Gdy 6 kwietnia na profilu posła PiS Antoniego Macierewicza na platformie X pojawiło się zdanie: "Analiza śladów pożarowych wskazuje na umyślne podpalenie Krzyża Papieskiego" - dla wielu był to znak, że rodzi się kolejna teoria dobrze się wpisująca w przekaz określonych ugrupowań, mocno oddziałująca na Polaków. Chodzi o pożar z 3 kwietnia 2026 roku,: spłonął 25-metrowy krzyż papieski stojący przed kościołem św. Maksymiliana Marii Kolbego w Warszawie. To ten, który stał na placu Marszalka Józefa Piłsudskiego podczas mszy odprawianej przez św. Jana Pawła II 2 czerwca 1979 roku, gdy przyjechał z pierwszą pielgrzymką do Polski. Archidiecezja Warszawska w komunikacie opublikowanym o godzinie 17.18 przekazała zapewnienie, że krzyż zostanie odbudowany; podała też, że sprawę badają służby.
Wielu na ustalenia służb nie czekało.
Wielki Piątek. Posty o "podpaleniu krzyża" w godzinę po zdarzeniu
3 kwietnia, godzina 15.25. Jeden z wiernych parafii św. Maksymiliana Kolbego w Warszawie zauważa palący się krzyż. Zgłoszenie o pożarze wpływa do straży pożarnej, służby przyjeżdżają na miejsce w ciągu ośmiu minut. Do sieci trafiają zdjęcia i nagrania z pożaru. Dużo z nich jest opatrzonych tylko informacją, że pali się papieski krzyż.
Szybko jednak pojawiły się teorie, które na razie nie mają uzasadnienia. O godzinie 16.47 anonimowy internauta napisał na platformie X, że "w Wielki Piątek ktoś podpalił Krzyż na Służewcu w Warszawie" (pisownia wszystkich postów oryginalna). Kilka minut później kolejny internauta napisał: "w Wielki Piątek 'piłują' Chrześcijan". Ten post wyświetlono ponad 120 tys. razy.
O godzinie 17.15 Marcin Rola z telewizji wRealu24 stwierdził na platformie X: "Wygląda na celowe podpalenie bo przecież nie może być to przypadek, prawda?!". W zamieszczonym godzinę później filmie przekonywał: "Nie ma przypadków, są tylko znaki (...) Ja osobiście uważam, że to było celowe podpalenie". Oba posty szybko zebrały kilkanaście tysięcy wyświetleń.
Frazy typu: "ktoś podpalił krzyż", "to było celowe" rozchodziły się głównie na platformie X. O godzinie 17.28 Piotr Małecki, prezes zarządu w Defence24, napisał: "Wielki Piątek… Ktos podpalił krzyż w Warszawie" (o 17:47 zaktualizował post, dodając: "Mozliwe tez że to od stawianych tam zniczy. Jeśli tak to dlaczego Krzyż nie zapalil sie przez 47 lat?"). Marianna Schreiber na Instagramie alarmowała: "ktoś podpalił papieski krzyż!".
Dołączają prawicowi politycy: "ktoś podpalił symbol katolickiej Polski"
Włączyli się politycy. Sugerowali, a nawet przekonywali, że pożar nie był wypadkiem. I tak już 3 kwietnia o godzinie 18.03 Oskar Szafarowicz z PiS napisał na X: "W Wielki Piątek ktoś podpalił symbol katolickiej Polski. Walka z wiarą i tradycją rozgrywa się na wielu polach". Tylko ten post wygenerował niemal 140 tys. wyświetleń, a podano go dalej ponad sto razy. Paweł Jabłoński z PiS chwilę po godzinie 22 napisał na X: "Państwo polskie ma obowiązek zrobić wszystko żeby sprawcy zostali zatrzymani i ukarani". Ten post wyświetlono ponad 155 tys. razy, niemal 200 razy podano dalej.
Bartłomiej Pejo z Konfederacji o godzinie 22.38 alarmował: "Chrześcijaństwo, pamięć historyczna i wspólnota narodowa to fundamenty, które wymagają szacunku i troski. (...) Spłonięcie tego symbolu to bolesne przypomnienie, że musimy być czujni i aktywni w obronie tego, co najważniejsze".
Wielka Sobota. Policja: "na obecnym etapie postępowania wykluczono celowe działanie..."
4 kwietnia kilkanaście minut przed godziną 9 rano reporterka TVN24 Małgorzata Mielcarek relacjonowała: "Tak przekazuje policja, że nie mieliśmy tutaj do czynienia z celowym działaniem". Około godziny 9.30 asp. Kamil Sobótka z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji przekazał reporterce: "Na obecną chwilę nie podejrzewamy udziału osób trzecich. Pod krzyżem stała bardzo duża liczby zniczy, co mogło doprowadzić do pożaru tego 15-metrowego krzyża". Powiedział, że wykluczany jest udział osób trzecich, ale policja nie wyklucza "dodatkowych przesłuchań, żeby ustalić okoliczności tego zdarzenia".
Te ustalenia powtórzyła Komenda Rejonowa Policji Warszawa II - Mokotów, Ursynów, Wilanów w komunikacie opublikowanym na platformie X przed godziną 14: "Ze wstępnych ustaleń wynika, że do zdarzenia doszło najprawdopodobniej w wyniku zajęcia się ogniem zniczy oraz sztucznych kwiatów pozostawionych pod krzyżem. Na obecnym etapie postępowania wykluczono celowe działanie osób trzecich".
Poseł PiS Dariusz Matecki tak skomentował ten post: "Czy w 2026 roku nie ma kamery w tym miejscu? Parafia nie ma monitoringu? Nie ma monitoringu miejskiego?". Zaapelował o pokazanie momentu, "kiedy krzyż się zapalił, czy nikt go nie oblał substancja łatwopalną". Pisał, że "propaganda Islamska wyraźnie wymienia kościoły i synagogi jako cele podpalenia (arson attacks) i zachęca do ataków w okresie Wielkanocy".
Wielka Sobota. Anglojęzyczny internet: "muzułmanie podpalili krzyż"
Przekaz o "podpalonym krzyżu" w Polsce - często ze wskazaniem, że winni są wyznawcy islamu - 4 kwietnia krążył już w anglojęzycznej sieci. I to na kontach z dużymi zasięgami. Niemal 900 tys. wyświetleń wygenerował np. post na X opublikowany o 2.26 rano: "Krzyż, pod którym papież Jan Paweł II odprawiał Mszę podczas swojej wizyty w Polsce w 1979 roku, został dziś podpalony przez muzułmanów" (tłum. red.). "Warszawa - kolejny islamski atak na chrześcijaństwo" - informował inny anonimowy internauta około południa; kolejny napisał: "Muzułmanie podpalili dziś w Polsce historyczny krzyż (...)".
Kolejni "winni", pojawia się wątek smoleński
Pojawiły się też wpisy z oskarżeniami wobec Żydów i Ukraińców. Włodzimierz Skalik, poseł Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna, 4 kwietnia o godzinie 14.10 napisał na platformie X: "Wpuściliśmy uchodźców, zgodziliśmy się na szantaż Ukraińców, groźby o podpaleniach, zginamy kark przed Żydami. Nie bronimy własnych wartości, własnej tożsamości". Jego wpis wyświetlono niemal 60 tys. razy, podało go dalej ponad 700 internautów.
6 kwietnia wpis na profilu Antoniego Macierewicza jeszcze podgrzał dyskusję o "podpaleniu krzyża". Czytamy w nim, że "analiza śladów pożarowych wskazuje na umyślne podpalenie Krzyża Papieskiego w W-wie" oraz że "charakter spalania sugeruje wprowadzenie do wnętrza konstrukcji cieczy łatwopalnej i jej zapalenie". Można się zastanawiać, ilu internautów wzięło te słowa na serio - niemniej jednak post wyświetlono ponad 270 tys. razy, a podało go dalej niemal 900 użytkowników X. W kolejnym autor zaznaczył, że "analiza przestępstw wobec Krzyża i Jana Pawła II w Warszawie" jest wynikiem pracy "wybitnego członka podkomisji smoleńskiej".
Nawiązanie do niejasności wokół katastrofy smoleńskiej podchwycili kolejni internauci. Jeden z nich 7 kwietnia stwierdził: "Prawdopodobieństwo, że Krzyż Papieski zapalił się od zniczy jest takie same, jak to, że katastrofa Tupolewa wynikała ze zderzenia z brzozą".
"Nie ma lepszego politycznie narzędzia niż krzyż"
Ekspertów od dezinformacji nie dziwi szybkość powstania teorii o "podpalonym krzyżu" i wskazywanie winnych. - To zarówno celowe tworzenie konkretnych narracji, jak też efekt zwykłego ludzkiego odruchu: sami sobie wypełniamy luki. Fraza: "ktoś podpalił krzyż" pojawiła się szybko, bo ludzie myślą prosto: "coś się pali, więc ktoś podpalił" - wyjaśnia dr hab. Daniel Boćkowski z Uniwersytetu w Białymstoku, ekspert do spraw bezpieczeństwa i rosyjskiej dezinformacji. Zauważa w tym jednak dużą rolę polityków:
Nie ma lepszego politycznie narzędzia niż krzyż. Polityk chce przede wszystkim wpłynąć, nie informować. Chce, by jego wpis cytowano, komentowano, budowano zasięgi. Do tego najlepsza jest agresywna informacja i wskazanie sprawcy.dr hab. Daniel Boćkowski, Uniwersytet w Białymstoku
Podobnie uważa dr hab. Karina Stasiuk-Krajewska, profesor Uniwersytetu SWPS: - Takie zdarzenie to doskonałe paliwo polityczne. Temat wiary świetnie wpisuje się w polaryzację sceny politycznej, a jeśli dodamy do tego temat uchodźców i wątek spisku, taki przekaz jest skazany na "sukces".
Wskazywanie najczęściej muzułmanów jako sprawców eksperci też rozumieją. - Co rusz Państwo Islamskie i Al-Kaida wrzucają do sieci obrazki nawołujące do atakowania chrześcijan. Stąd prosta ścieżka do połączenia takich zdarzeń jak pożar krzyża z muzułmanami. W efekcie wzrasta napięcie i wrogość między stronami, co jest zresztą także ugrupowaniom islamistycznym na rękę, bo wzrasta obawa, że oni nam zagrażają - wyjaśnia prof. Boćkowski.
A porównania z "niewyjaśnioną" katastrofą smoleńską? - Wprowadzenie tego wątku zadziała inaczej na tych, którzy już są przekonani o spisku, a inaczej na tych, którzy podchodzą do tego z dystansem. W pierwszym przypadku potwierdzi tę teorię spiskową, w drugim - raczej ułatwi odrzucenie komentarzy niezgodnych z tym, co przekazuje policja - odpowiada prof. Stasiuk-Krajewska.
Na razie nie wiadomo, co rzeczywiście było przyczyną pożaru. W odpowiedzi na pytanie Konkret24 aspirant sztabowy Marta Haberska, oficer prasowy Komendanta Rejonowego Policji Warszawa II - Mokotów, Ursynów, Wilanów, napisała 8 kwietnia, że "materiały sprawy zostały przekazane do Prokuratury Rejonowej Warszawa Mokotów, która nadzoruje dalsze postępowanie". "Wstępne ustalenia wskazują, że do pożaru mogło dojść w wyniku pozostawienia pod krzyżem dużej ilości zniczy oraz sztucznych kwiatów. Jednocześnie podkreślam, że są to ustalenia wstępne, które będą weryfikowane w toku prowadzonego postępowania" - poinformował oficer prasowy.