Ponad osiem miesięcy temu PFN ogłosiła program grantowy dla polskich badaczy specjalizujących się w historii komunizmu w Polsce i jego ofiar. Do tej pory, pomimo wielokrotnych próśb o przekazanie informacji, nie wiadomo, jaki jest koszt programu, ile wynoszą granty, czy i ile osób się zgłosiło, komu zostały przyznane stypendia i na jakiej podstawie. Fundacja odmawia odpowiedzi.

Od października próbujemy ustalić czy i komu zostały przyznane granty w ramach ogłoszonego pod koniec maja 2018 roku przez Polską Fundację Narodową - we współpracy z amerykańską fundacją The Victims of Communism Memorial Foundation (VOC) - programu naukowego poświęconego badaniom nad historią i konsekwencjami komunizmu w Polsce oraz jego moralnym, społecznym, politycznym, prawnym i gospodarczym konsekwencjom.

Jak napisała PFN w przesłanej wówczas mediom informacji, badania w USA miały obejmować okres od rewolucji w Rosji i wojny polsko-bolszewickiej, poprzez okupację sowiecką, aż do obalenia systemu totalitarnego i transformacji kraju po 1989 roku.

W ramach projektu zaplanowano między innymi program grantowy w USA dla polskich badaczy, zarówno bardziej doświadczonych, jak i dla początkujących, specjalizujących się w historii komunizmu w Polsce i jego ofiar oraz szeroko rozumianych konsekwencjach ustroju totalitarnego.

Każdy indywidualny program grantowy miał trwać 10 miesięcy. Organizatorzy planowali zakończenie pierwszego roku akademickiego 30 czerwca 2019 r. Współpraca z VOC, a szczególnie program grantowy, miał pozwolić polskim naukowcom uczestniczyć w debatach naukowych w USA, publikować badania oraz rozpowszechniać wiedzę o dziejach komunizmu i okupacji sowieckiej w Polsce.

- Jesteśmy dumni, że po kilku miesiącach ustaleń między naszymi fundacjami, udało się nam doprowadzić do uruchomienia polskiego programu naukowo-badawczego w tak prestiżowej i znanej na całym świecie instytucji jaką jest fundacja The Victims of Communism Memorial Foundation w Waszyngtonie – mówił ówczesny wiceprezes Polskiej Fundacji Narodowej Maciej Świrski. Obecnie jest pełnomocnikiem zarządu ds. projektów międzynarodowych.

- Jest to bezprecedensowe wydarzenie dla Polski, które wpisuje się w misję szerzenia wiedzy o Polsce i historii naszego kraju na arenie międzynarodowej. Współpraca z VOC w zakresie badań nad historią i skutkami komunizmu umożliwi ukazywanie światu polskiego wyjątkowego doświadczenia jednoczesnej walki z dwoma największymi totalitaryzmami XX wieku – historii, która wbrew pozorom nie jest dobrze znana i rozumiana, zwłaszcza poza Polską - dodawał.

Wymogi dla stypendystów

VOC na swojej stronie precyzował, że chodzi o dwa stypendia dla Polaków, trwające po dziesięć miesięcy. Jak pisze Instytut, idealnym kandydatem byłaby osoba z wyższym wykształceniem z ekonomii, nauk politycznych, historii, lub pokrewnym (preferowani doktorzy) lub osoba, która legitymuje się odpowiednim doświadczeniem, jest rozpoznawalnym ekspertem od polskiej historii, gospodarki, bezpieczeństwa narodowego lub relacji polsko-amerykańskich. Wymagane jest również perfekcyjne posługiwanie się językiem angielskim w mowie i piśmie.

VOC pod koniec maja umieścił na swojej stronie ogłoszenie o rekrutacji. Nie było tam informacji o wysokości stypendiów, tego w jaki sposób i przez kogo będą wybierani grantobiorcy, ani nawet jak powinna wyglądać aplikacja. Dzisiaj ogłoszenie jest już nieaktywne.

Z ogłoszenia umieszczonego na stronie VOC wynikało też, że pierwsi stypendyści powinni zacząć pracę w Waszyngtonie we wrześniu 2018.

Dlatego już miesiąc później zwróciliśmy się oficjalnie do Polskiej Fundacji Narodowej z pytaniami komu przyznano stypendia w Waszyngtonie, o których PFN poinformowała w czerwcu, czy rozpoczęto już wypłatę stypendiów i z jakiego budżetu będą się odbywały te wypłaty - ze środków PFN, czy ze środków VOC?

Po tygodniu biuro prasowe PFN poleciło nam kontakt z VOC. Jeszcze tego samego dnia podobne pytania wysłaliśmy do dr. Murraya Bessette’a, osoby odpowiadającej w waszyngtońskiej fundacji za programy akademickie.

Finansowe szczegóły? Za rok.

Tydzień później - 10 października - Bessette poinformował nas, że VOC "przygotowuje właśnie na ten temat informację prasową". Zapewnił, że prześle do nas kopię i zachęcił do przesyłania kolejnych pytań. To był nasz ostatni kontakt, pomimo tego, że potem dwukrotnie próbowaliśmy się czegoś dowiedzieć.

Również ze strony Polskiej Fundacji Narodowej próbujemy od października dostać odpowiedź na nasze pytania. Dopiero nawiązanie w styczniu kontaktu z Robertem Lubańskim, jednym z członków zarządu organizacji, zaowocowało przysłaniem nam maila z biura prasowego, ale odmawiającego odpowiedzi na zadane wcześniej pytania.

PFN poinformowała nas, że podstawą współpracy ze stypendystami są umowy darowizny. "Fałszywe są doniesienia prasowe, iż PFN nie zrealizowała umowy" - stwierdza organizacja.

Dodaje, że szczegóły programu zostaną z końcem obecnego roku opublikowane w sprawozdaniu z działalności fundacji, po jego zatwierdzeniu przez jej radę.

Biuro prasowe podkreśla, że jego zdaniem środki przeznaczone na granty nie są środkami publicznymi, ponieważ "zawierają wartość gospodarczą (chronioną nawet w ramach rozliczania środków publicznych) oraz osobową". Dlatego nie poda żadnych kwot związanych z grantami.

Informuje, że za weryfikację kandydatur odpowiada amerykańska fundacja.

Autor:  Jan Kunert
Źródło:  Konkret24

Pozostałe

Informacje o śmierci Muńka Staszczyka i Krzysztofa Zanussiego to fake news

We wtorek w sieci ukazały się informacje o śmierci dwóch polskich artystów - piosenkarza Muńka Staszczyka i reżysera Krzysztofa Zanussiego. Obie są nieprawdziwe. Pierwsza pochodzi z portalu podszywającego się pod portal informacyjny Miasta Stołecznego Warszawy, a druga z fałszywego konta Olgi Tokarczuk na Twitterze.

Sprawa Mariana Banasia, czyli pytania nadal bez odpowiedzi

Na czym polegała znajomość szefa Najwyższej Izby Kontroli z osobami z krakowskiego światka przestępczego? Czy służby wiedziały o tych relacjach i i badały je? Kiedy po raz ostatni weryfikowały Mariana Banasia, który od 2001 nieprzerwanie posiada dostęp do najważniejszych państwowych tajemnic? Co znajduje się w utajnionych oświadczeniach majątkowych prezesa NIK? Wciąż mało wiemy na temat działań osoby sprawującej jedną z najważniejszych funkcji publicznych w Polsce. W historii tej nadal jest pełno luk i pytań.

Sprawa Mariana Banasia - co i kiedy robiły służby

Jak poinformowało w środę Centralne Biuro Antykorupcyjne, szef NIK Marian Banaś ma siedem dni na zgłoszenie uwag do zastrzeżeń CBA, które nie zostały wyjaśnione w trakcie trwania kontroli jego oświadczeń majątkowych. Ta zaczęła się oficjalnie w kwietniu tego roku. Wcześniej - od listopada 2018 r. - trwała analiza przedkontrolna dokumentów, o której także było publicznie wiadomo. Mimo trwającej kontroli, w tym roku Marian Banaś został powołany na najważniejsze funkcje w państwie. Podsumowujemy, co wiadomo o działaniach służb w tej sprawie.

Najwyższa frekwencja od 1989 roku, ale ciągle daleko do europejskich liderów

Frekwencja wyborcza na poziomie 61,74 proc. jest najwyższym wynikiem od pierwszych częściowo wolnych wyborów w 1989 roku. Jak ten wynik wypada jednak na europejskim tle? Nadal powoduje, że jesteśmy daleko za liderami. Nawet gminy, w których frekwencja była najwyższa, nie dogoniły europejskiej czołówki. Rysujemy frekwencyjną mapę Europy i Polski.

Wywiad ze Sławomirem Neumannem. Co wyemitowała TVN24, a co pokazały "Wiadomości" TVP1

Główny program informacyjny TVP1 wykorzystał fragmenty wywiadu ze Sławomirem Neumannem, przeprowadzonego przez dziennikarzy TVN24 i "Faktów" TVN. Wycięto jednak tylko krótki fragment kilkunastominutowej rozmowy, a oglądający mógł odnieść wrażenie, że przerwano ją w dogodnym dla polityka momencie. To wprowadzanie widzów w błąd. Na antenie TVN24 rozmowa przebiegała zupełnie inaczej.

CBA wystąpiło o ostatnie oświadczenie majątkowe Mariana Banasia dopiero po reportażu "Superwizjera"

Centralne Biuro Antykorupcyjne zwróciło się do pierwszej prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf o uwierzytelnioną kopię oświadczenia majątkowego szefa NIK. Stało się to dopiero po tym, jak "Superwizjer" TVN opisał sprawę wpisywania do oświadczeń kamienicy należącej do Mariana Banasia. Dokument był wówczas w siedzibie Sądu Najwyższego już od niemal trzech tygodni. Pierwsza prezes SN odmówiła Konkret24 ujawnienia oświadczenia szefa NIK.