W kontekście wydarzeń z kukłą Judasza w Pruchniku, prezes Fundacji Batorego prof. Aleksander Smolar mówił w telewizyjnym wywiadzie, że "są badania socjologiczne poważne, które wskazują, że mniej więcej jedna czwarta ludności polskiej ciągle utrzymuje średniowieczny mit o krwi chrześcijańskiej na macę". W sieci domagano się, żeby wyjaśnił, do jakich badań nawiązywał, więc znaleźliśmy je i potwierdziliśmy prawdziwość jego słów.

W Poniedziałek Wielkanocny gościem programu "Wydarzenia i Opinie" na antenie Polsat News był prezes Fundacji im. Stefana Batorego prof. Aleksander Smolar. Jednym z tematów były komentarze dotyczące tzw. "Sądu nad Judaszem, przeprowadzonego w Wielki Piątek w podkarpackim Pruchniku. W ramach tego wydarzenia najpierw grupa dzieci a potem dorosłych okładała kijami kukłę ucharakteryzowaną na Żyda, a następnie dokonała jej podpalenia. W związku z tymi działaniami dwoje mieszkańców Pruchnika usłyszało już zarzuty.

Aleksander Smolar w swojej wypowiedzi odniósł się szerzej do tematu antysemityzmu w Polsce, mówiąc, że

są badania socjologiczne poważne, które wskazują, że mniej więcej jedna czwarta ludności polskiej ciągle utrzymuje średniowieczny mit o krwi chrześcijańskiej na macę.

prof. Aleksander Smolar

"Nie mówię, że to jest jakiś dramatyczny problem, dlatego że na co dzień to się nie objawia, tym niemniej to pokazuje, że gdzieś tam w głębokich pokładach kultury, świadomości społecznej ten problem istnieje" - komentował przytoczoną przez siebie statystykę profesor.

Jeszcze tego samego dnia słowa prezesa Fundacji Batorego zacytował portal wPolityce, który pytał "jakie konkretnie badania" posłużyły profesorowi i odpowiadał: "Tego się nie dowiedzieliśmy. Jak widać, łatwo rzucać takie słowa". W istnienie badań potwierdzających słowa Smolara powątpiewali też internauci.

Przyjrzeliśmy się ostatnim badaniom na temat polskiego antysemityzmu i znaleźliśmy te, do których nawiązał profesor Smolar.

Średniowieczny mit

Samo przeświadczenie o Żydach wykorzystujących krew chrześcijan do wyrobu macy (tradycyjnego chleba), tak jak mówił profesor Smolar, swoje korzenie ma jeszcze w średniowieczu. Już w XII wieku w Europie rozpowszechniano plotkę, że Żydzi porywają chrześcijańskie dzieci do rytualnych mordów, a z ich krwi wytwarzają pieczywo spożywane podczas święta Pesach.

Na terenach Polski te fałszywe antysemickie oskarżenia zaczęły pojawiać się nieco później - na przełomie XV i XVI w. - ale podobnie jak w innych częściach Europy prowadziły do rozpraw sądowych przeciw Żydom. Pierwsza z nich odbyła się w 1547 roku w Rawie Mazowieckiej.

Obraz przedstawiający rzekomy mord rytualny z katedry w Sandomierzu autorstwa Karola de Prevot z XVIII wieku.
Obraz przedstawiający rzekomy mord rytualny z katedry w Sandomierzu autorstwa Karola de Prevot z XVIII wieku. Foto: Wikimedia Commons

Bazujące na tej podstawie oskarżenia doprowadziły także do serii napadów na ludność żydowską z 1946 roku, znanej do dzisiaj jako pogrom kielecki. Tylko podczas tej akcji zamordowano 37 Żydów, a zgodnie z wyliczeniami historyka Janusza Tazbira, w wyniku procesów o porwania dzieci życie straciło od 200 do 300 osób.

"Czy porwania miały miejsce?"

Regularne badania dotyczące stosunku Polaków do różnych grup, w tym mniejszości narodowych, prowadzi Centrum Badań nad Uprzedzeniami, założone na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Co cztery lata jednostka przeprowadza Polski Sondaż Uprzedzeń, na podstawie którego później tworzone są mniejsze raporty opisujące stosunek ankietowanych do konkretnych grup.

Ostatni raport odnoszący się do Żydów opublikowano w 2018 roku i poświęcono go zmianom, jakie dokonały się w stosunku Polaków do tej grupy po wprowadzeniu ustawy o IPN. Nie zadawano tam jednak pytań o wiarę w rytualne mordy, podczas których rzekomo miano używać chrześcijańskiej krwi.

Ta kwestia pojawiła się w poprzednim raporcie, opartym właśnie na Polskim Sondażu Uprzedzeń oznaczonym numerem 3. Tytuł publikacji - "Powrót zabobonu" - wskazywał, że badacze spotkali się z odradzaniem pewnych negatywnych zjawisk dotyczących społeczności żydowskiej.

Wyniki z raportu Centrum Badań nad Uprzedzeniami
Wyniki z raportu Centrum Badań nad Uprzedzeniami

Tytuł ten można odnieść do wyników odpowiedzi na pytanie dotyczące kwestii poruszonej przez prof. Smolara w studiu telewizyjnym, brzmiące: "W przeszłości zarzucano Żydom porywanie chrześcijańskich dzieci. Czy uważa Pani/Pan, że takie porwania miały miejsce?". Ankietowanych poproszono o wybranie jednej z pięciu odpowiedzi: od "zdecydowanie się nie zgadzam" (1) aż do  "zdecydowanie się zgadzam" (5).

Wyniki pokazują, że największa grupa - 27,9 proc. osób - nie miała zdania na ten temat lub odmówiła odpowiedzi. Następnie, biorąc pod uwagę obie odpowiedzi przeczące, w sumie 27 proc. Polaków nie zgodziło się z istnieniem porwań chrześcijańskich dzieci w przeszłości. "Zgadzam się" oraz "zdecydowanie się zgadzam" odpowiedziało natomiast łącznie 24,5 proc. osób. To właśnie ta liczba potwierdza słowa prof. Smolara, który mówił, że "mniej więcej jedna czwarta ludności polskiej ciągle utrzymuje średniowieczny mit".

Profesor potwierdza i alarmuje

Skontaktowaliśmy się z prezesem Fundacji Batorego, aby zapytać go, czy mówiąc o tej statystyce, odnosił się właśnie do raportu Centrum Badań nad Uprzedzeniami z 2017 roku. Profesor w przesłanej wiadomości potwierdził, że ta właśnie publikacja była źródłem jego danych.

Smolar podkreślił także znaczący wzrost wiary w istnienie zjawiska porywania dzieci przez Żydów na przestrzeni ostatnich lat. Profesor napisał, że

W tych badaniach z 2017 roku odsetek osób, które odpowiadają twierdząco na te pytania, jest mniej więcej dwukrotnie większy niż w 2009 roku. Było to 10-13 proc., jest 24-25 proc.

prof. Aleksander Smolar

Jego informacje znajdują potwierdzenie w poprzednich raportach Centrum Badań nad Uprzedzeniami, w których zadawano pytanie o mordy rytualne. W 2009 roku zaledwie 10 proc. osób zgodziło się z ich występowaniem, podczas gdy aż 46 proc. kategorycznie zaprzeczyło, że porywanie dzieci mogło mieć miejsce. Cztery lata później, w 2013 roku, odsetek wierzących w tę legendę wzrósł nieznacznie do 13 proc., ale wątpiących było już o 11 pkt. proc. mniej - dokładnie 35 proc.

Tendencja utrzymała się w następnych latach i w ostatnim badaniu liczba przeczących zmniejszyła się o kolejne 9 pkt proc., a zgadzających się z twierdzeniem o porwaniach znacznie przybyło, w wyniku czego niemal jedna czwarta udzieliła takiej odpowiedzi.

Autor:  Michał Istel
Źródło:  Konkret24; kurierhistoryczny.pl; Zdjęcie tytułowe: Shutterstock

Pozostałe

Sprawa Mariana Banasia - co i kiedy robiły służby

Jak poinformowało w środę Centralne Biuro Antykorupcyjne, szef NIK Marian Banaś ma siedem dni na zgłoszenie uwag do zastrzeżeń CBA, które nie zostały wyjaśnione w trakcie trwania kontroli jego oświadczeń majątkowych. Ta zaczęła się oficjalnie w kwietniu tego roku. Wcześniej - od listopada 2018 r. - trwała analiza przedkontrolna dokumentów, o której także było publicznie wiadomo. Mimo trwającej kontroli, w tym roku Marian Banaś został powołany na najważniejsze funkcje w państwie. Podsumowujemy, co wiadomo o działaniach służb w tej sprawie.

Najwyższa frekwencja od 1989 roku, ale ciągle daleko do europejskich liderów

Frekwencja wyborcza na poziomie 61,74 proc. jest najwyższym wynikiem od pierwszych częściowo wolnych wyborów w 1989 roku. Jak ten wynik wypada jednak na europejskim tle? Nadal powoduje, że jesteśmy daleko za liderami. Nawet gminy, w których frekwencja była najwyższa, nie dogoniły europejskiej czołówki. Rysujemy frekwencyjną mapę Europy i Polski.

Wywiad ze Sławomirem Neumannem. Co wyemitowała TVN24, a co pokazały "Wiadomości" TVP1

Główny program informacyjny TVP1 wykorzystał fragmenty wywiadu ze Sławomirem Neumannem, przeprowadzonego przez dziennikarzy TVN24 i "Faktów" TVN. Wycięto jednak tylko krótki fragment kilkunastominutowej rozmowy, a oglądający mógł odnieść wrażenie, że przerwano ją w dogodnym dla polityka momencie. To wprowadzanie widzów w błąd. Na antenie TVN24 rozmowa przebiegała zupełnie inaczej.

CBA wystąpiło o ostatnie oświadczenie majątkowe Mariana Banasia dopiero po reportażu "Superwizjera"

Centralne Biuro Antykorupcyjne zwróciło się do pierwszej prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf o uwierzytelnioną kopię oświadczenia majątkowego szefa NIK. Stało się to dopiero po tym, jak "Superwizjer" TVN opisał sprawę wpisywania do oświadczeń kamienicy należącej do Mariana Banasia. Dokument był wówczas w siedzibie Sądu Najwyższego już od niemal trzech tygodni. Pierwsza prezes SN odmówiła Konkret24 ujawnienia oświadczenia szefa NIK.

Nie ma umowy przekazującej polskie nieruchomości Niemcom. Jest atak hakerski

Na oficjalnej stronie jednego z lubuskich powiatów oraz na stronach dwóch portali z lokalnymi informacjami pojawił się komunikat o umowie, jaką miał podpisać rząd polski z rządem niemieckim. Miałaby ona dawać prawo Niemcom do przejmowania polskich nieruchomości, w których mieszkali przed II wojną światową. Takiej umowy nie ma, a administratorzy stron przyznają, że doszło do złamania zabezpieczeń. Sprawą zajmują się policja oraz służby specjalne.

"Bardziej monolog niż dialog". Co mówił sędzia Maciej Mitera o znajomości z hejterką?

Trzy dni po tym, jak Onet opublikował treść SMS-ów wymienianych między członkiem Prezydium i rzecznikiem nowej KRS Maciejem Miterą a hejterką Emilią, Mitera na antenie TVN24 był pytany o swoje kontakty z kobietą. Prowadzący program Konrad Piasecki przypominał sędziemu wypowiedzi z ostatniej wizyty w studiu. Co mówił Mitera miesiąc temu, a co teraz?