Mural w Bydgoszczy miał powstać "w ciągu jednej nocy". Gdański miał natomiast sprawić, że "kamienica Pod Zrębem 3 zyskała nowe życie". Oba murale łączy treść – prezes PiS Jarosław Kaczyński z różnymi przedstawieniami koronawirusa – oraz fakt, że oba powstały w programie graficznym, a nie w rzeczywistości.

Pierwszy w sieci pojawił się mural rzekomo stworzony na jednej z gdańskich kamienic. Widać na nim postać prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który idzie w otoczeniu ożywionych cząsteczek koronawirusa, trzymając dwie z nich za ręce.

Drugi, mający pojawić się przy ulicy Pięknej w Bydgoszczy, przedstawia nieco inną koncepcję. Były premier trzyma na nim balon kształtem przypominający wirusa.

Gdańska wersja zdobywa dużą popularność od piątkowego wieczora, a bydgoska pojawiła się w sieci w sobotę rano i od razu zaczęła szybko rozchodzić się, głównie w mediach społecznościowych. Oba murale opublikował na swoim koncie jeden z użytkowników Twittera, który opisał je wyłącznie sformułowaniem: "Polska 2020". W ciągu czterech godzin od publikacji wpis polubiło ponad 700 osób, a prawie 250 podało go dalej.

"Podobno ten rzekomy Gdańsk to fake"

Jak w przypadku wielu podobnych grafik o charakterze politycznym, które pojawiały się w sieci już na długo przed epidemią, wśród komentujących można było wyróżnić dwie grupy. Członkowie pierwszej z nich wykorzystali wpisy o muralach do atakowania partii rządzącej i samego Kaczyńskiego: "Sami się proszą hehe…", "To powinno obiec cały świat i pojawić się na billboardach w całej Polsce ... bardzo skromny mural ale odpowiadający na wszystkie pytania które mamy patrząc na to co robi ta władza...", "Wszyscy narzekają… Ale kto do cholery tę partię wybrał" – pisali internauci.

Pojawiło się jednak także sporo osób, które wątpiły w powstanie obu murali w krótkim czasie. Jako jeden z argumentów podawali ograniczania poruszania się. "Nie wierzę że zrobili to w noc, bo to się nie da. Poza tym jest kwarantanna i zaraz policja by była na miejscu", "Jeżeli to nie fejk, to jest pięknie", "Podobno ten rzekomy Gdańsk to fake" – sugerowali użytkownicy Twittera i Facebooka, gdzie zdjęcie docierało do najszerszych grup odbiorców.

Jak się nie nabrać na fake newsy o koronawirusie - radzi Beata Biel z Konkret24

Szczególnie dużo pytań o prawdziwość zdjęcia pojawiło się pod wpisem dziennikarza "Gazety Wyborczej" Bartosza Wielińskiego, który jednak już w samym opisie po zdaniu "Mural na jednej z kamienic w Bydgoszczy, pojawił się w ciągu nocy" zamieścił oznaczenie „#satyra”.

#fakemural

Gdański mural, mimo że pojawił się w sieci wcześniej, zyskał mniejszą popularność niż jego bydgoski odpowiednik. Niektóre osoby udostępniające go na Twitterze wskazywały, że pochodzi z facebookowej strony "Gdańsk historyczny".

Rzeczywiście, zdjęcie muralu zamieszczono tam późnym wieczorem w piątek, 10 kwietnia. W opisie zasugerowano, że fotografia jest autentyczna: "A tymczasem elewacja kamienicy Pod Zrębem 3 zyskała nowe życie…". Wielu śledzących profil zaczęło jednak podważać prawdziwość grafiki, a jedna z internautek po północy opublikowała nawet w komentarzu aktualne zdjęcie ściany kamienicy. "To niestety fejk" – dodała.

Po takich głosach "Gdańsk historyczny" dodał do swojego wpisu aktualizację: "Edit. Niestety to fejk". W tej wersji post pozostał na Facebooku. O godzinie 14 miał już ponad 770 polubień i 250 udostępnień.

W jednym z komentarzy pod wpisem został jednak oznaczony Mariusz Waras – urodzony w Gdańsku artysta street-artowy, grafik i realizator projektów tworzenia murali na ścianach budynków. Po przejściu na jego profil już z pierwszego wpisu można dowiedzieć się, że to on jest autorem grafiki. Wśród zamieszczonych przy niej hasztagów można wyróżnić dwa: #fakemural i #virtualgraffiti, które wskazują, że mural powstał wyłącznie w programie graficznym.

"Mariusz Waras tworzy piękne murale. Jak się okazuje nie tylko w realu, ale opanował również ostatnio do perfekcji nową (chyba) sztukę wirtualmuralu á la augmented reality [rozszerzona rzeczywistość, nakładanie elementów graficznych na prawdziwe zdjęcia lub filmy – red.]. Wyraźny kontekst polityczny, więc nie każdemu się pewnie spodoba" – napisał jeden z mieszkańców Gdańska, udostępniając wpis artysty.

"Na ulicy Pięknej odsłonięto dziś nowy bydgoski mural"

Jeszcze szybciej można obalić autentyczność muralu, który miał pojawić się na ścianie jednego z bydgoskich budynków. W tym celu wystarczy tylko wprowadzić podejrzane zdjęcie do wyszukiwarki obrazów Google Grafika. Już w pierwszym wyniku wyszukiwarka podpowiada, że identyczna fotografia, choć z jeszcze niezamalowaną ścianą pojawiła się w artykule bydgoskiego wydania "Gazety Wyborczej" z 1 grudnia 2017.

Potwierdzenie, że w artykule użyto dokładnie tego samego zdjęcia, można uzyskać, zwracając uwagę m.in. na przejeżdżające obok budynku samochody. Zarówno w fotografii z niezamalowaną ścianą, jak i na tej z muralem, są one w tym samym położeniu.

W tekście poinformowano, że "przy ul. Pięknej 44 powstanie kolejny bydgoski mural. Miasto ogłosiło na niego konkurs. Hasłem przewodnim jest "Bydgoszcz otwarta i tolerancyjna".

leftright

Samo zdjęcie pochodzi natomiast z artykułu na temat konkursu z oficjalnej strony miasta Bydgoszczy. Podpisano je "Na tym budynku ma powstać mural". "Nowy mural ma promować nasze miasto jako otwarte i przyjazne. Termin dostarczania prac mija 21 lutego" – poinformował bydgoski ratusz.

Dwa miesiące po upłynięciu terminu prac na stronie bydgoszcz.pl pojawił się artykuł o odsłonięciu nowego muralu. Opisano go jako "malowidło, który w ciepły i harmonijny sposób przedstawia przekrój współczesnego społeczeństwa. To efekt konkursu na mural pod hasłem 'Bydgoszcz otwarta i tolerancyjna', który wygrała Justyna Dziabaszyńska. […] Na muralu widoczni są ludzi w różnym wieku, rasy, o różnych profesjach, którzy bezkonfliktowo współistnieją w jednym mieście – w Bydgoszczy" – przekazał ratusz.

Ciągłe istnienie muralu o tolerancji potwierdzili w komentarzach także niektórzy mieszkańcy Bydgoszczy. "Niestety fakenews. Załączam aktualne zdjęcie" – napisał jeden z nich, załączając fotografię z popularną w sobotni poranek w sieci ścianą.

Jeśli więc rzeczywiście mural pojawił się "w ciągu jednej nocy", tak jak sugerowali niektórzy internauci, to wyłącznie w programie graficznym na komputerze autora.

Autor:  Michał Istel
Źródło:  Konkret24

Pozostałe

Historia Janusza Szymika vs pamięć Stanisława Dziwisza. Szymik: kardynał idzie w zaparte, mataczy

"Nie wiedziałem, że chodził do biskupa"; "rozmowy sobie nie przypominam"; "listu nie widziałem nigdy" – odpowiadał kardynał Stanisław Dziwisz w "Faktach po Faktach", pytany o sprawę Janusza Szymika wykorzystywanego seksualnie przez księdza. Zdaniem Szymika kardynał jego sprawą się interesował, lecz w wywiadzie nie chciał się do tego przyznać. Także ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski nie zgadza się z zaprzeczeniami kardynała.