Marta Kaczyńska-Zielińska opublikowała artykuł o Terminalu LNG w Świnoujściu. Podkreśliła zasługi PiS dla powstania tej inwestycji i wskazała, że to jej ojciec, były prezydent Lech Kaczyński był inicjatorem budowy gazoportu. Jeden z użytkowników Twittera skrytykował artykuł Kaczyńskiej. Przy okazji sam nie ustrzegł się błędu.

Marta Kaczyńska-Zielińska opublikowała na początku maja w tygodniku "Sieci" krótki artykuł o terminalu LNG w Świnoujściu. Nawiązała do planów jego rozbudowy. W tekście wspomniała również o budowie gazociągu Baltic Pipe. Podkreśliła zasługi rządu PiS i prezydenta Lecha Kaczyńskiego dla projektów dywersyfikacji dostaw gazu do Polski.

Tekst Kaczyńskiej spotkał się z żywą reakcją użytkowników Twittera. "Historia budowy Terminalu LNG w Świnoujściu wg Kaczyńskiej-Zielińskiej" – napisał na portalu Piotr Leski i wymienił kluczowe tezy artykułu, w jego opinii, odnoszące się właśnie do świnoujskiego gazoportu.

W relacji Leskiego, Marta Kaczyńska-Zielińska miała napisać, że koncepcję terminala przygotował AWS, później zablokował ją Leszek Miller, a w latach 2006-2007 "wkroczył" Jarosław Kaczyński. Później, za czasów Platformy obywatelskiej, projekt miał stracić na znaczeniu, a w 2016 r. do otwarcia gazoportu miał doprowadzić rząd PiS.

Komentujący artykuł wytykali Kaczyńskiej m.in. selektywny wybór faktów z historii gazoportu. To nie pierwszy raz, gdy w przestrzeni publicznej pojawiają się oskarżenia kierowane w stronę środowiska Prawa i Sprawiedliwości o przypisywanie sobie zasług doprowadzenia do powstania inwestycji w Świnoujściu. Podobne zarzuty pojawiły się niedawno pod adresem Mateusza Morawieckiego.

W sejmowym wystąpieniu premier dziękował ministrowi gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Markowi Gróbarczykowi za jego udział w pracach nad rozbudową Terminala LNG i za gazociąg bałtycki. - To są wielkie, strategiczne decyzje, w których również uczestniczył pan minister Gróbarczyk i jestem mu za to bardzo wdzięczny - mówił premier.

Nieprecyzyjne przytoczenie tych słów na profilu Kancelarii Premiera na Twitterze ("odbudowa" zamiast "rozbudowa") wzbudziło wiele krytycznych komentarzy. "Zaraz będziecie dziękować Piotrowi Glińskiemu za odbudowę Wawelu. Co za żenada. Port LNG zbudowała Platforma", "To praca poprzedniego rządu, premiera Tuska" - pisali internauci.

Wcześniej, podczas uroczystości nadania terminalowi w Świnoujściu imienia Lecha Kaczyńskiego, pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski bagatelizował rolę poprzedniego rządu w budowie gazoportu. Według relacji portalu wyborcza.pl podczas briefingu Naimski powiedział: - Ich udział polegał na tym, że nie przerwali tej inwestycji. Zastanawiali się przez rok, czy budować gazoport, czy nie. Ale zaczęli budowę i to jest ich zasługa. - Jedyna? - pytali dziennikarze. - Zasadnicza - odpowiedział Piotr Naimski.

Gazoport, czy gazociąg?

Wracając do artykułu Marty Kaczyńskiej-Zielińskiej. W swoim tweecie Piotr Leski przypisuje jej popełnienie błędów przy opisywaniu historii gazoportu. Jak zasugerował, prawniczka miała napisać o przygotowaniu koncepcji inwestycji przez AWS i późniejszym jej zablokowaniu przez Leszka Millera.

W rzeczywistości oba te stwierdzenia w tekście Kaczyńskiej-Zielińskiej dotyczą nie świnoujskiego gazoportu, a planowanego dopiero gazociągu Baltic Pipe, który w 2022 r. ma połączyć polski i duński system gazowy. Gazociąg ma umożliwić sprowadzanie do polski gazu z Norwegii.

"Spełnienie ich [celów polityki energetycznej - red.] jest możliwe dzięki rozwijającemu się gazoportowi, a także planowanemu na 2022 r. uruchomieniu gazociągu Baltic Pipe do transportu błękitnego paliwa z Norwegii przez Danię do Polski. Warto przypomnieć, że przygotowania do budowy wspomnianego gazociągu rozpoczęły się 20 lat temu za rządów AWS. W 2001 r. za czasów premiera Leszka Millera umowa z Norwegami została zerwana", pisze Kaczyńska-Zielińska.

Pozostałe stwierdzenia w tweecie Leskiego są już zgodne ze stwierdzeniami użytymi przez Kaczyńską-Zielińską.

Polsko-norweski kontrakt gazowy z 2001 r.

Według planów inwestycyjnych, gazociąg Baltic Pipe ma zostać otwarty w drugiej połowie 2022 r. Umożliwić ma on sprowadzanie rocznie 10 mld m sześć. gazu ziemnego ze złóż na Szelfie Norweskim. Inwestycję rozpoczęto w 2013 r. Wcześniej jednak dwukrotnie w 2007 i w 2001 r. podejmowano próby połączenia Polski z systemem norweskim.

Wspominając o decyzjach rządów AWS i SLD, Kaczyńska-Zielińska ma zapewne na myśli podpisany w 2001 r. polsko-norweski kontrakt gazowy. Ówczesny szef rządu Jerzy Buzek przedstawiał go jako projekt, który doprowadzi do końca uzależnienia Polski od surowca pochodzącego z Rosji. Kontrakt był krytykowany przez Leszka Millera.

Po objęciu sterów polskiego rządu, lider SLD postawił na renegocjację umowy gazowej z Rosją. Miller odrzucał też zarzuty przeciwników politycznych obarczających go odpowiedzialnością za zerwanie kontraktu z Norwegami. - Nie zerwałem kontraktu norweskiego, to ewidentne kłamstwo. Mój rząd nie miał jak go zrywać, bo go nie było. Obie firmy – polskie PGNiG i konsorcjum norweskie odstąpiły, bo nie były w stanie spełnić warunków umowy – przekonywał Miller w TVN24 w lutym 2008 r.

Sprawa wracała przy okazji dyskusji o dywersyfikacji dostaw błękitnego surowca do Polski. 12 stycznia 2009 r. w programie "Tak jest" w TVN24 Kazimierz Marcinkiewicz, w obecności Millera, obarczył go winą za fiasko inwestycji. Zarzucił, że Norwegowie wycofali się z projektu z powodu braku podejmowania działań przez rząd i PGNiG.

Rezygnację, czy opóźnianie projektu krytykowali również obecni w studio Zbigniew Chlebowski z PO i reprezentujący wówczas Biuro Bezpieczeństwa Narodowego Witold Waszczykowski.

Ile gazu trafia do Polski przez gazoport?

Opisując Terminal LNG w Świnoujściu Marta Kaczyńska-Zielińska wspomina o planach jego powiększenia.

Program rozbudowy terminalu zakłada wykonanie czterech komponentów: zwiększenie mocy regazyfikacyjnych, budowę drugiego nabrzeża przeznaczonego dla mniejszych jednostek pływających, postawienie trzeciego zbiornika na LNG o pojemności 180 tysięcy m³, jak również skonstruowanie bocznicy kolejowej do przeładunku gazu skroplonego na cysterny kolejowe i kontenery.

Rozbudowany terminal będzie posiadał moc regazyfikacyjną 7,5 mld m³. Istnieje też potencjalna możliwość jego rozbudowy do mocy aż 10 mld m³. Według Marty Kaczyńskiej ta ostatnia wartość stanowi 2/3 rocznego zapotrzebowania Polski na gaz. To nieprecyzyjne określenie.

Według danych, którymi posługiwał się prezes PGNiG Obrót Detaliczny Henryk Mucha podczas niedawnej konferencji GAZTERM, w 2017 roku zużyliśmy około 17,7 mld m sześciennych gazu. Według danych z raportu BP Statistical Review of World Energy, w 2017 roku zużycie gazu w Polsce wyniosło 19,1 mld m³. Widoczna jest tendencja wzrostu zapotrzebowania na gaz.

Terminal w Świnoujściu jest w stanie potencjalnie zagwarantować nie 2/3 rocznego zapotrzebowania Polski na gaz, jak sugeruje Marta Kaczyńska, ale około 52-56 proc.

Przytaczając liczby związane z eksploatacją terminala Marta Kaczyńska-Zielińska podała również inną nieprecyzyjną informację. "Obecnie za pośrednictwem gazoportu do Polski transportowane jest rocznie pięć mld m³ gazu" – napisała.

Od początku funkcjonowania terminala do końca 2018 r. zregazyfikowano prawie pięć mld m3 gazu. To także nominalna roczna moc regazyfikacyjna terminalu (przywrócenia gazu z postaci skroplonej ponownie do postaci gazowej).

Zgodnie z informacjami, którymi w mediach posługuje się prezes firmy Polskie LNG Paweł Jakubowski, w 2018 r. wykorzystano ok. 60 proc. możliwości terminala. O ile w 2016 r. do terminala w Świnoujściu trafiło 0,97 mld metrów sześciennych gazu w postaci skroplonej, to w 2017 r - 1,72 mld metrów sześciennych. W 2018 r. już 2,71 mld metrów sześciennych, co oznacza wzrost w ujęciu rocznym o 58,2 proc.

"Rząd PiS doprowadził do otwarcia gazoportu"

Marta Kaczyńska-Zielińska zgodnie z prawdą przypomina, że inicjatorem budowy gazoportu w Świnoujściu był jej ojciec, Lech Kaczyński. Były prezydent przedstawił koncepcję budowy terminala 22 maja 2006 r. podczas obrad Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Prawdziwe są również stwierdzenia, że ówczesny rząd Prawa i Sprawiedliwości traktował kwestię dywersyfikacji dostaw gazu jako priorytetową.

Marta Kaczyńska-Zielińska pisze również, co wzbudziło najwięcej negatywnych komentarzy wśród osób krytykujących jej tekst na Twitterze, że w 2016 r. to rząd PiS doprowadził do otwarcia gazoportu.

Wcześniej stawia tezę, że "za rządów PO budowa gazoportu zdawała się jednak tracić na znaczeniu", przywołując m.in. sprawę podpisania przez Waldemara Pawlaka porozumienia o przedłużeniu współpracy z rosyjską firmą Gazprom.

Termin "życzeniowy"

Terminal LNG w Świnoujściu, według pierwotnych założeń z 2007 r., miał zostać oddany do użytku w 2011 r. Już w 2009 r. termin zmieniono na 2014 r. Cytowany przez PortalMorski.pl Władysław Lisewski, ówczesny wiceprezes Zarządu Morskich Portów Szczecin i Świnoujście mówił, że przesunięcie terminu nie było związane z zaniedbaniami. - Rok 2011 wskazany wcześniej przez polityków był życzeniowy, termin urealniliśmy – podkreślał Lisewski.

Budowa terminala nie przebiegała bez zakłóceń. W lipcu 2014 r. portal tvn24.pl informował o sporze z generalnym wykonawcą inwestycji i problemach z jakością prac. Materiały do których dotarł  wówczas tvn24.pl świadczyły o długotrwałym i skrywanym konflikcie między inwestorem (czyli państwem i spółką Polskie LNG) a wykonawcami, których liderem było włoskie konsorcjum SAIPEM.

Kolejne pisma dozoru z roku 2012 i 2013 roku wskazują na odkrywanie przez polską stronę szeregu nieprawidłowości podczas budowy. Narastający konflikt pomiędzy Transportowym Dozorem Technicznym, odpowiedzialnym za nadzór nad pracami, a włoskimi wykonawcami został wygaszony dopiero na początku 2014 r.

- Widać, że dziś jest mniej sporów z Transportowym Dozorem Technicznym. Nie są tak ostrzy i wymagający, jak byli wcześniej. Opóźnienia jednak zostały – mówił wówczas portalowi tvn24.pl jeden z menadżerów zaangażowanych w projekt.

Raport NIK

Budowie gazoportu przyglądała się Najwyższa Izba Kontroli. Informacja pokontrolna z czerwca 2013 roku została jednak objęta klauzulą "zastrzeżone". Raport do ubiegłego roku pozostawał niedostępny dla opinii publicznej. O jego odtajnienie zwrócił się w lutym 2017 r. pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski.

Kontrolerzy pozytywnie ocenili realizację Terminala LNG w Świnoujściu "w znaczący sposób dywersyfikującego dostawy gazu do Polski". W ocenie NIK działania zaangażowanych w projekt spółek były prawidłowe, mimo stwierdzonych uchybień. Negatywnie oceniono natomiast "zaniechanie przez ministra gospodarki działań legislacyjnych w 2008 roku, przez co uległo opóźnieniu przygotowanie prawnych ram usprawniających realizację inwestycji".

Jak dodano, w realizacji inwestycji występowały od 2011 roku opóźnienia - zdaniem organu - niezagrażające jednak na ówczesnym etapie planowanemu terminowi oddania urządzeń do użytku.

Błędy podczas negocjacji

Raport NIK dotyczył również, wspomnianych w artykule Kaczyńskiej-Zielińskiej, negocjacji o umowach gazowych z Gazpromem. W ocenie NIK, "skuteczność negocjacji w sprawie dostaw gazu była istotnie ograniczona z powodu braku alternatywnych, wobec kierunku rosyjskiego, połączeń polskiego systemu przesyłowego z innymi systemami". Nie bez znaczenia dla negocjacji była też monopolistyczna pozycja Gazpromu.

Jednocześnie zwrócono uwagę, że "działania ministra gospodarki dotyczące negocjowania w latach 2009-2010 umów z Federacją Rosyjską dotyczące dostaw gazu w ramach kontraktu jamalskiego były prowadzone w znacznej części bez wymaganego umocowania w postaci zatwierdzonej instrukcji negocjacyjnej, a po zatwierdzeniu takich instrukcji część uzgodnień była niezgodna z wytycznymi o charakterze wiążącym".

W latach 2007-2012 ministrem gospodarki w rządzie PO-PSL był Waldemar Pawlak.

Ponadto - według NIK - minister gospodarki oraz Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) nie wykorzystali w pełni swoich możliwości negocjacyjnych. "Nie podejmując próby uzyskania w zamian za zgodę na postanowienia korzystne dla strony rosyjskiej równoważnych korzyści dla Polski" – można przeczytać w dokumencie z 2013 roku.

Według NIK na nieskuteczność negocjacji, prowadzonych równolegle na poziomie rządów oraz spółek, wpłynęła też niewłaściwa współpraca między samym ministrem gospodarki a spółką PGNiG.

Wśród błędów polskiej delegacji w prowadzonych negocjacjach Najwyższa Izba Kontroli wymieniła dążenie do wydłużenia okresu kontraktu na dostawy gazu, mimo że Ministerstwo Gospodarki dysponowało analizami, wskazującymi iż w związku z zakończeniem w 2014 r. inwestycji Terminal LNG, ilość dostępnego gazu przewyższy popyt na to paliwo.

Spór o otwarcie

W połowie października 2015 r. była premier Ewa Kopacz odwiedziła gazoport, gdzie poinformowała, że zakończona została część jego budowy, dzięki której będzie można rozpocząć proces mrożenia instalacji azotem.

Wówczas opozycyjne PiS uznało tę wizytę za działania czysto propagandowe w kończącej się kampanii wyborczej do parlamentu, podkreślając, że gazoport rozpocznie właściwą pracę za około siedem miesięcy.

Pierwszy statek z komercyjnym ładunkiem gazu skroplonego wpłynął do gazoportu dopiero 17 czerwca 2016 r. Dzień później podczas uroczystości, w której wzięli udział prezydent, premier i prezes PiS Jarosław Kaczyński, terminalowi nadano imię zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Autor:  Krzysztof Jabłonowski
Źródło:  Konkret24, TVN24, tvn24bis.pl, PAP; zdjęcie tytułowe: Polskie LNG

Pozostałe

Informacje o śmierci Muńka Staszczyka i Krzysztofa Zanussiego to fake news

We wtorek w sieci ukazały się informacje o śmierci dwóch polskich artystów - piosenkarza Muńka Staszczyka i reżysera Krzysztofa Zanussiego. Obie są nieprawdziwe. Pierwsza pochodzi z portalu podszywającego się pod portal informacyjny Miasta Stołecznego Warszawy, a druga z fałszywego konta Olgi Tokarczuk na Twitterze.

Sprawa Mariana Banasia, czyli pytania nadal bez odpowiedzi

Na czym polegała znajomość szefa Najwyższej Izby Kontroli z osobami z krakowskiego światka przestępczego? Czy służby wiedziały o tych relacjach i i badały je? Kiedy po raz ostatni weryfikowały Mariana Banasia, który od 2001 nieprzerwanie posiada dostęp do najważniejszych państwowych tajemnic? Co znajduje się w utajnionych oświadczeniach majątkowych prezesa NIK? Wciąż mało wiemy na temat działań osoby sprawującej jedną z najważniejszych funkcji publicznych w Polsce. W historii tej nadal jest pełno luk i pytań.

Sprawa Mariana Banasia - co i kiedy robiły służby

Jak poinformowało w środę Centralne Biuro Antykorupcyjne, szef NIK Marian Banaś ma siedem dni na zgłoszenie uwag do zastrzeżeń CBA, które nie zostały wyjaśnione w trakcie trwania kontroli jego oświadczeń majątkowych. Ta zaczęła się oficjalnie w kwietniu tego roku. Wcześniej - od listopada 2018 r. - trwała analiza przedkontrolna dokumentów, o której także było publicznie wiadomo. Mimo trwającej kontroli, w tym roku Marian Banaś został powołany na najważniejsze funkcje w państwie. Podsumowujemy, co wiadomo o działaniach służb w tej sprawie.

Najwyższa frekwencja od 1989 roku, ale ciągle daleko do europejskich liderów

Frekwencja wyborcza na poziomie 61,74 proc. jest najwyższym wynikiem od pierwszych częściowo wolnych wyborów w 1989 roku. Jak ten wynik wypada jednak na europejskim tle? Nadal powoduje, że jesteśmy daleko za liderami. Nawet gminy, w których frekwencja była najwyższa, nie dogoniły europejskiej czołówki. Rysujemy frekwencyjną mapę Europy i Polski.

Wywiad ze Sławomirem Neumannem. Co wyemitowała TVN24, a co pokazały "Wiadomości" TVP1

Główny program informacyjny TVP1 wykorzystał fragmenty wywiadu ze Sławomirem Neumannem, przeprowadzonego przez dziennikarzy TVN24 i "Faktów" TVN. Wycięto jednak tylko krótki fragment kilkunastominutowej rozmowy, a oglądający mógł odnieść wrażenie, że przerwano ją w dogodnym dla polityka momencie. To wprowadzanie widzów w błąd. Na antenie TVN24 rozmowa przebiegała zupełnie inaczej.

CBA wystąpiło o ostatnie oświadczenie majątkowe Mariana Banasia dopiero po reportażu "Superwizjera"

Centralne Biuro Antykorupcyjne zwróciło się do pierwszej prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf o uwierzytelnioną kopię oświadczenia majątkowego szefa NIK. Stało się to dopiero po tym, jak "Superwizjer" TVN opisał sprawę wpisywania do oświadczeń kamienicy należącej do Mariana Banasia. Dokument był wówczas w siedzibie Sądu Najwyższego już od niemal trzech tygodni. Pierwsza prezes SN odmówiła Konkret24 ujawnienia oświadczenia szefa NIK.