Podawane dane o zachorowaniach w Polsce na COVID-19 nie pozwalają tworzyć pogłębionych analiz czy porównań. Dostęp do niektórych informacji - jak wiek chorujących czy liczba pacjentów na oddziałach OIOM - jest utrudniony. Sprawdzamy, z czego to wynika.

Informacje o tym, jak rozwija się w Polsce epidemia COVID-19, są publikowane na rządowej stronie gov.pl w sekcji "Koronawirus: informacje i zalecenia". Znajdziemy tam jednak tylko zagregowane dane o liczbie zachorowań i liczbie zgonów - dla całego kraju i poszczególnych województw.

Szumowski: w tej chwili robimy około 6 tysięcy testów na dobę (4 kwietnia)

Informacje o przeprowadzonych testach na koronawirusa, liczbie nowych zakażeń i liczbie hospitalizowanych podawane są w postach w mediach społecznościowych Ministerstwa Zdrowia albo na konferencjach prasowych. By porównać dzienne statystyki, trzeba je sobie zbierać samemu. Chcąc poznać więcej szczegółów, można się posiłkować informacjami z urzędów wojewódzkich - które są jednak nieustandaryzowane i także niepełne. Prosząc urzędy o niektóre podstawowe, trzeba się liczyć z odpowiedzią w różnych terminach, co czyni późniejsze porównania nieprecyzyjnymi.

Nie ma w Polsce jednego oficjalnego źródła, które prezentowałoby zbiorczo informacje dotyczące koronawirusa takie jak: liczba przypadków zakażonych, liczba osób hospitalizowanych, liczba osób na oddziałach intensywnej terapii, liczba zgonów, liczba osób, które wyzdrowiały i opuściły szpitale, liczba przeprowadzonych testów, w tym pozytywnych, zachorowania i zgony w rozbiciu na grupy wiekowe i płeć, na źródło zakażenia, liczba wolnych miejsc w szpitalach zakaźnych – osobno dla całego kraju i osobno dla województw.

To, że inne państwa przekazują swoim obywatelom dużo więcej informacji związanych z koronawirusem, niż otrzymują Polacy, opisaliśmy w Konkret24 w tekście z 3 kwietnia.

Prezes Naczelnej Izby Lekarskiej o sytuacji pracowników służby zdrowia

Mozaika danych

Najłatwiej dostępne są informacje o liczbie zachorowań, śmierci z powodu COVID-19, liczbie hospitalizowanych, liczbie osób objętych kwarantanną i nadzorem epidemiologicznym. Dane te można na bieżąco monitorować i porównywać w odniesieniu do każdego regionu. Pojawiają się regularnie na profilach Ministerstwa Zdrowia w mediach społecznościowych oraz na stronach internetowych bądź w mediach społecznościowych urzędów wojewódzkich i wojewódzkich stacji sanitarno-epidemiologicznych (WSSE).

W komunikatach urzędów wojewódzkich czy WSSE pojawiają się również bardziej szczegółowe informacje o chorujących na COVID-19. Dane są jednak rozproszone i podawane w różnych źródłach - zarówno na oficjalnych stronach, jak i w mediach społecznościowych.

Dla większości województw dostępne są informacje o wieku pacjentów. Często jednak są przedstawiane w niejasnej i opisowej formie (młody, w sile wieku, starszy). W przypadku większości województw można się dowiedzieć ogólnie o okolicznościach zakażenia - najczęściej jednak dane są nieprecyzyjne lub niepełne. Zainteresowanie opinii publicznej budzi liczba przeprowadzonych testów, często udostępniana w sieci przez urzędy wojewódzkie i stacje nadzoru epidemiologicznego. Istotną informacją z punktu widzenia rozwoju epidemii są również statystyki najciężej chorych przebywających na oddziałach szpitalnych typu OIOM – udostępniane w odpowiedzi na zapytania do poszczególnych instytucji.

Zbieranie danych krok po kroku

25 marca Konkret24 poprosił Ministerstwo Zdrowia o udostępnienie wszystkich czterech wyżej wymienionych kategorii danych dla każdego regionu – wieku chorych, okoliczności zakażenia, liczby testów i liczby chorych na oddziałach typu OIOM. Zapytanie złożyliśmy w trybie dostępu do informacji publicznej. Zgodnie z przepisami ministerstwo ma dwa tygodnie na udzielenie odpowiedzi. Była to już druga próba uzyskania takich danych - 18 marca wystąpiliśmy do ministerstwa z prośbą o informacje dotyczące wieku chorych, okoliczności zachorowania i czy chory wrócił z zagranicy w ciągu dwóch tygodni przed rozpoznaniem zakażenia. Ministerstwo nie udostępniło wskazanych danych i nie uzasadniło pisemnie swojej decyzji. Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska z biura komunikacji resortu w e-mailu do naszej redakcji odesłała do informacji publikowanych na stronie gov.pl oraz w mediach społecznościowych na profilach ministerstwa.

Koronawirus uderza w służbę zdrowia

Zapytanie o szczegółowe dane w trybie dostępu do informacji publicznej wysłaliśmy do Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Podobne prośby skierowaliśmy do 16 urzędów wojewódzkich i do wojewódzkich stacji sanitarno-epidemiologicznych. Jedynie niektóre instytucje udzieliły dotychczas odpowiedzi zawierające pełne wnioskowane statystyki.

Przeanalizowaliśmy dane publikowane przez urzędy wojewódzkie na stronach internetowych i na Facebooku. Sprawdziliśmy, jakie informacje udostępniają na swoich stronach wojewódzkie oddziały służb sanitarnych.

Do 3 kwietnia najwięcej szczegółowych informacji dotyczących zachorowań zgromadziliśmy z województw: zachodniopomorskiego, pomorskiego, małopolskiego, wielkopolskiego i śląskiego. Ze względu na dostępność danych za różne okresy przedstawiamy je tylko w celach poglądowych.

"Osoba w sile wieku"

Informacje o wieku chorych na COVID-19 udostępniły Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Szczecinie (WSSE Szczecin) i WSSE w Kielcach. Precyzyjny podział ze względu na wiek - w pięcioletnich okresach - przekazała WSSE w Gdańsku. Na stronie internetowej Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego można znaleźć strukturę wiekową chorujących z podziałem co 10 lat.

Struktura wieku chorych
Struktura wieku chorych

Niektóre urzędy publikowały cząstkowe dane. Na przykład na stronie internetowej WSSE w Warszawie w niektórych komunikatach podawano strukturę wieku chorych w szerokich zakresach. Według stanu na 26 marca chorowało dwoje dzieci w wieku poniżej 3 lat. W grupie wiekowej 4-17 lat chorowało 8 osób, 18-30 lat – 49 osób, 31-50 lat – 90 osób, 51-95 lat – 142 osoby. Po 26 marca warszawska WSSE publikowała już wyłącznie dane o wieku zmarłych.

Dane o wieku chorych z podziałem na okresy aż dwudziestoletnie przekazała Konkret24 WSSE w Lublinie. 26 marca chorowało w regionie 10 osób w wieku do 20 lat, 14 osób w grupie wiekowej 21-40 lat, 28 osób w grupie 41-60 lat i 22 osoby powyżej 61. roku życia.

Natomiast z województw wielkopolskiego, śląskiego, warmińsko-mazurskiego, podlaskiego, opolskiego, łódzkiego i świętokrzyskiego otrzymaliśmy informacje o wieku chorych typu: "osoba młoda", "w sile wieku", "osoba starsza".

Okoliczności zakażenia, stany ciężkie, liczba testów

Informacje o okolicznościach, w jakich doszło do zakażenia - poprzez kontakt z chorą osobą bądź powrót z zagranicy - udostępniły Konkret24 WSSE w Szczecinie i Śląski Urząd Wojewódzki w Katowicach. Dane o okolicznościach zakażenia podaje w komunikatach na stronie internetowej Wielkopolski Urząd Wojewódzki w Poznaniu.

Z danych na 31 marca wynika, że do większości z 81 zakażeń w Zachodniopomorskiem doszło w wyniku kontaktu z osobą chorą w Polsce – dotyczyło to 38 przypadków. 27 chorujących wróciło z zagranicy. Co do pozostałych pacjentów okoliczności transmisji choroby nie ustalono.

Przeanalizowaliśmy również treść newsletterów udostępnianych mediom przez Śląski Urząd Wojewódzki. Przekazał nam komunikaty z okresu 8-25 marca. Zawierały informację, że 57 osób zostało zakażonych na terenie Polski, a 31 pacjentów wróciło z zagranicy.

Z kolei według informacji z komunikatów publikowanych na stronie Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego od 12 marca do 4 kwietnia wynika, że u 22 osób stwierdzono zakażenie po powrocie z zagranicy, a 160 chorych zakaziło się przez kontakt z osobą zakażoną w kraju. Ta ostatnia informacja jest jednak niepewna, ponieważ komunikaty są nieprecyzyjne.

Na stronie Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego są też dane o liczbie chorych w ciężkim stanie. Przysłały je nam również różne instytucje z województw: zachodniopomorskiego, dolnośląskiego, małopolskiego, śląskiego, warmińsko-mazurskiego i podlaskiego.

Informacje o liczbie wykonywanych testów zebraliśmy dla województw: zachodniopomorskiego (1427 – stan na 31 marca), pomorskiego (2961 - dane z 4 kwietnia), małopolskiego ("blisko 3100" – stan na 31 marca), dolnośląskiego (2868 – dane na 27 marca), śląskiego (4193 – dane na 1 kwietnia), warmińsko-mazurskiego (1714 – dane na 27 marca), podlaskiego (1254 - dane z 31 marca), opolskiego (534 – dane za okres 13-27 marca dot. testów wykonanych w WSSE w Opolu), lubelskiego (1962 – dane z 24 marca) i podkarpackiego (1591 – stan na 27 marca). (Podajemy je dla ogólnej orientacji, zdając sobie sprawę, że pochodzą z różnych dni i liczby zmieniają się z dnia na dzień).

Dane (nie)udostępnione

Podkarpacki Urząd Wojewódzki w Rzeszowie nie ma i nie gromadzi danych o wieku chorujących, okolicznościach ich zakażenia oraz liczbie chorych hospitalizowanych na oddziałach typu OIOM. W odpowiedzi na wniosek Konkret24 o udostępnienie informacji publicznej Małgorzata Waksmundzka-Szarek, rzeczniczka prasowa wojewody podkarpackiego, udostępniła tylko dane o liczbie chorujących i liczbie wykonywanych testów.

O konieczności wykazania interesu publicznego, jaki stoi za prośbą o szczegółowe informacje o każdym przypadku choroby, poinformowała w e-mailu do Konkret24 Dominika Łatak-Glonek z WSSE w Krakowie. Jak napisała: "podanie tak rozbudowanego opisu każdego przypadku pochłaniać będzie bardzo dużo czasu i będzie też wymagało analizy możliwości udostępnienia tak szerokich informacji z punktu widzenia ochrony danych wrażliwych".

Minister zdrowia: "Obostrzenia są, bo chcemy chronić życie ludzkie"

Udostępnienia niektórych informacji odmówiły nam Dolnośląski Urząd Wojewódzki i Pomorski Urząd Wojewódzki. Pierwszy nie podał danych o wieku chorych i okolicznościach zachorowania, tłumacząc to potrzebą uszanowania ich prywatności i przepisami ustawy o dostępie do informacji publicznej oraz ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Pomorski Urząd Wojewódzki powołał się na prawo pacjentów do prywatności. W sprawie statystyk dotyczących najciężej chorych odesłał do szpitali. Co ciekawe, ten sam urząd udzielił nam informacji o orientacyjnym wieku pacjentów w odpowiedzi na wcześniejsze nasze zapytanie wysłane w marcu.

Konkret24 zwrócił się wówczas do wszystkich urzędów wojewódzkich: pytaliśmy o wiek chorych, okoliczności zakażenia i ewentualny fakt powrotu z wyjazdu zagranicznego. W zapytaniu prasowym nie powoływaliśmy się jednak na przepisy ustawy o dostępie do informacji publicznej. Aż 11 urzędów odmówiło wówczas odpowiedzi, tłumacząc to koniecznością ochrony praw pacjentów.

Dostępność danych – za i przeciw

Za udostępnianiem informacji dotyczących epidemii COVID-19 w Polsce opowiada się Szymon Osowski, prawnik i prezes stowarzyszenia Sieć Obywatelska Watchdog Polska zajmującego się jawnością życia publicznego.

Prawo do informacji jest naszym fundamentalnym prawem. Mając dostęp do wiedzy, możemy podejmować świadome decyzje

Szymon Osowski, Sieć Obywatelska Watchdog Polska

Szymon Osowski podkreśla, że część danych dotyczących zachorowań na COVID-19 w Polsce jest dostępna, ale rozproszona w różnych źródłach. - Uważam, że powinniśmy mieć wszystkie informacje w jednym miejscu – mówi.

Ekspert Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska wskazuje, że aby uzyskać informacje źródłowe na temat przebiegu epidemii w Polsce, trzeba poświęcić na to czas i środki. – Warto, by ośrodki naukowe mogły takie dane szybko pobierać, analizować, przetwarzać – podkreśla. Zauważa, że podstawowe informacje nie zawierają danych osobowych pacjentów.

Zdaniem prof. Andrzeja Zielińskiego, byłego krajowego konsultanta ds. epidemiologii, praktyka publikowania tylko podstawowych danych epidemiologicznych może być racjonalna. Jego zdaniem przekazywane wiadomości mogą sprzyjać kreowaniu fałszywych informacji.

- Z drugiej strony, nie widziałbym nic złego w tym, by podawać więcej szczegółów. Tylko że dane podawane rzetelnie wymagają dodatkowego sprawdzenia - mówi prof. Zieliński. Zauważa, że udostępnianie większej ilości danych nakłada dodatkowe obowiązki na służby sanitarno-epidemiologiczne i stwarza ryzyko powstawania błędów.

Profesor Andrzej Zieliński podkreśla, że podstawowymi kategoriami nadzoru epidemiologicznego są płeć i wiek. - Informacja o dużym stopniu zachorowań wśród młodzieży jest ważna i rzeczywiście usprawiedliwia ostry charakter restrykcji w stosunku do osób do osiemnastego roku życia – zaznacza.

Dane o ciężkich przypadkach zachorowań pozwalają oceniać rozmiar epidemii i jej dynamikę. Pod względem ekonomicznym dane te mówią o obciążeniu finansowym i technicznym służby zdrowia. - Jeśli liczba ciężko chorych rośnie szybciej niż nasze zasoby czy sposób ich mobilizacji, istnieje zagrożenie, że sytuacja rozwinie się w złym kierunku - mówi prof. Zieliński.

Dane dotyczące okoliczności zakażenia są najsłabszą informacją pod względem wiarygodności. Wielu pacjentom trudno wskazać moment, w którym doszło do zakażenia, tym bardziej, że źródłem rozprzestrzeniania się choroby są też pacjenci nie zdradzający objawów.

W opinii prof. Zielińskiego mniejszą wartość ma również informacja o liczbie testów przeprowadzanych w każdym województwie. - W województwach, w których jest mniej zakażeń, robi się prawdopodobnie mniej testów, bo jest mniej nowych przypadków i mniej kontaktów - twierdzi prof. Zieliński. - Trzeba tu zachować zdrowy rozsądek – dodaje.

Autor:  Krzysztof Jabłonowski, współpraca: Michał Istel, Jan Kunert
Źródło:  Konkret24; zdjęcie: Shutterstock

Pozostałe

Trendy 2020 w dezinformacji. Nie tylko infodemia

Dezinformację w 2020 roku zdominował temat koronawirusa. Nowym zjawiskiem była infodemia, powstało nowe podłoże dla teorii spiskowych, a niektórzy naukowcy stali się źródłem fake newsów. Z drugiej strony, platformy społecznościowe reagowały na fake newsy zdecydowanie.

Jak walczyć z infodemią i fake newsami? Webinar Konkret24

Jak walczyć z fake newsami? Jak je weryfikować? Jak rozpoznawać? Co to infodemia i jak się do niej ma koronawirus? Zapraszamy na webinar Konkret24, przygotowany w ramach Festiwalu Cyfryzacji, organizowanego przez Fundację Digital Poland. Wskazówek udziela Beata Biel.

"Operacja Czerwona Kartka". Dezinformacja z futbolem w tle

Facebook usunął w lutym ponad 100 kont, które wykorzystywano do dezinformacji - głównymi celami akcji były Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Tym razem sięgnięto m.in. po tematy sportowe. Na fałszywych kontach chwalono Katar jako przykładnego gospodarza piłkarskich imprez, a krytykowano angielski klub Manchester City należący do szejka ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Raport amerykańskiej firmy: 39 proc. tweetów o koronawirusie zmanipulowanych

Amerykańska firma informatyczna przeprowadziła analizę tweetów, których treść była związana z epidemią koronawirusa. Zgodnie z ustaleniami, aż 38,7 proc. z nich zawierało treści zmanipulowane bądź możliwe do wykorzystania na potrzeby celowej manipulacji. Jak sprawdził Konkret24, niektóre z fałszywych narracji pojawiają się także w Polsce. Na istnienie kampanii dezinformacyjnych wokół epidemii zwraca uwagę również rząd Stanów Zjednoczonych.

"Ukraina to zagrożenie militarne, ekonomiczne i epidemiologiczne dla Polski" - dezinformacje Sputnik Polska

Ukraina to "państwo upadłe", a jednocześnie "zagrożenie militarne, ekonomiczne i epidemiologiczne" dla Polski - między innymi takie narracje o naszym wschodnim sąsiedzie forsuje należący do rosyjskiego rządu, a publikujący po polsku portal Sputnik Polska. W raporcie na ten temat, opublikowanym przez polską Fundację Info Ops, opisano także schematy rozpowszechniania negatywnych przekazów.