Gdy w połowie kwietnia 2026 roku rząd wciąż nie publikował statystyk dotyczących pozwoleń na pracę wydanych cudzoziemcom w całym 2025 roku, w mediach społecznościowych można było czytać opinie typu: "ukrywanie najnowszych danych budzi uzasadniony niepokój". Autor tych słów - Paweł Usiądek z Konfederacji - snuł teorie o powodach "ukrywania danych". Na Facebooku pisano: "ciekawe, że mamy już kwiecień 2026, a dalej nie ma opublikowanych danych dotyczących liczby zezwoleń na pracę wydanych w II półroczu 2025 dla cudzoziemców".
Wnioski miały się nasuwać same: rząd Tuska obiecał ograniczyć migrację, ale mu się nie udało, więc skrywa dane, które mogą go pogrążyć. "Od dekady sprowadzamy do Polski miliony imigrantów z całego świata. Wielu z nich osiedla się w Polsce. Donald Tusk obiecał z tym skończyć, jednak nic takiego nie widzimy w liczbach" - alarmował polityk Konfederacji. Zaczęto snuć nawet teorie spiskowe. "Jak myślicie. Idzie już w miliony?" - pytał jeden z internautów.
Gdy więc Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej opublikowało na stronie Wortal Publicznych Służb Zatrudnienia statystyki za 2025 rok, wielu autorów spiskowych teorii mogło być zdziwionych.
Zezwolenia na pracę to nie "sprowadzanie do Polski"
Dane o zezwoleniach na pracę często są błędnie interpretowane lub wręcz manipulowane, dlatego najpierw wyjaśnijmy: przedstawiają, ilu cudzoziemcom wojewodowie pozwolili na wykonywanie konkretnej pracy w Polsce. Nie pokazują, że dokładnie tylu obcokrajowców w danym roku przyjechało do naszego kraju. Poza pozwoleniem na pracę imigrant musi bowiem uzyskać jeszcze zezwolenie na wjazd do Polski, czyli najczęściej wizę wydawaną przez polskie placówki dyplomatyczne w jego kraju.
Ponadto nawet jeśli dana osoba uzyska dokument wjazdowy lub pobytowy, nie musi przyjechać do Polski w tym samym roku, w którym dostała pozwolenie na pracę. Dlatego pisanie o "sprowadzaniu do Polski miliony imigrantów" w kontekście wyłącznie wydanych zezwoleń na pracę wprowadza w błąd.
2025: pozwoleń wydanych najmniej od lat
Najnowsze statystki pokazują, że w 2025 roku polscy wojewodowie wydali 251,5 tys. zezwoleń na pracę w naszym kraju. I wszelkie teorie o "ukrywaniu danych" tracą sens, bo jest to najmniej od 2017 roku, gdy wydano 235,6 tys. pozwoleń.
Aż do ubiegłego roku liczby nie spadały poniżej 300 tys.: w 2018 roku wydano 328,8 tys. zezwoleń na pracę, w 2019 - 444,7 tys., w 2020 - 406,5 tys., w 2021 - 505,2 tys., w 2022 - 365,5 tys., w 2023 - 320,6 tys., w 2024 - 323 tys.
Spadek widać szczególnie w porównaniu do rekordowego 2021 roku, kiedy to wojewodowie podlegli rządowi Mateusza Morawieckiego wydali ponad pół miliona pozwoleń na pracę dla cudzoziemców. W 2025 roku było to już o połowę mniej. Natomiast w stosunku do 2024 - czyli pierwszego pełnego roku rządu koalicji 15 października - takich zezwoleń wydano rok później o 22 proc. mniej.
Nowa najliczniejsza narodowość, dużo mniej Filipińczyków
Względem 2024 roku nastąpiła zamiana na dwóch pierwszych miejscach zestawienia narodowości, których reprezentanci najliczniej dostawali pozwolenia na pracę.
W 2025 roku liderami byli Kolumbijczycy - którym wydano 37,3 tys. zezwoleń, a na drugim miejscu byli Filipińczycy - 29,6 tys. Dla porównania: w 2024 roku pierwsi byli Filipińczycy, którzy wyprzedzili obywateli Kolumbii o... jedno pozwolenie (37 988 Filipińczyków; 37 987 Kolumbijczyków). W 2025 roku zezwoleń dla obywateli azjatyckiego państwa było więc znacznie mniej niż przed rokiem, podczas gdy Kolumbijczykom wydano zbliżoną liczbę zezwoleń.
Na kolejnych trzech miejscach nie ma zmian: trzecie miejsce zajmują obywatele Indii, czwarte - Nepalu, piąte - Uzbekistanu. Obywatelom tych państw wydawano jednak znacznie mniej pozwoleń niż rok wcześniej: Hindusom - o 13 proc., Nepalczykom - o 40 proc., Uzbekom - o 30 proc.
To trend zauważalny w przypadku większości najpopularniejszych nacji.
W pierwszej dziesiątce między 2024 a 2025 rokiem zmieniła się tylko jedna narodowość: wypadli z niej Turcy, a zastąpili ich obywatele Zimbabwe. To również jedyna narodowość z pierwszej dziesiątki, której obywatelom w 2025 roku wydano więcej zezwoleń niż rok wcześniej (10 tys. w 2025 roku oraz 8,3 tys. w 2024 roku).
"Misjonarze" poza statystykami
Oczywiście, są to oficjalne dane dotyczące wyłącznie legalnej migracji. Nie obejmują między innymi fałszywych "misjonarzy", których proceder sprowadzania do Polski ujawnili reporterzy "Czarno na białym" TVN24. Chodzi o sytuacje, gdy biznesmeni wykorzystują prawo zezwalające zakładać kościoły lub związki wyznaniowe i jako takie podmioty sprowadzać do Polski cudzoziemców, którzy formalnie wjeżdżają jako "misjonarze". Następnie mogą wykonywać dowolną pracę bez formalnego zezwolenia od wojewody, a ponadto składki ZUS płaci za nich budżet państwa z Funduszu Kościelnego. Nie wiadomo, jaka jest skala tego procederu, ale na pewno wpływa na rynek pracy migrantów w naszym kraju.
A co do rynku pracy: "Rzeczpospolita" zwraca uwagę, że spadająca liczba zezwoleń na pracę wydawanych obcokrajowcom to, z jednej strony, realizacja zapowiedzi rządu, który obiecywał zacieśnienie systemu i uważniejszą kontrolę wniosków - a z drugiej strony, jest to rosnący problem dla przedsiębiorców. Bo polscy pracodawcy wciąż potrzebują pracowników z zagranicy. Eksperci rynku pracy, z którymi rozmawiała "Rzeczpospolita", podkreślają, że chodzi między innymi o fachowców i specjalistów spoza Unii Europejskiej, których coraz trudniej sprowadzić do Polski.
Wygląda jednak na to, że rząd będzie kontynuować obecną politykę. Ministerstwo pracy przygotowuje przepisy zacieśniające zasady zatrudniania w Polsce obywateli Gruzji, Wenezueli i przede wszystkim Kolumbii. Po zmianach będą oni mogli przyjechać do nas do pracy wyłącznie na podstawie wizy pracowniczej. Z jednej strony, może to wywołać kolejne spadki w statystykach, a z drugiej jeszcze pogłębi problemy pracodawców.