Senator Wojciech Skurkiewicz przekonywał, że Donald Tusk "mówił wprost, że stosuje prawo tak jak je rozumie". Tyle że to manipulacja wypowiedzią premiera, a politycy Prawa i Sprawiedliwości dopuścili się jej już kilkukrotnie.
Politycy w programie "Woronicza 17" w TVP Info 21 września 2025 roku dyskutowali o decyzji w sprawie immunitetu I prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Manowskiej i chaosie w Trybunale Stanu. Senator Prawa i Sprawiedliwości Wojciech Skurkiewicz zapytany został przez prowadzącą program Kamilę Biedrzycką o to "czego boi się pani Małgorzata Manowska, tak kurczowo trzymając się immunitetu". "To Prawo i Sprawiedliwość jest autorem tego powiedzenia, że niewinni nie mają się czego bać" - przypomniała dziennikarka. Na co polityk odpowiedział:
Pani redaktor, nie kto inny tylko Donald Tusk, lider koalicji 13 grudnia, ogłosił wszem i wobec, że będzie stosował prawo tak jak je rozumie.
"I proszę się nie dziwić, jeżeli takie sytuacje mamy dzisiaj w przestrzeni i prawnej, przestrzeni politycznej. Skoro premier polskiego rządu mówi wprost, że stosuje prawo tak jak je rozumie. Każda inna instytucja również może tak czynić i może to prawo dokładnie tak samo stosować" - powiedział senator.
Po chwili Skurkiewicz powtórzył: "On powiedział jednoznacznie, że będzie stosował prawo tak jak je rozumie".
Jednak Donald Tusk wcale tak "jednoznacznie" nie powiedział, a polityk PiS wyciąga słowa premiera z kontekstu. Wypowiedź Tuska, do której odwołuje się Skurkiewicz, pochodzi z początków kadencji obecnego Sejmu i niejednokrotnie była manipulowana przez polityków PiS. Dopuścił się tego m.in. Jarosław Kaczyński, Zbigniew Bogucki czy Michał Wójcik. Przypominamy więc, co tak naprawdę Donald Tusk powiedział i czy faktycznie zapowiadał, że będzie stosował prawo, tak jak on zechce, a tym samym, że będzie je łamał.
"Prawo tak jak my je rozumiemy" - o kim mówił Tusk
Słowa premiera rządu padły podczas konferencji w Sejmie 21 listopada 2023 roku, kilka tygodni przed powstaniem koalicyjnego rządu (13 grudnia 2023 roku - red.). Donald Tusk odpowiadał wówczas na pytanie ówczesnego pracownika TVP Info Miłosza Kłeczka. Ten zapytał, jaki plan na zapowiadane zmiany w mediach publicznych ma koalicja, która wówczas wygrała wybory. "W jaki sposób Platforma [Obywatelska] chce zdemontować media publiczne? Zwinąć te media? Bo to jest zapowiedź, którą kolportują posłowie Platformy Obywatelskiej. Czyli jaki jest pana pomysł, bo pomijam to, że pan może mieć inne zdanie, ale to nie leży w interesie publicznym. A jeżeli ma pan jakiś pomysł zgodny z prawem, to nie powinien pan mieć nic do ukrycia" - powiedział Kłeczek.
Donald Tusk skomentował, że "uporządkowanie sytuacji w mediach publicznych" będzie kwestią "prostszą, niż się komukolwiek wydaje". Zaznaczył, że osoby, które działały niezgodnie z misją, którą media publiczne mają za zadanie realizować, oraz wbrew konstytucji i innym przepisom prawa powszechnego, poniosą tego konsekwencje. A następnie powiedział:
Więc proszę się nie martwić tutaj o moją skuteczność - to będzie zgodnie z prawem, tak jak my je rozumiemy, ale przez to 'my' rozumiem także polskich prawników, polskich konstytucjonalistów, medioznawców i z całą pewnością będziemy tutaj skuteczni. I jak się państwo domyślacie - nie będziemy się tutaj w żaden sposób wahać.
To ta wypowiedź była potem wielokrotnie wyrywana z kontekstu przez polityków PiS, a zwrot: "prawo tak jak my je rozumiemy" stał się stałym elementem ich przekazów. Niejednokrotnie manipulowali oni wypowiedzią Tuska poprzez zmienianie jej kontekstu. Zaimek "my" przedstawiali jako odwołanie do samego premiera i polityków koalicji, kiedy w rzeczywistości odwołanie do prawników, konstytucjonalistów i medioznawców całkowicie zmienia wydźwięk tej zapowiedzi. Skurkiewicz całkowicie pominął zaimek i sytuację przedstawił tak, jakoby Tusk mówił jedynie o sobie.
Źródło: Konkret24
Źródło zdjęcia głównego: A. Zawada/PAP, A. Jackowski/PAP