Internauci nie zostawiają suchej nitki na mężczyźnie, który - uciekając przed lawiną - ratuje się sam, zostawiając żonę i dzieci. Nagranie z taką sceną krąży w sieci. Zachowanie bohatera niektórzy łączą nawet z obecną sytuacją pandemii i reakcjami na nią. Tylko że wideo to krąży w internecie od lat i nie przedstawia prawdziwej sytuacji.

Czteroosobowa rodzina zachwyca się pięknym widokiem ośnieżonych gór. Wraz z innymi turystami siedzą na odkrytym tarasie przy restauracyjnym stoliku. Nagle widać i słychać zsuwające się połacie śniegu. "Czy to lawina?" - pyta zaniepokojona kobieta. "Tak, ale wszystko jest pod kontrolą. Patrzcie, jaka siła" - ekscytuje się mężczyzna i filmuje wszystko telefonem. "Czy to bezpieczne?" - dopytuje coraz bardziej zdenerwowana kobieta, szykując się do ucieczki. "Z pewnością. Na pewno wiedzą, co robią" - zapewnia mężczyzna.

Lawina jest jednak coraz bliżej i jest coraz głośniejsza. "Nie wygląda mi to na kontrolowaną sytuację" - stwierdza kobieta. "Tato!" - krzyczy kilkakrotnie przerażony chłopiec, zrywając się z krzesła. "Wszystko w porządku, Harry" - zapewnia mężczyzna, łapiąc mocno syna za ramię i powstrzymując przed ucieczką. Dopiero gdy lawina jest już naprawdę blisko i słychać przeraźliwy huk, wszyscy turyści rzucają się do ucieczki. I wtedy mężczyzna, spanikowany, zostawia z tyłu na tarasie żonę, syna i córkę. "Thomas!" - krzyczy za nim kobieta. "Tato!" - wrzeszczą przerażone dzieci. Po czym na ekranie widać już tylko biel lawiny.

"Tatko prawdziwy mężczyzna, uciekł i zostawił rodzinę na pastwę losu"

Takie blisko 40-sekundowe wideo krąży w polskich mediach społecznościowych od kilku dni. Internauci zastanawiają się, czy jest autentyczne, a jednocześnie nie zostawiają suchej nitki na głównym bohaterze. "Jeśli to jest realny filmik, jeśli to się zdarzyło naprawdę i żona z dziećmi przeżyli, to to powinien być dowód w sądzie, a facet powinien być okrzyknięty c**ą stulecia"; "Stary uciekł nie przejmując się dziećmi i żoną. Super"; "Żona woła na pomoc, dzieci krzyczą... tato... a ten ch*j uciekł pierwszy. Ja tego nie zrozumiem"; "Tatko prawdziwy mężczyzna, uciekł i zostawił rodzine na pastwę losu" - komentują (pisownia wszystkich postów oryginalna).

Ale film jest rozpowszechniany nie tylko w polskim internecie. Dla internautów-koronasceptyków scena ta symbolicznie przestawia świat w pandemii. "Tak większość ludzi wokół nas widzi obecną sytuację! WSZYSTKO jest pod kontrolą dopóki rzeczywistość nie uderzy bezlitośnie. Zwróćcie uwagę na 'głowę rodziny'" - ocenił niemieckojęzyczny internauta we wpisie z 13 lipca. "Aktualna sytuacja dysonansu kognitywnego i deluzji ekstremalnej genialnie streszczona w zaledwie 36 sekundach" - napisał z kolei anglojęzyczny internauta 16 lipca. "Myślę, że tak właśnie większość ludzi wokół nas postrzega obecną sytuację. Wszystko jest według nich pod kontrolą... Dopóki rzeczywistość nie uderzy bezlitośnie!" - brzmiał wpis polskojęzycznej użytkowniczki Twittera z 15 lipca. Publicysta Rafał Ziemkiewicz tak skomentował ten ostatni post: "Ten tatuś, który do ostatniej chwili upiera się, że spoko, nic się nie stanie, a potem spieprza pierwszy zostawiając dziecko, jest rzeczywiście modelowym przedstawicielem społeczeństwa wychowanego przez lewicowo-liberalną inżynierię społeczną".

Lawina w Tatrach

Scena ze szwedzkiego filmu

Już dwa lata temu amerykański portal fact-checkingowy Snopes informował o tym nagraniu. Pojawiło się wówczas na Twitterze południowoafrykańskiej internautki z komentarzem: "Ja obserwująca niebezpieczną sytuację i nie robiąca nic aż do ostatniej chwili" (tłum red.). Post cieszył się ogromnym zainteresowaniem, polubiło go wtedy ponad 100 tys. internautów, a niemal 40 tys. podało dalej. Snopes pisał o milionach wyświetleń tego nagrania. Również wówczas użytkownicy mediów społecznościowych krytykowali bohatera jako ojca i męża, który w momencie zagrożenia życia zostawił swoją rodzinę.

I właśnie o tym traktuje szwedzki dramat psychologiczny "Force Majeure" ("Siła wyższa"), z którego pochodzi ta scena - bo jest to scena filmowa. A film opowiada o następstwach podjętej przez mężczyznę decyzji, która wystawiła na próbę jego małżeństwo i relacje z dziećmi. Dłuższy i lepszej jakości fragment popularnej sceny można obejrzeć od października 2014 roku na oficjalnym kanale dystrybutora filmu na YouTube. Jej fragment jest także w opublikowanym zwiastunie, a kadr z niej - na plakacie.

Autor:  Jan Kunert
Źródło:  Konkret24, Snopes; zdjęcie: Shutterstock

Pozostałe

"Ubrali Macrona jak choinkę". Nie, kwiatów nie było aż tyle

Miliony wyświetleń na różnych platformach w internecie notuje nagranie z wizyty Emmanuela Macrona w Polinezji Francuskiej. Widać na nim prezydenta Francji obwieszonego naszyjnikami z kwiatów, które zakrywają jego sylwetkę od głowy do kolan. W rzeczywistości kwietnych naszyjników nie było tak wiele.

"To zdjęcie zasługuje na Pulitzera"? Wyjaśniamy, dlaczego nie

"Ciekawe, skąd miał tę kurtkę", "co za ironia" - komentują internauci, zachwyceni zdjęciem, na którym policjant z pałką wygląda prawie identycznie jak logotyp popularnej marki odzieżowej na kurtce protestującego mężczyzny. Nie jest to ironia losu, tylko fake news.