2 sierpnia, kilka tygodni po wygranych wyborach parlamentarnych, premier Armenii Nikol Paszynian podał się do dymisji. W polskich mediach społecznościowych szybko pojawił się przekaz sugerujący, że to koniec europejskiego kierunku kraju, który przez lata pozostawał bliskim partnerem Rosji, a za rządów Paszyniana zaczął zacieśniać relacje z Zachodem.
"Premier Mykola Pashinyan podał się do dymisji... Armenia już nie będzie pro UE, nie przyniosło jej to nic dobrego, a za moment byłaby zdewastowana" - przekonywał użytkownik serwisu X (pisownia wszystkich postów oryginalna). Jego wpis wyświetlono ponad 16 tys. razy.
Tylko nieliczni internauci uwierzyli w ten przekaz. Część z nich pisała o "klątwie Zełenskiego", sugerując, że dymisja miała związek z relacjami polityka z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim.
Inni internauci wyśmiewali autora wpisu za to, że błędnie zapisał imię premiera Armenii - zamiast "Nikol" nazwał go "Mykola". "To tak serio, ten wpis?" - pytał jeden z internautów. Niektórzy stwierdzili, że przekaz to "bzdura" oraz "kolejny fejk, tym razem związany z niezrozumieniem armeńskiego prawa".
Sprawdziliśmy zatem, co faktycznie oznacza dymisja premiera Armenii. Pokazujemy też, co wydarzyło się tuż po niej.
To nie zmiana kursu, tylko formalność
Sierpniowa dymisja Paszyniana i jego rządu nie była dla Ormian zaskoczeniem. Nie oznaczała utraty poparcia ani politycznej porażki premiera. Była elementem formalnej procedury.
Wybory do Zgromadzenia Narodowego Armenii odbyły się 7 czerwca. Wygrała je centrowa partia Paszyniana - Umowa Społeczna - zdobywając 49,8 proc. głosów. To dało jej 64 mandaty w 105-osobowym parlamencie. Wynik zapewnił ugrupowaniu samodzielną większość i możliwość utworzenia kolejnego rządu.
Skąd więc dymisja szefa rządu zaledwie kilka tygodni po wyborach? Odpowiedź znajduje się w konstytucji Armenii z 2015 roku. Zgodnie z art. 158 w dniu pierwszej sesji nowo wybranego Zgromadzenia Narodowego rząd na czele z premierem musi złożyć dymisję. Dziewiąte Zgromadzenie Narodowe rozpoczęło swoją pierwszą sesję 2 sierpnia - tego samego dnia rząd Paszyniana musiał wykonać wspomniany ruch.
Konstytucja określa kolejne kroki. Art. 130 zobowiązuje prezydenta Armenii do niezwłocznego przyjęcia dymisji rządu. Z kolei art. 149 ust. 1 przewiduje, że po rozpoczęciu kadencji nowego parlamentu prezydent mianuje na premiera kandydata wskazanego przez większość parlamentarną.
Paszynian zapowiedział tę formalną dymisję już 30 lipca. "W związku z rozpoczęciem dziewiątej kadencji Zgromadzenia Narodowego w niedzielę [2 sierpnia - red.] złożymy rezygnację zgodnie z procedurą przewidzianą w Konstytucji. Następnie prezydent Republiki mianuje na stanowisko premiera kandydata wyznaczonego przez większość parlamentarną - poinformował lider Umowy Społecznej.
Rano dymisja, po południu nominacja. Paszynian znowu jest premierem
2 sierpnia w ormiańskiej polityce wydarzyło się jednak znacznie więcej niż tylko dymisja Nikola Paszyniana i jego rządu. Tego samego dnia rozpoczęła się kadencja nowo wybranego parlamentu, uruchamiając kolejne etapy procedury przewidzianej w konstytucji, o czym wspomnieliśmy wyżej. W południe tego dnia państwowa agencja Armenpress podała, że prezydent Armenii Wahagn Chaczaturian przyjął dymisję rządu. Niemal dwie godziny później napisała, że większość parlamentarna wskazała Nikola Paszyniana jako kandydata na premiera i przekazała prezydentowi dokumenty potwierdzające nominację. Niecałą godzinę później prezydent Armenii ponownie mianował go szefem rządu.
Tego samego dnia Paszynian odebrał od Chaczaturiana dekret nominacyjny. To jego czwarta kadencja na stanowisku premiera.
Zwycięstwo Paszyniana "oznacza kontynuację zbliżenia z państwami zachodnimi i normalizację stosunków z Turcją i Azerbejdżanem, a także dalszą walkę z opozycją", oceniali tuż po wyborach z 7 czerwca eksperci Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW).
2 lipca premier Armenii gościł w Erywaniu przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen. Ocenił, że wizyta potwierdza rolę UE jako "jednego z najbardziej wiarygodnych partnerów Armenii". Von der Leyen ogłosiła tego dnia pakiet wsparcia dla Armenii, obejmujący m.in. ułatwienia w dostępie armeńskich produktów do rynku UE.