Zdjęcia martwych ryb, które mają zalegać na brzegach Wisły po zrzucie do rzeki ścieków w wyniku awarii oczyszczalni Czajka, pojawiły się w niektórych mediach i internecie. Na brzegu Wisły w okolicach Łomianek rzeczywiście są śnięte ryby, ale udostępniane przez Beatę Mazurek nagranie to nie jest Wisła.

O tym, że "setki śniętych ryb pojawiły się w Wiśle za Warszawą" informowały w niedzielę 6 września niektóre media, w tym telewizja publiczna, a potem zdjęcia martwych ryb na brzegu wykonane przez internautów zaczęły też krążyć w internecie - w mediach społecznościowych i na forach mieszkańców Łomianek. Sugerowano, że martwe ryby to skutek zrzucania do Wisły ścieków po awarii kolektora przesyłającego ścieki z lewobrzeżnej Warszawy do oczyszczalni Czajka.

Fotografie zrobione nad Wisłą zamieścił m.in. sołtys Kiełpina Paweł Stasiak. "Wisła - "królowa polskich rzek" a.d.2020" - napisał w komentarzu do zdjęć na Facebooku.

Fotografie brzegu Wisły zamieszczone na Facebooku przez Pawła Stasiaka
Fotografie brzegu Wisły zamieszczone na Facebooku przez Pawła Stasiaka Foto: Facebook/Paweł Stasiak

"Dramat"; "Tragedia"; "Rekultywacja tego obszaru potrwa lata" - pisali internauci w komentarzach. Niektórzy dopytywali jednak o prawdziwość zdjęć mających pochodzić z Łomianek. "Takie samo zdjęcie jak to z przed pięciu lat o płynących nieczystościach. Stare foty, znów kłamią" - można przeczytać w jednym z komentarzy pod wpisem zachęcającym do zweryfikowania doniesień TVP.

Internauta prosi o weryfikację informacji o śniętych rybach
Internauta prosi o weryfikację informacji o śniętych rybach Foto: Twitter

"Woda w Łomiankach jest dobrej jakości"

6 września około godz. 15 ekipa TVN zarejestrowała podobne obrazy na brzegu Wisły na wysokości ulicy Wiślanej w Łomiankach, ok. 20 km na północ od centrum Warszawy. Na brzegu rzeki leżały setki martwych ryb.

"O martwych rybach w Wiśle wiemy od mieszkańców. Na bieżąco sprawdzamy, jaka jest sytuacja" - informuje Konkret24 Monika Jakubiak-Rososzczuk, naczelniczka Wydziału Komunikacji Zewnętrznej, Promocji i Mediów Urzędu Miejskiego w Łomiankach. Podkreśla, że o sprawie poinformowano właściwe organy – Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska i państwowe gospodarstwo wodne Wody Polskie.

O dokładne zidentyfikowanie miejsc, w których są śnięte ryby, zostali poproszeni straż miejska oraz Zakład Wodociągów i Kanalizacji. "Woda w Łomiankach dostarczana do mieszkańców jest dobrej jakości, jest na bieżąco badana. Ostatnie badania są z piątku" - przekazuje Monika Jakubiak-Rososzczuk. "Przyczyn zdarzenia na razie nie znamy. Informacji o jego okolicznościach udzielą odpowiednie organy" - dodaje.

Z kolei Milena Nowakowska, rzeczniczka prasowa Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Warszawie, odpowiadając 7 września na nasze pytania o przyczyny śnięcia ryb, przekazała: "Na razie formalne zgłoszenie o takim zdarzeniu do nas nie wpłynęło. Podjęliśmy działania wyjaśniające, kontaktujemy się z odpowiednimi instytucjami".

"Efekt zrzutu ścieków do Wisły"?

Natomiast inny film pokazujący śnięte ryby na brzegu zbiornika wodnego udostępniła 6 września na Twitterze europosłanka Prawa i Sprawiedliwości Beata Mazurek. Podała dalej wpis internautki, która w ostatnich dniach zamieściła kilka postów odnoszących się do awarii warszawskiej oczyszczalni ścieków Czajka. Film, na którym widać śnięte ryby wśród traw wrastających w brzeg, opublikowała 6 września. "Woda w Wiśle jest czysta i mineralizowana. Na dowód tego niniejszy krótki film" - skomentowała.

Beata Mazurek zwróciła się na Twitterze do rzeczniczki warszawskiego ratusza: "Pani rzecznik Gałecka, proszę obejrzeć razem z Trzaskowskim, bo na TVN-ie tego nie zobaczycie. Tak wygląda efekt zrzutu ścieków do Wisły. Chce pani jeszcze coś powiedzieć o ozonowaniu i czyszczeniu mechanicznym?".

Wpis Beaty Mazurek z 6 września
Wpis Beaty Mazurek z 6 września Foto: Twitter

Wpis europosłanki polubiło ok. 1 tysiąc osób, blisko 500 podało go dalej. Komentarze internautów pokazują, że wielu uwierzyło Beacie Mazurek: "Efekt zrzutu ścieków do Wisły...: Gdzie są zieloni?", "Kara musi być natychmiastowa!" - pisali. Część uczestników twitterowej dyskusji sugerowała jednak, że na filmie nie widać brzegu rzeki, tylko brzeg jeziora. "To nie jest Wisła"; "Ale się Pani dała nabrać!" - komentowali.

"Jeżeli wskaże Pani miejsce..."

Nagranie, które udostępniła Beata Mazurek, nie powstało nad Wisłą. Widać na nim bliskie plany brzegu zbiornika wodnego. Nie można jednak dostrzec charakterystycznych elementów krajobrazu, więc trudno zlokalizować miejsce, gdzie powstało. Wyszukiwanie wybranych klatek filmu przy pomocy wyszukiwarek obrazu nie daje rezultatów. Nie trafiliśmy na wcześniejsze przykłady wykorzystania tego filmu w sieci.

Na komentarz Mazurek odpowiedziała rzeczniczka Urzędu Miasta st. Warszawy Karolina Gałecka. "Szanowna Pani Europoseł, skoro udostępniła Pani film, rozumiem, że jest Pani świetnie poinformowana, gdzie dokładnie został nagrany. Codziennie badamy stan Wisły, codziennie dokumentujemy to nagraniem. Jeżeli wskaże Pani miejsce, sprawdzimy je i prześlemy Pani raport" - napisała na Twitterze.

Karolina Gałecka odpowiedziała na wpis
Karolina Gałecka odpowiedziała na wpis Foto: Twitter

W odpowiedzi na ten post Beata Mazurek konsekwentnie utrzymywała, że film ma związek z Wisłą i awarią warszawskiej oczyszczalni. "Okolice Łomianek. Cynizm, to słaba forma komunikacji. Jak zamknie pani oczy, nie oznacza, że cuchnący problem zniknie" - napisała europosłanka.

Jezioro Glinki, lipiec 2020 roku

Postanowiliśmy stworzyć szkic charakterystycznych elementów linii brzegowej - ułożenia kęp traw i trzcin. Na rysunku zaznaczyliśmy również widoczny na ostatnich klatkach nagrania fragment łodzi. Zwróciliśmy uwagę, że w lustrze wody odbijają się zarówno trzciny, jak i drzewa.

Wpisując do wyszukiwarki Google słowa i frazy związane z zanieczyszczeniem zbiorników wodnych i masowym wymieraniem ryb, natrafiliśmy na tekst i zdjęcia opublikowane przez portal Dziennikwschodni.pl. Artykuł z 7 lipca 2020 roku opisywał skutki gwałtownych ulew nad jeziorem Glinki niedaleko Włodawy w województwie lubelskim.

Fragment artykułu opublikowanego na stronie dziennikwschodni.pl
Fragment artykułu opublikowanego na stronie dziennikwschodni.pl Foto: dziennikwschodni.pl

Do jeziora spłynęła woda zawierająca resztki roślin z pobliskich terenów. Kiedy poziom wody opadł, rośliny zaczęły gnić, a rybom brakowało tlenu. "Po całej tafli jeziora pływały setki śniętych ryb" - relacjonował portalowi świadek tej katastrofy.

Do artykułu dołączono serię zdjęć. Ostatnie z nich pokazuje szerszą perspektywę brzegu jeziora Glinki. Pokrywa się ona ze szkicem, który wykonaliśmy na potrzeby analizy. Widoczne są również drzewa odbijające się w tafli jeziora. Ponadto na pierwszym planie fotografii widać śnięte ryby. Ich ułożenie pokrywa się z ułożeniem ryb widocznych w 33. sekundzie filmu udostępnionego przez Beatę Mazurek.

leftright

Powyżej pokazujemy fragment zdjęcia z portalu Dziennikwschodni.pl i ten sam fragment z udostępnianego wideo. Pozwala to stwierdzić, że zarówno zdjęcie portalu, jak i film opublikowany na Twitterze powstały nad brzegiem jeziora Glinki, a takie samo ułożenie ryb i ich stan wskazują, że fotografia i film musiały powstać w podobnym okresie, czyli w lipcu tego roku.

 


9 września na Instagramie pojawił się wpis autorki filmu. Magda Deptuła potwierdziła, że nagranie powstało nad jeziorem Glinki. Zostało opublikowane na Instagramie 6 lipca.

 

Autor:  Krzysztof Jabłonowski
Źródło:  Konkret24; zdj. tytułowe: Twitter

Pozostałe

"Coraz więcej Polaków stać na nowe auto"? 70 proc. nowych kupują firmy

Zdaniem wiceministra Pawła Szefernakera "lepsza sytuacja finansowa Polaków będzie napędzać sprzedaż nowych aut". Wprawdzie liczba nowych rejestrowanych samochodów rośnie - ale wciąż rejestruje się więcej używanych aut. A na zakup nowego samochodu w tym roku trzeba przeznaczyć mniej więcej tyle samo średnich miesięcznych pensji co w 2015 roku.

Firmy w czasie pandemii. Cisza przed burzą?

Przychody przedsiębiorstw w drugim kwartale spadły o 14 proc., lecz upadłości było niewiele więcej niż przed rokiem, a od czerwca nowych firm przybywa. Zdaniem ekonomistów liczby nie pokazują wszystkiego - mamy do czynienia z ciszą przed burzą. Do bankructw dojdzie, zagrożeni są szczególnie przedsiębiorcy z branży usługowej.