Najpierw oglądamy fragment wywiadu z Władimirem Putinem, potem widzimy migrantów zwiezionych przez białoruskie służby na granicę z Polską, jakieś dokumenty pisane cyrylicą, na koniec mury Kremla. W tle słychać głos znanego youtubera, mówi m.in.: "Zełenski pluje nam w twarz po raz kolejny. Tym razem to już przesada".
Tak zaczynał się spot Sztabu Generalnego Wojska Polskiego ostrzegający w 2024 roku przed rosyjską dezinformacją. "Bądź ważnym elementem obrony państwa, nie ulegaj manipulacji psychologicznej" - przestrzegało wojsko. Głos w filmie to Paweł Swinarski - popularny youtuber przedstawiający się jako Paweł Svinarski. Jego materiał zgodny z przekazami Kremla posłużył wojsku do spotu ostrzegającego Polaków.
15 kwietnia 2026 roku Paweł Swinarski został członkiem nowo powołanej Rady Nowych Mediów przy prezydencie Karolu Nawrockim. Ta nominacja połączyła w oburzeniu nawet przeciwne sobie polityczne obozy, o specjalistach nie wspominając.
Na zdjęciu opublikowanym 15 kwietnia na profilu kancelarii prezydenta widzimy, jak nominację wręcza Swinarskiemu zastępca szefa kancelarii Adam Andruszkiewicz. Na dokumencie nazwisko youtubera zapisano przez "v", na stronie kancelarii poprawiono je potem na "Swinarski". Tak figuruje on m.in. w państwowej ewidencji działalności gospodarczych.
Informując o powołaniu Rady Nowych Mediów, kancelaria podkreśliła, że nowe media "niosą ryzyka związane z dezinformacją i manipulacją", a "budowanie społeczeństwa świadomego, krytycznie myślącego i odpornego na dezinformację stanowi dziś jedno z kluczowych wyzwań państwa".
Jak więc pogodzić te cele z dotychczasową działalnością Pawła Swinarskiego? Bo to, że powiela rosyjską dezinformację i teorie spiskowe, zauważyło nie tylko polskie wojsko.
"Ukraińska prowokacja" i zgłoszenie NASK
Swinarski od 2017 roku prowadzi na YouTube kanał Dla pieniędzy. Ma ponad 1,2 miliona subskrybentów i przedstawia swój twór jako "największy w Polsce kanał o tematyce finansowej". Jednak ekonomia i finanse nie są najczęściej poruszanymi tam tematami, ponieważ Swinarski skupia się na komentowaniu bieżących wydarzeń z Polski i świata.
Jego materiały są utrzymane w sensacyjnym tonie: Swinarski przyciąga uwagę internautów krzykliwymi tytułami i miniaturami oznaczonymi "pilne". Taki sposób budowania zasięgów na YouTube to nic nowego - problem w tym, że niektóre "sensacyjne" materiały wpisują się w narracje Kremla, w tym te dotyczące wojny w Ukrainie.
Największym echem odbił się film opublikowany dzień po wtargnięciu rosyjskich dronów na terytorium Polski 11 września 2025 roku. Swinarski opatrzył nagranie miniaturką z napisem: "Ukraińska prowokacja?". Mówi w nim, że "są dwie możliwe opcje: albo to był rosyjski, bardziej lub mniej celowy atak, albo to była ukraińska prowokacja, w której użyto rosyjskich dronów, aby wciągnąć nas do wojny". Podaje argumenty za obiema wersjami, ale przypomina incydent z Przewodowa, w którym zginęło dwóch Polaków, a - jak sam mówi - "to przecież też okazała się po jakimś czasie ukraińska rakieta, a nie rosyjska".
Dodaje, że "Kijów nigdy za śmierć naszych nie przeprosił" i "oni chyba ogólnie mają problem z przepraszaniem za zabijanie Polaków".
Film nie umknął uwadze rządowego Ośrodka Analizy Dezinformacji NASK, który zgłosił go do administracji Google, czyli właściciela YouTube, jako jeden z 20 materiałów "przedstawiających dezinformację dotyczącą naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez drony". NASK nie odpowiedział na pytanie Konkret24, czy otrzymał z Google odpowiedź na swoje zgłoszenie - film wciąż nie został zablokowany.
Po ataku dronów przed rozpowszechnianiem narracji o "ukraińskiej prowokacji" przestrzegał nawet Karol Nawrocki. "Chciałbym przestrzec, abyśmy nie ulegali rosyjskiej dezinformacji, która od dwudziestu czterech godzin podpowiada, że drony atakujące polską przestrzeń powietrzną są ukraińskie" - mówił prezydent. Teraz w radzie przy nim powołanej jest jeden z autorów takich sugestii.
Francuzi walczący w Ukrainie i skorumpowany "błazen" Zełenski
Równie interesujący jest film zamieszczony przez Swinarskiego 28 lutego 2022 roku, a więc w czwartym dniu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. Swinarski zastanawia się w nim, dlaczego Ukraińcy tak skutecznie bronią się przed rosyjską armią i podsuwa odpowiedź: bo wspierają ich wojska innych państw.
Youtuber twierdzi, że pozyskał informacje od anonimowego źródła "dysponującego informacjami wywiadowczymi", z których wynika, że kilka państw zachodnich "działa na Ukrainie bardzo aktywnie militarnie", a Francja wysłała nawet na Ukrainę jednostkę specjalną złożoną z 200 komandosów. "Mogą działać tam też jednostki Blackwater, prywatnej amerykańskiej firmy zatrudniającej byłych żołnierzy" - sugeruje.
Przypomnijmy: twierdzenie o żołnierzach państw NATO walczących po stronie Ukrainy to niepotwierdzony i klasyczny przekaz rosyjskiej dezinformacji od początku inwazji.
Natomiast w nagraniu o Wołodymyrze Zełenskim - z którego to właśnie cytaty pojawiły się w ostrzegawczym materiale Sztabu Generalnego WP - Swinarski ostro zaatakował ukraińskiego prezydenta. Nazwał go "błaznem" i "klaunem", który "zbudował całą siatkę spółek w rajach podatkowych", o czym miały pisać zachodnie media.
"W kuluarach mówi się, że nieoficjalny majątek Wołodymyra Zełenskiego wynosi ponad 400 milionów dolarów. Dlatego jeśli potężny biznes wydaje na Ukrainie polecenia, to prawdopodobnie skorumpowany prezydent słucha" - opowiada Swinarski. W Konkret24 wielokrotnie pisaliśmy, że fałszywe przekazy o nieruchomościach i luksusowych dobrach, które Zełenski miał rzekomo nabyć w czasie wojny, to jeden z leitmotivów Kremlowskiej dezinformacji.
W swoich filmach Swinarski wymieniał też przewagi organizacji BRICS, do której należą Rosja i Chiny, nad grupą G7, której przewodzą Stany Zjednoczone. Wojciech Mucha z "Gazety Polskiej" zwrócił uwagę na platformie X, że Swinarski poruszał też temat domniemanych "wielkich złóż" tytanu w pobliżu ważnego dla obronności Przesmyku Suwalskiego na pograniczu polsko-litewskim. "To między innymi te tropy narracyjne służyły do uderzania w naszych sojuszników z NATO (USA) i podważały zasadność budowy baz na wschodniej flance budując wizję rzekomej grabieży" - podkreślał Mucha.
"Zastępowanie populacji", czyli "UE zaleje nas milionami Hindusów"
Poza treściami zgodnymi z linią Kremla autor kanału Dla pieniędzy powiela różne teorie spiskowe. Mówił na przykład o teorii "zastępowania populacji", według której do Europy sprowadza się celowo tysiące migrantów, głównie z Azji i Afryki, żeby zastąpić nimi rdzennych, "białych" Europejczyków. W filmie o "oficjalnym planie 'zastępowania populacji' ONZ" Swinarski stwierdza: "W całym świecie zachodnim planowana jest wielka wymiana populacji? To już nie jest teoria spiskowa. To już w tej chwili stwierdzony fakt".
Trzeba też wspomnieć o filmie ze stycznia 2026 roku, w którym Swinarski straszył, że "Unia Europejska zaleje nas milionami Hindusów". Na nagraniu pokazał obrazki agresywnych migrantów z granicy polsko-białoruskiej, sugerując, że właśnie takie osoby chce ściągać do krajów unijnych Komisja Europejska na pomocy porozumienia z Indiami.
Nie wspomniał już jednak, że te obrazki to nie efekt działań Brukseli, tylko operacji hybrydowej przeprowadzonej przez Rosję i Białoruś.
Krytyka z różnych stron. W tle przeszłość youtubera
Dotychczasowa aktywność youtubera jest tak kontrowersyjna, że jego nominacja do prezydenckiej Rady Nowych Mediów jest krytykowana nie tylko przez ekspertów, ale i polityków od prawa do lewa. Szef MSWiA Marcin Kierwiński napisał, że prezydent Nawrocki zaprosił do rady "autora, który znany jest z szerzenia prorosyjskiej dezinformacji". Rzecznik rządu Adam Szłapka stwierdził, że rada "bardziej wygląda na Radę ds. ruskiej narracji". Europoseł KO Dariusz Joński zdjęcie Swinarskiego z Adamem Andruszkiewiczem skomentował: "Król fake newsów doradcą Prezydenta". Zaś premier Donald Tusk skomentował: "Dziwicie się, że Nawrocki bierze do swojej rady mediów ludzi szerzących rosyjską dezinformację? Dziwne byłoby, gdyby brał takich, co ją zwalczają".
Jednak krytycznie wypowiedział się także Stanisław Żaryn, były pełnomocnik rządu Zjednoczonej Prawicy ds. bezpieczeństwa przestrzeni informacyjnej oraz - co ważne - członek innej prezydenckiej Rady Bezpieczeństwa i Obronności. "Powołanie Pawła Swinarskiego do Rady eksperckiej przy Prezydencie RP to decyzja błędna. Coś nie zagrało przy merytorycznej weryfikacji kandydatury" - napisał.
Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk zestawił natomiast zdjęcie Swinarskiego z Andruszkiewiczem z inną fotografią z 2015 roku, na której widać mężczyznę zatrzymanego przez policję. To także Paweł Swinarski - wówczas zatrzymany w Warszawie za uprawę marihuany. W 2024 roku Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa potwierdził "Gazecie Wyborczej", że Swinarski został oskarżony o posiadanie narkotyków i uprawę marihuany, ale wyrok uległ zatarciu i oficjalnie jest niebyły.
Klaudia Cymanow–Sosin, przewodnicząca Rady Nowych Mediów, w swoim pierwszym wystąpieniu podkreśliła, że w radzie będą współpracować eksperci "z różnych środowisk". Tymczasem ekspert ds. komunikacji internetowej i dezinformacji Wojciech Kardyś tak ocenił wybór kontrowersyjnego youtubera do tej rady: "Każdy jest zgodny - strzał w stopę, praktycznie nie do obrony".
Wobec opisanych wyżej przykładów - zaledwie kilku z całej działalności Swinarskiego - trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić.