Politycy Prawa i Sprawiedliwości, dziennikarze oraz wielu internautów komentowało i rozsyłało w internecie nagranie z TVN24 z wypowiedzią Andrzeja Morozowskiego - wyrwaną z kontekstu, co zmieniało jej sens. Frazę "nasz, czyli opozycyjny kandydat" tłumaczono, że tak myśli dziennikarz. Morozowski odnosił się jednak do działań opozycji. Amerykański ekspert od dezinformacji przewidywał, że taki sposób manipulacji wideo może być bardziej szkodliwy w 2020 roku niż wideo deep fake.

W czwartek 7 maja gościem Andrzeja Morozowskiego w TVN24 był Tomasz Sekielski. Rozmawiali o bieżącej sytuacji politycznej, o wyznaczonych na 10 maja wyborach prezydenckich oraz o możliwych politycznych scenariuszach.

Jeszcze tego samego dnia w internecie zaczęło krążyć wideo z fragmentem tej rozmowy, a konkretnie: z wypowiedzią Morozowskiego. Słychać w nim, jak dziennikarz TVN24 mówi: "Czym dalej od pandemii, czym dalej będzie się okazywało, że ekonomia leży, a już wiadomo, że leży, a będzie leżeć prawdopodobnie przez jakiś czas jeszcze bardziej, tym większa szansa, że to nasz, czyli opozycyjny kandydat, wygra".

To fragment wycięty z kontekstu dłuższej wypowiedzi.

"Nasz", czyli czyj?

Film pojawił się m.in. na profilu, opisanym jako należące do dziennikarza TVP 3 Opole Tomasza Gduli, a także na profilu - jak wskazuje opis - Mateusza Magdziarza, dyrektora TVP 3 Opole. Zanotował ponad 40 tys. wyświetleń. "... tym większa szansa, że NASZ, CZYLI OPOZYCYJNY kandydat wygra... 'Nasz' czyli czyj dokładnie redaktorze Morozowski?" (pisownia oryginalna) - zapytał Magdziarz.

Wideo było szeroko komentowane w sieci. Odnieśli się do niego również politycy Prawa i Sprawiedliwości.

"Największa partia opozycyjna w akcji" - skomentował na Twitterze poseł PiS i szef komitetu wykonawczego tej partii Krzysztof Sobolewski. "Jak mawiał członek komitetu honorowego Bronisława Komorowskiego: 'mamy przyjaciół w TVN'" - kpił na Twitterze Joachim Brudziński, poseł PiS do Parlamentu Europejskiego. "Wiemy, że o to wam chodzi. Nie musicie tego ciągle powtarzać. Dla was im później wybory, tym lepiej, bo liczycie na pogłębienie się kryzysu gospodarczego i na niezadowolenie społeczne. To ma wynieść w wyborach waszego, czyli opozycji kandydata do zwycięstwa. Ale się nie uda" - oceniła Maria Koc (PiS), wicemarszałek Senatu.

Nagranie podali dalej na Twitterze, bez własnego komentarza, m.in. Maciej Wąsik (sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji) oraz posłanka PiS Violetta Porowska. Skomentował je także m.in. Arkadiusz Mularczyk, poseł PiS.

Słowa wyrwane z kontekstu

Podczas rozmowy 7 maja w TVN24 w pewnym momencie Andrzej Morozowski ocenił, czym - jego zdaniem - kieruje się w ostatnich dniach opozycja.

"O co walczy opozycja? Oczywiście walczy o to, żeby któryś z ich kandydatów wygrał, bo wiadomo, że czym dalej od pandemii, czym dalej będzie się okazywało, że ekonomia leży, a już wiadomo, że leży, a będzie leżeć prawdopodobnie przez jakiś czas jeszcze bardziej, tym większa szansa, że to nasz, czyli opozycyjny kandydat, wygra".

Zaznaczony przez nas fragment wskazuje, że dziennikarz TVN24 mówił o opozycji i przedstawiał tok myślenia posłów opozycji. Tych pierwszych słów Morozowskiego nie ma w popularnym w sieci nagraniu.

Zarówno autor wpisu ze zmanipulowanym wideo, jak i wielu internautów - w tym politycy - nie usunęli swoich tweetów, mimo że wskazywano im prawdziwe brzmienie wypowiedzi dziennikarza.

Proste manipulacje wideo "prawdopodobnie bardziej szkodliwe w 2020 roku"

Według Samuela Woolleya, eksperta ds. dezinformacji z Uniwersytetu Teksańskiego w Austin w Stanach Zjednoczonych, prosty zabieg polegający na wycięciu fragmentu nagrania to potężne narzędzie w rękach osób wprowadzających do obiegu fałszywe informacje.

Jego opinię przytoczyliśmy w materiale Konkret24 w styczniu w z związku z krążącym w sieci krótkim nagraniem wypowiedzi Joe Bidena ubiegającego się o poparcie Partii Demokratycznej w wyborach prezydenckich w USA. Polityk miał zasugerować, że amerykańska kultura nie opiera się na wzorcach afrykańskich czy azjatyckich. Jego słowa zostały jednak zmanipulowane.

"Nagrania wideo wyjęte z kontekstu i wybiórczo montowane filmy prawdopodobnie będą miały bardziej niszczące działanie w 2020 r. niż nagrania deep fake czy wideo zwierające fałszywe informacje" - napisał na Twitterze Woolley.

Przypomniał już zidentyfikowane przykłady podobnych dezinformacji. O jednym ze zmanipulowanych nagrań z wykorzystaniem wizerunku Nancy Pelosi pisaliśmy w Konkret24.

W styczniu 2020 roku informowaliśmy o zmanipulowanym nagraniu z wypowiedzią startującej w wyborach prezydenckich Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

Autor:  Jan Kunert
Źródło:  Konkret24; zdjęcie: tvn24

Pozostałe

Aktywiści trafili "na dołek" - czyli gdzie?

"Areszt za taki głupi happening?" - oburzali się internauci, gdy policja poinformowała, że "zatrzymała osoby podejrzane" o umieszczenie tęczowych flag na warszawskich pomnikach i że "trafiły one do policyjnego aresztu". Dyskusja w sieci nie była bezzasadna: aktywistów rzeczywiście zatrzymano - ale sąd nie zdecydował o ich aresztowaniu. Podobnie sytuacja wyglądała po zatrzymaniach w trakcie protestów związanych z aresztowaniem aktywistki Margot.

Co w sprawie dyskryminacji osób LGBT robi pełnomocnik ds. równego traktowania? Monitoruje sytuację

Mimo coraz częstszych ataków - słownych i fizycznych - na osoby LGBT nie słychać o interwencjach podjętych przez pełnomocnika rządu ds. równego traktowania. Z informacji otrzymanej przez Konkret24 i ze sprawozdania pełnomocnika za 2019 rok wynika jedynie, że "stale monitoruje sytuację związaną z uchwalaniem przez jednostki samorządu terytorialnego tzw. 'uchwał przeciwko LGBT'".