Konflikt na Bliskim Wschodzie nadal eskaluje, a wszystkie strony konfliktu nieustannie prowadzą ostrzał. Jak podał w komunikacie Czerwony Półksiężyc, do wtorku 3 marca amerykańskie i izraelskie ataki objęły 153 miasta i ponad 500 lokalizacji w Iranie, podczas gdy sam Iran ostrzeliwuje amerykańskie bazy wojskowe, ambasady, a także cywilne lotniska oraz instalacje petrochemiczne w kilku krajach Bliskiego Wschodu sprzymierzonych z USA.
CZYTAJ WIĘCEJ: Rośnie liczba ofiar konfliktu na Bliskim Wschodzie
Tak intensywny ostrzał prowadzony z wielu kierunków i wymierzony w wiele celów powoduje, że do sieci trafia ogrom materiałów - zdjęć i filmów - mających pokazywać momenty uderzeń rakiet lub skutki bombardowań. Wśród nich pojawia się jednak wiele fałszywek, głównie filmów wygenerowanych przez sztuczną inteligencję lub pokazujących wydarzenia z przeszłości. Cel takich działań jest jeden: to dezorientacja i wprowadzanie niepokoju.
Pokazujemy najnowsze przykłady takich nieprawdziwych materiałów.
Iran nie użył bomb termobarycznych, tym bardziej w Hajfie
Iran wystrzelił bomby termobaryczne na Izrael - tak przynajmniej twierdzili niektórzy użytkownicy mediów społecznościowych, także w Polsce, którzy udostępniali nagranie efektownego wybuchu, które te bomby miały spowodować w Hajfie, portowym mieście na północy Izraela. "Iran właśnie wystrzelił bomby termobaryczne, które w ciągu minuty mogą uszkodzić tereny izraelskie w promieniu do 100 metrów... Tu Hajfa..." - napisał 2 marca 2026 jeden z anonimowych użytkowników serwisu X.
Jednak zarówno sam wpis, jak i nagranie, nie są prawdziwe. Nie ma żadnych wiarygodnych doniesień o tym, żeby Iran użył broni termobarycznej przeciwko Izraelowi. Miało do tego dojść już w poniedziałek 2 marca, a więc dzień później skutki takich ataków musiałyby być już widoczne. Samo nagranie nie potwierdza użycia takiej broni, ponieważ mimo że widać na nim powiewającą na budynku izraelską flagę, to film nie pochodzi z Izraela: został wygenerowany przy pomocy sztucznej inteligencji. Potwierdziliśmy to w narzędziu oferowanym przez firmę Sightengine, które oceniło, że film najprawdopodobniej stworzono w programie Sora generującym wideo przy użyciu AI.
Tak samo ten film ocenili między innymi syryjscy dziennikarze z portalu fact-checkingowego Verify-sy.com.
To nie Bliski Wschód, tylko Daleki Wschód
Tego samego dnia - 2 marca 2026 roku - popularność w mediach społecznościowych zdobyło także nagranie innego efektownego wybuchu, do którego miało rzekomo dojść w Izraelu. Na filmie widać początkowo niewielki pożar, który po chwili zmieni się w ogromną kulę ognia rozrzucającą palące się elementy na dużym obszarze. "Rozpoczął się kolejny atak rakietowy... Świat będzie patrzył na niszczenie Izraela..." - skomentował jeden z użytkowników serwisu X, sugerując, że to efekt irańskiego bombardowania.
W tym przypadku sam film jest prawdziwy, ale wystarczy wprowadzić dowolny jego fragment do wyszukiwarek obrazu, żeby ustalić, że nie jest aktualny i nie został nagrany na Bliskim Wschodzie. Do tej potężnej eksplozji doszło w sierpniu 2015 roku w Tiencinie - mieście na wschodzie Chin. W tamtejszym porcie doszło do zapalenia materiałów niebezpiecznych, a ich wybuch doprowadził do kolejnej eksplozji, tym razem substancji składowanych w porcie ropy naftowej. W wyniku tego zdarzenia życie straciło ponad 170 osób, a prawie 800 zostało rannych.
Zniszczony amerykański radar w Katarze? Podwójna nieprawda
Po sieci krąży także zestawienie dwóch zdjęć mających rzekomo przedstawiać amerykański radar zlokalizowany w Katarze sprzed i po irańskim ataku. "Katar; Zdjęcia satelitarne pokazują zniszczenie zaawansowanego amerykańskiego radaru w bazie lotniczej Al-Udeid przez irańskie pociski balistyczne" - przekonywał jeden z polskich internautów.
Ta sama grafika od kilku dni rozpowszechniana jest także w zagranicznej sieci. Przyjrzała się jej fact-checkingowa redakcja Misbar. Z jej analizy wynika, że obraz po lewej to zrzut ekranu z aplikacji Google Earth. Pochodzi z 2025 roku i przedstawia fragment dzielnicy Al-Juffair w Manamie, stolicy Bahrajnu.
Natomiast, jak wskazuje Misbar, obrazek po prawej stronie, mający pokazywać zniszczony radar został wygenerowany za pomocą sztucznej inteligencji na podstawie zrzutu ekranu z Google Earth.
Amerykański radar w płomieniach?
Kolejnym doniesieniom o ataku na amerykański radar w Katarze towarzyszyło kolejne rzekome zdjęcie, które miało obrazować skalę zniszczeń. Na fotografii widać masywną konstrukcję z potężną wyrwą w jednej ze ścian. Z jej wnętrza wydobywają się płomienie, a gęste kłęby szarego dymu unoszą się także zza obiektu - to sugeruje, że zniszczeń jest więcej. "To był największy amerykański radar wczesnego ostrzegania w Zatoce Perskiej, o zasięgu 5000 km i cenie 1,1 miliarda dolarów... Monitorował cały Bliski Wschód" - przekonywał internauta, publikując zdjęcie. Do wpisu dodał hasztag "Katar". Wpis wyświetlono ponad 160 tys. razy.
Ilustracja wygląda na wygenerowaną przez sztuczną inteligencję. Wskazują na to błędy typowe dla wytworów AI. I tak lewa strona instalacji wygląda inaczej niż strona prawa - wydaje się, że jest wklęsła w odróżnieniu od strony prawej. U podnóża konstrukcji widać niewielkie schody, które prowadzą... donikąd. Obiekt tylko na pierwszy rzut oka przypomina instalacje tego amerykańskiego systemu radarowego.
Przed wiarą w autentyczność "zdjęcia" przestrzega analityk wojskowy Jarosław Wolski. "Przypominam że to niżej to są wygenerowane AI bzdury: I żeby było jasne - czy spadają takiety na Izrael? Tak. Czy Iran poraził bazę z radarami USA? Tak. Ale poniższy filmik i 'zdjęcie' to fejury wygenerowane AI. I nie, nie mam zamiaru upadlać się intelektualnie i tłumaczyć dlaczego żaden radar USA tak nie wygląda ani jak wygląda faza terminalna ataku rakiet irańskich" - stwierdził w serwisie X 3 marca (pisownia wszystkich postów oryginalna).
To jak wygląda prawdziwy radar z systemu radarowego, Wolski pokazał w kolejnym wpisie w wątku.
Iran rzeczywiście zaatakował instalacje wojskowe odpowiedzialne za łączność i obronę powietrzną. "The New York Times" wyliczył przynajmniej pięć zaatakowanych miejsc. W tekście pokazano zdjęcia satelitarne i efekty tych nalotów. Wśród trafionych miejsc rzeczywiście jest baza Al Udeid w Katarze, to tam miał znajdować się zniszczony radar, ale "NYT" o tym nie informuje. O jego zniszczeniu pisze turecka agencja Anadolu.
Irańskie drony uderzyły w ambasadę USA w Rijadzie? Nie na tych zdjęciach
3 marca na jednej z facebookowych stron opublikowano dwa zdjęcia, które miały dokumentować irański atak na amerykańską placówkę dyplomatyczną w Rijadzie, stolicy Arabii Saudyjskiej. Fotografie są jednak słabej jakości. Widać na nich wybuch i unoszące się nad miejscem zdarzenia kłęby czarnego dymu, trudno jednak dostrzec tu budynek lub infrastrukturę ambasady. Sceneria bardziej przypomina kolizję lub wypadek na autostradzie bądź drodze szybkiego ruchu - przed miejscem eksplozji ciągnie się sznur samochodów, a na pierwszym planie widać pustą jezdnię. Mimo tych wątpliwości w poście stanowczo przekonywano: "Dwa irańskie drony uderzyły w ambasadę USA w Rijadzie. Donald Trump zapowiada odwet".
Wykorzystane grafiki nie mają nic wspólnego z aktualnym konfliktem. To w rzeczywistości kadry z nagrania, które pojawiło się w serwisie TikTok 23 lutego, na kilka dni przed rozpoczęciem ataku Izraela i USA na Iran. Z opisu materiału wynika, że przedstawia on pożar w okolicach mostu Al-Naseem w Rijadzie