Zdjęcie słonia niosącego lwiątko w swojej trąbie zachwyciło tysiące osób, które nie zauważyły, że jest wykonane z połączenia kilku fotografii. Nie ukrywał tego sam autor, który dzień po prima aprilis wyjaśnił, jak stworzyć dobry sieciowy żart, który dotrze do jak największego grona potencjalnych nabranych.

Najlepsze zdjęcie tego stulecia! - takie komentarze można znaleźć w polskiej sieci w odniesieniu do fotografii z afrykańskiej sawanny. Widok rzeczywiście zaskakuje - słoń niesie na swojej trąbie małego lwa, a obok tej pary spokojnie kroczy lwica, przypuszczalnie matka słoniowego pasażera. W wielu miejscach zdjęciu towarzyszy także historia, która wyjaśnia, jak doszło do uwiecznionej sytuacji:

"Lwica i jej młode nie mogły dojść do wodopoju. Upał był zbyt duży, a dodatkowo młode lwiątko miało problemy z chodzeniem. Słonica zorientowała się, że mały lew jest skazany na śmierć i zdecydowała się pomóc, przenosząc osłabione lwiątko do wodopoju" - pisano.

Jedno z miejsc, gdzie można było znaleźć zdjęcie
Jedno z miejsc, gdzie można było znaleźć zdjęcie Foto: Demotywatory

Jeszcze większą popularnością niż w polskiej sieci zdjęcie cieszyło się za granicą. Dużą rolę w jego rozpropagowaniu odegrały postacie znane z telewizyjnych ekranów. Przykładowo wpis Christiana Jessena - brytyjskiego prezentera telewizyjnego - na Twitterze uzyskał ponad 115 tys. polubień i został podany dalej przez ponad 30 tys. osób. Znany głównie z kanału Channel 4 lekarz swój wpis zaczął od pytania "Czy to nie jest najbardziej oszałamiające zdjęcie?!".

Wpis ten został udostępniony między innymi także przez aktora i prezentera Jamesa Cordena, który skomentował to jednym zdaniem: "To jest piękne". Post zebrał ponad 30 tys. polubień.

Większość komentujących wpisy zawierające zdjęcie nie dała się jednak nabrać i od razu pisała, że fotografia to fotomontaż. Brytyjska pisarka Tracy King pod postem Jessena zasugerowała: "obawiam się, że to fejk, przepraszam. Mimo tego słonie są wciąż niesamowicie mądre". Prezenter odpowiedział tylko: "oh". Swojego pierwszego wpisu jednak nie usunął.

"Autorem jest Sloof Lirpa"

Wprowadzenie zdjęcie do wyszukiwarki Google Grafika pozwala natrafić na co najmniej kilka artykułów, które pisały o fenomenie zdjęcia i ogromnym gronie osób, do których dotarło. Jeden z portali nazwał je nawet "największym żartem primaaprilisowym w historii" i zaznaczył, że dotarło do ponad 20 milionów internautów.

W tekście można znaleźć także źródło pochodzenia fotografii. Oryginalnie pojawiło się ono na kontach "Kruger Sightings" na Facebooku i Twitterze. Nazwa stron odnosi się do Parku Narodowego Krugera, znajdującego się w Republice Południowej Afryki. Na obu tych kontach regularnie zamieszczane są ciekawe zdjęcia wykonane przez gości parku, którym udało się uwiecznić interesującą sytuację. Zwykle na fotografiach można zobaczyć zwierzęta, ponieważ typowe dla afrykańskiej sawanny gatunki są jedną z największych atrakcji "Kruger National Park".

W nocy z 31 marca na 1 kwietnia 20018 r. na obu profilach opublikowano zdjęcie słonia niosącego lwiątko. Opis sytuacji był taki sam, jak w późniejszych wpisach, a jedynie dodano, że fotografia została wykonana 28,3 km od południowego wejścia do parku, a autorem jest Sloof Lirpa.

O ile ta pierwsza informacja miała uwiarygadniać autentyczność fotografii, o tyle druga była zakamuflowaną sugestią, że zdjęcie jest primaaprilisowym żartem. "Sloof Lirpa" czytane od tyłu to "April Fools", czyli anglojęzyczna nazwa kawałów robionych na 1 kwietnia.

Opowieść o kilku fotomontażach

Szybko ujawnił się także sam twórca tego internetowego żartu. Był nim administrujący stroną "Kruger Sightings" Nadav Ossendryver. Wieczorem 1 kwietnia napisał on na swoim twitterowym koncie, że był to "świetny Prima Aprilis", a statystyki jego zdjęcia przekroczyły wszystkie poprzednie "widoki Prima Aprilis" (z ang. sighting - obserwacja, widok) w 30 minut. [Zdjęcie - red.] Otrzymywało średnio jeden komentarz co 3,5 sekundy". Tym samym zasugerował, że tworzenie tego typu grafik zajmował się już wcześniej.

Ten temat wyjaśnił następnego dnia w tekście "Jak sprawić, aby twój primaaprilisowy żart zrobił karierę?". Zdradził w nim, że pierwszy fotomontaż rzekomo pochodzący z Parku Krugera wykonał i opublikował już sześć lat temu. Umieścił na nim tygrysa bengalskiego polującego na narwala, jednak internauci szybko wychwycili fałsz, ponieważ te gatunki nie występują w południowoafrykańskim parku.

Następną próbę podjął trzy lata później, kiedy zasugerował, że na przesłanym przez gości parku zdjęciu młody lampart wpadł na dorosłego lwa. Jak przyznał jednak autor, fotomontaż był tak słabo wykonany, że niewiele osób uwierzyło w jego autentyczność.

Nieco lepiej poszło mu w 2017 roku, kiedy zdjęcie dwóch "wiszących" na drzewie gepardów dotarło do ponad 200 tys. osób na Facebooku.

Analizowanie reakcji na zdjęcia z poprzednich lat doprowadziło zespół tworzący "Kruger Sightings" do wniosku, że ostatnim brakującym elementem tworzenia "skutecznego" żartu jest zaangażowanie. Dzięki temu administratorzy kont 1 kwietnia 2018 r. przez cały dzień odpowiadali komentującym na zadawane pytania i ich wątpliwości dotyczące zdjęcia. W ten sposób zwiększali jego zasięgi, które, jak przyznawał Nadav Ossendryver, przerosły ich oczekiwania.

Primaaprilisową tradycję powtórzyli i w tym roku. Na zdjęciu tym razem znalazły się spacerujące obok siebie lew, guziec i mangusta. "Szły raze,m, scena z 'Króla lwa'!", napisał administrator profilu, dodając m.in. że zdjęcie zostało "ubarwione przez Ripala".

"Sukces przypisuję następującym czynnikom"

Na podstawie swoich wieloletnich "doświadczeń" Nadav stworzył także czteropunktową listę elementów, na które należy zwrócić uwagę, jeśli chce się opublikować primaaprilisowy żart o dużym zasięgu. "Sukces przypisuję następującym czynnikom", napisał administrator "Kruger Sightings", i wymienił:

1. Czas: Przykładowo w tamtym roku, Prima Aprilis przypadł na weekend wielkanocny, na niedzielę, więc wiele osób miało czas na korzystanie z mediów społecznościowych.
2. Historia: Historia dotyczyła lwów i słoni, dwóch najbardziej poszukiwanych elementów do obserwacji w Parku Krugera. Narracja była też nieco wzruszająca, ze słoniem troszczącym się o lwiątko, więc grało to na emocjach czytelników.
3. Jakość fotomontażu: Spędziliśmy wiele godzin, doskonaląc umiejętności w programie Photoshop. Chcieliśmy, aby było to tak dobre, żeby oszukać jak najbardziej, ale tym samym na tyle oczywiste, by spowodować pojawienie się komentarzy "Fake" lub "Photoshopped", ponieważ to generuje zaangażowanie odbiorców.
4. Zaangażowanie: Staraliśmy się odpowiadać na jak najwięcej komentarzy, co doprowadziło do znacznie większego zaangażowania, dzięki czemu znaleźliśmy się w czołówce kanałów społecznościowych dużej liczby osób.

Przykładem tego ostatniego działania jest chociażby odpowiedź na komentarz, w którym internauta żartobliwie wskazał, że "lwica nie wygląda na zmęczoną". "Ona w tym momencie czuje już ulgę" - odpowiedzieli administratorzy "Kruger Sightings".

Lwiątko z australijskiego zoo

Amerykański portal fact-checkingowy Snopes.com odnalazł także obie fotografie, z których zostało wykonane primaaprilisowe zdjęcie. Stanowiący bazę wizerunek słonia na afrykańskiej sawannie pochodzi z... Parku Narodowego Krugera, a samo zwierzę zostało uwiecznione w tym miejscu w 2005 roku.

Fotografia lwicy została wzięta z bloga Londolozi, poświęconego rezerwatowi z dziką przyrodą o tej samej nazwie, znajdującego się na terenie RPA. Niestety posłużyła do zobrazowania tekstu z 2012 roku, informującego o śmierci samicy. Strata była tym większa, że lwica brała udział w programie Stado Sparty, który ma na celu zwiększanie populacji lwów w Afryce.

Lwiątko natomiast zostało wycięte ze zdjęcia obrazującego artykuł o młodych lwach z Werribee Open Range Zoo, znajdującego się na przedmieściach Melbourne. Tekst został opatrzony adnotacją o tym, że "lwy są ikoniczną częścią afrykańskiej sawanny, ale znikają w zastraszającym tempie. W ciągu ostatnich dwóch dziesięcioleci populacja zmniejszyła się o 43% i szacuje się, że na wolności pozostaje zaledwie 20 000 lwów".

leftright
Autor:  mist
Źródło:  Konkret24; Snopes.com, Thatsnonsense.com, Zdjęcie tytułowe: TVN24/Twitter

Pozostałe

Urodziny w grudniu, a życzenia w maju, czyli datę trzeba sprawdzać

Życzenia dla znanego z programu "Zrób to sam" Adama Słodowego zamieszczane pod udostępnianym tekstem o jego urodzinach są niewątpliwie miłym akcentem. Problemem może być jednak fakt, że fala serdeczności dla telewizyjnej gwiazdy pojawiła się w maju, podczas gdy sam zainteresowany urodził się... w grudniu.

Schwarzenegger śpi przed hotelem, bo nie dostał pokoju?

W mediach społecznościowych rozpowszechniane jest zdjęcie Arnolda Schwarzeneggera śpiącego na ulicy. Absurdu przedstawionej sytuacji dodaje fakt, że aktor znajduje się przed własnym pomnikiem. Fotografię uzupełnia, mająca wywołać silne emocje, zmyślona historia o nieudostępnieniu gwiazdorowi obiecanego wcześniej pokoju w hotelu.

Spalenie "Harry'ego Pottera" i fałszywy cytat z jego autorki

Wśród spalonych przez księdza w Gdańsku przedmiotów były między innymi książki J.K. Rowling z serii o Harry'm Potterze. Poseł PO opublikował grafikę, na której pisarka rzekomo komentuje to wydarzenie. Mamy jednak oficjalne potwierdzenie, że to nie są jej słowa.

"Jak Google walczy z krzyżami", czyli powrót starej nieprawdy

Na Twitterze pojawiła się informacja o "walce” firmy Google z krzyżami. Chodzi o rzekomo celowe usunięcie symbolu krzyża z widocznego w Google Earth budynku kościoła. Podobne informacje regularnie pojawiają się w mediach społecznościowych i regularnie są… dementowane.