Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły w sobotę 28 lutego 2026 roku atak na Iran. Oba państwa przeprowadziły ostrzał z powietrza nie tylko na stolicę, Teheran, ale też inne miasta - głównie na zachodzie kraju. W odpowiedzi Iran wystrzelił rakiety i drony w kierunku Izraela oraz innych państw Bliskiego Wschodu, w tym w stronę amerykańskich baz wojskowych w regionie. Natomiast w niedzielę Iran potwierdził, że w ataku zginął najwyższy przywódca Ali Chamenei.
Natychmiast po ukazaniu się tych informacji w mediach społecznościowych zaczęto rozpowszechniać zdjęcia pokazujące rzekomo ciało Chameneiego znalezione pod gruzami jego zbombardowanej rezydencji. Jak w wielu podobnych przypadkach, te materiały najpierw zdobyły dużą popularność w anglojęzycznym internecie - gdzie generują miliony wyświetleń - a następnie przeszły także do polskiej sieci. Tyle że rzekome zdjęcie Chameneiego to kolejny fake news spośród tych, które szybko po ataku na Iran zalały internet.
"Zdjęcie Chameneiego" z programu AI
Na rozpowszechnianej ilustracji czterech ratowników pochyla się nad gruzami budynku, pod którymi leży rzekomo Ali Chamenei. W zależności od wersji obrazu twarz przywódcy Iranu jest zamazana lub nie. Obok niego widać zakurzony czarny turban. Tę rzekomą scenę ze zbombardowanej rezydencji Chameneiego wyświetlano w anglojęzycznej sieci miliony razy. Szybko pojawiła się też na polskich kontach. "Irańska telewizja potwierdziła śmierć Chameneiego wraz kilkoma członkami rządu a także rodziny. Zdjęcie przedstawia ciało Chameneiego"; "Ali Chamenei pogrzebany" - pisali polscy użytkownicy serwisu X.
"Zdjęcie" nie jest jednak prawdziwe: zostało wygenerowane przy użyciu sztucznej inteligencji. Potwierdziliśmy to w narzędziach do analizy oferowanych przez Hive i Google - oba potwierdziły, że ilustracja powstała w programie Gemini 3 służącym do generowania obrazów za pomocą AI.
Nie siedziba CIA, tylko stary pożar bloku
Zmasowany ostrzał miast na Bliskim Wschodzie skutkuje też masą nieprawdziwych materiałów mających pokazywać skutki ataków m.in. na Teheran, Tel Awiw czy Dubaj. Dużą popularność 1 marca 2026 roku zdobywało nagranie, które ma przedstawiać rzekomo palący się po irańskim nalocie wieżowiec w Dubaju. Pojawiła się nawet teoria, że jest to dubajska siedziba amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA), a służby Zjednoczonych Emiratów Arabskich aresztują osoby, które udostępniają to nagranie w sieci.
Wystarczy jednak wyszukać dowolny fragment nagrania w wyszukiwarce obrazów Google Obiektyw, by móc ustalić, że film nie jest aktualny. Nie pokazuje skutków irańskiego ataku na Dubaj w 2026 roku, tylko pożar wieżowca w graniczącym z Dubajem mieście Szardża, do którego to pożaru doszło w październiku 2015 roku. Nie była to siedziba CIA, a nowo oddany do użytku 32-piętrowy budynek mieszkalny. Poważne braki w jego systemach bezpieczeństwa spowodowały, że ogień szybko rozprzestrzenił się między piętrami. Nikt nie został ranny, ewakuowano 250 rodzin.
"Płonie amerykańska baza"? Ani baza, ani instalacja naftowa
Fałszywe materiały rzekomo pokazujące skutki irańskich bombardowań publikowano już od pierwszego dnia ostrzałów, 28 lutego. Szczególnie często udostępniano nagranie kuli płomieni i kłębów dymu, które miały być efektem irańskiego ataku na Arabię Saudyjską. Według niektórych opisów płonąć miały zakłady naftowe (w tym "powiązane ze Stanami Zjednoczonymi"), według innych - amerykańska baza wojskowa ulokowana w tym kraju. "Obiekty naftowe zostały zaatakowane w Arabii Saudyjskiej przez Iran"; "Zaatakowano główne zakłady naftowe powiązane ze Stanami Zjednoczonymi w Arabii Saudyjskiej, po czym na miejscu trwają pożary"; "Potężny pożar instalacji naftowych w Arabii Saudyjskiej po uderzeniu Iranu" - pisali polscy użytkownicy serwisu X.
Niektórzy przy okazji straszyli, że może to oznaczać problemy z dostępnością paliw lub ich wysokimi cenami. "Bezpośrednie uderzenie w rafinerię w Arabii Saudyjskiej. Mam nadzieję, że wasze samochody są zatankowane…" - pisał jeden z internautów.
Podobnie jak w wyżej opisywanym przykładzie i ten film jest prawdziwy, ale nie ma nic wspólnego z obecnymi wydarzeniami na Bliskim Wschodzie. Nie jest to efekt irańskiego ataku na Arabię Saudyjską, tylko skutki izraelskiego bombardowania portu Al-Hudajda w Jemenie, do którego doszło w czerwcu 2024 roku. Port był mianowicie kontrolowany przez jemeńskich rebeliantów Huti, którzy wcześniej wysyłali pociski w kierunku Izraela i ostrzeliwali statki na Morzu Czarnym.
Ostrzegamy przed zalewem fejków
Tego typu fałszywek pojawia się od dwóch dni w mediach społecznościowych dużo więcej. Jako aktualne błędnie przedstawia się m.in. nagrania z irańskich nalotów na Tel Awiw z 2024 roku czy izraelskie bombardowania Teheranu z tzw. wojny dwunastodniowej.
Dlatego przestrzegamy przez zalewem takich fake newsów oraz przed ich udostępnianiem. Jak przy okazji każdego konfliktu zbrojnego wśród zalewu relacji często pojawiają się nieprawdziwe lub nieaktualne obrazy. Taka sytuacja to bowiem doskonała okazja do dezinformowania - przez każdą stronę konfliktu. Autorzy takich postów chcą ponadto wywołać zamieszanie, strach lub po prostu zwiększać popularność swoich kont.
Warto zwracać uwagę na źródło takich materiałów, datę ich publikowania lub komentarze wskazujące na ich nieaktualność. Zdjęcia lub fragmenty filmów można sprawdzać za pomocą wyszukiwarki obrazów. Jeśli podejrzewamy, że dany materiał powstał przy pomocy AI, można skorzystać z narzędzi do analizy, na przykład tych wyżej wymienionych.
Autorka/Autor: Michał Istel
Źródło: Konkret24
Źródło zdjęcia głównego: Konkret 24