Bartoszewski: to Irańczycy "przypadkowo" zniszczyli własną szkołę. "Jak tak można kłamać?"
Już pierwszego dnia konfliktu między Stanami Zjednoczonymi i Izraelem a Iranem, 28 lutego 2026 roku, doszło na ataku na szkołę podstawową w mieście Minab, na południu Iranu. Irańskie władze podały, że zginęło w nim 175 osób, głównie uczennic szkoły. Oskarżyły też o atak Amerykanów i Izraelczyków. Pogrzeb ofiar 4 marca był transmitowany przez państwową telewizję.
O tę sytuację 10 marca 2026 roku w Radiu Zet został zapytany wiceminister spraw zagranicznych Władysław Teofil Bartoszewski z Polskiego Stronnictwa Ludowego. "W pierwszym dniu ataków na Iran Izrael zbombardował szkołę, gdzie zginęło ponad 100 dzieci. W Strefie Gazy zbombardował ponad 90 procent szpitali. Czy w końcu pan przyzna, panie ministrze, że Izrael dokonuje zbrodni przeciwko ludzkości?" - prowadzący rozmowę Bogdan Rymanowski przeczytał pytanie od jednego ze słuchaczy. "Nie. Nie dokonuje" - odpowiedział Bartoszewski. Po chwili dodał też, że premier Izraela Benjamin Netanjahu jego zdaniem nie jest zbrodniarzem wojennym i stwierdził: "Natomiast jeśli chodzi o tę szkołę, to akurat tak się składa, że to nie izraelski pocisk ją zniszczył". "Tylko amerykański?" - dopytał dziennikarz. "Nie, tylko irański" - odpowiedział wiceminister.
Władysław Teofil Bartoszewski dopowiedział jeszcze, że Irańczycy "przypadkowo" zniszczyli własną szkołę, a zapytany, czy ma na to dowody, odparł: "Dowody to trudno mieć na 100 procent bez przeprowadzenia pewnego śledztwa, ale takie mamy informacje".
Ta wypowiedź spotkała się z krytycznymi komentarzami w sieci. "Kto dostarcza informacje panu Bartoszewskiemu? Nie wiem, ale się domyślam"; "Wstyd i hańba"; "Władysław Teofil Bartoszewski vice minister spraw zagranicznych kolejny raz w obronie Izraela"; "Czy to jest oficjalne stanowisko PSLu?"; "Tak, Izrael dokonał ludobójstwa w Strefie Gazy. Terroryzuje zwykłych Palestyńczyków na Zachodnim Brzegu, napadł z USA na Iran i bombarduje Liban oraz Syrię. A pan Bartoszewski kłamie"; "Niewiarygodne co ten człowiek plecie"; "Jak tak można kłamać? Jesteś pan kłamcą, podłym kłamcą" - pisali internauci.
Media, w tym amerykańskie, analizowały już jednak tę sytuację i ich dowody zaprzeczają tezie polskiego wiceministra.
"Dowody wskazują, że..."
Wersja o zbombardowaniu własnej szkoły przez Irańczyków jest zgodna z narracją samego prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa. Po opublikowaniu pierwszych informacji na ten temat prezydent Trump zapytany 8 marca o winnego ataku odpowiedział: "Moim zdaniem, na podstawie tego, co widziałem, zrobił to Iran". Dodał, że Iran jest "bardzo niedokładny" w użyciu swojej amunicji. Tę wersję potwierdzał też amerykański sekretarz obrony Pete Hegseth, który zlecił śledztwo w sprawie ataku, ale jednocześnie zapewniał: "Jedyną stroną, która atakuje cywilów, jest Iran". Wcześniej sekretarz stanu Marco Rubio mówił, że "Stany Zjednoczone nie zaatakowałyby szkoły".
Media, które przeprowadziły analizy zdjęć i nagrań z ataku na szkołę, obaliły jednak tę narrację. Amerykański dziennik "The New York Times" w materiałach z 8 i 10 marca zweryfikował i opisał dowody na to, że to siły amerykańskie stoją za atakiem na szkołę. W drugim artykule zweryfikował film opublikowany przez irańską półoficjalną agencję prasową Mehr News, z którego wynika, że atak został przeprowadzony przy użyciu pocisku manewrującego Tomahawk. To jasne wskazanie na Amerykanów, ponieważ dziennikarze podkreślili, że wojsko amerykańskie jest jedyną siłą zaangażowaną w konflikt, która używa tego rodzaju pocisków. Na konferencji prasowej w poniedziałek, 9 marca, Trump twierdził, że Iran także posiada rakiety Tomahawk, co jest nieprawdą. Ten rodzaj broni na wyposażeniu mają jeszcze siły zbrojne Australii, Holandii, Japonii i Wielkiej Brytanii.
Na nagraniu widać, jak pocisk uderza w bazę marynarki wojennej Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej w Minab. Jest ona zlokalizowana obok szkoły podstawowej, która zostaje poważnie uszkodzona w wyniku ataku. Jako pierwsi film opisali analitycy z portalu Bellingcat, którzy doszli do tych samych wniosków co "The New York Times".
Także amerykańska agencja prasowa Associated Press przekazała już 6 marca:
Dowody wskazują, że śmiertelny wybuch w irańskiej szkole był prawdopodobnie atakiem lotniczym przeprowadzonym przez Stany Zjednoczone.Associated Press6 marca 2026
Dziennikarze powołali się na opinie trzech ekspertów, którzy przeanalizowali zdjęcia satelitarne pokazujące Minab już po zdarzeniu i na tej podstawie stwierdzili, że w bezpośredniej okolicy szkoły spadł nie jeden, a wiele pocisków, co wskazuje na celowy atak, a nie przypadkowe uderzenie rakiety irańskiej obrony przeciwlotniczej. Eksperci wskazali, że celem Amerykanów najprawdopodobniej był kompleks Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, to na jego terenie oprócz budynków wojskowych znajduje się zbombardowana szkoła.
Do tych samych wniosków, choć bez jednoznacznego wskazania na sprawstwo armii USA, doszli też dziennikarze brytyjskiego BBC Verify. W analizie z 5 marca zwrócili oni uwagę na jeszcze jedną ważną poszlakę: na jednej z konferencji amerykańskiego Departamentu Wojny pokazano ilustracyjną mapę "Pierwszych 100 godzin" wojny amerykańsko-izraelskiej z Iranem (operacji Epicka Furia), na której zaznaczono lokalizacje amerykańskich ataków na Iran. Na tej mapie jednym z bombardowanych miast jest właśnie Minab.
Wszystkie te analizy - poparte opiniami ekspertów ds. wojskowości - wskazują więc, że prawdopodobieństwo amerykańskiego zbombardowania szkoły w Minab jest dużo większe niż "przypadkowe zniszczenie własnej szkoły" przez Irańczyków, o którym mówił Władysław Teofil Bartoszewski, wiceminister spraw zagranicznych.
Najjaskrawszy przykład dezinformacji na wojnie
Zbombardowanie szkoły w Minabie to jeden z mocniejszych przykładów na to, jak każda ze stron dezinformuje na temat trwających walk. W mediach społecznościowych już wcześniej mnożyły się teorie o tym rzekomym irańskim ataku na własną szkołę. "Oto prawdziwe fakty: Iran wystrzelił rakietę i nie odpaliła ona prawidłowo. Poleciała w górę i natychmiast wróciła w dół, uderzając szkołę. Iran wczoraj to przyznał"; "Iran przyznaje - to pocisk IRGC zabił 148 uczennic" - tego typu posty czytały miliony internautów.
Jarosław Kociszewski, dziennikarz i ekspert zajmujący się regionem Bliskiego Wschodu od lat, podkreśla we wpisie na X, że to Amerykanie stoją za atakiem na szkołę. A informacje o irańskiej rakiecie, która "nie odpaliła się prawidłowo", tłumaczy jako próbę dezinformacji, bo do tego zdarzenia doszło w innej części kraju. Według Kociszewskiego "dyskusja nie dotyczy już tego, kto szkołę zniszczył, tylko w jaki sposób popełniono tak kardynalny błąd. Wytłumaczeniem poważnie branym pod uwagę jest zaangażowanie AI w tworzenie list celów i zbyt pobieżna kontrola człowieka przy akceptacji celów". Ten sam problem według niego występował już podczas wojny w Strefie Gazy.
Miliony oglądały też wcześniej nagranie pokazane przez turecką telewizję TRT Haber, na którym widać ruiny placówki w Minabie, a komentujący twierdzili, że film pochodzi z Kabulu z 2021 roku. "Ten film o rzekomym ataku USA i Izraela na szkołę w Iranie jest fałszywy! (…) To propaganda, jak rzekome ludobójstwo w Gazie"; "Nie było żadnego amerykańsko-izraelskiego ataku na szkołę w Iranie, a historia o zabiciu dziewcząt w tym incydencie jest sfabrykowana" - pisali internauci.
W dezinformacji wykorzystano nawet pogrzeb ofiar. Gdy fotografia z kopania grobów na cmentarzu w Minabie zaczęła się rozchodzić w mediach, wielu internautów twierdziło, że to nie Iran, tylko masowe groby w Dżakarcie w Indonezji kopane w 2021 roku dla osób zmarłych na COVID-19. Z prawdziwego obrazu próbowano więc zrobić fake newsa. A z drugiej strony, wygenerowaną przez AI fotografię rzekomo pokazującą ciała zabitych uczennic i opłakujących je rodzin kolportowano w sieci jako prawdziwą.
O tym, jak wojna fałszywych narracji toczona jest na wielu frontach, a każda ze stron dezinformuje, przeczytasz w tekście na TVN24+: "Dywidenda kłamcy". Podpalili Bliski Wschód, zapłonęła sieć".
Źródło: Konkret24