Senat 19 lutego 2026 roku z poprawkami przyjął ustawę wdrażającą w Polsce program SAFE, lecz polityczna dyskusja wokół tego instrumentu Unii Europejskiej trwa i zapewne jeszcze długo będzie trwać. Teraz ustawa wróci do Sejmu, a stamtąd trafi do prezydenta. Przedstawiciele opozycji podnoszą kolejne argumenty, dlaczego ich zdaniem unijne miliardy na zbrojenia w ramach SAFE nie będą dobrym rozwiązaniem dla Polski. O ile Prawo i Sprawiedliwość krytykuje głównie pożyczkową formę i sprawę warunkowości przyznawania środków - co w Konkret24 wyjaśnialiśmy - to politycy Konfederacji oburzają się, że część pieniędzy z SAFE należnych Polsce "trafi na Ukrainę".
"Trzymajcie mnie, bo nie wytrzymam" - rozpoczęła wpis z 6 lutego europosłanka Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik. "W ramach unijnego programu SAFE Polska wzięła pożyczkę 44 miliardy euro na zbrojenia, a Tusk pojechał dziś do Kijowa i... podzielił się tymi pożyczonymi miliardami z Ukrainą" - dodała. Jej zdaniem byłaby to "nieprawdopodobna uległość", ponieważ "rząd Tuska zaproponował Ukrainie wspólne projekty zbrojeniowe w ramach tej pożyczki, a spłacać wszystko będą polscy podatnicy". Europosłanka uważa, że "nie mamy tutaj żadnych realnych gwarancji korzyści dla Polski".
Poseł Konfederacji Bartłomiej Pejo 13 lutego 2026 roku pisał natomiast, iż nie tylko Donald Tusk, ale i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski "przyznaje, że program SAFE może być wykorzystywany do produkcji broni dla Ukrainy". "Trzeba to jasno powiedzieć: nie ma na to naszej zgody. Środki wynegocjowane dla bezpieczeństwa Polski muszą służyć przede wszystkim Polsce" - podkreślił poseł.
Tego typu przekazy musiały dotrzeć m.in. do byłego premiera Leszka Millera, bo ten 18 lutego w Radiu Zet stwierdził: "Nie uważam, że to będzie dobry pomysł, żeby z SAFE przekazywać jakieś pieniądze Ukrainie". Tę wypowiedź rozpowszechniała w serwisie X m.in. Ewa Zajączkowska-Hernik. "Prościej się tego wyjaśnić nie da! To jest nie do pojęcia, żebyśmy brali 185 miliardów złotych pożyczki w ramach programu SAFE na zbrojenia dla Polski i... dzielili się tym z Ukrainą" - skomentowała.
Tylko czy Polska rzeczywiście będzie z programu SAFE "przekazywać jakieś pieniądze Ukrainie"? Wyjaśniamy.
SAFE: "kupowanie dla, od albo z Ukrainą"
Najpierw oddajmy głos pełnomocniczce rządu ds. programu SAFE. Magdalena Sobkowiak-Czarnecka 17 lutego w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 była pytana właśnie o współpracę z Ukrainą w ramach programu. Odpowiedziała: "SAFE mówi o współpracy z Ukrainą w trzech formach: kupowanie dla, od albo z Ukrainą".
CZYTAJ WIĘCEJ: Prawdy i mity w sprawie SAFE. "Wstyd"
Przyjęty w maju 2025 roku program SAFE (ang. Security Action for Europe, czyli: Działania na rzecz Bezpieczeństwa w Europie) to unijny instrument finansowy, który przede wszystkim ma przyspieszyć inwestycje obronne krajów członkowskich UE. Trafi do nich łącznie 150 mld euro w formie preferencyjnych, nisko oprocentowanych pożyczek, które państwa będą mogły przeznaczyć głównie na produkcję lub zakup uzbrojenia, amunicji czy systemów obrony powietrznej. Od początku program SAFE miał też jednak wspierać walczącą Ukrainę.
Ukrainę włączono więc do programu SAFE, żeby integrować ją z europejskim przemysłem obronnym, choć jej status nie jest równy innym państwom członkowskim UE. Sama nie może dostawać pożyczek z Brukseli, ale musi współpracować z innym krajem lub krajami unijnymi jako (pod)wykonawca lub partner. O tym właśnie mówiła minister Magdalena Sobkowiak-Czarnecka: sprzęt wojskowy można kupować od Ukrainy (jako producenta), z Ukrainą (jako partnerem) lub dla Ukrainy (jako kontynuowanie wsparcia wojennego).
Już od końca 2025 roku wiadomo, że część projektów finansowanych z programu SAFE Polska będzie realizować z Ukrainą. Wiceminister obrony Paweł Zalewski 1 grudnia 2025 roku w Brukseli potwierdził, że zapisano to w planie inwestycyjnym, który Polska złożyła w Komisji Europejskiej.
I uwaga: nasz kraj nie jest tutaj wyjątkiem, ponieważ współpracę z Ukrainą w ramach SAFE zadeklarowało 15 z 19 państw członkowskich, które dołączyły do programu.
Na czym będzie polegać ta współpraca w przypadku Polski?
"Żadne środki nie trafiają bezpośrednio na Ukrainę"
Nie podajemy tu konkretnych projektów zgłoszonych do finansowania z programu SAFE - także tych polsko-ukraińskich - ponieważ ich lista jest niejawna. Wiadomo, że jest na niej 139 projektów i na razie poza twórcami zna je wyłącznie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego oraz posłowie z sejmowej komisji obrony. MON zapewnia, że lista zakupowa zostanie upubliczniona "w najbliższych tygodniach".
Z tego powodu wszystkie informacje o wspólnych projektach polsko-ukraińskich w ramach programu SAFE opierają się wyłącznie na wypowiedziach osób odpowiedzialnych za jego realizację. I co ważne: dotyczy to nie tylko nas, ale też polityków opozycji, którzy dyskutują na ten temat.
Wróćmy do wyjaśnień minister Magdaleny Sobkowiak-Czarneckiej o trzech możliwych sposobach współpracy w ramach SAFE z Ukrainą: zakupy "dla", "od" albo "z". W grudniu 2025 roku w Polsat News pełnomocniczka rządu mówiła, że wspólne zakupy sprzętu z Ukrainą są wykluczone ze względu na "sytuację finansową rządu w Kijowie". Wtedy zdementowała też informacje o rzekomym przekazywaniu polskich pieniędzy z SAFE na Ukrainę:
Żadne środki nie trafiają bezpośrednio na Ukrainę. (...) Nie ma takiej formuły, w której my przekazujemy jakieś środki finansowe w ramach programu SAFE na Ukrainę.Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pełnomocniczka rządu ds. programu SAFEPolsat News, 17 grudnia 2025
Od pełnomocniczki rządu wiemy też, że główną formą współpracy polsko-ukraińskiej w ramach SAFE będzie pozyskiwanie technologii od Ukrainy. Przede wszystkim chodzi o drony, o czym Magdalena Sobkowiak-Czarnecka mówiła na antenie TVN24:
Pozyskujemy technologie dronowe od Ukrainy i to jest forma współpracy z Ukrainą, którą realizujemy w ramach mechanizmu SAFE.Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pełnomocniczka rządu ds. programu SAFETVN24, 17 lutego 2026
Technologia za myśliwce i produkcja w Polsce
Będzie to nie tylko przekazanie samego sprzętu lub technologii w rozumieniu know-how z Ukrainy do Polski, lecz również docelowo produkcja dronów w polskich zakładach zbrojeniowych, także na potrzeby polskiej armii. Mówił o tym w styczniu 2026 roku w TVP World wicepremier, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. "Ukraina odpowiada (na naszą pomoc - red.) tym samym, przenosząc część swojej produkcji dronów i rakiet do Polski. Korzystamy z mechanizmu SAFE" - przekazał wicepremier.
Realizacją tych zapowiedzi było podpisanie 5 lutego 2026 roku w Kijowie listu intencyjnego między Polską a Ukrainą dotyczącego "współpracy w zakresie wspólnej produkcji amunicji i sprzętu wojskowego". Po podpisaniu Donald Tusk mówił o wspólnej produkcji uzbrojenia "w zakładach zarówno w Polsce, jak i w Ukrainie" i zwracał się do prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, zapewniając: "Będziemy pracowali nad tym także, by możliwie efektywnie dla wspólnego bezpieczeństwa mogły działać pieniądze z programu SAFE".
Właśnie te wypowiedzi Ewa Zajączkowska-Hernik zinterpretowała jako "podzielenie się pożyczonymi miliardami z Ukrainą", po którym - zdaniem europosłanki - "nie mamy żadnych realnych gwarancji korzyści dla Polski". To jednak manipulacja, ponieważ Polska przeznaczy środki z SAFE m.in. na przygotowanie polskich zakładów zbrojeniowych do produkcji dronów opartych na technologiach z Ukrainy, co nie tylko wzmocni polską obronność, ale także kondycję polskiego sektora zbrojeniowego.
Nie będzie to więc "przekazywanie pieniędzy Ukrainie" - tym bardziej że Polska pozyska ukraińskie technologie dronowe w zamian za przekazanie Ukraińcom poradzieckich myśliwców MiG-29. Nie wiemy jedynie, czy będzie to wymiana bez dodatkowych środków pieniężnych, ponieważ te informacje są objęte tajemnicą wojskową.
CZYTAJ WIĘCEJ: "Polska podjęła decyzję". Ostatnie MiG-i za technologie dronowe
Ministerstwo Obrony Narodowej w odpowiedzi na pytania Konkret24 potwierdziło, że w kontekście współpracy polsko-ukraińskiej w ramach programu SAFE "priorytetem Polski jest pozyskanie ukraińskiej technologii dronowej", ale jednocześnie zastrzegło:
Obecnie trwają rozmowy ze stroną ukraińską dotyczące zakresu współpracy. Nie zapadły jeszcze żadne decyzje w tej materii.Ministerstwo Obrony Narodowej
Oznacza to również, że wszystkie twierdzenia o "dzieleniu się pożyczonymi miliardami z Ukrainą" są dowolną interpretacją publicznych wypowiedzi przedstawicieli rządu oraz ramowych informacji - trudno to zweryfikować, bo trudno weryfikować prywatne opinie. Te o przekazywaniu polskich środków z SAFE Ukrainie głoszone są po prostu na użytek walki politycznej.
Wciąż nie ma bowiem ostatecznych decyzji dotyczących zakresu współpracy z Ukrainą w ramach SAFE.
Domysły polityków zamiast faktów
Resort obrony zwrócił uwagę na jeszcze jedną kwestię, istotną także z punktu widzenia współpracy polsko-ukraińskiej. Program SAFE został tak skonstruowany, że do maja 2026 roku Polska będzie mogła realizować zakupy za unijne środki samodzielnie. Później będzie to możliwe wyłącznie we współpracy z co najmniej jednym innym państwem UE, Islandią, Liechtensteinem, Norwegią lub Ukrainą.
Niewykluczone więc, że polskie i np. ukraińskie firmy zbrojeniowe stworzą spółki joint venture, by współpracować przy produkcji uzbrojenia. Według słów wiceministra Pawła Zalewskiego z grudnia 2025 roku takie "inwestycje polsko-ukraińskie w naszym kraju" są możliwe. Z tym że na razie nie są znane żadne szczegóły dotyczące takiej ewentualnej współpracy.
Bartłomiej Pejo z Konfederacji pisał natomiast, że "program SAFE może być wykorzystywany do produkcji broni dla Ukrainy" i miał to rzekomo potwierdzić Radosław Sikorski - jednak po pierwsze, nie jest to nowa informacja; po drugie, o takiej produkcji w Polsce z programu SAFE nic nie wiadomo.
Program SAFE ma przede wszystkim wspierać przemysł zbrojeniowy i zdolności obronne krajów UE, dlatego produkowanie sprzętu wyłącznie na potrzeby Ukrainy mogłoby zostać uznane za niezgodne z założeniami tego instrumentu. Pamiętajmy jednak, że już teraz Polska finansuje zakupy amerykańskiego sprzętu, który trafia na Ukrainę, więc produkcja własnego uzbrojenia, które mogłoby trafić na eksport, byłaby zdecydowanie korzystniejsza dla polskiego przemysłu zbrojeniowego.
Tak więc tezy wygłaszane przez cytowanych tu polityków opozycji czy byłego premiera dotyczące tego, że polskie pieniądze z SAFE pójdą na Ukrainę, to wyłącznie opinie i domysły polityków opozycji, ponieważ poza pozyskaniem technologii dronowych od Ukrainy żadne inne formy współpracy w ramach programu SAFE nie zostały potwierdzone. A już na pewno nie ma mowy o "przekazywaniu polskich pieniędzy z SAFE bezpośrednio na Ukrainę".
Autorka/Autor: Michał Istel
Źródło: Konkret24
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Paweł Supernak