PKP Intercity i wagony z Niemiec: "tony azbestu"? Spółka wyjaśnia

Pociągi z Deutsche Bahn zawierają azbest?
Po 14 latach pociągi powróciły do Ciechocinka
Źródło: PKP PLK
"Tony rakotwórczego azbestu" mają być rzekomo w używanych wagonach, które spółka PKP Intercity kupiła w Niemczech. Alarmuje o tym Robert Bąkiewicz, tezę podbija poseł PiS. Przewoźnik zaprzecza oskarżeniom. Sprawdziliśmy, co wiadomo w tej sprawie.

Kupione przez PKP Intercity używane niemieckie wagony od kilku tygodni są tematem politycznych dyskusji. Niektórzy politycy opozycji uważają tę decyzję za poważny błąd, ostrzegając przed "muzeum na kółkach" i nazywając sprowadzony tabor "szrotem". Temat podgrzał poseł Prawa i Sprawiedliwości Mariusz Krystian. Jest on pierwszą kadencję w Sejmie, wcześniej był wójtem gminy Spytkowice (województwo małopolskie). "Rząd Tuska kupił 42 letnie wagony z Niemiec, w których mogą być tony rakotwórczego azbestu!! Czy Rząd Tuska wydał blisko 100 milionów złotych na rakotwórczy szrot z Niemiec!? Dowiemy się tego!!" - napisał w postach opublikowanych 18 lutego na Facebooku i w serwisie X (pisownia postów oryginalna).

FAŁSZ
Poseł PiS Mariusz Krystian opowiadał, że rząd Tuska kupił 42-letnie wagony z Niemiec, "w których mogą być tony rakotwórczego azbestu"
Poseł PiS Mariusz Krystian opowiadał, że rząd Tuska kupił 42-letnie wagony z Niemiec, "w których mogą być tony rakotwórczego azbestu"
Źródło: facebook.com

Poseł nagrał też film, w którym stwierdza: "To jest prawdziwy hit. Wagony, które kupiło PKP Intercity, czyli tak naprawdę Ministerstwo Infrastruktury, 42-letnie wagony mają w sobie zawierać azbest. No bo taka wtedy była technologia. Będziemy to sprawdzać, bo to jest prawdziwy skandal to, co oni zrobili". Na koniec pytał: "Gdzie go wyrzucą? Czy oni to sprowadzili jako złom, czy jako odpad niebezpieczny? Niedługo ciąg dalszy". Wideo na Facebooku wyświetlono ponad 100 tys. razy, a w serwisie X - ponad 20 tys.

Jednak wielu internautów krytykowało posła PiS: "Człowieku, nie łżyj. Ja mogę powiedzieć, że jest pan byłym wójtem, który mógł ukraść pałac kultury. Ta sama konstrukcja, tyle samo prawdy, nicponiu"; "To może najpierw faktycznie sprawdźcie, a potem dopiero kręćcie durne filmiki?" - komentowali (pisownia wszystkich postów oryginalna). Inni z ironią pisali: "No Niemce 42 lata wozili swoich obywateli w rakotwórczych wagonach"; "W przypadku braku azbestu nagłośni Pan wynik 'inspekcji'?".

Sprawdziliśmy, co wiadomo o wagonach zakupionych w Niemczech.

Bąkiewicz o azbeście: "Jesteśmy przekonani w 99 procentach"

Sprawę rzekomego azbestu w niemieckich wagonach nagłośniono 21 stycznia w Poznaniu na konferencji prasowej Roberta Bąkiewicza i działaczy jego Ruchu Obrony Granic. "Obawiamy się, że koszty dostawy tych wagonów z lat 60. mogą przewyższyć sens ekonomiczny tej inwestycji, a pasażerowie mogą zostać narażeni na kontakty z materiałami szkodliwymi, na przykład azbestem" - mówił Mateusz Antoniewicz, jeden z członków ruchu.

Prowadzący konferencję Maciej Andrzejak przekonywał: "W Niemczech do dziewięćdziesiątego trzeciego roku można było stosować azbest w wagonach kolejowych i lokomotywach. Te wagony trafiają do nas". Jak twierdził, azbest ma się rzekomo znajdować "w podłogach w wagonach, w ścianach, sufitach, na łączeniach przewodów elektrycznych, hydrauliki odprowadzonych wody z wagonu".

"Proszę państwa, kiedyś w Niemczech stosowano go na potęgę, bo był to najlepszy środek, który zabezpieczał przed wstrząsami i przed zawilgoceniem wagonów. Dlatego domagamy się od PKP Intercity pełnej informacji: czy te wagony zawierają azbest? Dlaczego polska firma PKP Intercity przyjęła odpowiedzialność za utylizację pięćdziesięciu wagonów od Deutsche Bann?" - dodał.

Głos zabrał też Robert Bąkiewicz. Pytany przez dziennikarza, czy faktycznie w tych wagonach jest azbest, odpowiedział: "Nie stwierdziliśmy, bo opieramy nasze tezy tylko na dokumentach i na odpowiedziach z polskich urzędów". Ale nadal przekonywał: "Natomiast w naszej wiedzy, którą pozyskaliśmy, te wagony wszystkie zawierały azbest i wydaje się, że no nie było czasu na jakby, na modernizację tych wagonów. Te modele zawierały azbest, tak więc no zakładamy, jesteśmy przekonani w 99 procentach, że ten azbest po prostu w tych wagonach się znajduje".

Co kupiliśmy od Niemców i dlaczego

W Niemczech stosowanie azbestu (wytwarzanie, wprowadzanie do obrotu i używanie azbestu oraz wyrobów azbestowych) zostało oficjalnie zabronione w 1993 roku. To oznacza de facto koniec jego legalnego stosowania już w nowych wagonach i lokomotywach. W Polsce podobny zakaz wszedł w życie w 1997 roku. Dyrektywa Komisji Europejskiej wprowadziła ten zakaz w całej Unii z początkiem 2005 roku.

Rzeczywiście, pod koniec 2025 roku PKP Intercity kupiło 50 używanych wagonów od niemieckiego przewoźnika połączeń dalekobieżnych Deutsche Bahn Fernverkehr. To 12 wagonów pierwszej klasy i 38 drugiej klasy, które mogą kursować z prędkością 200 km/h.

Z odpowiedzi wiceministra infrastruktury Piotra Malepszaka na interpelację posła PiS Łukasza Kmity wiemy, że średni rok produkcji wagonów to 1984, a więc można przyjąć, że średnio mają ponad 40 lat. Wiceminister informował też, że wagony zmodernizowano już w latach 1998-2004 - a więc po wejściu w życie niemieckich przepisów zakazujących stosowania azbestu. Czyli już 20 lat temu, a potem dalej były używane.

Zakup używanych wagonów od DB to koszt niemal 21,9 mln euro - o tym informował w styczniu wiceminister Malepszak w odpowiedzi na interpelację posła Michała Moskala z PiS. W tym samym dokumencie czytamy, że okres eksploatacji zakupionych wagonów jest szacowany na 15 lat.

"Przed podjęciem decyzji o zakupie wagonów przedstawiciele PKP Intercity oraz PKP Intercity REMTRAK, zapoznali się ze stanem każdego z wagonów podczas inspekcji przeprowadzonych na torach postojowych w Berlinie i Lipsku. Uczestnikami delegacji byli wysoko wykwalifikowani i doświadczeni eksperci oraz inżynierowie" - zapewnił wiceminister. Jak dodał: "zakupione wagony spełniają wymagania techniczne i wymagania bezpieczeństwa". Zadeklarował, że przed wjazdem na polskie tory "każdy wagon podlegał będzie procedurom przeglądowym i dopuszczeniowym zgodnie z obowiązującymi przepisami oraz pod nadzorem właściwych instytucji". Zakupione wagony mają trafić na polskie tory pod koniec marca.

Dlaczego polski przewoźnik zdecydował się na zakup używanych wagonów, zamiast zamówić nowe? Malepszak w odpowiedzi na interpelację tłumaczył to długą kolejką po nowe polskie wagony. "Portfele zamówień polskich producentów taboru kolejowego są obecnie zapełnione na kilka lat. Zakup używanych wagonów nie zastępuje realizowanych i planowanych zamówień nowego taboru u polskich producentów ani programów modernizacji krajowego taboru" - tłumaczył wiceminister. Decyzję argumentował też rosnącą liczbą pasażerów PKP Intercity. W 2025 roku PKP Intercity przewiozło 89,2 mln pasażerów - nieco więcej niż spółka planowała osiągnąć w roku 2030. Zakup używanego taboru "ma charakter uzupełniający i pozwala na szybkie zwiększenie podaży miejsc w stosunku do wzrostowych trendów liczby pasażerów rok do roku" - wyjaśnił wiceminister.

PKP Intercity: "wagony nie mają żadnych elementów azbestowych"

Konkret24 zapytał spółkę PKP Intercity, czy zakupione z Niemiec wagony zawierają azbest, a jeśli nie, to w jaki sposób upewniono się, że w konstrukcji nie ma azbestu i innych szkodliwych substancji. 19 lutego rzecznik spółki Michał Wrzosek przekazał nam krótkie oświadczenie:

Wagony nie mają żadnych elementów azbestowych. Są bezpieczne dla pasażerów i środowisk. Wagony i ich stan techniczny były analizowane jeszcze przed ich zakupem. Wagony mają wszystkie certyfikaty i dopuszczenia do ruchu, w tym dotyczące wymogów higieny i zdrowia.
Michał Wrzosek, rzecznik PKP Intercity

19 lutego rzecznik PKP Intercity tak też odpowiedział na wpis posła Krystiana w serwisie X: "Wagony zakupione z Niemiec nie mają żadnych elementów azbestowych. Sprawdziliśmy to dokładnie".

Gdy 20 lutego dopytaliśmy rzecznika PKP Intercity, czy w trakcie trwających teraz prac remontowych w zakładach Remtrak w Opolu niemieckie wagony sprawdzono pod kątem obecności azbestu, po raz kolejny powtórzył: "W żadnym wagonie nie ma elementów azbestowych".

Poseł Mariusz Krystian nie skierował jeszcze do Ministerstwa Infrastruktury ani interpelacji, ani zapytań w sprawie swoich podejrzeń, co 19 lutego redakcji Konkret24 potwierdziła rzeczniczka resortu Anna Szumańska.

Biuro prasowe Deutsche Bahn, pytane przez nas o sprawę, odmówiło udzielania informacji na temat szczegółów umowy sprzedaży.

Czytaj także: