Choć krążące w mediach społecznościowych filmy z awanturującym się mężczyzną są dwa, przedstawiają podobne sytuacje. Mężczyźni są w średnim wieku, mają wąsy, kraciaste koszule i podobne kurtki. Obaj mieli zostać nagrani w polskich urzędach, gdy wściekali się na ich pracowników.
Pierwszy stoi na korytarzu pod tabliczką z napisem ZUS i krzyczy na stojącego obok niego lekarza ubranego w białym fartuchu, w domyśle pracującego w urzędzie: "Panie, ale co pan p***sz? Alkoholikom j***n dajecie renty, przyznajecie wszystko, tak samo tym Ukraińcom dajecie. Patrzcie ludzie, teraz to trzeba przyjść z głową pod pachą, żeby rentę dostać. K***a mać, to jest skandal". Na ekranie widzimy napis: "Dymy w ZUSIE".
Drugi mężczyzna stoi przy okienku w banku i też krzyczy na pracownicę (jej nie widać na nagraniu). Zaczyna tak samo, jak poprzednio opisywany, ale jego zarzuty są inne: "Kobieto, co to p***sz? Jaki limit wypłat? To są moje pieniądze, no k***a ich mać. Co was to interesuje, po co ja wypłacam gotówkę? Co wy od***cie? Ja się mam prosić o własne pieniądze?".
Filmy wywołują dużo emocjonalnych komentarzy w mediach społecznościowych - przeszły na inne platformy z TikToka. Część internautów chwali postawę mężczyzn: "Dobrze mówisz dla alkoholików i Ukraińców jest wszystko a dla ludzi co pracowali ciężko nie ma bo jesteś Polakiem"; "Brawa dla tego pana"; "Ten pan powiedział prawdę, bo tak jest, trzeba się wczołgać, żeby rentę dostać" (pisownia postów oryginalna). Inni wzywali do działania i "zrobienia porządku": "Przypominam, ze politycy powinni byc dla obywatela, a nie odwrotnie. Jest nas wiecej. Czemu nic z tym nie zrobimy?"; "Tylko ogólnonarodowy w***rw może zrobić z tym porządek"; "Facet mówi oczywiste oczywistości. Ale dopóki tacy wk***ni nie wyjdą na ulice i nie odetniemy się od szaleńców w UE, dopóty ten zamordyzm będzie trwał".
Internauci: "skąd ja to znam?", "ciotka mojej żony tak samo"
Widząc te nagrania, wiele osób dzieli się własnymi historiami, w których czuli się tak jak mężczyzna w ZUS-ie. "Skąd ja to znam? Miałem pierwotnie 2 stopień niepełnosprawności. Kolejne orzeczenie 1 stopień stopień lekki. Lekarz orzecznik (już po odwołaniu bo przecież usunięte organy nie odrosły). Żeby otrzymać kartę parkingową i otrzymać ponownie 2 stopień musieli by Pana przynieść. Tfu"; "Mój ojciec po udarze lewostronnym- prawy niedowład dostał na komisji w Gorzowie odpowiedź lekarza- może jeszcze pan pracować i pisać lewą ręką!!! 2 lata z nimi walczył o rentę!!!"; "Ciotka mojej żony tak samo. Kręgosłup zrypany, biodra, kolana, chodzić nie może a na komisji, że jeszcze zdolna do pracy. Po sądach musiała sie włóczyć, dopiero wtedy jej przyznali" - pisali.
Trudno się takim reakcjom dziwić. Oba filmy są kwintesencją tego, co w mediach społecznościowych zawsze szybko zyskuje popularność: krótkie, emocjonalne sytuacje "z życia wzięte", do których wielu z nas może się odnieść. Problem w tym, że może i pomysły na te filmy są "z życia wzięte", lecz z prawdą mają niewiele wspólnego. Pokazują sytuacje, które się nigdy nie wydarzyły.
I nie są jedyne, które powstały po to, by oszukiwać w internecie. "Typowy AI-Polak" okazuje się kolejnym formatem, na którym można robić zasięgi.
Profil z "polską rzeczywistością", ale nierzeczywisty
Oba opisywane wyżej filmy znaleźliśmy na jednym z kont na TikToku. Jego administratorzy w opisie zapewniają, że publikują prawdziwe "nagrania z telefonów", które pokazują "polską rzeczywistość". Do treści filmów jeszcze wrócimy, ale od razu podkreślmy: nie są prawdziwe. Wszystkie wygenerowano przy użyciu sztucznej inteligencji.
Można to potwierdzić na dwa sposoby. Na pierwszym filmie, który ukazał się na tym koncie, opublikowanym 24 grudnia 2025 roku, karp miał rzekomo wyskoczyć z wanny - jednak nie usunięto znaku aplikacji Sora służącej właśnie do generowania krótkich wideo przy użyciu AI.
Tego samego programu użyto do stworzenia pozostałych nagrań - od grudnia 2025 roku opublikowano ich już ponad 80. Potwierdziliśmy to w narzędziach do analizy materiałów oferowanych przez firmy Sightengine i Hive. Pokazały z ponad 90-procentową pewnością, że oba filmy o krzyczących mężczyznach w polskich urzędach to wytwór sztucznej inteligencji. Przy obu wykryły też elementy charakterystyczne dla materiałów stworzonych właśnie przez Sorę.
To pokazuje, jak niebezpiecznie łatwe jest dziś tworzenie sztucznych filmów, a potem budowanie na nich całych kanałów w mediach społecznościowych. Aplikacja Sora - oferowana przez firmę OpenAI, twórcę ChatGPT - potrafi wygenerować wideo w oparciu o dowolny, wymyślony tekst nawet w kilkadziesiąt sekund.
Kanały o "typowych Polakach" skrojone pod algorytm
Autor profilu pokazującego "polską rzeczywistość" postawił na konkretny pomysł: generowanie sytuacji znanych z codziennego życia, których bohaterami są "typowi Polacy". To znaczy: AI-Polacy.
Materiały buduje na tematach, które zazwyczaj budzą emocje w Polsce. Oglądamy więc, jak policjant zatrzymuje księdza po kolędzie za agitację wyborczą; jak klienci skarżą się na słabą obsługę w urzędzie, sklepie czy na stacji benzynowej; jak starszy mężczyzna podczas wigilii nie zgadza się na podział majątku; jak inny mężczyzna wścieka się na poczcie, że listonosz zostawił mu awizo, mimo że czekał na niego w domu... Skąd my to znamy?
Rzekome "nagrania z telefonów" są idealnie skrojone pod politykę platform społecznościowych: pokazują kontrowersyjne sytuacje, bohaterowie krzyczą i przeklinają - czyli przyciągają uwagę. Ponadto wszystko wygląda autentycznie: w tle często widać marki popularnych polskich sklepów, a narzędzia AI niepokojąco wiarygodnie oddają wygląd i gesty bohaterów.
Dzięki tej strategii algorytm wyświetla takie filmy kolejnym setkom użytkowników, nie zwracającym uwagi na to, czy materiały są prawdziwe czy nie. Dlatego liczby wyświetleń tych "nagrań z telefonów" robią wrażenie. Każdy wyświetla średnio kilkaset tysięcy użytkowników, a najpopularniejszy materiał o psie atakującym księdza na kolędzie zobaczyło siedem milionów ludzi. Oba filmy z mężczyznami krzyczącymi na pracowników polskich urzędów mają łącznie 1,7 miliona wyświetleń.
Oczywiście, na taki pomysł budowania zasięgów na TikToku wpadli też inni autorzy kont. Szybko znaleźliśmy kolejnych pięć profili, na których również wykorzystuje się wyłącznie filmy AI mające pokazywać "typowe sytuacje z Polski". Niektóre mają w nazwach informację o wykorzystaniu sztucznej inteligencji, ale inne ten fakt ukrywają.
Na wszystkich wykorzystuje się te same tematy: kolejki w przychodniach, kościół, policja i polityka.
Polityczna propaganda: Ukraińcy kradną, Unia cię wykończy
Przy czym polityka zdaje się pełnić istotną funkcję w materiałach na tych profilach. Wiadomo, że polskie społeczeństwo jest spolaryzowane, więc wykorzystuje się to, by grać na emocjach. Na najpopularniejszym materiałach można zobaczyć zarówno, jak Donald Tusk "płaszczy się" przed Niemcami, jak i mężczyznę niszczącego telewizor po informacji o nowym pomyśle Jarosława Kaczyńskiego. Na jednym z kont materiały polityczne mają wyłącznie wydźwięk antyrządowy. Aż milion osób obejrzało materiał AI o tym, że starsza kobieta miała rzekomo w Sejmie krzyczeć do Donalda Tuska, że "jak tak kochasz ten Berlin i tę całą Urszulę, to pakuj walizę i wy***j".
Wygląda to więc jak wykorzystywanie kont z filmami AI do politycznej propagandy. Odbiorca, który nie jest świadomy, że ogląda fejkowy materiał, może łatwo się dać na nią złapać.
Tym bardziej, że wśród takich filmów częściej trafiamy na materiały z antyukraińskimi lub antyunijnymi treściami. Ponad dwieście tysięcy osób wyświetliło wideo pokazujące, jak rzekoma Ukrainka miała ukraść ze sklepu torebkę i awanturować się, krzycząc: "Ja jestem z Ukrainy. Mi się należy". A w opisie filmu czytamy: "Twierdzi, że ma większe prawa niż Polacy? Brak słów. Co o tym sądzicie?". Na innym widzimy mężczyznę na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, który pyta się, "jakim ch***m biorą tych z Ukrainy bez kolejki", podczas gdy on czeka już sześć godzin. Opis filmu znowu podkręca emocje: "Ty czekaj godzinami tymczasem jeden sort lepszy od drugiego...". Film ma już ponad pół miliona wyświetleń.
Z tym że takie materiały bazują na fałszywych informacjach, fake newsach rozpowszechnianych w sieci przeciwko uchodźcom z Ukrainy. Narrację o Ukraińcach przyjmowanych rzekomo w polskich przychodniach bez kolejki weryfikowaliśmy w Konkret24.
Na jednym z filmów AI oglądamy, że mężczyzna wyklina Unię Europejską, bo chciał zarejestrować samochód, ale nie mógł tego zrobić, bo wyciął DPF, czyli filtr cząstek stałych. "A niech was w tej całej Unii ch***j jasny strzeli" - krzyczy mężczyzna stojący przy okienku w urzędzie, a przekaz wzmocniony jest napisami na ekranie: "Unia cię wykończy? Koniec rejestracji bez DPF?! Nie każdego stać!" oraz opisem: "Zwykłych ludzi mają za nic. Liczy się tylko ekologia, milionom ludzi zostają rowery, komunikacja miejska, taksówki i hulajnogi elektryczne no i klasycznie chodzenie z buta". Ten film zobaczyło prawie 700 tysięcy osób.
Śmiech nie jest jedynym celem. "To nie są niewinne treści"
Po co tego typu profile powstają? Raczej nie po to, byśmy się po prostu pośmiali. - Takie treści oswajają użytkowników TikToka z treściami sztucznie generowanymi, syntetycznymi. Gdy te materiały wideo łudząco zaczynają przypominać materiały nagrane kamerą wideo, warto trzymać rękę na pulsie, bo może się okazać, że to zaburza nasze postrzegania rzeczywistości - mówi Jakub Szymik, założyciel Fundacji Obserwatorium Demokracji Cyfrowej.
Natomiast materiały o tematyce politycznej wskazują, że celem autorów jest m.in. granie na polaryzację społeczeństwa, czyli eskalowanie emocji. Profile najpierw przyciągają internautów śmiesznymi filmami AI o awanturującym się w ZUS-ie mężczyźnie czy księdzu podczas kolędy - "przemawiając" do ich emocji, znajdując u nich zrozumienie - by móc też przekazywać jakąś polityczną propagandę: antyrządową, antyopozycyjną, antyunijną, antyukraińską itp. - Warto obserwować te konta pod kątem potencjalnej dezinformacji, mając na uwadze to, że nagrania dotyczą kwestii o charakterze narodowym, narodowościowym i często przedstawiają na przykład związki między Polakami a Ukraińcami - stwierdza Jakub Szymik. I wyjaśnia:
Nawet jeśli te wątki w tym momencie nie są jeszcze twardym materiałem propagandowym, może się okazać, że w przyszłości takie konta będą zmieniały charakter i będą już generowały treści coraz bardziej polityczne czy podbijające wątki rosyjskiej propagandy.Jakub Szymik, Fundacja Obserwatorium Demokracji Cyfrowej
Ekspert wskazuje kolejny cel tworzenia tego typu profili: - Za takim kontem może stać cel biznesowy, czysto zarobkowy. Posty powstają na popularnych motywach memowo-popkulturowych i angażujących w sprawach społecznych po to, by przyciągnąć uwagę odbiorców i by autor dostawał kasę od TikToka za wyświetlenia - tłumaczy Jakub Szymik. Taki profil z pokaźną bazą odbiorców można potem sprzedać z zyskiem.
- Ktoś, kto ogląda te materiały, musi mieć świadomość, że to nie są niewinne treści zrobione po to, żeby nas bawić. Tam może być kontekst polityczny czy polaryzujący albo międzynarodowy - przestrzega ekspert.
Tak więc śmiejąc się z "awanturujących się w ZUS-ie" , warto mieć świadomość, że to nasze rozbawienie po prostu rozwija komuś biznes.
Źródło: Konkret24