Zdjęcia ukraińskiego chłopca niosącego podczas uroczystości pogrzebowych portrety poległych żołnierzy krążą w ostatnich dniach w mediach społecznościowych – nie tylko polskich. Rozsyłający je internauci zwracają uwagę na to, że ów chłopiec pojawia się na fotografiach z różnych pogrzebów. Zazwyczaj idzie przed niesioną przez żołnierzy trumną przykrytą ukraińską flagą. Chłopiec trzyma w rękach oprawione w ramkę zdjęcie żołnierza, którego ciało znajduje się w trumnie. Internauci rozpowszechniający posty z takimi zdjęciami piszą, że chłopiec jakoby odgrywa za każdym razem rolę dziecka danego żołnierza i jest po prostu wykorzystywany do tego, by wzbudzać współczucie opinii publicznej – również tej zachodniej - a to z kolei ma pomagać Ukrainie wyłudzać wsparcie finansowe z Zachodu.
Brzmi nieprawdopodobnie, lecz antyukraińska dezinformacja często prowadzona jest przez takie absurdalne, fałszywe przekazy budowane na prawdziwych obrazach bądź zdarzeniach. Tym razem granice przesunięto jeszcze dalej, wykorzystując wizerunek prawdziwego dziecka, z którego próbuje się teraz kpić.
Te same fotografie tego samego chłopca w kolejnych postach
Jeden z wielu wpisów ze zdjęciami chłopca pojawił się 6 lutego 2026 roku na anonimowym koncie na platformie X. Załączono do niego cztery fotografie z uroczystości pogrzebowych – na każdej widać chłopca idącego na czele konduktu pogrzebowego i trzymającego oprawiony portret mężczyzny w mundurze wojskowym. Komentarz brzmiał: "Na Ukrainie chłopiec 'pochował' swoich 8 różnych ojców. Ukraińskie agencje medialne publikują te wszystkie fałszywe zdjęcia, aby żądać od nas dalej pieniędzy. Zrób zdjęcie z większą twarzą (ja zrobiłem pierwszą) i wygoogluj całe zdjęcie" (pisownia postów oryginalna).
Z kolei we wpisie opublikowanym na innym profilu na platformie X 7 lutego jest sugestia, że seria zdjęć z tym samym chłopcem ma świadczyć o małej pomysłowości rzekomych twórców ukraińskiej propagandy: "Ten sam dzieciak jako syn wielu poległych żołnierzy. Ukraińcy dla 'prawidłowej' historyjki idą na łatwiznę i nie cofną się przed niczym. Czy tak trudno było znaleźć kilku różnych dzieciaków? Synek 'pochował' już prawie tuzin swoich ojców. Dziecko pułku i pułkownikowej?".
Najbardziej popularny post z podobnym przekazem na platformie X pochodzi z 6 lutego (131 tys. wyświetleń, pół tysiąca podań dalej) – również ukazał się na anonimowym profilu, a autor pokazał tam osiem zdjęć z tym samym chłopcem i skomentował: "Mały Dmytro i ośmiu ojców".
Nietrudno się domyślić, że pod takimi postami pojawiły się komentarze szydzące z Ukraińców i tego dziecka: "Biznes jest biznes. Pewnie zamieścił w gazecie ogłoszenie: Sierota na pogrzeb żołdaka do wynajęcia. Tanio, możliwe raty"; "Syn pułku, można powiedzieć…"; "Zrobiliby badania DNA i nie byłoby problemu". Nieliczni tylko internauci zwracali uwagę na niestosowność takich postów: "dobra śmianie się z tego, że ludzie giną na froncie w obronie kraju trochę odklejone".
Post anglojęzyczny z 10 lutego, w którym także pokazano kilka zdjęć chłopca z portretami poległych żołnierzy, wygenerował na platformie X ponad 250 tys. wyświetleń. "Ten sam ukraiński chłopiec jest używany co najmniej 8 razy do oficjalnego opłakiwania różnych 'ojców'?" – napisał autor. I tu w dyskusji po angielsku pojawiały się szydercze komentarze typu: "Biedactwo, ciągle traci ojca na nowo! Co za koszmar!"; "Czy on jest z tej samej 'grupy castingowej' co Zełenski?".
Władze gminy dziękują Rusłanowi
11 lutego na anonimowym anglojęzycznym profilu na X pojawiła się polemika na temat przekazu o chłopcu, który "pochował ośmiu ojców". "Tak, to ten sam chłopiec. Tak, wszystkie te zdjęcia pochodzą z tej samej wsi w obwodzie iwanofrankiwskim. I nie, wy kompletni klauni, on nie 'opłakuje różnych ojców'" – napisał autor wpisu (tłum. red.).
Dalej tłumaczył: "W ukraińskich wsiach lub małych miasteczkach, kiedy ginie żołnierz, cała społeczność wychodzi na ulice. Za każdym razem. Pogrzeby są publiczne. Procesje przechodzą ulicami. Ci sami ludzie pojawiają się wielokrotnie, ponieważ Rosja nie przestaje zabijać ludzi". A zwracając się do tych, którzy mają "zepsute propagandą mózgi", wyjasnił: "W zachodniej Ukrainie członkowie rodziny nie niosą portretu zmarłego. Jest to długoletnia tradycja. Zdjęcie niesie ktoś z społeczności, by pokazać, że strata dotyczy całej wsi, nie tylko jednej rodziny. A oto ostatnie zdjęcie tego chłopca, które zostało zrobione 6 lutego w jego własnej wsi, Ottynia. Tego dnia cała ludność żegnała poległego żołnierza – Iwana Romaniuka. Tak, przyszła cała wieś. Bo tak właśnie robią ukraińskie wioski, kiedy chowają swoich zmarłych".
Autor załączył link do facebookowej strony Gmina miejska Ottynia – tam w poście z 6 lutego znajdujemy zdjęcia z pogrzebu wspomnianego żołnierza, a na niektórych widać tego chłopca, z którym fotografie są teraz rozpowszechniane w sieci: idzie przed trumną, niosąc zdjęcie chowanego właśnie Iwana Romaniuka.
Jednak równie ważny jest inny wpis, który ukazał się kilkanaście minut wcześniej na tym profilu. Władze gminy Ottynia informowały: "W tym trudnym dla Ukrainy czasie ponownie przekonujemy się, że siła naszego państwa tkwi w ludziach. Chcemy serdecznie podziękować Rusłanowi, który od lata 2024 roku z własnej inicjatywy uczestniczy w ceremoniach pożegnania poległych żołnierzy naszej społeczności i niesie ich portrety. Dla niego nie jest to publiczne wystąpienie ani gest 'dla zdjęcia', ale cicha forma szacunku, pamięci i wewnętrznego obowiązku. Właśnie takie czyny – bez słów – są przejawem prawdziwego człowieczeństwa i godności. Niestety, te szczere chwile zostały cynicznie wykorzystane w wrogich manipulacjach informacyjnych". A na koniec podkreślono:
Udział Rusłana jest wyłącznie jego osobistą decyzją, podyktowaną szacunkiem dla Bohaterów. Dziękujemy Rusłanowi za serce, które potrafi pamiętać.Post władz gminy Ottynia na Facebooku, 6 lutego 2026 roku
Ottynia to mała miejscowość położona przy głównej drodze łączącej Iwano-Frankiwsk z Kołomyją, w zachodniej Ukrainie. Wyjaśnienie opublikowane na cytowanym wyżej profilu to prawda stojąca za fałszywą narracją.
Wykorzystanie dziecka w takiej manipulacji jest szczególnie cyniczne
Sprawę krążących w mediach społecznościowych zdjęć z chłopcem idącym przed konduktem pogrzebowym zweryfikował również ukraiński serwis Suspilne. W tekście opublikowanym 6 lutego dziennikarze opisują, że nastolatek, "którego zdjęcie jest wykorzystywane przez Rosję do manipulacji na temat 'inscenizacji wojny' w Ukrainie", mieszka w regionie Iwano-Frankiwsk. Rusłan ma 14 lat, od lata 2024 roku nosi portrety poległych żołnierzy podczas prawie wszystkich ceremonii pożegnania wojskowych w tej miejscowości.
Przewodniczący rady młodzieżowej Rady Miejskiej Ottyni Maksym Sarakhman powiedział serwisowi, że według niego udział Rusłana w pogrzebach żołnierzy wywodzących się z tej lokalnej społeczności jest wyłącznie inicjatywą chłopca. "Rusłan mieszka w centrum Ottynii i zawsze bierze udział w tych spotkaniach. Kiedy organizowaliśmy pogrzeb, szukaliśmy kogoś, kto niósłby portret. On zawsze się zgłaszał. Rusłan traktuje to jako zaszczyt i obowiązek" – opowiadał Sarakhman dziennikarzom.
Przed opisywaną tu dezinformacją wykorzystującą postać Rusłana ostrzegło już na Facebooku ukraińskie Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji - pisząc, że przekaz przyszedł z rosyjskiego internetu. "Manipulacyjna narracja została rozpowszechniona przez rosyjskie źródła informacji, ale obecnie podobne wiadomości są aktywnie rozpowszechniane również w polskiej części mediów społecznościowych, towarzyszy im antyukraińska retoryka. Celem tej ataku informacyjnego jest zdyskredytowanie Ukrainy i zasianie wątpliwości co do rzeczywistości rosyjskich zbrodni wojennych, tworząc iluzję 'inscenizacji' wojny. Wykorzystanie dziecka w takiej manipulacji jest szczególnie cyniczne i charakterystyczne dla metod rosyjskiej propagandy" – czytamy w poście.
Autorka/Autor: Jakub Zulczyk, RG
Źródło: Konkret24
Źródło zdjęcia głównego: x.com