Do wyborów na Węgrzech zostały niespełna trzy tygodnie, a do Budapesztu przyjeżdżają reprezentanci konserwatywnych partii z całego świata, by wyrazić swoje poparcie - choćby samą obecnością - dla premiera Viktora Orbana. Był tam też m.in. wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak: 23 marca uczestniczył w "Wielkim Zgromadzeniu" koalicji Patrioci dla Europy. 24 marca w Radiu Wnet opowiadał o tej wizycie. Wyjaśniał, że spotkanie europejskich polityków skupionych w sojuszu Patrioci dla Europy było częścią kampanii partii Fidesz oraz "częścią pracy ogólnoeuropejskiej polegającej na koordynacji stanowisk politycznych w sprawach Unii Europejskiej".
Prowadzący audycję w pewnym momencie stwierdził zaczepnie: "Popatrzymy na spotkanie w Budapeszcie oczami Donalda Tuska – to było spotkanie sympatyków Władimira Putina. I jakby pan odpowiedział Donaldowi Tuskowi?".
Wicemarszałek Bosak odrzekł, że "nikt w ogóle nie traktuje takich ocen poważnie" i że wszyscy w "środowisku europejskich partii prawicowych są przyzwyczajeni, że ludzie z mainstreamu, z głównego nurtu, z establishmentu rzucają różnymi oskarżeniami na prawo i lewo". Po czym dodał:
Nikt z polityków, których spotkałem, nie jest prorosyjski. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że Rosja jest państwem złym, imperialnym, rządzonym przez dyktatora, który prowadzi brutalną, niesprowokowaną, nieuzasadnioną imperialną wojnę krwawą.Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu24.03.2026, Radio Wnet
Następnie stwierdził, że żaden z polityków, których spotkał w Budapeszcie, "w tej kwestii nie ma wątpliwości".
Na pewno?
Kogo Bosak spotkał, ustawiając się do family photo
Patrioci dla Europy to skrajnie prawicowa, eurosceptyczna grupa działająca w Parlamencie Europejskim. Skupia partie i polityków opowiadających się za większą rolą państw narodowych i ograniczeniem integracji unijnej, krytycznych wobec wspólnej polityki migracyjnej czy klimatycznej. Spotkanie w Budapeszcie - jak przyznał Bosak - miało być m.in. wyrażeniem poparcia dla Orbana przed nadchodzącymi wyborami.
Już samo to poddaje w wątpliwość twierdzenia wicemarszałka: że "nie spotkał" tam prorosyjskich polityków oraz że wszyscy uczestnicy zjazdu zgodnie uważają Putina za dyktatora. Bo przecież sam Orban jest prorosyjski, w trakcie trwania wojny w Ukrainie spotykał się z Putinem, podjął wiele decyzji niekorzystnych dla Ukrainy, a jego działania w Europie są często w interesie w Rosji.
Frazę Bosaka "nikt z polityków, których spotkałem..." należy raczej traktować jako retorykę. Bo w zjeździe na Węgrzech wzięli udział znani prokremlowscy politycy. Główni uczestnicy "Wielkiego Zgromadzenia" spotykali się na panelach, a także ustawiali się do wspólnej fotografii - tzw. family photo - którą w mediach społecznościowych chwalił się zarówno Viktor Orban, jak i Krzysztof Bosak.
Polski wicemarszałek stoi w drugim rzędzie. Tuż za politykami, o których prorosyjskości nie trzeba nikogo przekonywać. Jest tam np. liderka francuskiego Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen, a obok wicepremier Włoch Matteo Salvini, również sympatyzujący z Kremlem. Le Pen przez lata utrzymywała bliskie stosunki z Kremlem, jej partia była związana z Rosją także finansowo, przez zaciągniętą w 2014 roku pożyczkę bankową. Salvini w 2017 roku na Placu Czerwonym sfotografował się w koszulce z podobizną Putina. Portal BuzzFeedNews już w 2019 roku ujawnił, że Gianluca Savoini, jego bliski współpracownik, prowadził ze służbami rosyjskimi negocjacje w sprawie przekazania przez Kreml wsparcia finansowego dla partii Salviniego.
Wokół wicemarszałka na zdjęciu są także Geert Wilders, Martin Helme, Ainars Slesers. Przypomnijmy, kim są.
Geert Wilders to holenderski polityk, lider prawicowej Partii Wolności (PVV). Jego stanowisko wobec Rosji budzi kontrowersje. Z jednej strony potępił inwazję na Ukrainę, z drugiej - jest przeciwko nakładaniu sankcji na Rosję. Historyk kultury Thomas von der Dunk w artykule z 13 marca 2025 roku w portalu Dutch News zwraca uwagę, że Wilders od dawna był entuzjastycznie nastawiony wobec Kremla i nadal działa jako nieformalna tuba propagandowa Putina, próbując blokować wszelkie poważne wsparcie dla Ukrainy. W 2022 roku PVV głosowała za natychmiastowym wstrzymaniem dostaw broni na Ukrainę oraz za zniesieniem sankcji nałożonych na Rosję.
Martin Helme, lider estońskiej partii EKRE, jest również sceptyczny wobec Ukrainy, w przeciwieństwie do Rosji. Instytut Nowej Europy w raporcie "Miękkie podbrzusze. Prorosyjskie siły polityczne w państwach Inicjatywy Trójmorza" z 2023 roku stwierdził, że Helme "woli mówić o Rosji jako o wielkiej cywilizacji w znaczeniu globalnym". Raport przypomina, że "w jednym z programów telewizyjnych publicznie sugerował, że pokój powinien zostać osiągnięty nawet kosztem koncesji terytorialnych ze strony Ukrainy". Tego typu przekazy są zgodne z prorosyjską propagandą. Choć instytut ocenił, że partia "EKRE nie jest jednoznacznie prorosyjska", to zaznaczył, że "w obliczu napływu uchodźców ugrupowanie przyjęło dwie narracje - jedną skierowaną do Rosjan - jakoby Ukraińcy mieli odbierać miejsca pracy - drugą do Estończyków przestrzegającą przed jeszcze większą zmianą struktury etnicznej małego kraju". Centrum analizy dezinformacji Debunk.org w analizie z listopada 2022 roku dotyczącej "prokremlowskiej dezinformacji wymierzonej w Estonię, Łotwę i Litwę" wskazało, że partia EKRE i powiązane z nią media były głównym kanałem kolportowania w Estonii narracji antyukraińskich.
Ainars Slesers to łotewski lider konserwatywnej partii Łotwa na Pierwszym Miejscu (LPV). Portal łotewskiego nadawcy publicznego LSM.lv w październiku 2024 roku opisywał, jak to Slesers wprowadzał internautów w błąd, podważając zaufanie do pomocy przekazywanej przez Zachód Ukrainie. Tego typu działania i stanowiska są na rękę Kremlowi.
Z kim Bosak dzielił scenę na panelu
Wicemarszałek polskiego Sejmu na "Wielkim Zgromadzeniu" wystąpił w roli prelegenta. Na liście prelegentów dostępnej na stronie wydarzenia znajdujemy też wyżej wspomnianych polityków. Widać ich również obok Bosaka na zdjęciu poniżej.
Ale na liście znalazł się jeszcze także Herbert Kickl. To lider austriackiej skrajnie prawicowej partii FPOe. Jego polityczną karierę komentował w rozmowie z tvn24.pl Jakub Bielamowicz z Instytutu Nowej Europy. Zwrócił uwagę, że Kickl jasno przyznaje, że wzorem dla niego jest Viktor Orban. Ekspert wskazał na zagrożenia wynikające z prorosyjskich sympatii polityka. - Istnieje istotne ryzyko korekty kursu w polityce zagranicznej Austrii - ocenił. Przypomniał, że w 2016 roku FPOe podpisała umowę o przyjaźni z putinowską partią Jedna Rosja, ponadto stale wyraża sprzeciw wobec wspierania Ukrainy.
W 2024 roku portal France24 przypominał, że Herbert Kickl krytykował sankcje nałożone na Rosję wskutek rozpoczęcia w 2022 roku pełnoskalowej inwazji na Ukrainę i twierdził, że Austria powinna pozostać neutralna. Zarówno Kickla, jak i partię FPOe jako prorosyjską wielokrotnie opisywał także portal Politico. W czerwcu 2023 roku przypominał, że Kickl zapowiedział wykorzystanie w Radzie Europejskiej weta Austrii, "aby odwrócić to, co nazywa 'bezsensownymi' sankcjami Wspólnoty wobec Rosji", a także że partia FPOe "przedstawiła dziesiątki prorosyjskich rezolucji w austriackim parlamencie" i wielokrotnie nawoływała do zniesienia sankcji. "The Economist" w artykule "Putinizacja Europy Środkowej" nazwał Kickla jednym z sympatyków Rosji, a FPOe "oficjalną partią siostrzaną dla Putina". "Financial Times" pisał, że "Kickl jest sympatykiem Rosji i zdecydowanym krytykiem wsparcia Unii Europejskiej dla Ukrainy, obwiniając stanowisko Wspólnoty za kryzys kosztów życia w Europie".
Ekspert: "sprytnie zbudowana wypowiedź robiąca unik od meritum"
Nie pierwszy raz Krzysztof Bosak, uczestnicząc w tego typu spotkaniu, w tej samej retoryce odpiera zarzuty o prorosyjskość uczestników. W lutym 2025 roku wziął udział w szczycie Patriotów dla Europy w Madrycie. Potem w rozmowie z "Faktem" przekonywał, że "nikt z obecnych w Madrycie nie był prorosyjski" - a byli tam chociażby Viktor Orban, Marine Le Pen, Geert Wilders czy Matteo Salvini.
Profesor Akademii WSB dr Krystian Dudek, specjalista ds. marketingu politycznego, tak ocenia wypowiedź Bosaka: -To trochę jakby powiedzieć, że się było na stuosobowym spotkaniu, ale stało się przy ścianie, przy której mało kto przechodził, więc się nie liczy.
Ekspert tłumaczy:
Sama obecność ma już pewną symbolikę. Przecież na spotkanie w Budapeszcie nie pojechał prywatnie przysłowiowy Kowalski, tylko wicemarszałek polskiego Sejmu, lider partii politycznej. Swoją obecnością uwiarygadniał to, co tam się działo i kto przemawiał. Szczególnie, gdy dodamy jako tło fakt, że politycy węgierscy wprost przyznali się, że relacjonowali Rosji przebieg rozmów w gronie przywódców UE.dr Krystian Dudek, Akademia WSB
Według Krystiana Dudka wicemarszałek Bosak zastosował świadomą strategię i techniki retoryczne, by umiejętnie uciec od meritum sprawy. - Po pierwsze, mówiąc, że nikt zarzutów o prorosyjskość nie traktuje poważnie, z góry te zarzuty deprecjonuje, próbując je unieważnić. W marketingu politycznym najprostszy sposób, by nie odpowiadać na trudne pytania, to ogłosić je nieważnymi. Po drugie, odwołuje się do syndromu oblężonej twierdzy ("wszyscy nas atakują"). W ten sposób konsoliduje środowisko, którego ta dyskusja dotyczy: skoro wszyscy nas atakują, musimy się razem bronić - i tu paradoksalnie krytyka zaczyna pracować na korzyść atakowanego. A z drugiej strony: jesteśmy do zarzutów już przyzwyczajeni, więc nie będziemy się z nich więcej tłumaczyć. To sprytnie zbudowana wypowiedź robiąca unik od meritum. Po trzecie, mamy tu tak zwany framing, czyli zmienianie ram interpretacyjnych. W wypowiedzi wicemarszałka mamy do czynienia z redefiniowaniem terminu "prorosyjskość". To ucieczka od ciężaru odpowiedzialności, z jaką wiąże się jakiekolwiek sprzyjanie Rosji i Putinowi - wyjaśnia ekspert. I podsumowuje:
Wypowiedź wicemarszałka Bosaka to retoryka w pigułce, jednocześnie sprytnie podpierająca się technikami manipulacyjnymi.dr Krystian Dudek, Akademia WSB
Źródło: Konkret24
Źródło zdjęcia głównego: x.com/Orbán Viktor