób, które były właścicielami – kontynuował były premier. - Czy ktoś dlatego, że był Żydem, był gorszym właścicielem domu w polskim mieście niż ktoś, kto był Polakiem etnicznym? Był takim samym obywatelem z takimi samymi prawami naszego państwa – dodawał.

W ostatniej części tego wątku rozmowy były premier krytykował środowiska narodowców oraz Prawa i Sprawiedliwości za, w jego opinii, wykorzystanie kwestii zwrotu żydowskiego mienia do walki politycznej. To właśnie w tym fragmencie rozmowy pojawiło się zdanie, które - jak wskazuje część polityków - ma świadczyć o tym, że Cimoszewicz chce restytucji mienia żydowskiego. Przywołujemy ten fragment w całości:

Monika Olejnik: Skąd się wzięła ta retoryka?

Włodzimierz Cimoszewicz: Oni grają antysemityzmem. Oni grają w taki sposób, a ci bojówkarze łysi z narodowców w inny sposób. Tamci mówią o zdecydowanych działaniach. Wiadomo, jaka pogróżka jest w tym zawarta. Morawiecki i Kaczyński o zdecydowanych działaniach z pałką w ręku nie mówią, ale mówią o czynieniu bezprawia jako o cnocie patriotycznej. To jest coś, co kompromituje nasz kraj po raz kolejny. Za cnotę uważa się obronę tego, żeby nie zwrócić tego, co się komuś należy, tylko dlatego, że jest Żydem, czy był Żydem. I do tego ofiarą Holokaustu.

Kropka nad i, 22.05.2019

 

Co poparł Cimoszewicz?

Pełna wypowiedź Włodzimierza Cimoszewicza w TVN24 nie była zatem, wbrew opiniom wielu komentatorów, namową, czy poparciem dla idei wypłacania żydowskich roszczeń. Żaden fragment rozmowy w "Kropce nad i" nie wskazuje również na poparcie Cimoszewicza dla płacenia przez Polaków za niemieckie zbrodnie wojenne.

Włodzimierz Cimoszewicz nie wyraził również poparcia dla zwrotu tzw. mienia bezspadkowego. Wręcz przeciwnie. Wyjaśnił, że prawo zwrotu własności przysługuje jedynie osobom, które są w stanie udowodnić, że ich przodkowie byli właścicielami danej nieruchomości.

W wypowiedzi w TVN24 Włodzimierz Cimoszewicz ogranicza się do prawa do własności zawartego w konstytucji RP i prawa do dochodzenia swoich roszczeń przed sądami powszechnymi.

Podkreślił, że nie ma możliwości zwrotu mienia żadnemu podmiotowi w przypadku, gdy przed sądem nie występuje osoba, która może udowodnić swoje prawo do dziedziczenia. W opinii Cimoszewicza mienie znacjonalizowane w okresie powojennym, pozostaje własnością państwa polskiego.

Ustawa Senatu nr 447

10 maja prezydent USA Donald Trump podpisał ustawę o sprawiedliwości dla ofiar, którym nie zadośćuczyniono (Justice for Uncompensated Survivors Today - JUST), dotyczącą restytucji mienia ofiar Holokaustu.

Wymaga ona sprawozdania z działań niektórych krajów w odniesieniu do rozporządzania majątkiem z czasów Holokaustu - napisano w komunikacie Białego Domu. W grudniu 2017 roku ustawę zarejestrowaną w dzienniku ustaw jako S.447 (ustawa Senatu nr 447) jednomyślnie przyjęła izba wyższa amerykańskiego Kongresu, a pod koniec kwietnia także jednomyślnie, przez aklamację, przyjęła ją Izba Reprezentantów.

Autorką senackiego projektu ustawy była senator Tammy Baldwin z Partii Demokratycznej, reprezentująca w wyższej izbie amerykańskiego parlamentu stan Wisconsin.

Czym jest Deklaracja Terezińska?

W marcu Baldwin razem z wpływowym republikańskim senatorem Marco Rubio napisała list do premiera Mateusza Morawieckiego, w którym amerykańscy senatorzy zaapelowali o "przyjęcie ustawy reprywatyzacyjnej sprawiedliwej wobec polskich Żydów, którzy przeżyli Holokaust, i ich rodzin". List ten podpisało 59 senatorów, większość stuosobowego amerykańskiego Senatu.

Po podpisaniu ustawy przez Trumpa sekretarz stanu USA będzie zobowiązany do przedstawienia w dorocznym raporcie Departamentu Stanu informacji o przestrzeganiu praw człowieka w poszczególnych państwach świata albo w dorocznym raporcie o wolności religijnej na świecie sprawozdania o realizacji ustaleń zawartych w Deklaracji Terezińskiej.

Deklaracja ta, przyjęta w 2009 roku przez 46 państw świata, na zakończenie Praskiej Konferencji ds. Mienia Ery Holokaustu, jest niezobowiązującą listą podstawowych zasad mających przyspieszyć, ułatwić i uczynić przejrzystymi procedury restytucji dzieł sztuki oraz prywatnego i komunalnego mienia przejętego siłą, skradzionego lub oddanego pod presją w czasie Holokaustu.

W imieniu Polski deklaracja została przyjęta przez Władysława Bartoszewskiego, ówczesnego sekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Ustawa JUST nie przewiduje żadnych sankcji dla państw-sygnatariuszy Deklaracji Terezińskiej, które nie spełniły swych obietnic dotyczących zwrotu mienia ofiar Holokaustu ich prawowitym właścicielom bądź ich spadkobiercom i dlatego ma głównie symboliczny, deklaratywny charakter.

Autor:  Krzysztof Jabłonowski
Źródło:  Konkret24, TVN24, PAP; zdjęcie tytułowe: TVN24/PAP/Tomasz Gzell

Pozostałe

Kilkanaście partii w Sejmie, tylko część może liczyć na subwencje

W tegorocznych wyborach pięć komitetów wyborczych wprowadziło do Sejmu przedstawicieli 17 partii politycznych – wynika z analizy podziału mandatów. Choć zarejestrowany był tylko jeden koalicyjny komitet wyborczy czterech ugrupowań, to na listach czterech pozostałych komitetów partyjnych, których kandydaci weszli do Sejmu, znaleźli się reprezentanci 13 partii politycznych. Tylko kilka z nich może liczyć na subwencje.

Konfederacja piątą siłą w parlamencie. Kim jest jej wyborca?

W wyborach do Sejmu Konfederacja zdobyła 6,81 procent głosów. Przekonała do siebie 1 256 953 osób. Według badania late poll Ipsos, statystyczny wyborca Konfederacji to osoba młoda, wykształcona, pracująca w biurze lub usługach. Zazwyczaj mężczyzna. Z oficjalnych wyników PKW wynika, że największą liczbę głosów partia zdobyła w Warszawie. W jednej z wielkopolskich gmin poparcie dla Konfederacji przekroczyło 16 proc.

Do kogo należą okręgi wyborcze? Zmiany w politycznej geografii

W trakcie ostatnich czterech wyborów do Sejmu – od 2007 r. - żaden inny komitet poza Prawem i Sprawiedliwością oraz Platformą Obywatelską (Koalicja Obywatelska w 2019 r.) nie zdobył większości głosów w poszczególnych okręgach wyborczych, których jest 41. Z analizy wyników tegorocznego głosowania wynika, że PiS powiększył do 36 liczbę okręgów, w których zdobył największą liczbę głosów. Z kolei trzy ugrupowania opozycji - KO, SLD i PSL - mają łącznie więcej głosów niż PiS w 24 okręgach.

Co zapowiedziane, jednak niezrealizowane? Plan Morawieckiego po trzech latach

Statystyki GUS, Eurostatu czy analizy ekonomistów Fundacji Obywatelskiego Rozwoju nie dają podstaw do stwierdzenia, że ogłoszone przed trzema laty podstawowe wskaźniki tzw. planu Morawieckiego zostaną zrealizowane. Dotyczy to m.in. zapowiedzi wzrostu inwestycji, nakładów na badania i rozwój, liczby przedsiębiorstw czy osiągnięcia unijnej średniej Produktu Krajowego Brutto na głowę mieszkańca.

Miało być 300 tysięcy, jest 80 tys. wniosków w programie "Czyste powietrze"

Podczas debaty przedwyborczej "Czas decyzji" w TVN24 poseł PiS Marcin Horała mówił o 27 tys. podpisanych umów w ramach rządowego programu walki ze smogiem "Czyste powietrze". Według danych z połowy września, faktyczna liczba wynosi blisko 35 tys. W pierwszym roku działania programu spodziewano się 300-400 tys. wniosków. Spłynęło 80 tysięcy. Zdaniem ekspertów, jest to dowód na brak skuteczności rządowego programu.

"Czas decyzji: debata" w TVN24. Weryfikujemy wypowiedzi polityków

Pięć dni przed wyborami parlamentarnymi przedstawiciele pięciu ogólnopolskich komitetów wyborczych odpowiadali w debacie TVN24 na pytania dotyczące najważniejszych dla Polek i Polaków kwestii oraz podsumowywali proponowane przez ich ugrupowania programy. Zespół Konkret24 zweryfikował podawane przez nich informacje.

Polityka prorodzinna na wyborczych listach – nie zakazana

Żona, brat, syn, partner – na listach wyborczych kilku komitetów wyborczych znalazły się osoby z rodzinnymi powiązaniami. Jak sprawdził Konkret24, są przypadki, gdy z tego samego komitetu wyborczego do Sejmu kandyduje mąż, a do Senatu żona. Kodeks wyborczy tego nie zakazuje.