Rzeczniczka PiS Beata Mazurek oskarżyła PO o hipokryzję w sprawie tragedii w kopalni "Wujek", prezes Związku Górnośląskiego zarzucił jej manipulację, a następnie sam został o nią posądzony przez innego użytkownika Twittera. Z analizy ostatnich wyroków i decyzji dotyczących dekomunizacji warszawskich ulic wynika, że każdy z uczestników tego internetowego sporu miał trochę racji.

Zaczęło się od wpisu rzeczniczki Prawa i Sprawiedliwości Beaty Mazurek na Twitterze, opublikowanym 16 grudnia – w 37. rocznicę zabicia dziewięciu górników kopalni "Wujek". Beata Mazurek zarzuciła Platformie Obywatelskiej, że ta najpierw "odrzuciła nazwę ul. Bohaterów Kopalni Wujek", a w rocznicę tragedii "składa kwiaty pod pomnikiem ofiar". Do wpisu załączyła tweeta dolnośląskiej Platformy ze zdjęciami jej przedstawicieli pod pomnikiem tragicznych wydarzeń stanu wojennego.

Do jej wpisu odniósł się Grzegorz Franki, prezes Związku Górnośląskiego i wiceprzewodniczący katowickiej PO. Polityk określił słowa Mazurek jako "bezczelną i ohydną manipulację" i wyjaśnił, że "to sąd nakazał przywrócić poprzedni stan nazewnictwa ulicy w Warszawie, gdyż pisowski wojewoda zmienił jej nazwę niegodnie z obowiązującym prawem".


Do dyskusji zaczęli dołączać także zwykli użytkownicy Twittera, m.in. "Stary Maciej", który odpisał Frankiemu, że to on "bezczelnie i ohydnie manipuluje". "To nie sąd nakazał przywrócenie nazw ulic imienia komunistycznych zbrodniarzy. Sąd jedynie wytknął błędy proceduralne i "słabe" udokumentowanie działalności komunistycznej, a resztę zrobiła rada miasta #Warszawa głosami POKO [Platforma Obywatelska-Koalicja Obywatelska – red.]".

Postanowiliśmy sprawdzić zatem co mówią oficjalne dokumenty w tej sprawie, a o ich interpretację poprosiliśmy także prawników.

Skąd ta zmiana?

Ulica Bohaterów z kopalni "Wujek" to niezbyt długa droga pomiędzy domkami jednorodzinnymi w warszawskiej dzielnicy Wesoła. Tę nazwę nosi od 10 listopada 2017 roku, kiedy to Wojewoda Mazowiecki Zdzisław Sipiera (PiS) wydał zarządzenie zastępcze w sprawie nadania nazwy ulicy. W dokumencie wyjaśniał, że dotychczasowa nazwa wspominająca Wincentego Pstrowskiego jest niezgodna z zapisami ustawy z dnia 1 kwietnia 2016  o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej.

"Patron" ulicy – Pstrowski – był polskim górnikiem, który w okresie PRL przedstawiany był przez władze jako "przodownik pracy" i wzór do naśladowania. W uzasadnieniu swojego zarządzenia Wojewoda Mazowiecki napisał o nim m.in., że przez wzgląd na swoją pozycję, "uczestniczył w propagandowych naradach, konferencjach, spotkaniach i pokazach jako symbol nowego etapu rozbudowy komunizmu w Polsce" i że stał się "propagandową postacią-symbolem".

Między innymi z tego powodu wojewoda zaproponował zmianę nazwy ulicy na inną, choć nadal posiadającą górniczy kontekst. Propozycja uhonorowania "Bohaterów z kopalni Wujek" miała oddać cześć dziewięciu górnikom, którzy zginęli od kul Plutonu Specjalnego ZOMO podczas pacyfikacji strajku przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego.

Wojewoda zwrócił także uwagę, że natychmiastowy termin wejścia w życie zarządzenia "ze względu na ważny interes państwa […] oraz z uwagi na bezczynność Miasta w zakresie zmiany nazwy, czyni zadość zasadom demokratycznego państwa prawnego". Dlatego w zeszłoroczne Święto Niepodległości mieszkańcy byłej ulicy Pstrowskiego obudzili się już przy Bohaterów z kopalni "Wujek".

Zasadna skarga ze stolicy

Nieco ponad miesiąc później, 20 grudnia 2017 roku, Rada m. st. Warszawy, w której większość posiadała Platforma Obywatelska, złożyła skargi zarówno na wspomniane zarządzenie wojewody Prawa i Sprawiedliwości w sprawie ulicy Bohaterów z kopalni "Wujek", jak i na 46 innych zarządzeń o zmiany nazw. Na sesji Rady, na której przegłosowano decyzję o skargach, ówczesny przewodniczący klubu PO Jarosław Szostakowski mówił, że w poszczególnych decyzjach wojewody znajdują się błędy legislacyjne, a sam Sipiera "nie wykonał pracy rzetelnie, ale było to tylko zamówienie polityczne".

Oficjalny komunikat w sprawie skarg opublikowany w lutym 2018
Oficjalny komunikat w sprawie skarg opublikowany w lutym 2018 Foto: BIP Warszawa

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, w którego kompetencjach leżało rozpatrzenie wszystkich skarg, wyroki zaczął wydawać po pięciu miesiącach. Na wyrok w sprawie wspomnianej przez Beatę Mazurek ulicy w Wesołej trzeba było poczekać do 28 czerwca 2018 roku. WSA uznał zasadność skargi i uchylił zarządzenie Zdzisława Sipiery zmieniające nazwę. Dodatkowo nakazał wojewodzie zapłacić skarżącej Radzie 480 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania.

Wyrok był jednak nieprawomocny, a stronom przysługiwało prawo złożenia skargi kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Wojewoda z tego prawa skorzystał.

Prezydencka autopoprawka

Właśnie wydarzenia związane ze złożeniem skargi kasacyjnej doprowadziły do wpisu Beaty Mazurek i internetowej wymiany oskarżeń.

Na początku grudnia Naczelny Sąd Administracyjny rozpatrzył 45 z 47 skarg kasacyjnych. We wszystkich przypadkach - z wyjątkiem jednego - podtrzymał w mocy wyroki WSA o uchyleniu decyzji wojewody (sprawę ulicy ppłk. Macieja Kalenkiewicza "Kotwicza" odroczono). Jednym z argumentów podnoszonych w sądzie I instancji były wątpliwości dotyczące opinii wydawanych przez Instytut Pamięci Narodowej na temat "patronów" ulic poddanych dekomunizacji.

W przypadku ul. Bohaterów z kopalni "Wujek", jak i 43 innych ulic, wyrok NSA oznaczał, że uchylenie decyzji wojewody stało się prawomocne i zdekomunizowane nazwy muszą ulec zmianie.

Był to też argument warszawskich radnych Platformy Obywatelskiej (PO w tegorocznych wyborach zachowała większość w Radzie), którzy na posiedzeniu zwołanym 13 grudnia przyjęli uchwałę w sprawie sieci publicznych szkół podstawowych, do której dołączono tzw. autopoprawkę prezydenta Rafała Trzaskowskiego. Zawierała ona propozycję zmian nazw 52 ulic. Wśród nich znalazły się także te, co do których NSA wydał już swoje wyroki. Zdjęcie autopoprawki zamieścił w serwisie Twitter warszawski radny z Prawa i Sprawiedliwości Sebastian Kaleta.

Nie mógł się nie zastosować

Z pytaniem o to, czy wyroki NSA są wiążące dla Rady Warszawy zwróciliśmy się do Patryka Wachowca, analityka prawnego z Forum Obywatelskiego Rozwoju. - Rada Warszawy, podobnie jak każdy inny organ samorządu czy władzy centralnej, nie mógł nie zastosować się do wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego, gdyż jest on prawomocny i korzysta z powagi rzeczy osądzonej – tłumaczy Wachowiec. - Wyrok uchyla rozstrzygnięcia nadzorcze wojewody, zatem obowiązują uchwały rady miasta w przedmiocie nadania nazw ulic. Nie jest wymagane podjęcie żadnych innych środków prawnych przez organ samorządu terytorialnego - tłumaczy.

– Zamieszanie związane z tzw. ustawą dekomunizacyjną ma swoje źródło przede wszystkim w pospiesznym uchwalaniu prawa i wprowadzeniem nieprecyzyjnych przepisów przejściowych – dodaje prawnik.

Skupiając się więc już ściśle na treści analizowanych wpisów, warto zwrócić uwagę na konkretne słowa i sformułowania. Beata Mazurek pisząc, że "Platforma odrzuciła nazwę ul. Bohaterów kopalni Wujek", ma tylko częściowo rację, ponieważ Rada Warszawy składająca się w większości z radnych PO, znosząc nazwy ulic, wykonała prawomocny wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Za sprawą autopoprawki Rafała Trzaskowskiego stało się jasne, że władze stolicy będą chciały wrócić do starych nazw. Ten właśnie aspekt jest drugim przedmiotem sporu, ponieważ wyrok NSA nie obliguje ich do przywrócenia nazewnictwa sprzed dekomunizacji. Patryk Wachowiec w rozmowie z Konkret24 potwierdził, że warszawscy radni mogli zmienić zaskarżone nazwy (w tym Bohaterów z kopalni "Wujek") na inne, niekoniecznie występujące wcześniej.

Z tego powodu racji nie ma także Grzegorz Franki w części, której pisze, że "to sąd nakazał przywrócić poprzedni stan nazewnictwa ulicy". Zarówno WSA, jak i NSA nie orzekały w sprawie "przywrócenia" nazw.

Paradoksalnie, najbliżej prawdy jest użytkownik Twittera kryjący się pod nickiem "Stary Maciej". Pomijając słowa o "bezczelnej i ohydnej manipulacji", sąd rzeczywiście między innymi "wytknął błędy proceduralne" i "słabe udokumentowanie działalności komunistycznej". O tym drugime  aspekcimówił w trakcie rozprawy sędzia NSA Roman Ciąglewicz.

Będzie plac?

Podobne dyskusje na temat zmiany nazewnictwa ulicy Bohaterów z kopalni "Wujek" skłoniły członków katowickiej Platformy Obywatelskiej do złożenia na ręce przewodniczącej Rady m. st. Warszawy pisma w sprawie innego uhonorowania dziewięciu górników zabitych 16 grudnia 1981. Samorządowcy sugerują, żeby lokalne warszawskie władze nazwały ich imieniem "stosowny plac lub ulicę".

Autor:  Michał Istel
Źródło:  Konkret24; zdjęcie tytułowe: TVN Warszawa

Pozostałe

Informacje o śmierci Muńka Staszczyka i Krzysztofa Zanussiego to fake news

We wtorek w sieci ukazały się informacje o śmierci dwóch polskich artystów - piosenkarza Muńka Staszczyka i reżysera Krzysztofa Zanussiego. Obie są nieprawdziwe. Pierwsza pochodzi z portalu podszywającego się pod portal informacyjny Miasta Stołecznego Warszawy, a druga z fałszywego konta Olgi Tokarczuk na Twitterze.

Sprawa Mariana Banasia, czyli pytania nadal bez odpowiedzi

Na czym polegała znajomość szefa Najwyższej Izby Kontroli z osobami z krakowskiego światka przestępczego? Czy służby wiedziały o tych relacjach i i badały je? Kiedy po raz ostatni weryfikowały Mariana Banasia, który od 2001 nieprzerwanie posiada dostęp do najważniejszych państwowych tajemnic? Co znajduje się w utajnionych oświadczeniach majątkowych prezesa NIK? Wciąż mało wiemy na temat działań osoby sprawującej jedną z najważniejszych funkcji publicznych w Polsce. W historii tej nadal jest pełno luk i pytań.

Sprawa Mariana Banasia - co i kiedy robiły służby

Jak poinformowało w środę Centralne Biuro Antykorupcyjne, szef NIK Marian Banaś ma siedem dni na zgłoszenie uwag do zastrzeżeń CBA, które nie zostały wyjaśnione w trakcie trwania kontroli jego oświadczeń majątkowych. Ta zaczęła się oficjalnie w kwietniu tego roku. Wcześniej - od listopada 2018 r. - trwała analiza przedkontrolna dokumentów, o której także było publicznie wiadomo. Mimo trwającej kontroli, w tym roku Marian Banaś został powołany na najważniejsze funkcje w państwie. Podsumowujemy, co wiadomo o działaniach służb w tej sprawie.

Najwyższa frekwencja od 1989 roku, ale ciągle daleko do europejskich liderów

Frekwencja wyborcza na poziomie 61,74 proc. jest najwyższym wynikiem od pierwszych częściowo wolnych wyborów w 1989 roku. Jak ten wynik wypada jednak na europejskim tle? Nadal powoduje, że jesteśmy daleko za liderami. Nawet gminy, w których frekwencja była najwyższa, nie dogoniły europejskiej czołówki. Rysujemy frekwencyjną mapę Europy i Polski.

Wywiad ze Sławomirem Neumannem. Co wyemitowała TVN24, a co pokazały "Wiadomości" TVP1

Główny program informacyjny TVP1 wykorzystał fragmenty wywiadu ze Sławomirem Neumannem, przeprowadzonego przez dziennikarzy TVN24 i "Faktów" TVN. Wycięto jednak tylko krótki fragment kilkunastominutowej rozmowy, a oglądający mógł odnieść wrażenie, że przerwano ją w dogodnym dla polityka momencie. To wprowadzanie widzów w błąd. Na antenie TVN24 rozmowa przebiegała zupełnie inaczej.

CBA wystąpiło o ostatnie oświadczenie majątkowe Mariana Banasia dopiero po reportażu "Superwizjera"

Centralne Biuro Antykorupcyjne zwróciło się do pierwszej prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf o uwierzytelnioną kopię oświadczenia majątkowego szefa NIK. Stało się to dopiero po tym, jak "Superwizjer" TVN opisał sprawę wpisywania do oświadczeń kamienicy należącej do Mariana Banasia. Dokument był wówczas w siedzibie Sądu Najwyższego już od niemal trzech tygodni. Pierwsza prezes SN odmówiła Konkret24 ujawnienia oświadczenia szefa NIK.