Aktywiści Greenpeace wywiesili banery z napisem "Polska bez węgla 2030" na budynkach zajmowanych przez Prawo i Sprawiedliwość i Platformę Obywatelską. Wicemarszałek Sejmu Beata Mazurek komentowała później, że w ten sposób nie protestowano za rządów PO-PSL. Podkreśliła również, że rząd PiS "poważnie zajął się tematem smogu". Na wpis Mazurek błyskawicznie zareagowali użytkownicy Twittera i aktywiści. Skrytykowali też Grzegorza Schetynę.

Protest Greenpeace zaskoczył pracowników biurowców, w których znajdują się biura Prawa i Sprawiedliwości i Platformy Obywatelskiej. We wtorek rano ekolodzy weszli na budynki za pomocą sprzętu alpinistycznego i zasłonili ich elewacje czarnymi płachtami z napisem "Polska bez węgla 2030".

Interweniowała policja. - Pierwsze osoby zostały zatrzymane na podstawie art. 193 kk (zakłócanie miru domowego - red). Prowadzone są czynności na miejscu. W proteście może brać udział ponad 20 osób - informował Sylwester Marczak z Komendy Stołecznej Policji.

Greenpeace tłumaczyło w oświadczeniu prasowym, że zarówno PiS, jak i PO "pominęły kwestię ochrony klimatu w swoich programach wyborczych i nie zaproponowały daty odejścia Polski od węgla".

"Ciekawe dlaczego"

Akcję ekologów komentowali politycy. "Ciekawe dlaczego Greenpeace nie protestował w ten sposób za rządów PO-PSL, a robi to dziś mimo iż rząd PiS to pierwszy rząd który poważnie zajął się tematem smogu?" – napisała na Twitterze Beata Mazurek.

Wpis wicemarszałek Sejmu zyskał dużą popularność. Polubiono go z ponad 900 twitterowych profili. W komentarzach oprócz głosów poparcia dla słów Mazurek, wyrażano jednak wątpliwości, czy sformułowania użyte przez Mazurek były prawdziwe.

- To nie chodzi tylko o smog ale emisje CO2. Nie odróżnia Pani smogu od ocieplenia klimatu? – napisał Jan Śpiewak ze stowarzyszenia Wolna Warszawa.

Na nieścisłości w tweecie Beaty Mazurek zwróciła również uwagę osoba obsługująca oficjalny profil Greenpeace. Komentarz cieszył się dużą popularnością, polubiono go z ponad 400 kont na Twitterze.

"Protest nie jest ws. smogu, tylko kryzysu klimatycznego, ws. smogu za rządów PO-PSL Greenpeace protestował, PiS nie zajmuje się poważnie ani smogiem, ani kryzysem klimatycznym, Greenpeace dziś jest i u PiS i u PO" – czytamy w komentarzu.

"Smog? Klimat? Yyy… kto to rozróżnia?"

Użytkownicy Twittera zwracali uwagę na fragment wpisu Beaty Mazurek dotyczący smogu. Na budynkach zajmowanych przez PiS i PO rozwieszono płachty z napisem "Polska bez węgla 2030". Także w informacji na stronie internetowej Greenpeace nie wspomniano bezpośrednio o problemie smogu.

- Aktywistki i aktywiści Greenpeace protestują przeciwko ignorowaniu kryzysu klimatycznego przez największe polskie partie – można przeczytać w informacji na stronach organizacji. - Obie partie pominęły kwestie ochrony klimatu w swoich programach wyborczych i nie zaproponowały daty odejścia Polski od węgla – pisze dalej autor artykułu.

Zarzuty o niezrozumienie protestu i mylenie problemu walki ze zmianami klimatycznymi z problemem smogu, padły też pod adresem Grzegorza Schetyny. "Schetyna odwraca kota ogonem. Udaje, że nie odróżnia kwestii smogu od klimatu" – można przeczytać na twitterowym profilu Greenpeace. Wpis uzupełniono o prześmiewczą grafikę z napisem "Smog? Klimat? Yyy… kto to rozróżnia?".

W środę w TOK FM lider Platformy Obywatelskiej mówił, że przy okazji akcji Greenpeace na budynku zajmowanym przez PO odbyło się "sympatyczne" spotkanie z aktywistami. - Oni byli zaskoczeni, że tak dużo z ich oczekiwań i programu jest w programie opozycji dzisiaj - mówił Schetyna.

- Polska bez węgla od 2030 r., pan się podpisze pod tym? – dopytywał prowadzący rozmowę Piotr Kraśko. - Tak, to znaczy my mówimy o tym, że w perspektywie lat musimy bardzo dobrze o tym powiedzieć, to znaczy kwestia smogu najpierw i jak zrobić żeby nie palić węglem – mówił lider PO.

- Czyli do 2030 pana zdaniem to jest realne, żeby polski prąd nie pochodził z węgla? – kontynuował temat Kraśko. - Tak, nie, żeby nie palić, nie ogrzewać domów i całej tej konstrukcji, która dzisiaj tak naprawdę produkuje smog – odpowiedział Schetyna i zapewnił, że to zobowiązanie przedwyborcze jego środowiska. - Natomiast jest pytanie jak przestawić elektrownie, które dzisiaj funkcjonują, właśnie na węgiel – podkreślił.

Różnica jednak jest

O naprzemiennym używaniu pojęć, lub wprost o myleniu pojęć "zmiany klimatu" i "zanieczyszczenie powietrza" można przeczytać w artykule Jakuba Jędraka na portalu smogLab, którego wydawcą jest Krakowski Alarm Smogowy.

Autor artykułu zwraca uwagę, że mówiąc o zanieczyszczeniu powietrza smogiem nie wspominamy zwykle o zanieczyszczeniu dwoma najważniejszymi gazami cieplarnianymi – dwutlenkiem węgla i metanem. - Nie mówimy chyba przede wszystkim dlatego, że główną motywacją do walki ze smogiem jest ochrona życia i zdrowia ludzkiego, tu i teraz – wyjaśnia Jędrak.

Jakub Jędrak tłumaczy, że negatywne efekty oddychania zanieczyszczonym powietrzem mogą pojawić się bardzo szybko. - Dwutlenek węgla, w stężeniach w jakich obecnie występuje w powietrzu atmosferycznym, bezpośrednio nie wpływa szkodliwie na zdrowie lub samopoczucie człowieka – wyjaśnia i dodaje, że odnosi się wyłącznie do bieżącego stanu rzeczy. W przyszłości możliwe jest odczuwanie przez ludzi negatywnych dla zdrowia konsekwencji działania CO2.

Węgiel – przyczyna obu problemów

Mylenie problemu zanieczyszczenia powietrza z postępującymi zmianami klimatu jest również związane ze wspólnym źródłem tych problemów. Jakub Jędrak wskazuje tu zarówno na kominy elektrowni, jak i kominy naszych domów, czy rury wydechowe samochodów.

- I dlatego ograniczając emisję gazów cieplarnianych, zwykle – choć niestety nie zawsze – ograniczamy też emisję substancji szkodliwych dla zdrowia. I w drugą stronę: poprawa jakości powietrza zwykle wiąże się ze zmniejszeniem emisji gazów cieplarnianych – tłumaczy Jędrak.

W swoim tekście wyjaśnia również, że w Polsce duża część jednego i drugiego problemu związana jest z uzależnieniem gospodarki od węgla.

Skala problemu

O skali problemu zmian klimatycznych pisaliśmy już w Konkret24 przy okazji wypowiedzi prezydenta Andrzeja Dudy. - Ja nie wiem, na ile w rzeczywistości człowiek przyczynia się do zmian klimatycznych – stwierdził prezydent na spotkaniu podsumowującym projekt Ministerstwa Środowiska dotyczący planów adaptacji do zmian klimatu w miastach powyżej 100 tysięcy mieszkańców.

"Ponad 97 proc. prac naukowych dotyczących zmiany klimatu podaje, że to człowiek odpowiada za globalne ocieplenie", piszą eksperci Fundacji im. Heinricha Boella w opracowaniu przygotowanym na grudniowy szczyt klimatyczny w Katowicach. Zwracają także uwagę, że żadna licząca się na świecie instytucja naukowa ani krajowa, ani międzynarodowa nie zaprzecza temu faktowi.

Ludzkość produkuje aktualnie 30-35 mld ton dwutlenku węgla rocznie w wyniku spalania paliw kopalnych. W wyniku tej działalności od 1850 do 1950 roku stężenie dwutlenku węgla urosło do 400 ppm (cząsteczek na milion) i nadal się zwiększa w tempie około 2 ppm rocznie.

Spośród wszystkich migrantów na świecie, 12 proc. to osoby uciekające przed zmianami klimatu. Ta liczba stale rośnie. Bez zahamowania zmian klimatycznych do 2050 roku, około 143 milionów ludzi może być zmuszonych do zmiany miejsca zamieszkania - wynika z badań prowadzonych pod egidą ONZ.

Protesty za czasów PO-PSL

Wątpliwości użytkowników Twittera wzbudziła nie tylko część wpisu Beaty Mazurek dotycząca kwestii "smogu" i "zmian klimatu". Wiele emocji wzbudziła kwestia protestowania lub nie protestowania aktywistów za czasów poprzedniej ekipy rządowej. "Ciekawe dlaczego Greenpeace nie protestował w ten sposób za rządów PO-PSL" – pisała Mazurek.

Krytyka internautów pod adresem marszałek Sejmu tylko formalnie jest nieuzasadniona. Prawdą jest, że Greenpeace nie zorganizował wcześniej akcji przeprowadzonej "w ten sposób". Wtorkowy protest był pierwszym polegającym na zawieszeniu wielkich banerów na budynkach użytkowanych przez najważniejsze polskie ugrupowania polityczne.

Aktywiści na kominie

"Za rządów PO-PSL" Greenpeace jednak protestował. W grudniu 2008 r. ekolodzy z Greenpeace wdarli się na komin elektrowni Pątnów-Adamów-Konin. Aktywiści domagali się zmiany polskiej polityki energetycznej. Grozili, że nie zejdą, dopóki nie usłyszą od premiera zapewnienia, że rząd zacznie inwestować w odnawialne źródła energii.

- Chcemy zostać na kominie tak długo, aż otrzymamy od premiera zapewnienie, iż polska polityka energetyczna zmieni się, tzn. że będziemy odchodzić od węgla i inwestować w odnawialne źródła energii. Ekolodzy chcą także zapewnienia, że Polska nie będzie blokować pakietu klimatycznego UE – mówił wówczas rzecznik prasowy Greenpeace Polska, Jacek Winiarski.

Do podobnego zdarzenia doszło w czerwcu 2013 r. Dziesięciu aktywistów przez kilkanaście godzin okupowało 100-metrowy komin Elektrowni Turów. Komunikaty, które rozpowszechniali aktywiści, wymierzone były jednak nie bezpośrednio w polityków, a w dyrekcję firmy PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna, wchodzącej w skład Grupy Kapitałowej PGE, której głównym akcjonariuszem jest Skarb Państwa.

Greenpeace przeciwko Tuskowi

Bezpośrednio w Donalda Tuska była wymierzona akcja Greenpeace w grudniu 2009 r. Jak czytamy na stronach organizacji, wokół palmy na warszawskim rondzie de Gaulle’a aktywiści zbudowali wyspę dla, jak tłumaczyli, uchodźców klimatycznych. Jednocześnie rozdawali przechodniom zestawy "Tonąc Użyj Swojego Kompletu" (w skrócie TUSK).

"Premier Donald Tusk albo dołączy do grona prawdziwych liderów, myślących o przyszłych pokoleniach, albo będzie siedzieć z założonymi rękami, by za parę lat powiedzieć: przepraszam, zabrakło mi odwagi. Wtedy może być już za późno" – mówiła wówczas Magdalena Zowsik, koordynatorka kampanii Greenpeace Klimat i Energia, cytowana przez stronę Greenpeace.

Również w 2013 r., w listopadzie, Greenpeace zorganizował protest na dachu Ministerstwa Gospodarki, a później protest przed samym gmachem. Na biało-czerwonym transparencie, który rozwieszono na budynku ministerstwa, widniał tekst w języku angielskim. Napisano: "Who rules Poland? Coal industry or the people?" (Kto rządzi Polską? Przemysł węglowy czy ludzie - red.).

Ekolodzy podkreślali, że nie zgadzają się z polityką rządu. "Organizacja Szczytu Węgla i Klimatu w trakcie trwającego właśnie Szczytu Klimatycznego COP19 wyraźnie pokazuje, że priorytetem polskiego rządu jest dalsze uzależnienie gospodarki od węgla, wbrew woli obywateli" – przekonywali odnosząc się do wydarzenia, w którym aktywny udział brał ówczesny minister gospodarki RP i wicepremier Janusz Piechociński.

Protestujący podkreślali również, że trzeba jak najszybciej zrezygnować z inwestycji opartych na spalaniu paliw kopalnych, na rzecz odnawialnych źródeł energii.

Autor:  Krzysztof Jabłonowski
Źródło:  Konkret24, TVN24, TVN Warszawa, PAP, smogLab; zdjęcie tytułowe: TVN24, Twitter/Beata Mazurek

Pozostałe

Informacje o śmierci Muńka Staszczyka i Krzysztofa Zanussiego to fake news

We wtorek w sieci ukazały się informacje o śmierci dwóch polskich artystów - piosenkarza Muńka Staszczyka i reżysera Krzysztofa Zanussiego. Obie są nieprawdziwe. Pierwsza pochodzi z portalu podszywającego się pod portal informacyjny Miasta Stołecznego Warszawy, a druga z fałszywego konta Olgi Tokarczuk na Twitterze.

Sprawa Mariana Banasia, czyli pytania nadal bez odpowiedzi

Na czym polegała znajomość szefa Najwyższej Izby Kontroli z osobami z krakowskiego światka przestępczego? Czy służby wiedziały o tych relacjach i i badały je? Kiedy po raz ostatni weryfikowały Mariana Banasia, który od 2001 nieprzerwanie posiada dostęp do najważniejszych państwowych tajemnic? Co znajduje się w utajnionych oświadczeniach majątkowych prezesa NIK? Wciąż mało wiemy na temat działań osoby sprawującej jedną z najważniejszych funkcji publicznych w Polsce. W historii tej nadal jest pełno luk i pytań.

Sprawa Mariana Banasia - co i kiedy robiły służby

Jak poinformowało w środę Centralne Biuro Antykorupcyjne, szef NIK Marian Banaś ma siedem dni na zgłoszenie uwag do zastrzeżeń CBA, które nie zostały wyjaśnione w trakcie trwania kontroli jego oświadczeń majątkowych. Ta zaczęła się oficjalnie w kwietniu tego roku. Wcześniej - od listopada 2018 r. - trwała analiza przedkontrolna dokumentów, o której także było publicznie wiadomo. Mimo trwającej kontroli, w tym roku Marian Banaś został powołany na najważniejsze funkcje w państwie. Podsumowujemy, co wiadomo o działaniach służb w tej sprawie.

Najwyższa frekwencja od 1989 roku, ale ciągle daleko do europejskich liderów

Frekwencja wyborcza na poziomie 61,74 proc. jest najwyższym wynikiem od pierwszych częściowo wolnych wyborów w 1989 roku. Jak ten wynik wypada jednak na europejskim tle? Nadal powoduje, że jesteśmy daleko za liderami. Nawet gminy, w których frekwencja była najwyższa, nie dogoniły europejskiej czołówki. Rysujemy frekwencyjną mapę Europy i Polski.

Wywiad ze Sławomirem Neumannem. Co wyemitowała TVN24, a co pokazały "Wiadomości" TVP1

Główny program informacyjny TVP1 wykorzystał fragmenty wywiadu ze Sławomirem Neumannem, przeprowadzonego przez dziennikarzy TVN24 i "Faktów" TVN. Wycięto jednak tylko krótki fragment kilkunastominutowej rozmowy, a oglądający mógł odnieść wrażenie, że przerwano ją w dogodnym dla polityka momencie. To wprowadzanie widzów w błąd. Na antenie TVN24 rozmowa przebiegała zupełnie inaczej.

CBA wystąpiło o ostatnie oświadczenie majątkowe Mariana Banasia dopiero po reportażu "Superwizjera"

Centralne Biuro Antykorupcyjne zwróciło się do pierwszej prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf o uwierzytelnioną kopię oświadczenia majątkowego szefa NIK. Stało się to dopiero po tym, jak "Superwizjer" TVN opisał sprawę wpisywania do oświadczeń kamienicy należącej do Mariana Banasia. Dokument był wówczas w siedzibie Sądu Najwyższego już od niemal trzech tygodni. Pierwsza prezes SN odmówiła Konkret24 ujawnienia oświadczenia szefa NIK.