"Wstydź się Australio!" - oburzeni brutalnością australijskiej policji internauci komentują w mediach społecznościowych zdjęcia, które mają rzekomo pokazywać ofiary policji podczas trwających protestów antycovidowych w Melbourne. Tylko że rozsyłane fotografie ani nie pochodzą z Australii, ani nie zostały zrobione obecnie.

Media społecznościowe obiegła fala komentarzy wyrażających oburzenie działaniami australijskiej policji. Internauci oskarżają ją o brutalność. Jak informuje "The Guardian", od trzech dni w Melbourne gromadzą się tysiące osób protestujących przeciwko wprowadzonym obostrzeniom w związku z pandemią COVID-19.

Gdy apele policji o rozejście się nie przynoszą skutku, funkcjonariusze używają kul pieprzowych, pałek piankowych, bomb dymnych i granatów stinger, które rozrzucają gumowe granulki. Do 21 września aresztowano 44 osoby. Trzech funkcjonariuszy i jeden dziennikarz zostali ranni. W sieci krążą zdjęcia mające dokumentować te zajścia - wielu internautów wierzy, że są prawdziwe.

Protesty przeciwko obostrzeniom covidowym w Melbourne

"Wstydź się Australio!"

W mediach społecznościowych szczególnie krążą trzy fotografie: dwóch kobiet i jednego mężczyzny. Na ich ciałach widać rany po gumowych kulach, a opisy informują, że odnieśli je właśnie teraz. "Melbourne Australia. Zobaczcie na te rany od gumowych kul?? W imię zdrowia publicznego?" - skomentował jeden z anglojęzycznych, anonimowych internautów, publikując te fotografie.

Oburzeni internauci są przekonani, że zdjęcia są aktualne i zostały zrobione w Australii
Oburzeni internauci są przekonani, że zdjęcia są aktualne i zostały zrobione w Australii Foto: Twitter

Jego post komentują z kolei inni oburzeni internauci z całego świata: "Wstydź się Australio!"; "Długi czas minie, zanim Australia się podniesie"; "Rany od gumowych kul, Australia... 'Dla waszego bezpieczeństwa'''; "To jest Australia"; "Niebywałe"; "To jakieś szaleństwo"; "Okropność" - piszą na Twitterze. Fotografie dotarły też do polskich mediów społecznościowych. "Przecież chodzi o bezpieczeństwo" - kpił jeden z polskojęzycznych internautów.

Część z komentujących zauważa jednak, że zdjęcia nie pochodzą z Australii i zostały zrobione dużo wcześniej. Mają rację.

Zdjęcia stare i nie z Australii

Można to sprawdzić przy pomocy odwróconego wyszukiwania obrazem Google. Zdjęcie mężczyzny pokazującego swoje plecy pokryte ranami od gumowych kul pochodzi ze stolicy Argentyny - Buenos Aires. Zostało zrobione 22 grudnia 2015 roku i opublikowane wówczas przez argentyńskie media, np. na portalu La Nacion. Policja użyła wtedy gumowych kul, by rozproszyć protestujących od kilku dni związkowców, którzy zablokowali prowadzącą do lotniska autostradę. Pasażerowie nie mogli do niego dojechać. Część drogi musieli pokonywać z bagażami na piechotę.

Robotnicy domagali się swoich pensji w związku z upadkiem firmy drobiarskiej. Kilku z nich zostało wówczas rannych w walce wręcz z żandarmami.

Popularne teraz w sieci zdjęcia były publikowane przez media dużo wcześniej
Popularne teraz w sieci zdjęcia były publikowane przez media dużo wcześniej

Postrzelona w głowę gumową kulą to Amerykanka Shannyn White. 30 maja 2020 roku opublikowała na Twitterze zdjęcia ze swoją zakrwawioną twarzą. "Protestowałam wczoraj. Wszystko nagrywałam, aż dostałam gumową kulą. Oto rezultat" - napisała wówczas. Brała udział w protestach w Louisville w związku ze śmiercią George'a Floyda, który zmarł podczas interwencji policji. Jej zdjęcia zobaczyła Kim Kardashian, amerykańska celebrytka. Zaoferowała, że opłaci kobiecie opiekę medyczną. White złożyła we wrześniu 2020 roku pozew przeciwko policji.

Natomiast kobieta w niebieskiej koszuli pokazująca ranę w brzuchu to Renita Lamkin, amerykańska pastorka. Została trafiona przez policję 15 sierpnia 2014 roku, gdy - jak informują amerykańskie media - próbowała mediować i łagodzić napięcie między protestującymi wówczas w Ferguson a uzbrojonymi funkcjonariuszami. "Stałam na środku ulicy z ludźmi za mną i policją przede mną. Nagle usłyszałam wystrzał" - relacjonowała pastorka dla Huffington Post. Jej zdjęcie szybko trafiło do sieci. Opublikował je m.in. na Twitterze Antonio French, lokalny dziennikarz, a także amerykańskie media.

Protesty wybuchły, gdy Michael Brown, 18-letni mieszkaniec Ferguson, został zastrzelony na początku sierpnia przez policjanta, który twierdził, że Brown miał broń i zamierzał ją wykorzystać. Późniejsze zeznania świadków i dowody zebrane przez policję, których ta nie chciała długo ujawniać, wykazały, że Brown nie miał pistoletu i był nieuzbrojony.

Autor:  Jan Kunert
Źródło:  Konkret24; zdjęcie: JAMES ROSS/PAP/EPA

Pozostałe