"Patrioci wzięli sprawy w swoje ręce", bo "migranci zaczepiali Polaków"? Co wydarzyło się w Bochni

Migranci zaczepiali Polaków, "patrioci wzięli sprawy w swoje ręce"? Co się wydarzyło w Bochni
"Polska staje się multi-kulti"? Co stoi za danymi GUS
Źródło wideo: Konkret24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Nagranie pokazujące finał bójki na rynku w Bochni krąży w sieci. Wraz z nim krążą doniesienia o cudzoziemcach, którzy mieli zaczepiać mieszkańców, a następnie zostali pobici przez Polaków. Przekaz nagłaśniają także prawicowi politycy. Policja wskazuje jednak jednoznacznie, kto brał udział w zajściu.

Ponad 230 tys. wyświetleń wygenerował post na X, którego autor 6 września 2026 roku napisał: "Dwóch migrantów zaczepiało nocą ludzi na ulicy w Bochni. Gdy grupa Polaków zobaczyła, co się dzieje, ruszyła w ich stronę, żeby przerwać awanturę. Słowna konfrontacja błyskawicznie przerodziła się w bójkę. Migranci zostali obezwładnieni i przytrzymani do czasu przyjazdu policji. Właściwie sami grzecznie poczekali..." (pisownia wszystkich postów oryginalna).

Zamieścił też 15-sekundowe nagranie, które pokazuje finał opisanych wydarzeń. Na filmiku widzimy nocną scenę na ulicy, w pobliżu przejścia dla pieszych. Na chodniku leży dwóch nieprzytomnych mężczyzn (twarze zostały zanonimizowane przez redakcję). Jeden z nich ma na sobie czarną koszulkę i takie spodenki, jego nogi leżą na mężczyźnie w niebieskiej bluzie. Chwilę wcześniej zakończyła się bójka - inny mężczyzna, ubrany w bordową koszulkę i dżinsy, najpierw kopał tego w czarnym stroju, potem niecelnie zamachnął się na człowieka w niebieskiej bluzie. Atakujący odchodzi ze swoimi trzema towarzyszami przez przejście dla pieszych. W kadrze pojawiają się też przechodnie, którzy przechodzą obok leżących.

FAŁSZ
Nagranie z Bochni krąży po polskiej sieci
Nagranie z Bochni krąży po polskiej sieci
Źródło zdjęcia: x.com

"Ale spokojnie - teraz cały świat już wie, że Polacy to przecież 'ras­iści'" - dodał autor wpisu. Nie on jedyny zamieścił to nagranie. "Co tam się wydarzyło. Według opisu do filmu akcja miała miejsce w Bochni, dwóch cudzoziemców nękało ludzi i ktoś ich za to pobił" - napisał inny internauta, który tego samego dnia opublikował filmik na X. Jego post obejrzano ponad 100 tys. razy. Jeszcze inny internauta 5 września na X przekonywał: "Dwóch migrantów nękało ludzi na ulicach małego polskiego miasteczka Bochnia wczoraj wieczorem. Patrioci wzięli sprawy w swoje ręce i rozwiązali problem", a jego post wygenerował niemal 50 tys. wyświetleń.

Zajście z Bochni z rzekomym udziałem migrantów rozchodzi się także poza Polską. Wpis z tym filmikiem, zamieszczony 5 września na koncie znanym nam już z szerzenia dezinformacji, wygenerował ponad 2 mln wyświetleń. "Dwóch migrantów zaczepiało ubiegłej nocy ludzi na ulicach niewielkiego polskiego miasta Bochnia. Grupa Polaków zobaczyła, co się dzieje, i podbiegła do nich, żeby powiedzieć im, by przestali. Sytuacja szybko przerodziła się w bójkę, którą migranci zdecydowanie przegrali" - czytamy w opisie.

FAŁSZ
Filmik krąży także w hiszpańskojęzycznej i anglojęzycznej sieci. Tam internauci również twierdzą, że w zajściu brali udział imigranci
Filmik krąży także w hiszpańskojęzycznej i anglojęzycznej sieci. Tam internauci również twierdzą, że w zajściu brali udział imigranci
Źródło zdjęcia: x.com

Pod postem pojawiało się wiele słów aprobaty dla mężczyzn, którzy mieli obezwładnić migrantów. Jeden z takich komentarzy zamieścił poseł PiS Dariusz Matecki, który napisał: "Polska jest tak gościnna, że migrantom z trzeciego świata pozwala odpoczywać na ulicach". Wpis podało dalej ponad 5 tys. internautów, jednym z nich był adwokat i polityk, kandydujący w 2015 roku w wyborach prezydenckich, a w latach 2015-2019 poseł partii KORWiN i Konfederacji, Jacek Wilk, który stwierdził: "Gdy państwo nie robi tego, za co mu płacimy w podatkach, ludzie muszą sami działać w obywatelskiej obronie koniecznej".

FAŁSZ
Dezinformacyjny przekaz nagłaśniali prawicowi politycy
Dezinformacyjny przekaz nagłaśniali prawicowi politycy
Źródło zdjęcia: x.com

Piątkowy wieczór w centrum miasta

Do zdarzenia widocznego na nagraniu doszło w piątkowy wieczór, 4 września 2026 roku na Rynku w Bochni. Sprawę 5 września opisał lokalny serwis Bochnianin.pl. Podano, że do Komendy Powiatowej Policji w Bochni przed godz. 23.00 "wpłynęło zgłoszenie dotyczące osoby, która miała zaczepiać innych", a także że w "zgłoszeniu pojawiła się również informacja, że mężczyzna już leży na chodniku". "Według nieoficjalnych relacji osób obecnych na Rynku dwóch mężczyzn miało wcześniej zachowywać się zaczepnie wobec innych osób przebywających w centrum miasta. Według tej wersji jeden z przypadkowych świadków takiej sytuacji postanowił 'wyjaśnić' niekulturalnie zachowujących się mężczyzn, a po zadaniu kilku 'wyjaśniających' argumentów, spokojnie poszedł dalej" - opisał serwis.

Po tym, gdy na miejsce zdarzenia przyjechał patrol, policjanci mieli usłyszeć od jednego z uderzonych mężczyzn, że nikt go nie zaatakował, a on sam przewrócił się na chodnik. Jak relacjonuje lokalny serwis, rzecznik komendy przekazał, że ani mężczyzna, ani osoby, które miały być wcześniej przez niego zaczepiane, nie złożyły w tej sprawie oficjalnego zawiadomienia. O tym, że nikt nie złożył zawiadomienia o pobiciu, informowało także Radio Kraków, które powołało się na dyżurnego małopolskiej policji.

Policja dementuje

Komenda Powiatowa Policji w Bochni 6 września wydała komunikat, w którym zaapelowano o kontakt z policją każdego, kto ma informacje o zajściu. Jednocześnie zdementowano informacje o obcokrajowcach "zaczepiających" Polaków. "W związku z nieprawdziwymi informacjami pojawiającymi się w przestrzeni medialnej, dotyczącymi zdarzenia na rynku w Bochni, informujemy, że osoby widoczne na nagraniu są obywatelami Polski i mieszkają w Bochni. Policjanci prowadzą czynności w sprawie tego incydentu" - czytamy w innym komunikacie KPP w Bochni, również z 6 września. Treść komunikatu powtórzyła małopolska policja.

Zapytaliśmy komendę policji w Bochni, czy do tego czasu udało się ustalić jakieś nowe fakty w sprawie. Zostaliśmy odesłani do prokuratury rejonowej, bo ta objęła nadzór nad sprawą: "W tej sprawie zostało wszczęte dochodzenie o przestępstwo z artykułu 157 paragraf 1 Kodeku karnego, a na chwilę obecną nikt nie został zatrzymany. W sprawie trwają czynności wyjaśniające, w tym mające na celu ustalenie sprawcy pobicia" - przekazała nam Regina Papier, zastępca prokuratora rejonowego. Dodała, że "ze względu na dobro postępowania nie jest wskazanym udzielanie w tej sprawie szczegółowych informacji odnośnie przebiegu i okoliczności zdarzenia". Wspomniany przepis Kodeksu karnego dotyczy: "Kto powoduje naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia (...) podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5".

Źródło: Konkret24
Czytaj także: