"Przez waszą chorą, lewacką, politykę klimatyczną ludzie zamarzają w domach", "nikt nie pomaga Polskim seniorom, bo lepiej pomóc Ukraińcom" - takie przekazy szerzą się w sieci po śmierci małżeństwa w warszawskim Ursusie. To wyłącznie wykorzystywanie tragedii do siania dezinformacji.
Warszawscy policjanci w jednym z budynków w dzielnicy Ursus odnaleźli 17 stycznia 2026 roku ciała dwóch osób - 65-letniego mężczyzny i 71-letniej kobiety. W budynku panowały trudne warunki bytowe, media zostały odcięte. Para zajmowała się zbieractwem i oddawaniem złomu do skupu. Powodem zgonu - według relacji w mediach - było zamarznięcie, ale prokuratura zleciła sekcję zwłok, aby wykluczyć ewentualne działanie osób trzecich.
W sieci znalazły się jednak osoby, które postanowiły wykorzystać tę tragedię do szerzenia dezinformacji. Anonimowi internauci sugerowali, że małżeństwo nie ogrzewało domu z obawy przed mandatem za łamanie tzw. uchwały antysmogowej (uchwalonej przez mazowiecki sejmik), która zakazuje używania kotłów, pieców czy kominków na węgiel - tzw. "kopciuchów".
"Małżeństwo z Warszawy zamarzło, ponieważ bali się mandatu za palenie w piecyku. Straż miejska daje za coś takiego nawet 5000 zł" - napisał jeden z użytkowników serwisu X, znany z publikowania nieprawdziwych treści. Dla uwiarygodnienia udostępnił zrzut ekranu innego wpisu, którego autor twierdził, że w Krakowie strażnicy miejscy ukarali mandatem "za palenie drewnem w kominku" seniora, który zgłosił się do nich po pomoc. Inny użytkownik udostępnił zrzut nagłówka artykułu o zdarzeniu w Ursusie i napisał: "Ludzie zamarzają w domach, a banda idiotów zakazuje palenia w piecach i kominkach! To wygląda jak ludobójstwo". Kolejny internauta zwracał się do rządzących: "Przez waszą chorą, lewacką, politykę klimatyczną ludzie zamarzają w domach, bo nie stać ich na ogrzewanie" (pisownia wszystkich wpisów oryginalna - red.).
Przekaz niósł się szeroko także na innych platformach społecznościowych, np. na Facebooku, gdzie pisano: "Ludzie z zimna zamarzają i umierają, a te kanalie powołane przez samorządy zamiast ratować to mandaty po 5 tys. na nich nakładają...".
Co więcej, komentujący nie tylko oskarżali władze o spowodowanie tej tragedii, ale wykorzystali ją, żeby krytykować pomoc udzielaną obywatelom Ukrainy. "Winne są władze danych miejscowości które ścigają ludzi którzy palą w kominkach, piecach kaflowych i karzą ich karami finansowymi"; "Ważne, że Ukraińcy w mieszkaniach socjalnych mają ciepło, i imigranci w ośrodkach. Polacy skazani na wymarcie"; "Polacy zamarzają we własnych domach, zabrania się palenia w kominkach, palenia węglem; ale jednocześnie organizowane są zbiórki, żeby ogrzać Ukraińców. Krew się gotuje"; "Nikt nie pomaga Polskim seniorom bo lepiej pomóc Ukraińcom" - pisali niektórzy internauci.
Para "kategorycznie odmawiała pomocy"
Autorzy takich manipulacji celowo pomijają fakt, że zmarli mieszkańcy budynku mimo trudnych warunków konsekwentnie odmawiali pomocy od pracowników pomocy społecznej. "Wielokrotnie interweniowaliśmy pod tym adresem, proponowaliśmy obiady czy pomoc rzeczową. Jednak para kategorycznie, za każdym razem, odmawiała pomocy" – przekazała w rozmowie z tvn24.pl Marzenna Szaniawska, dyrektorka Ośrodka Pomocy Społecznej Dzielnicy Ursus.
Zazwyczaj pracownicy OPS odbijali się od zamkniętej furtki, nie byli wpuszczani na posesję i do domu. Ostatni raz kobietę spotkali 7 stycznia na ulicy. Kiedy po raz kolejny zaproponowali jej pomoc, "stanowczo odmówiła".
CZYTAJ WIĘCEJ W TVN24: Ciała odnaleziono w wychłodzonym domu. "Kategorycznie odmawiali pomocy"
Na zdjęciach budynku dostępnych w sieci widać, że jego stan był zły i niedostosowany do niskich temperatur. Brakowało okien, które zaklejono papierem.
Dyrektorka OPS w rozmowie z "Faktem" na pytanie, dlaczego małżeństwo konsekwentnie odmawiało pomocy, odpowiedziała, że seniorzy "chcieli żyć, tak jak żyli od ponad 10 lat".
Manipulacje, iż do śmierci małżeństwa mogła przyczynić się "polityka klimatyczna", skomentował w serwisie X m.in. redaktor naczelny portalu Energetyka24.com Jakub Wiech. "Co prawda ci ludzie odmawiali pomocy oferowanej przez MOPS, nie wpuszczali urzędników na swój teren, odrzucili propozycję otrzymywania ciepłych posiłków, żyli w domu z powybijanymi szybami i mieli media pokroju gazu czy prądu odłączone 10 lat temu, ale tak, pewnie to wina polityki klimatycznej" - napisał. "Taki przekaz tu się sączy. Dramat i wykorzystywanie tragedii" - dodał.
Fejk z Krakowa i niższe mandaty
Nieprawdziwe są także doniesienia, które pojawiły się w kontekście historii z Ursusa, mówiące o seniorze z Krakowa ukaranym mandatem w wysokości 5000 zł "za palenie drewnem w kominku". W mediach nie ma żadnych wiarygodnych doniesień o takiej sytuacji, a sam wpis został opatrzony ilustracją wygenerowaną przez sztuczną inteligencję.
Ponadto w Warszawie i Krakowie (dokładnie w województwach mazowieckim i małopolskim) mandat policyjny za nieprzestrzeganie uchwał antysmogowych może wynieść maksymalnie do 500 zł, a nie 5000 zł, jak twierdzili niektórzy internauci. Grzywną do 5000 zł są zagrożeni tylko ci właściciele nieruchomości, których sprawa trafi do sądu.
Już po opublikowaniu artykułu Sławomir Smyk, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Warszawie przekazał, że jego formacja nigdy nie prowadziła w budynku kontroli pod kątem przestrzegania uchwały antysmogowej, nie wystawiano też z tego powodu mandatów.
Niezależnie od tego sugestie, że takie kary miały jakikolwiek związek ze śmiercią małżeństwa w Warszawie, są bezpodstawną manipulacją, do której wykorzystuje się tragedię.
Źródło: Konkret24
Źródło zdjęcia głównego: Warszawski Fotoreporter / Facebook