Rzecznik Praw Dziecka "zakazała zdjęć klasowych"? Skąd oni to wzięli
Od 3 czerwca 2026 roku w mediach społecznościowych można przeczytać, że Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak "zakazał od września robienia w szkołach wspólnych zdjęć klasowych, żeby nie eksponować różnic płciowych oraz fizjonomicznych występujących między uczniami". Oryginalny wpis zamieszczony w serwisie X wyświetliło ponad 65 tysięcy osób.
Jego treść szybko zaczęto kopiować do innych postów, które osiągały jeszcze większe zasięgi. "Uśmiechajcie się brygada. Rzecznik Praw Dziecka, zakazał od września robienia w szkołach wspólnych zdjęć klasowych, żeby nie eksponowwać różnic płciowych oraz fizjonomicznych występujących między uczniami" - napisano we wpisie, który wyświetliło ponad 130 tysięcy osób (pisownia wszystkich postów oryginalna).
"Ale to żarty czy na serio?"
Niektórzy internauci twierdzili nawet, że podawana przez nich informacja pochodzi z mediów. "Jak donoszą media: Rzecznik Praw Dziecka zakazał od września, robienia w szkołach wspólnych zdjęć klasowych, żeby nie eksponować różnic płciowych oraz fizjonomicznych występujących między uczniami. Czy to to prawda?" - pytał Tomasz Nowak, radny PiS z Żagania. Od razu założył jednak, że to prawda, komentując: "Także nie powspominacie już znajomych z podstawówki na starych zdjęciach. Czy jeszcze w tym państwie leci z nami pilot?".
Bardzo popularny stał się już usunięty wpis posła PiS Michała Wosia, który również skopiował informację z serwisu X (pozostawił nawet literówki) i opublikował j na Facebooku z dopiskiem "satyra". Mimo tego udostępniono go ponad tysiąc razy, a pięć tysięcy internautów skomentowało te doniesienia, krytykując Rzecznika Praw Dziecka, w większości w ogóle nie zwracając uwagi na dopisek o satyrze. "To jest już cyrk"; "Odlot, pełen"; "Co za absurd" - pisali.
Wiele osób pytało jednak, czy podana informacja jest prawdziwa albo jakie jest jej źródło. "Gdzie to napisali?", "Ej ale to żarty czy na serio? Bo już trochę się gubię", "Gdzie można coś o tym poczytać?", "To żart?", "Trochę głupio, takie czasy, ale to prawdziwa informacja?", "To fejk?" - pytali komentujący.
Wyjaśniamy więc, skąd wziął się ten fake news.
Rzeczniczka zaprzecza i apeluje
Po tym, jak Michał Woś usunął już swój wpis, w mediach społecznościowych pozostały wyłącznie te bez dopisków o "satyrze". Tym samym informacja o rzekomym zakazie zdjęć klasowych żyje już własnym internetowym życiem, mimo że nie jest prawdziwa.
W rozmowie z Konkret24 dyrektorka biura prasowego Rzecznika Praw Dziecka Paulina Nowosielska przekazała:
To nieprawda. Apelujemy, żebyśmy wszyscy ostudzili emocje i skupiali się bardziej na faktach.Paulina Nowosielska, dyrektorka biura prasowego Rzecznika Praw Dziecka
Paulina Nowosielska wyjaśniła też, że sam rzecznik jako instytucja nie ma prawnych możliwości zakazywania czegokolwiek.
Rzecznik pisze, lodziarnia kończy promocję
To ostatnie zastrzeżenie jest istotne także w kontekście historii, która przyczyniła się do powstania fejka o zakazywaniu zdjęć klasowych przez Rzeczniczkę Praw Dziecka.
Chodzi o pisma, które Monika Horna-Cieślak wysłała do właścicielek jednej z lodziarni w Pszczynie. Od 25 lat rozdawano tam za darmo lody uczniom, którzy otrzymywali świadectwa z wyróżnieniem, czyli "czerwonym paskiem". Rzecznik Praw Dziecka zwróciła się do właścicielki lodziarni z apelem "o rozważenie w przyszłości form wsparcia i nagradzania dzieci, które nie będą dzieliły dzieci ze względu na ich osiągnięcia edukacyjne, lecz będą w równym stopniu dostępne dla wszystkich, niezależnie od ocen na świadectwie szkolnym".
"Bardzo uprzejmie prosimy Państwa o rozważenie odstąpienia od tego typu praktyk handlowych bądź podjęcie działań promujących równość w taki sposób, aby w tym szczególnym czasie jakim jest zakończenie roku szkolnego, docenić każdą młodą osobę uczniowską na równi, bez wyjątku i bez względu na to jako otrzymała ocenę na koniec roku szkolnego" - napisano w piśmie, które lodziarnia wywiesiła na swojej ścianie (pisownia oryginalna).
Pisma były prośbą i zaleceniem, a nie rodzajem nakazu lub ostrzeżeniem, ale mimo to właściciele dostosowali się do tych sugestii. Ogłosili na Facebooku, że rezygnują z promocji w związku z pismami "z prośbą o zaprzestanie tej inicjatywy".
Ostatecznie do sprawy odniosła się sama rzecznik Monika Horna-Cieślak. "Poziom absurdalnej manipulacji wobec p. Joli (właścicielki lodziarni - red.) oraz mnie osiągnął niebywałe szczyty. Nie było żadnego zakazu" - napisała w serwisie X. "Przesyłamy razem z ekipą z Lodziarni pod Dębem moc życzliwości! A już 26.06 razem z p. Jolą oraz starostwem organizujemy wspólnie wydarzenie dla każdego dziecka. Będziemy wspólnie świętować i sprzeciwiać się mowie nienawiści" - dodała.
Na tej kanwie powstał fake news o rzekomym zakazywaniu zdjęć klasowych przez Rzeczniczkę Praw Dziecka.