O polskich żołnierzach, wyglądających jak świnie, miał mówić według jednego z portali internetowych litewski sierżant. Ten sam portal półtora roku temu zamieścił informację o rozmowie dziennikarza Roberta Mazurka z gen. Sławomirem Wojciechowskim, która nigdy się nie odbyła. A jeszcze wcześniej cytował fałszywy wpis Bartłomieja Misiewicza.

Tekst „Wojskowi NATO: Polscy żołnierze wyglądają jak świnie, a przygotowanie fizyczne mają po prostu fatalne” został opublikowany na portalu „Niezależny Dziennik Polityczny” (NDP) 21 września, czyli na dwa miesiące przed największymi tegorocznymi ćwiczeniami polskiego wojska Anakonda 2018. W artykule można przeczytać, że weźmie w nich udział blisko 100 tys. żołnierzy z 12 państw, m.in. Polski, USA, Słowacji, Litwy, Niemiec, Wielkiej Brytanii czy Ukrainy. Kierownikiem ćwiczeń ma być gen. dyw. Sławomir Wojciechowski, dowódca operacyjny RSZ.

Autor tekstu podpisany jest jako Jan Radziunas (w zapisie: Jan Radžiūnas). Cytowane przez niego opinie o polskim wojsku - anonimowe lub pod nazwiskiem - stawiają armię w bardzo niekorzystnym świetle. „W razie konfliktu zbrojnego Wojsko Polskie w ogóle nie trzeba brać pod uwagę i udział w międzynarodowych manewrach również ma być haniebny” (pisownia oryginalna) – miał skomentować prof. dr hab. Uniwersytetu Łódzkiego Eugeniusz Ponczek.

- Polacy w końcu nauczą się trzymać broń w ręku – miał z kolei powiedzieć współdowodzący manewrami Anakonda-18 amerykański pułkownik Tim Cleveland. Litewski sierżant Saulius Laisonas miał natomiast kpić, że niektórzy polscy żołnierze "wyglądają jak świnie, a przygotowanie fizyczne mają takie że jak poszli na marsz to podobno później dwa dni nie mogli chodzić” (pisownia oryginalna).

Zrzut obrazu tekstu z nieprawdziwymi informacjami
Zrzut obrazu tekstu z nieprawdziwymi informacjami

Tekst Radziunasa, jak wynika z zamieszczonego na stronie licznika, został wyświetlony ponad osiem tysięcy razy. "Smutno to nawet czytać a co dopiero myśleć o realiach” – komentuje pod artykułem jeden z czytelników. „To dzięki Antkowi i sekcie musimy się wstydzić za nasza armię!!!!”, dodaje inny. Treść tekstu przeklejana jest w całości lub fragmentach na różnych forach internetowych i pod artykułami traktującymi o polskim wojsku.

„To zupełna fałszywka”

Prof. Eugeniusz Ponczek to były kierownik Zakładu Teorii Polityki i Myśli Politycznej Uniwersytetu Łódzkiego. Autor ponad stu siedemdziesięciu publikacji naukowych. Specjalizuje się w teorii polityki i w historii myśli politycznej. Od października jest na emeryturze. Cytujemy profesorowi rzekomo wypowiedziane przez niego słowa, zamieszczone w tekście NDP.

- To nie jest moja wypowiedź – zaprzecza. - To zupełna fałszywka. Nie wypowiadam się na temat Wojska Polskiego. W ogóle nie zajmuję się tą tematyką. Nikt nie prosił mnie, żebym się w tej kwestii wypowiedział. Zresztą z zasady odmawiam udzielania wywiadów dziennikarzom – dodaje prof. Ponczek.

Na nasze pytanie dotyczące prawdziwości wypowiedzi wojskowych NATO, cytowanych w tekście, rzecznik prasowy Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, ppłk Piotr Walatek przyznał, że nie były one sprawdzane. – Nie zajmowaliśmy się weryfikowaniem tożsamości osób, które pojawiły się w tekście oraz ich cytowanych wypowiedzi – powiedział. Rzecznik przyznał jednak, że autor tekstu w NDP zawyżył liczbę żołnierzy, którzy wezmą udział w ćwiczeniach. Radziunas powoływał się na rzekome dane polskiego Ministerstwa Obrony, zgodnie z którymi w manewrach ma wziąć udział "100 tysięcy żołnierzy w tym 20 tys. z Polski”. – Fakty są takie, że na terytorium RP ćwiczyć będzie około 12,5 tys. żołnierzy, a blisko 5000 żołnierzy w Estonii, Litwie i na Łotwie oraz akwenie Morza Bałtyckiego – wyjaśnia ppłk Walatek.

Nieprawdziwe są również informacje zamieszczone w tekście Radziunasa, że to gen. dyw. Sławomir Wojciechowski będzie kierownikiem ćwiczeń, a współdowodzącym - amerykański pułkownik Tim Cleveland. Kierownikiem jest zawsze dowódca operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych. Jest nim od 8 września gen. dyw. Tomasz Piotrowski. Jego zastępcą w dowodzeniu manewrami będzie Polak, a nie Amerykanin.

Nie uzyskaliśmy potwierdzenia od litewskiej armii słów rzekomo wypowiedzianych przez sierżanta Sauliusa Laisonasa.

Manewry Anakonda odbywają się co roku
Manewry Anakonda odbywają się co roku Foto: tvn24

"To jakiś absurd"

Domena „Niezależnego Dziennika Politycznego” została zarejestrowana 26 lutego 2014 roku. W związku ze skorzystaniem przy rejestracji domeny z usług pośrednika – firmy hostingowej, nie ma możliwości ustalenia kto jest jej właścicielem - jego dane nie znajdują się w bazie WhoIs.

Na stronie NDP można przeczytać, że jest to "prywatne przedsięwzięcie stworzone i założone przez osoby prywatne, dlatego zobowiązujemy wykonywać zasady korzystania zgodnie z regulaminem" (pisownia oryginalna). Z danych serwisu SimilarWeb wynika, że we wrześniu portal NDP odwiedziło ponad 140 tys. osób. Jego profil na Facebooku śledzi ponad siedem tysięcy internautów.

NDP publikuje teksty o wydźwięku antyukraińskim, antyamerykańskim i antyuchodźczym. Można tam przeczytać artykuły krytykujące polskie wojsko oraz jego współpracę z armią USA. Tytuły trzech najczęściej komentowanych to (pisownia oryginalna): "Matka biła synów, ojczym gwałcił. HORROR w Drawsku Pomorskim" (znajduje się tam siedziba Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych - red.), "Polscy piloci F-16 masowo UCIEKAJĄ z armii. MON tego nie wie" oraz "Teraz nawet sekretarza NATO nie ukrywa, po co zbombardowano Jugosławię".

W rubryce „partnerzy” serwisu wymieniony jest portal lewica.pl. – To jakiś absurd – mówi Piotr Szumlewicz z redakcji portalu. - Jesteśmy proukraińscy i prouchodźczy. Wszelkie ruchy ksenofobiczne są nam obce. Zaraz zażądam, żeby usunięto nasz logotyp z tej strony – oburza się.

Autorzy nieznani

Teksty Jana Radziunasa - osoby podpisanej jako autor materiału z krytycznymi komentarzami o polskich wojskowych można znaleźć także w portalach Salon24 oraz Neon24. Jest autorem szeregu wpisów o tematyce antypolskiej, antyukraińskiej i antyamerykańskiej. Przykładowe tytuły: „Siły NATO przy rosyjskiej granicy to „koń trojański”?, „Pijani żołnierze na służbie. Tolerancja dla alkoholu w ukraińskim wojsku”, „Rosyjski wywiad: Manewry «Anakonda-18» stanowią poważne zagrożenie” czy „Rząd Polski inwestuje olbrzymie pieniądze w okupancką armię”. Żaden z ekspertów do spraw wojskowości, z którymi rozmawialiśmy, nie kojarzy osoby o takim imieniu i nazwisku.

Redaktorami portalu NDP są Adam Kamiński i Wojciech Brożek. Oni także wymienieni są na facebookowym profilu redakcji jako "członkowie zespołu", zarządzającego profilem. Kamiński jako swoje zdjęcie profilowe ma ustawione zdjęcie litewskiego ortopedy Andriusa Żukauskasa, który pracuje w szpitalu w Druskiennikach. Zdjęciem profilowym tego drugiego jest zdjęcie Todda Grabera, finansisty z Nowego Yorku.

"Miłość do Polski"

Prześledziliśmy aktywność Kamińskiego i Brożka w mediach społecznościowych. Obaj mają profile na Facebooku i zbliżoną liczbę znajomych – ponad półtora tysiąca. Kamiński, zarówno na Facebooku, jak i Twitterze ma wśród znajomych/obserwujących wielu polityków i dziennikarzy z pierwszych stron gazet. Brożek nie ma konta na Twitterze.

Na Facebooku Adam Kamiński niemal nie pisze nic od siebie, a jedynie odsyła do artykułów zamieszczanych na portalu NDP. Zazwyczaj komentuje w ten sposób wydarzenia bieżące związane z Ukrainą, obronnością czy stosunkami polsko-amerykańskimi. Kilka miesięcy po ukraińskim Majdanie skomentował słowa Radka Sikorskiego, ówczesnego szefa polskiej dyplomacji, który stwierdził, że „Poroszenko to człowiek wiarygodny dla Zachodu i dla Rosji”. Kamiński napisał, że „Poroszenko to mołdawski Żyd ze złodziejskiej dynastii, który ma przed sobą nowe zadanie: rozkraść całą Ukrainę i sprywatyzować stanowisko jej prezydenta.”

Kamiński i Brożek są także administratorami otwartej facebookowej grupy PKD Polityczny Klub Dyskusyjny, która liczy ponad tysiąc członków. W opisie grupy można przeczytać, że to „elitarny, polityczny klub dyskusyjny!”. Uczestników grupy ma łączyć „miłość do Polski, świadomość, że nie ma większego dobra niż racja stanu Naszego Państwa.” Klub stawia sobie za cel: „kształtowanie świadomości narodowej, wykształcenia i gromadzenia elit ideowych o różnych poglądach, zdolnych brać czynny udział w życiu politycznym kraju.”

Tymczasem Kamiński umieszcza tam linki do artykułów krytykujących polskie wojsko i o tematyce antyukraińskiej czy antyuchodźczej, takich jak „Zamaskowany aktywista zniszczył pomnik OUN-UPA w Wierzbicy" (przedruk tekstu z portalu novorossia.today), „Korwin-Mikke: Zalew Europy śmieciem ludzkim, który nie chce pracować” (przedruk z portalu kresy.pl) czy „Fala imigrantów zalewa Polskę”.

Kamiński udostępnia również teksty NDP w grupach „Patrioci” (16 tys. członków), „Polacy nie tylko w Polsce” (17 tys. członków), „Patriotyczna Polska” (15 tys. członków), czy „Przyjaźń polsko-rosyjska” oraz „Rozwiązać Unię Europejską –official”.

Brożek jest dużo mniej aktywny w sieci. Krytykował m.in. inwestowanie w polskie wojsko. W 2015 roku pisał, że „topienie kasy w wojskowych kieszeniach, to marnotrawstwo. I tak nie mamy szans z potęgami militarnymi typu USA, Rosja, Wielka Brytania, Francja czy Chiny. Gdzie zasadność wydawania miliardów na nowe zabawki dla naszych generałów? Powszechnie wiadomo jakie przekręty robią przy okazji zakupów. Lepiej dać rencistom, emerytom albo poprawić naszą służbę zdrowia, energetykę czy koleje.” Krytykował też amerykańskie wojsko: „Amerykanie - to oni będą walczyć o Polskę? Nie sądzę” – pisał we wrześniu 2015. Komentował też artykuły, które zamieszczał na Facebooku Adam Kamiński.

Ani Kamiński, ani Brożek nie odpowiedzieli na nasze pytania.

Są manewry, jest fake news

To nie pierwszy raz, gdy „Niezależny Dziennik Polityczny” publikuje nieprawdziwe informacje przy okazji ćwiczeń wojskowych NATO.

Ponad rok temu, w maju 2017 roku, na poligonie w Orzyszu rozpoczęły się czterodniowe ćwiczenia wojskowe „Puma-17”. Brali w nich udział polscy żołnierze i żołnierze z Grupy Bojowej NATO, stacjonującej w Orzyszu. Dwa dni po rozpoczęciu manewrów na portalu „Niezależny Dziennik Polityczny” ukazał się artykuł pt. „Szok! Dowódca Grupy Bojowej NATO ppłk Steven Gventer: Polacy to pijacy, narkomani, złodzieje, próżniaki!”.

Artykuł miał opisywać kulisy ćwiczeń, podczas których ppłk Gventer miał nieprzychylnie wyrażać się o polskich żołnierzach. „Pijacy, narkomani, złodzieje, próżniaki to są żołnierze 15. Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej”.

- Potwierdzam, że artykuł opublikowany na portalu „Niezależny Dziennik Polityczny” jest nieprawdziwy. Pułkownik Steven Gventer widział wypowiedzi zamieszczone na „NDP” i potwierdził, że nigdy nie udzielił nikomu takiego wywiadu – powiedziała wówczas portalowi OKO.press, który sprawę nagłośnił, kapitan Martyna Kupis, oficer prasowy 15. Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej.

Nie przeszkodziło to jednak autorom tekstu „Wojskowi NATO: Polscy żołnierze wyglądają jak świnie" kolejny raz powołać się na płk. Gventnera, czy jak jest podpisywany w tekście - Stevena. Miał on powiedzieć na temat zeszłorocznych ćwiczeń: „Oprócz niedostatecznych umiejętności zawodowych Polaków, oni nie znają języka angielskiego, dlatego nie możemy komunikować się podczas szkolenia. Dlatego potrzebuję jeszcze pluton tłumaczy” (pisownia oryginalna).

Rozmowa, której nie było

Szerokim echem odbiła się także sprawa wywiadu, którego miał udzielić na początku roku ówczesnemu dziennikarzowi RMF FM Robertowi Mazurkowi, nowy Szef Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych gen. dyw. Sławomir Wojciechowski. W artykule NDP, który nie został podpisany nazwiskiem autora, umieszczono rzekome wypowiedzi generała, które miały świadczyć o tym, że jest przeciwny obecności wojsk USA w Polsce.

"Od samego początku mówiłem, że polscy podatnicy, zapłacą za amerykańską iluzoryczną obecność wojskową w Polsce jak za zboże, hamując finansowanie rozwoju własnej armii, osłabiając ją i uzależniając od innych. Wojska USA w Polsce, to nie jest dowód partnerstwa, ale naszego wasalizmu i słabości. Obce wojska na polskim terytorium w czasie pokoju zawsze powinny być okazją raczej do zadumy nad słabością i zależnością od innych, niż do radości" - generał miał powiedzieć w radiowym wywiadzie.

Na zdjęciu głównym, ilustrującym artykuł, znajduje się generał Wojciechowski, siedzący w studiu RMF FM. Z tyłu za nim widać charakterystyczną ściankę z logotypem stacji. To zdjęcie to fotomontaż. Wizerunek generała został wklejony z dostępnego w sieci zdjęcia, zrobionego w kwietniu 2016 w Kosowie, gdzie Wojciechowski wizytował polski kontyngent wojskowy.

leftright

Co więcej, sprawdziliśmy, że w czasie, gdy Robert Mazurek prowadził poranne rozmowy RMF FM, nigdy jego gościem nie był gen. Wojciechowski.

Fałszywy wpis Misiewicza. Facebook nie pomaga

Z kolei na początku 2017 roku na portalu NDP pojawił się artykuł opisujący rzekomy facebookowy wpis Bartłomieja Misiewicza, ówczesnego szefa gabinetu politycznego ministra obrony Antoniego Macierewicza. Misiewicz miał w nim ostro zareagować na krytykę pod swoim adresem, wypowiedzianą publicznie przez generała Waldemara Skrzypczaka i opublikować na Facebooku wpis uderzający w generała.

Zrzut ekranu fałszywego wpisu na Facebooku
Zrzut ekranu fałszywego wpisu na Facebooku

„Proszę dać mi spokój!!! Kolejny Generał moralista, który przysięgał na wierność Związkowi Sowieckiemu tworzy bzdury na mój temat. Kim jest gen. Waldemar Skrzypczak?”, miał napisać Misiewicz, dodając: „Dzisiaj złożyłem skargę do MON w sprawie pozbawienia stopnia generalskiego Waldemara Skrzypczaka".

Do swojego rzekomego wpisu Bartłomiej Misiewicz odniósł się na Twitterze. Napisał wtedy, że był on "fałszywką portalu Dziennik-polityczny.com”.

Fałszywe facebookowe konto Misiewicza istniało wówczas od kilku tygodni. Obecnie jest niedostępne. Były na nim zdjęcia, komunikaty ze strony MON i wpisy Misiewicza z Twittera. Nie było tam niczego niedostępnego wcześniej w sieci. Strona miała zaledwie kilkaset polubień.

Jak ustaliliśmy, w marcu prokuratura umorzyła postępowanie w tej sprawie. Nie zdołała znaleźć osoby, która się pod Misiewicza podszyła. Na przeszkodzie stanął Facebook, odmawiając polskim śledczym pomocy. – Dostaliśmy informację, że wszelkie dane żądane przez organy ścigania są udzielane jedynie w sytuacji zagrożenia życia, zagrożenia bezpieczeństwa państwa lub też w przypadku zagrożenia terrorystycznego, a żadne z tych okoliczności w tej sprawie nie występują. Jak wskazano, polityka firmy w tym zakresie jest niezwykle rygorystyczna, a profile i dane o ich posiadaczach są w najwyższej mierze chronione – wyjaśnia Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Autor:  Jan Kunert
Źródło:  Konkret24; fot.: Agnieszka Grzelak, anakonda.do.wp.mil.pl, zdjęcie w tekście: mł. chor. mar Arkadiusz Dwulatek, DO RSZ

Pozostałe

Czy za rządów PiS policja kupiła system LRAD do rozpędzania tłumów? Sprawdzamy

Po zdecydowanej reakcji policji podczas protestu przedsiębiorców w Warszawie w internecie krąży informacja, że za rządów Prawa i Sprawiedliwości policja kupiła system LRAD - czyli broń akustyczną do tłumienia demonstracji. Rzeczywiście, dysponuje sześcioma pojazdami z tym systemem, ale kupionymi wcześniej i mogą służyć jedynie jako głośniki do podawania komunikatów.

Drogie truskawki? Tak, ale to nie najlepszy wskaźnik zmian cen żywności

Wizyta prezydenta Andrzeja Dudy na targu w Garwolinie wywołała w mediach społecznościowych dyskusję o nadzwyczajnie wysokich cenach truskawek. Rzeczywiście: teraz są droższe niż przed rokiem. Lecz zdaniem ekspertów za wcześnie wyrokować co do całego sezonu. Czy ceny spadną, będzie zależeć nie tylko od pogody, ale też od tego, ilu pracowników z zagranicy przyjedzie do zbierania truskawek.

Tłum w Wadowicach? Był, ale nie taki jak na starym zdjęciu

Porównując zdjęcia z demonstracji przedsiębiorców w Warszawie i z obchodów 100-lecia urodzin Karola Wojtyły w Wadowicach, internauci zarzucili policji stosowanie podwójnych standardów. Zwracali uwagę, że nieprzestrzeganie przepisów o dystansowaniu społecznym spotkało się z jej stanowczą reakcją tylko w pierwszym przypadku. I choć internauci posłużyli się archiwalnym zdjęciem, w Wadowicach rzeczywiście był tłum.

"Są aż tak zaniedbane?" To nie jest zdjęcie z Janowa Podlaskiego

Jeszcze zanim posłanki PO skontrolowały stadninę w Janowie Podlaskim, w sieci zaczęto rozpowszechniać grafikę zestawiającą zdjęcia dwóch koni i sugerującą, że jedno zrobiono w stadninie przed objęciem w Polsce rządów przez PiS, a drugie po. Fotografie pochodzą jednak z innych miejsc.

"Ci panowie z długą bronią to do ochrony przed wirusem"? Nie, chcieli się zaprezentować

Szerokim echem w mediach społecznościowych odbiła się konferencja wiceministra sprawiedliwości Michała Wójcika, na której przekazał górnikom i ich rodzinom maseczki wyprodukowane przez więźniów. Internautów zdziwiła obecność na konferencji uzbrojonych i zamaskowanych mężczyzn. Lecz wbrew sugestiom komentujących nie byli oni tam po to, by ochraniać maseczki czy ministra.