"Pewnie siedzi gdzieś na jednej z rajskich wysp pod palmą i śmieje się z was idioci, którzy będziecie za nią spłacać te miliony"; "Rozliczymy wszystkich już niedługo"; "Znowu przekręt i wał? czy to publiczne były pieniądze?"; "I niech zgadnę umowy są tak skonstruowane że nikt nie może jej ścigać z tego powodu" - to tylko przykładowe komentarze dotyczące pisarki Olgi Tokarczuk. W trwającej politycznej dyskusji o marnotrawieniu publicznych dotacji rozpowszechniany jest ostatnio przekaz, że czegoś takiego dopuściła się też polska noblistka.
"Pamiętacie 17 mln z naszych podatków na grę Olgi Tokarczuk? Okazuje się że gry nie ma, i z zarządu firmy od gry wyparowała też Tokarczuk..." - grafika z taką treścią obiegła polskie media społecznościowe w drugiej połowie marca (pisownia wszystkich postów oryginalna). Krążyła na platformie X i na Facebooku. Szczególnie w tym drugim serwisie stała się popularna - publikowano ją na wielu grupach, m.in. Wszyscy przeciw "po" i lewicy!, Wspieramy Prezydenta Karola Nawrockiego czy Victoria prawicy.
Jeden z facebookowiczów 19 marca przekonywał: "gry nie ma, zarząd firmy rozpłynął się jak mgła o poranku, a sama Tokarczuk zniknęła z projektu szybciej niż można powiedzieć 'dotacja'". "Brzmi jak trailer do thrillera, tylko że to nasze pieniądze grają tu główną rolę" - dodał. Post udostępniono ponad 300 razy.
W komentarzach pod tymi wpisami wielu internautów wyrażało oburzenie; padają oskarżenia o "złodziejstwo" i "przekręt" na duże pieniądze. Niektórzy w niewybredny sposób obrażają noblistkę. Inni dopytują o szczegóły projektu.
Przekaz wyszedł od polityków PiS
Ta narracja o Oldze Tokarczuk pojawiła się w sieci już na początku lutego. Niemal identyczną grafikę o noblistce opublikował wtedy na Facebooku Michał Woś, poseł Prawa i Sprawiedliwości, były wiceminister sprawiedliwości. Do tej pory jego post udostępniono niemal 2 tysiące razy. Wywołał blisko 900 komentarzy, głównie uderzających w noblistkę.
A wcześniej pieniędzmi przyznanymi firmie Sundog SA z Białegostoku - bo to ona ma stworzyć grę na podstawie twórczości Tokarczuk - interesował się inny poseł PiS Dariusz Matecki. W listopadzie 2025 roku złożył interpelację w jej sprawie, domagając się szeregu dokumentów, w tym wniosku złożonego przez Sundog i opinii ekspertów oceniających projekt. Na początku lutego, skarżąc się, że wciąż nie dostał odpowiedzi, mówił w nagraniu o "siedemnastu milionach z waszych pieniędzy".
Tak to politycy PiS przyczynili się do rozpropagowania w sieci fake newsa.
Prawie 17 milionów? Nie z "naszych podatków"
Wyjaśnijmy, o co chodzi. W 2022 roku pracownicy Sundoga wpadli na pomysł stworzenia gry opartej na wciągającej fabule i interesującym świecie. Poszukując twórcy takich fabuł i światów, zaproponowali współpracę Oldze Tokarczuk. Chodziło o grę inspirowaną jej powieścią "Anna In w grobowcach świata". Nie dotarliśmy do informacji potwierdzających, że autorka osobiście promowała projektu "Ibru". Na stronie Fundacji Olgi Tokarczuk dostępny jest post z marca 2022 roku, w którym informowano o "trwających pracach koncepcyjnych nad zaprojektowaniem gry komputerowej" na podstawie wspomnianej książki noblistki.
Jak informował potem w 2024 roku "Puls Biznesu", "Sundog to zarejestrowana w 2022 r. spółka growa. Jej współzałożycielką, akcjonariuszką i członkinią rady nadzorczej jest noblistka Olga Tokarczuk. Trzon zespołu Sundoga tworzą osoby z dużym doświadczeniem w branży gier, które zdobywały m.in. w Fuero Games, PolyAmorous, Ovid Works, Flying Wild Hog czy CI Games. Spółka pracuje nad autorskim tytułem 'Ibru'. To gra inspirowana twórczością pisarki Olgi Tokarczuk, głównie książką 'Anna In w grobowcach świata'".
We wrześniu 2024 roku przyznano firmie Sundog dofinansowanie z programu Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki 2021-2027. Wyniosło 16,7 mln zł. Zawarta z PARP umowa zakłada realizację projektu do 30 kwietnia 2028 roku. Pełna wartość dofinansowanego projektu to 23,2 mln zł.
Nie jest więc prawdą, że to pieniądze "z naszych podatków" - bo to środki unijne. Polska pozostaje największym beneficjentem netto funduszy Unii Europejskiej.
W konkursie o unijne środki, do którego stanęła firma Sundog SA, złożono ponad 2,7 tys. wniosków, z czego 201 projektów otrzymało rekomendację. Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej na początku marca poinformowało o tym posła Mateckiego w odpowiedzi na interpelację poselską.
W lutym przedstawiciele firmy Sundog w rozmowie z wrocławską "Gazetą Wyborczą" tłumaczyli, że nie dostali całego przyznanego dofinansowania od razu. Pierwsza transza - na pokrycie kosztów prac rozpoczętych w listopadzie 2024 roku - trafiła do firmy wiosną 2025. By dostać kolejne transze, spółka musi udowodnić PARP, że osiągnęła kolejne "założone w harmonogramie prac kamienie milowe". "Co ważne, Olga Tokarczuk nie wzięła z naszej spółki ani złotówki. Przeciwnie, zainwestowała w nią swoje pieniądze" - przekazał zarząd firmy.
Jak podał na początku marca tego roku resort funduszy, projekt firmy Sundog jest rozliczany przez PARP "na bieżąco zgodnie z zawartą umową". Do tego czasu spółka otrzymała 6,2 mln zł dofinansowania - niecałe 609 tys. zł w formie refundacji i 5,6 mln zł zaliczki.
Na grę? Nie, na system do tworzenia gier
Rozpowszechniany przekaz upraszcza cel unijnego dofinansowania dla Sundog: to nie są pieniądze na grę, tylko na system, który ma posłużyć do jej stworzenia. Spółka otrzymała bowiem dofinansowanie na prace nad systemem InteGra, który ma ułatwić tworzenie bardziej realistycznych i nieliniowych gier fabularnych. "Puls Biznesu" opisywał, że to technologia "do tworzenia nieliniowych gier RPG w silniku Unreal Engine 5, umożliwiających tworzenie spójnych psychologicznie postaci, których decyzje będą odzwierciedlały ich implikowaną psychikę, w oparciu o badania z zakresu groznawstwa, psychologii oraz technologii AI (LLM)".
"Rezultatem projektu będzie gotowy do wdrożenia system InteGra, który Spółka wykorzysta podczas opracowania i wprowadzenia na rynek swojej pierwszej gry fabularnej - Ibru" - informuje Sundog. Cel dofinansowania potwierdza również MFiPR: "wniosek dotyczył opracowania technologii do produkcji gier komputerowych, nie zaś samej gry".
Tokarczuk "wyparowała" z zarządu? Nigdy w nim nie była
Kolejna nieprawda dotyczy samej Olgi Tokarczuk. Rzekomo miała "wyparować" z zarządu firmy Sundog - ale nigdy w nim nie zasiadała.
Według danych Krajowego Rejestru Sądowego, Olga Tokarczuk była członkinią rady nadzorczej spółki - od początku jej istnienia do 23 kwietnia 2025 roku. Zarząd i rada nadzorcza to dwa odrębne organy spółek akcyjnych. Zarząd prowadzi bieżące sprawy spółki i ją reprezentuje. Rada nadzorcza pełni funkcję kontrolną, nadzorując działalność zarządu.
Jaki był powód odejścia Tokarczuk z rady nadzorczej? "Pani Olga ogranicza ostatnio różne swoje aktywności, gdyż pisze książkę, często wyjeżdża. A praca w radzie nadzorczej naszej spółki wymaga dużego zaangażowania" - tłumaczyli w lutym przedstawiciele Sundog. Zapewniali, że są w stałym kontakcie z noblistką, która konsultuje kluczowe elementy scenariusza gry.
O powody odejścia z rady nadzorczej zapytaliśmy też biuro Olgi Tokarczuk, lecz do publikacji tekstu nie odpowiedziało nam.
Z informacji przekazanych przez Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej wynika, że Tokarczuk formalnie nie jest związana z dofinansowanym projektem. "W ramach zespołu projektowego, który podlegał ocenie, nie została wykazana Pani Olga Tokarczuk. Informacja o Pani Oldze Tokarczuk widnieje wyłącznie w kontekście przekazania przez nią praw własności intelektualnej firmie Sundog S.A. Pani Olga Tokarczuk nie jest także partnerem w projekcie" - podał resort w odpowiedzi na interpelację.
Źródło: Konkret24
Źródło zdjęcia głównego: Marcin Gadomski/PAP