|

Węgrzy w sidłach dezinformacji. Teatr marionetek, a za sznurki pociąga Kreml

Węgry przed wyborami. Obywatele w sidłach dezinformacji
Węgry przed wyborami. Obywatele w sidłach dezinformacji
Źródło zdj. gł.: Facebook
Lider węgierskiej opozycji jest marionetką Brukseli, a pieniądze podatników spuszcza w złotej toalecie - takimi przekazami są bombardowani Węgrzy przed nadchodzącymi wyborami. Nie wiadomo, kto je wygra, ale pierwsi przegrani już są. Nie jest to dobry prognostyk dla Polski.Artykuł dostępny w subskrypcji

Film przypomina kino grozy. Konwencja czarno-biała, tylko postaci i telefon z tabliczką "Ursula" są w kolorach. Ciemne kadry, za oknem szaleje burza. Telefon dzwoni. Siedzący przy biurku lider węgierskiej opozycji Peter Magyar podnosi słuchawkę. "Czekałem na pani telefon. W czym mogę pomóc?" - mówi. W kadrze widzimy przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen mówiącą do słuchawki: "Peter, jak widzisz, sytuacja się zaostrza. Mamy jedno pytanie. Pana zadaniem jest wysłanie pieniędzy na Ukrainę". Przewodniczący partii Tisza odpowiada: "Tak będzie" - po czym dodaje: "Oczywiście najpierw trzeba wygrać wybory. Potem wszystko będzie możliwe". Na koniec filmu zbliżenie twarzy Magyara i głos lektora: "Peter nie potrafi im odmówić".

To wykreowana scena, a film jest wytworem sztucznej inteligencji. Tylko na Facebooku zobaczyło go niemal cztery miliony użytkowników. Jest przykładem, jak działa napędzana AI dezinformacja przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech. 12 kwietnia 2026 roku dojdzie w nich do starcia między rządzącym Fideszem premiera Viktora Orbana a partią Tisza z Peterem Magyarem na czele. Opisany tu film jak w soczewce skupia główne tematy dezinformacji wymierzonej w obecny obóz opozycyjny: służalczość wobec Unii Europejskiej, marnotrawienie pieniędzy na pomoc Ukrainie, zakulisowość działań Magyara. Tak partia Orbana manipuluje węgierskimi wyborcami. A ów film stworzyła i zamieściła na Facebooku tylko pozornie niezależna organizacja, która w ten sposób omija unijny zakaz reklam politycznych na platformach społecznościowych.

"Organizacje powiązane z rządzącą na Węgrzech partią Fidesz nadal publikują płatne reklamy polityczne na Facebooku, docierając do milionów użytkowników. (...) Jednocześnie tysiące fałszywych profili pomaga zwiększać zaangażowanie użytkowników w działania polityków rządowych, generując filmy typu deep fake i oszukując algorytm" - przestrzega Lili Rutai, dziennikarka Hungarian Observer.

Oczywiście, eksperci ostrzegali przed takimi akcjami - lecz na kilkanaście dni przed wyborami przyznają, że rzeczywistość ich zaskoczyła.

Pozostało 80% artykułu
Źródło: Konkret24
Czytaj także: