Od 14 kwietnia 2026 roku, kiedy to hiszpański rząd zatwierdził przepisy umożliwiające legalizację pobytu pół miliona migrantów, media społecznościowe zalewają obrazy przedstawiające tłumy oczekujących przed urzędami i konsulatami. Hiszpańskie portale piszą o "niekończących się kolejkach". Informują, że cudzoziemcy przychodzą już o świcie, by się w nich ustawiać. Niektórzy nawet spędzają noc na ulicy, by na następny dzień móc dostać się do urzędu.
Również w polskiej sieci temat budzi zainteresowanie - szczególnie tych internautów, którzy nie akceptują polityki migracyjnej państw Unii Europejskiej. "Pod konsulatami ustawiają się długie kolejki imigrantów, którzy chcą zdobyć stosowne zaświadczenia, aby zalegalizować swój pobyt. Kolejki są ogromne" - informował 16 kwietnia na Facebooku Krzysztof Szymański, poseł Konfederacji (pisownia postów oryginalna). "Ogromne kolejki tworzą się przed konsulatami w Almerii w Hiszpanii dzisiaj, gdy dziesiątki tysięcy nielegalnych migrantów rozpoczynają proces legalizacji" - pisał tego samego dnia inny internauta. "Lewicowy rząd Hiszpanii masowo legalizuje nielegalnych imigrantów" - donosił kolejny. W postach informowano o "amnestii dla nielegalnych imigrantów", krytykowano za to hiszpańską lewicę, sugerowano, że wkrótce część z tych obcokrajowców pojawi się u nas.
Internauci: "Pedro Sanchez odpowiedzialny za tę katastrofę"
Krytyczna narracja o decyzji hiszpańskiego rządu w ostatnich dniach się nasila - teraz pojawił się przekaz, że wskutek tych nowych przepisów do Hiszpanii masowo docierają już kolejni obcokrajowcy, głównie z państw Afryki, chcący uzyskać pozwolenie na pobyt.
"Tak obecnie wygląda sytuacja z migrantami na południu Europy okolice Gibraltaru. To już nawet nie jest nielegalna imigracja, to bardziej wygląda na legalną inwazję każdego kto ma na to ochotę" - napisała 3 maja na platformie X internautka, załączając do posta krótkie nagranie. Oglądamy w nim masę ludzi idących szlakiem prowadzącym przez góry. Z napisów na filmie wynika, że to osoby próbujące się dostać z Maroka do Hiszpanii. "Jeśli chcecie państwo wiedzieć jak wygląda sytuacja z nielegalnymi imigrantami na południu Europy zapraszam na szybki rzut okiem w okolice Gibraltaru" - podpisał to samo nagranie w poście z 27 kwietnia inny internauta. Jego wpis wyświetlono ponad 83 tys. razy.
Również inne posty z filmami przedstawiającymi przemieszczające się grupy osób o ciemnej karnacji i tezami, że to efekt decyzji rządu Hiszpanii generują dziesiątki tysięcy wyświetleń. "Afrykanie i muzułmański z Maroka masowo udają się do Hiszpanii przez Ceutę, aby zdobyć legalizujące dokumenty obiecane przez premiera Pedro Sancheza"; "Hiszpania jest poza kontrolą. Do czego, rządy lewactwa doprowadziły!! Pedro Sanchez jest jedynym odpowiedzialnym za tę katastrofę"; "Rozpoczęła się pełnoskalowa afrykanizacja Europy! Po tym - jak Hiszpania rozpoczęła masowe legalizowanie nielegalnych imigrantów Afryka ruszyła do Europy! Każdego dnia tysiące Afrykańczyków przybywa do Hiszpanii" - twierdzą autorzy postów.
Nagrania z podobnymi opisami krążą też w zagranicznej sieci - niektóre potem pojawiają się u nas. "W Hiszpanii chcą dokumentów obiecanych przez Pedro Sancheza. Wtedy będą mogli swobodnie poruszać się po Europie" - informował użytkownik X we wpisie z 5 maja. "Tak wygląda inwazja. Dzięki Sanchezowi wszyscy ci ludzie wkrótce otrzymają pozwolenia na pobyt. Koniec Hiszpanii. Koniec Europy" - napisał 26 kwietnia anglojęzyczny internauta, którego post obejrzano ponad 250 tys. razy.
Tylko że część z tych nagrań jest nieaktualna, nie dotyczą obecnej sytuacji w Hiszpanii - na przykład film mający pokazywać obcokrajowców wędrujących przez góry z Maroka do Hiszpanii. Za pomocą odwróconego wyszukiwania obrazem dotarliśmy do jego kopii - jedna z nich krążyła na Facebooku już w lipcu 2024 roku.
Lecz przede wszystkim autorzy cytowanych wpisów wprowadzają w błąd, jeśli chodzi o skutki wprowadzonej w Hiszpanii regulacji - nie obejmuje każdego i na pewno nie tych, którzy teraz przekroczą hiszpańską granicę.
Trzeba spełnić konkretne warunki
Regulację zawarto w dekrecie przyjętym przez hiszpański rząd 14 kwietnia 2026 roku i dotyczącym statusu przebywających w Hiszpanii cudzoziemców. Jak tłumaczyło w komunikacie hiszpańskie Ministerstwo ds. Inkluzywności, Zabezpieczenia Społecznego i Migracji, dekret "umożliwia procedurę, dzięki której osoby znajdujące się w nieuregulowanej sytuacji administracyjnej w naszym kraju oraz osoby ubiegające się o ochronę międzynarodową mogą uzyskać legalne pozwolenie na pobyt i pracę".
Resort wskazał, że ta regulacja jest "pierwszym kamieniem milowym Planu Integracji Międzykulturowej i Koegzystencji, którym Hiszpania wzmacnia swój model polityki migracyjnej".
Cudzoziemcy muszą jednak spełnić konkretne wymagania, by móc się ubiegać o pozwolenie na pobyt i pracę w ramach tej procedury.
Po pierwsze, muszą wykazać, że przebywali w Hiszpanii już przed 1 stycznia 2026 roku i są tam co najmniej pięć miesięcy od momentu złożenia wniosku. W tym celu powinni przedstawić dokument, np. kartę transportu publicznego czy rachunki za media.
Po drugie, muszą udowodnić, że nie są karani, a także nie mogą być uznawani za "zagrożenie dla porządku publicznego, bezpieczeństwa publicznego ani zdrowia publicznego". 14 kwietnia dziennik "El Periodico" opisał, że obcokrajowcy muszą wykazać niekaralność z okresu pięciu lat, także w innych krajach, w których w tym okresie mieszkali. By to zrobić, mają miesiąc od momentu złożenia wniosku "na uzyskanie certyfikatu od kraju trzeciego", a "w przypadku niemożności jego dostarczenia w tym terminie, to sam rząd będzie żądał dokumentu drogami dyplomatycznymi". Jeżeli w ciągu trzech miesięcy hiszpańskiemu rządowi nie uda się takiego dokumentu uzyskać, to ponownie osoba wnioskująca o pozwolenie na pobyt będzie miała na to kolejne 15 dni.
Po trzecie, obcokrajowcy będą musieli wykazać, że w czasie pobytu w Hiszpanii wykonywali jakąkolwiek pracę (nawet w nieformalnej formie), znajdują się w trudnej sytuacji życiowej oraz że zamierzają mieszkać w Hiszpanii w ramach gospodarstwa domowego z rodziną.
Ministerstwo podkreśla: decyduje kryterium czasowe
Nie jest więc tak, że każdy migrant, który dotrze teraz do Hiszpanii, będzie tam automatycznie legalnie. Dekret rzeczywiście otworzył drogę do legalnego pobytu nieudokumentowanym migrantom - ale tylko tym, którzy już w Hiszpanii przebywają od jakiegoś czasu. Podkreśla to także biuro prasowe Ministerstwa ds. Inkluzywności, Zabezpieczenia Społecznego i Migracji w odpowiedzi na pytania Konkret24:
Obecny proces legalizacji jest przeznaczony wyłącznie dla imigrantów, którzy przebywali w Hiszpanii przed 1 stycznia oraz którzy w momencie składania wniosku są w kraju od ponad pięciu miesięcy.hiszpańskie Ministerstwo ds. Inkluzywności, Zabezpieczenia Społecznego i Migracji
Jeśli więc nawet obcokrajowcy docierają teraz do Hiszpanii, to przyjęta przed rząd Sancheza procedura nie gwarantuje im pozwolenia na pobyt i pracę.
15 kwietnia dekret opublikowany został w Biuletynie Urzędowym Państwa (Boletin Oficial del Estado), a wszedł w życie następnego dnia. Od 16 kwietnia zainteresowani mogli zacząć składać wnioski internetowo, a do 20 kwietnia mogli je składać osobiście w urzędach imigracyjnych lub biurach ubezpieczeń społecznych. Przyjmowanie wniosków trwać będzie do końca czerwca.
Procedura przewiduje, że osoby ubiegające się o legalizację otrzymają pozwolenie na pracę od razu, gdy administracja poinformuje ich, że wniosek został przyjęty i jest rozpatrywany, co - oprócz legalnego zatrudnienia - automatycznie daje im dostęp do opieki społecznej, opieki zdrowotnej i edukacji. "Od tego momentu rozpoczyna się roczny okres legalnego pobytu - o ile ich wniosek nie zostanie ostatecznie odrzucony - w trakcie którego mogą uregulować swoją sytuację na stałe za pośrednictwem standardowych procedur w urzędach ds. cudzoziemców" - wyjaśnia "El Periodico".
Wnioski dotyczące dzieci zostaną rozpatrzone automatycznie wraz z wnioskami ich rodziców, a pozwolenie na pobyt w przypadku dziecka będzie wydawane z góry na pięć lat.
To nie jest bezprecedensowa regulacja
Przepisy te rząd Hiszpanii przyjął w formie zmiany rozporządzenia wykonawczego do ustawy o cudzoziemcach - to pozwoliło uniknąć głosowania nad nimi w parlamencie, gdzie koalicja rządząca nie ma stabilnej większości. Rząd uzasadnił wybór tej drogi "pilną potrzebą społeczną".
Jak informował 14 kwietnia kolumbijski dziennik "El Tiempo", rozwiązanie takie wsparło wiele organizacji pozarządowych, przedsiębiorców, a także instytucje Kościoła katolickiego, jak np. Caritas. Nie spodobało się ono natomiast części związków zawodowych, które stwierdziły, że regulacja nie została skonsultowana ze specjalistami ds. bezpieczeństwa. Regulację skrytykowała także konserwatywna Partia Ludowa (PP), główna grupa opozycyjna, oraz skrajnie prawicowa partia Vox, która zapowiedziała, że zwróci się z dekretem do Sądu Najwyższego.
Tymczasem premier Hiszpanii Pedro Sanchez w liście do obywateli opublikowanym 14 kwietnia wyjaśniał: "Ta legalizacja jest przede wszystkim aktem normalizacji. Uznaniem rzeczywistości niemal pół miliona osób, które już stanowią część naszego codziennego życia. Osób, które opiekują się naszymi seniorami. Które pracują, aby żywność trafiała na nasze stoły. Które wprowadzają innowacje, zakładają firmy, których dzieci dzielą z naszymi szkoły, zabawy i przyszłość. Osób, które budują Hiszpanię bogatą, otwartą i różnorodną - taką, jaką jesteśmy i do jakiej dążymy". Premier podkreślił: "W rzeczywistości to również dzięki dynamice osób migranckich hiszpańska gospodarka jest dziś tą, która rośnie najszybciej w Europie i tworzy najwięcej miejsc pracy".
Trzeba też wiedzieć, że rządy Hiszpanii wprowadzały już podobne przepisy w przeszłości. W 2005 roku taka legalizacja objęła ponad 575 tys. osób. Premierem był wtedy socjalista Jose Luis Rodriguez Zapatero. Podobne regulacje przeprowadzały także rządy prawicowe.