W mediach społecznościowych krąży rzekomy rozkaz Dowódcy Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych o postawieniu w stan pełnej gotowości trzech polskich batalionów - przestrzegamy, to fałszywy dokument. Przekaz przyszedł do polskiej sieci z rosyjskojęzycznego internetu.

Dowódca generalny rodzajów sił zbrojnych gen. Jarosław Mika miał wydać pod koniec kwietnia rozkaz postawienia w stan pełnej gotowości trzech batalionów elitarnej 6. Brygady Powietrznodesantowej, by chronić przed rosyjską agresją infrastrukturę w dwóch ukraińskich obwodach: lwowskim i wołyńskim. Tak ma stanowić wydany na piśmie rozkaz pochodzący rzekomo ze Sztabu Generalnego Wojska Polskiego - zdjęcie tego rozkazu jest rozsyłane w internetowych wpisach. Na dole pisma widać rzekomo podpis polskiego generała.

Przekaz ten jest kolportowany od początku maja przez zagraniczne konta w mediach społecznościowych - w tym prorosyjskie kanały na Telegramie. Dotarł też do polskiego internetu. Mimo szybkiego oficjalnego dementi polskiej armii, że dokument jest fałszywy, nadal krąży w mediach społecznościowych.

Fałszywy dokument trafił do polskiego internetu z prorosyjskich kont na Telegramie
Fałszywy dokument trafił do polskiego internetu z prorosyjskich kont na Telegramie Foto: Telegram, Twitter

"Czy Lwów znowu nasz?". "Może to będzie odwet za Wołyń..."

Rozpowszechniany w sieci dokument ma pochodzić ze Sztabu Generalnego WP. Generał Jarosław Mika miał rzekomo napisać (pisownia oryginalna): "rozkazuję w celu ochrony obiektów infrastruktury krytycznej przed rosyjską agresją w obwodzie Lwowskim i Wołyńskim na Ukrainie Dowództwu Generalnemu Rodzajów Sił Zbrojnych (DGRSZ) doprowadzenie do stanu pełnej gotowości bojowej 6 batalionu powietrzno-desantowego, 16 batalionu powietrzno-desantowego i 18 batalionu desantowego 6 Brygady Powietrznodesantowej (6 BPD)".

Internauci na polskim Twitterze rozsyłają i komentują ten rzekomy rozkaz, podsycając emocje związane z wojną, w tym antyukraińskie: "Wiecie, co to oznacza"; "Broniliśmy już Żydów w Izraelu czas na Ukrainę"; "Może to będzie odwet za Wołyń..."; "Mam nadzieję, że to żart"; "Czy Lwów znowu nasz?".

Wcześniej zdjęcie pisma było rozpowszechniane w rosyjskim internecie, w tym na popularnych, prorosyjskich kanałach na Telegramie. Tam pisano, że dokument miał pochodzić z ukraińskiego wywiadu, a świadczyć ma o tym widoczny na środku dokumentu znak wodny tej służby. I to właśnie w rosyjskiej sieci na początku maja pojawiły się artykuły przedstawiające rozkaz jako autentyczny. "Wojsko Polskie jest gotowe do wysłania wojsk na Ukrainę Zachodnią" - brzmi tytuł artykułu opublikowanego na stronie Donpress.ru 3 maja. Dzień wcześniej podobny tekst pojawił się na jednym z blogów na rosyjskiej platformie Livejournal.com.

Prezydent Duda: wierzę w to głęboko, że Ukraina zwycięży

2 maja zdjęcie rozkazu pojawiło się w rosyjskim serwisie społecznościowym VK (dawniej: V Kontakte), z zaznaczeniem jednak, że autentyczność dokumentu nie została potwierdzona. Post miał ponad 800 reakcji. Opcja komentarzy jest niedostępna.

Fałszywy rozkaz w rosyjskim fałszywym fact-checkingu

2 maja na rosyjskojęzycznym kanale Wojna z Fejkami na Telegramie pojawił się wpis mający "weryfikować" autentyczność krążącego online rozkazu polskiego generała. O tym kanale pisaliśmy już w Konkret24 - jest jednym z przykładów rosyjskiego fałszywego fact-checkingu, którego celem jest podważanie doniesień o zbrodniach popełnianych przez Rosjan w Ukrainie.

Na profilu Wojna z Fejkami jako fałszywe oceniono twierdzenie, że "Polska nie przygotowuje się do wysłania wojsk i prowadzenia operacji wojskowych na terytorium Ukrainy", o czym zapewniał m.in. polski prezydent Andrzej Duda i zachodnie media. Jako dowód przedstawiono rzekomo autentyczny rozkaz z podpisem polskiego generała. Ten fałszywy fact-checking opublikowano później również na prorosyjskiej stronie e-news.su.

Fałszywy rozkaz pojawił się jako dowód rosyjskim fałszywym fact-checkingu
Fałszywy rozkaz pojawił się jako dowód rosyjskim fałszywym fact-checkingu Foto: War on Fakes

Zdjęcie dokumentu 3 maja udostępniono na anglojęzycznym koncie @OSINTdefender. Na Twitterze śledzi je ponad 150 tys. użytkowników. Regularnie publikuje nagrania z wojny w Ukrainie i jest często cytowane przez europejskie media, w tym polskie. Tam rzekomy rozkaz opublikowano z komentarzem: "W sieci krąży rozkaz polskiego Sztabu Generalnego, z którego wynika, że wiele polskich jednostek powietrznodesantowych w pobliżu granicy polsko-ukraińskiej zostało postawionych w stan wysokiej gotowości bojowej, tak aby mogły one wkroczyć do obwodów lwowskiego i wołyńskiego na zachodniej Ukrainie w celu zabezpieczenia celów".

Przypomnijmy: w kwietniu pisaliśmy, że to konto dezinformowało w sprawie zakazu wstępu do holenderskich portów dla rosyjskich statków.

Dementi polskiej armii: "Oczywisty fake news"

Na opublikowane przez konto @OSINTdefender zdjęcie rzekomego rozkazu polskiego generała odpowiedziało po angielsku już po kilku godzinach Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych. "Zauważyliśmy ten dokument na kilku kontach na Twitterze. To jest fałszywy rozkaz polskiego Sztabu Generalnego. Cały dokument jest fałszywy! Obserwujemy coraz więcej takich fałszywych dokumentów wojskowych w polskich mass mediach. Prosimy, nie rozpowszechniajcie tego fake newsa" - napisano na twitterowym profilu dowództwa.

- To jest absolutna nieprawda. Szkoda się nawet tym zajmować - powiedział 4 maja w rozmowie z Konkret24 ppłk Marek Pawlak, rzecznik prasowy Dowódcy Generalnego RSZ.

"Zdjęcie to oczywisty fake news. Tak jak wcześniejsze absurdy dotyczące np. rozbioru Ukrainy z naszym udziałem" - to odpowiedź otrzymana przez Konkret24 z Wydziału Prasowego Centrum Operacyjnego Ministra Obrony Narodowej. Dodano: "Szerzenie tego typu 'newsów' przyczynia się do osiągania przez Rosję zamierzonego efektu dezinformacji, dlatego apelujemy również o szczególną odpowiedzialność i wrażliwość przy cytowaniu rosyjskiej narracji".

Jak powstała fałszywka

Jak sprawdziliśmy, za podstawę do stworzenia falsyfikatu posłużył rozkaz szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Rajmunda T. Andrzejczaka dotyczący szczepień przeciwko COVID-19 w polskim wojsku. Zdjęcie dokumentu pojawiło się w polskich mediach społecznościowych w lutym 2022 roku.

Ktoś usunął merytoryczną zawartość rozkazu i naniósł fałszywą. Natomiast wiele elementów pozostawił bez zmian. Widoczny na oryginale numer rozkazu jest taki sam jak na rozpowszechnianej fałszywce. Niemal niezmieniony jest też dół dokumentu. Tak samo wyglądają podpis i pieczęć radcy prawnego, pieczęć sztabu generalnego po lewej stronie i podpis po prawej stronie dokumentu. Tyle że na fałszywce pozostawiono oryginalny podpis gen. Andrzejczaka, który teraz stał się rzekomo podpisem dowódcy generalnego rodzajów sił zbrojnych gen. Jarosława Miki.

leftright

Jest też kilka innych elementów pokazujących, że rozkaz jest fałszywy. Treść dokumentu pod względem formalnym nie przypomina rozkazów wydawanych w Sztabie Generalnym WP. W nagłówku jest informacja, że rozkaz pochodzi rzekomo właśnie stamtąd, jednak na dole miał się podpisać Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych, a więc szef zupełnie innej instytucji.

"Kontrola wykonania rozkazu" w fałszywym dokumencie została przydzielona generałowi brygady Grzegorzowi Grodzkiemu, do którego jest skierowany dokument. Tymczasem ten wojskowy na początku kwietnia 2022 roku przestał być dowódcą 6. Brygady Powietrznodesantowej - o czym informował TVN24. W przesłanej wtedy odpowiedzi MON potwierdziło, że generał Grodzki został przeniesiony do rezerwy kadrowej, a miejscem wykonywania przez niego zadań służbowych jest Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych.

Autor:  Jan Kunert, Gabriela Sieczkowska, Michał Istel
Źródło:  Konkret24; zdjęcie: Shutterstock/Twitter

Pozostałe