W sieci pojawiło się zdjęcie ilustracji rzekomo pochodzącej z jednego ze szkolnych podręczników. Są na niej narysowane dzieci, które mają mówić o swoich rozbitych rodzinach. Umieszczający ten wpis stwierdził, że "tak wyglądają podręczniki do wychowania w rodzinie za PiS-u". Jednak obrazek został przerobiony. Oryginał znajduje się w bezpłatnym elementarzu, który wprowadziła koalicja PO-PSL, a w umieszczonych tam cytatach dzieci mówią o swoich umiejętnościach.

Użytkownicy Twittera dzielą się zdjęciem ilustracji, która ma pochodzić z podręcznika dla dzieci z komentarzem: "tak wygladaja poderczniki do wychowania w rodzinie za pisu - rodzina mocno rozbita oczywiscie :) 'ile masz tatusiow dziecko ? nie wiem' :)  #dobrazmiana #men #indoktrynacja'” (pisownia oryginalna – red.).

Na ilustracji widać narysowane twarze dzieci przeplatane zdaniami: "Mam kontakty z moim tatą dwa razy w miesiącu", "Mój tata płaci alimenty, żeby mama miała pieniądze", "Mama mówi, że tata jest tylko biologiczny”, "Moja mama powiedziała, że zniszczy tatę”, "Mój drugi tata mnie wychowuje, a pierwszy utrzymuje”, "Mój drugi tata mówi, że pierwszy tata to debil”, "Jak będę duża to nie będę miała męża ani dzieci".

Do ilustracji ma się odnosić widoczne na dole strony polecenie "Przypomnij sobie kim jest tata". Są też cztery pytania: "Czy masz kontakty z tatą?", "Jak często?", "Czy twój tata płaci alimenty?", "Czy powinien płacić więcej?".

Pod postem można przeczytać wpisy oburzonych internautów. "Co za autor tych wypocin?", "Co to za debil wydał tą książeczkę dla dzieci?" - dopytują. "Treść poraża", "Skandaliczne" - oceniają.

W jednym z kolejnych wpisów użytkownik, który zdjęcie zamieścił na swoim Twitterze tłumaczy, że zna okoliczności jego powstania. "Niestety nic więcej nie wiem oprócz foty od znajomka :)" (pisownia oryginalna - red.).

Część internautów wskazuje jednak, że ilustracja nie jest prawdziwa. Mają rację.

Przerobiona ilustracja

To zdjęcie przerobionej 95 strony z "Naszego elementarza”, który powstał za rządów PO-PSL. A dokładniej z 95 strony pierwszej z czterech książek przeznaczonych do klasy pierwszej pt. "Jesień”.

W rzeczywistości na obrazku nie ma ani słowa o ojcach. Komentarze przy twarzach dzieci w oryginalnej wersji podręcznika to: "umiem słuchać innych i rozumiem, że mogę mieć inne zdanie", "Rozpoznaje koło, kwadrat, prostokąt, trójkąt", "Umiem pracować w parach, zadaję pytania i poszukuję na nie odpowiedzi", "Lubię śpiewać i bawić się przy muzyce", "Potrafię pisać wiele liter", "Przestrzegam klasowych zasad", "Wiem, jakie rośliny i zwierzęta można spotkać w parku".

Stronie, która w rzeczywistości jest podsumowaniem pierwszych tygodni w szkole, towarzyszą dwa zadania: "Zastanówcie się, co wy już wiecie, co potraficie" oraz "Czego jeszcze chcecie się nauczyć?".

Tę stronę, jak i całe darmowe podręczniki można odnaleźć na stronie Ministerstwa Edukacji Narodowej.

leftright

Krótkie życie darmowych podręczników

"Nasz elementarz" zapoczątkował reformę podręcznikową, którą wprowadził rząd PO-PSL. 1 września 2014 r. naukę z niego rozpoczęło 97 proc. pierwszaków. Podręcznik opracował zatrudniony w Ministerstwie Edukacji Narodowej zespół, a koszt operacji (z dystrybucją) wyniósł 13,2 mln zł. W kolejnych latach powstała kontynuacja książki dla klas drugich i trzecich.

Rządowe podręczniki przestały obowiązywać w 2017 roku, gdy w życie weszła reforma edukacji Anny Zalewskiej. To wtedy rozpoczęła się nie tylko likwidacja gimnazjów, ale również stopniowe wprowadzanie nowych podstaw programowych. W pierwszej klasie zaczął obowiązywać nowy program, z którym "Nasz elementarz" nie był już w całości zgodny. Nauczyciele mogą nadal go wykorzystywać, ale tylko jako pomoc dydaktyczną. Książki wciąż dostępne są w formie elektronicznej.

Badanie NIK

Nauczyciele początkowo byli bardzo sceptyczni wobec rządowych książek. Ale kiedy Najwyższa Izba Kontroli spytała, jak im się z nimi pracuje, okazało się, że nie najgorzej. NIK przeprowadziła badanie ankietowe w około 6,8 tys. podstawówek (objęło 12,5 tys. nauczycieli i drugie tyle rodziców).

Oceny nauczycieli najczęściej wahały się między 3 a 4 w pięciostopniowej skali. Najwyżej ocenili czteroczęściową strukturę podręcznika (4,29), a najniżej – połączenie matematycznych i polonistycznych treści w jednej książce (3,16). Wśród zalet nauczyciele wymieniali przykłady interesujących doświadczeń przyrodniczych i prac plastyczno-technicznych. Ponad trzy czwarte (78 proc.) przyznało, że "podręcznikowa reforma" wymusiła na nich zmianę sposobu pracy.

Prawie 40 proc. oceniło, że rządowy podręcznik ma pozytywny wpływ na kształcenie w szkołach. Nieco ponad połowa ankietowanych (51 proc.) określiła ten wpływ jako "neutralny". Tylko 6,9 proc. nauczycieli zakreśliło opcję "negatywny".

Autor:  Justyna Suchecka
Źródło:  Konkret24; zdjęcie: Shutterstock

Pozostałe

Nie, tłumów na przystanku ani na drodze krzyżowej nie było

Internautów oburzyły krążące w sieci zdjęcia ludzi stojących w tłumie podczas drogi krzyżowej w Wejherowie i zatłoczonego przystanku na warszawskim Mokotowie. Wpisy z tymi fotografiami informowały, że zdarzyło się to teraz - gdy mamy stan epidemii. Lecz zdjęcie z drogi krzyżowej jest sprzed dwóch lat, a zdjęcie przystanku - sprzed roku.

Stan epidemii w Polsce. Nakaz udostępniania nieruchomości, nadal bez stref zero

Od 20 marca wprowadzono w Polsce stan epidemii. Poza już obowiązującymi restrykcjami, nowością jest to, że właściciele niektórych nieruchomości, lokali i terenów będą musieli na wniosek wojewody udostępnić je na potrzeby walki z epidemią. Będzie też można mobilizować do pomocy w walce z epidemią dodatkowe osoby. Nowe rozporządzenie nie wprowadziło stref zero, na co pozwala ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.

"Warszawa czerwoną strefą?" Nie siej paniki

W Katowicach włamywacze nie przebierali się w ubrania ochronne, ograniczeń w ruchu drogowym nie ma, wojsko nie pilnuje porządku na ulicach. Fałszywe informacje w mediach społecznościowych wzbudzają niepotrzebną panikę w społeczeństwie. Policja przestrzega przed ich upowszechnianiem.

Hollywoodzki producent wysadzi most na Śląsku? "To nieprawda"

Były prezes Kolei Dolnośląskich napisał na Facebooku, że zabytkowy most ma zostać wysadzony w czasie realizacji hollywoodzkiej produkcji. Chodzi o most nad Jeziorem Pilchowickim. Post szybko się rozszedł, wywołując lawinę komentarzy. Zareagował na niego dolnośląski wojewódzki konserwator zabytków. Spółka PKP PLK zdementowała informację o planach wyburzenia mostu.

Rosyjska dezinformacja o Polsce z koronawirusem w tle

Polska nie radzi sobie z tłumami szturmującymi granicę. Amerykańcy żołnierze w Polsce to zagrożenie epidemiologiczne. Do pacyfikacji turystów na granicy Polacy wezwali siły specjalne. - Rosyjska propaganda wykorzystuje kontekst sytuacyjny epidemii koronawirusa – przestrzegają eksperci.

Tłok na lotnisku? Tak, bo nie było procedur

Wszystkie samoloty w ramach operacji #LOTdoDomu są kierowane na warszawskie Lotnisko Chopina. To spowodowało, że pasażerowie stali w tłumie do odprawy, zwiększając ryzyko szerzenia się zakażeń. Po fali krytyki wdrożono procedury mające zapobiegać takim sytuacjom.

Fake newsy o koronawirusie - sposób pozyskiwania danych

Z warszawskiego szpitala zakaźnego nie porwano dziecka, w kraju nie zamyka się granic województw. Autorzy fałszywych informacji na temat epidemii koronawirusa chcą wyłudzić dane od internautów. - Patrzmy, na jakiej stronie jesteśmy. Czy w adresie nie ma delikatnych zmian - przestrzega ekspert od cyberbezpieczeństwa.