Sąd Najwyższy w USA 20 lutego 2026 roku unieważnił cła nałożone przez Donalda Trumpa na podstawie ustawy IEEPA (International Emergency Economic Powers Act). Amerykański prezydent ostro skrytykował ten werdykt. Jeszcze tego samego dnia podpisał rozporządzenie nakładające 10-procentowe globalne cło na towary ze wszystkich państw na podstawie sekcji 122 ustawy o handlu z 1974 roku. Trump zakwestionował patriotyzm części sędziów i powiedział, że orzeczenie jest "głęboko rozczarowujące" i że jest mu wstyd "za niektórych członków sądu". Stwierdził, że sędziowie, którzy głosowali przeciwko taryfom, "powinni się wstydzić".
"Każdy prezydent ma swojego Batyra?"
Po tych wydarzeniach w sieci zaczęto masowo rozpowszechniać nagranie fragmentu programu telewizji C-SPAN - to amerykańska stacji transmitująca obrady Kongresu i relacjonująca wydarzenia polityczne. Po decyzji Sądu Najwyższego C-SPAN zaprosiła widzów do komentowania sprawy i uruchomiła linie telefoniczne. Prowadząca program dziennikarka Greta Brawner przyjmowała telefony widzów - lecz szerokim echem odbił się szczególnie jeden z nich. Dzwoniący mężczyzna potępił decyzję Sądu Najwyższego: stwierdził, że jest "fatalna" i że "prawdziwi Amerykanie" nie będą z niej zadowoleni. Zaczął też krytykować czołowych przedstawicieli Kongresu.
Prowadząca szybko przerwała rozmowę, ale ten kawałek programu od razu trafił do sieci. Bo mężczyzna przedstawił się: "Z tej strony John Barron". A to pseudonim kojarzony z Donaldem Trumpem.
"Czy Prezydent USA zadzwonił do programu telewizyjnego i udawał zwykłego obywatela?" - zastanawiał się jeden z internautów, który opublikował nagranie na platformie X (pisownia postów oryginalna). "Osoba, z głosem przypominającym Donald Trump zadzwoniła na żywo do programu, przedstawiając się jako John Barron i zaczęła narzekać na decyzję Sądu Najwyższego, który uchylił taryfy Trumpa. John Barron to znany pseudonim, którego Trump używał w latach 80. i 90., dzwoniąc do dziennikarzy i wychwalając samego siebie" - napisał inny. Kolejni publikujący nagranie komentowali: "Do telewizji zadzwonił facet podający się za Johna Barrona. Skarżył się na decyzję Sądu Najwyższego w sprawie taryf"; "Niejaki 'John Barron' zadzwonił do CSPAN, aby wyrazić poparcie dla wojny celnej Trumpa. 'John Barron' to fałszywa tożsamość, której Trump od dziesięcioleci używa, aby komplementować się w mediach".
W zagranicznych mediach społecznościowych to wideo generuje miliony wyświetleń. Również tam internauci piszą, że Trump posługiwał się kiedyś pseudonimem John Barron i że głos telefonującego mężczyzny jest zaskakująco podobny do głosu prezydenta USA. Niektórzy twierdzą, że to właśnie prezydent zadzwonił do studia.
Również część polskich internautów sądziła, że dzwoniącym mężczyzną był Trump. "Trump robi się coraz zabawniejszy"; "Zabawny facet" - pisali. Niektórzy krytykowali, np.: "Kolejny prezydent USA będzie miał łatwo, bo zrobić z siebie większego błazna na pewno nie można".
Co wiąże Johna Barrona z Donaldem Trumpem i czy to faktycznie amerykański prezydent zadzwonił do telewizji? Wyjaśniamy.
Kim jest John Barron
Historię pseudonimu John Barron opisał w 2016 roku "The Washington Post". Gdy w latach 80. dziennikarze dzwonili do Trump Organization z prośbą o wywiad z Donaldem Trumpem, kierowani byli do rzecznika prasowego. Mężczyzna ten przedstawiany był właśnie jako John Barron, a w rzeczywistości był "tak naprawdę Trumpem, ukrywającym się za fałszywym nazwiskiem" - opisywała gazeta.
Na przykład wypowiedzi Johna Barrona cytował "The New York Times" w artykule z 6 czerwca 1980 roku dotyczącym decyzji Trumpa o zniszczeniu młotami pneumatycznymi dwóch rzeźb, które obiecał przekazać do Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku. Wywiadu w tej sprawie pod swoim nazwiskiem Trump udzielił kilka dni później, mówiąc dziennikarzom, że wcześniej był poza miastem i był niedostępny.
Wypowiedzi Johna Barrona były także cytowane przez media w sprawie upadku pierwotnego planu budowy Trump Castle w 1984 roku. "Barron przedstawił tę porażkę jako sukces biznesowy" - opisał "The Washington Post".
Z tego nazwiska Donald Trump korzystał blisko 10 lat. W 1990 roku podczas procesu, w którym zeznawał pod przysięgą, przyznał: "Wydaje mi się, że czasem używałem tego nazwiska". W tej sprawie jest zresztą polski wątek, bo cały proces dotyczył zatrudnienia do budowy Trump Tower nieudokumentowanych pracowników z Polski. Jak podała amerykańska gazeta, do prawnika reprezentującego tych pracowników "pewnego dnia w 1980 roku" zadzwonił mężczyzna przedstawiający się jako John Barron i "zagroził pozwem, jeśli pracownicy nie przestaną próbować odzyskać dodatkowych wynagrodzeń".
O Johnie Barronie głośno było także w 2018 roku, gdy "The Washington Post" opublikował rozmowę z byłym dziennikarzem "Forbesa" Jonathanem Greenbergiem. Dziennikarz oskarżył wówczas Trumpa, że ten wykorzystał swoją fałszywą osobowość, by skłamać na temat swojego majątku i znaleźć się na przygotowywanej przez magazyn liście najbogatszych Amerykanów. Greenberg przekazał, że w maju 1984 roku otrzymał telefon od Barrona, który próbował przekonać go, że amerykański prezydent powinien znaleźć się na tej liście.
To, że Trump ma alter ego, przyznała także w 2016 roku była wiceprezeska Trump Organization Barbara Res. W rozmowie z amerykańskim nadawcą publicznym PBS powiedziała: "Nie sądzę, by Donald był wymijający wobec prasy, gdy używał swojego alter ego Johna Barrona. Myślę, że dało mu to okazję, by powiedzieć to, czego nie mógł powiedzieć jako Donald Trump".
"To nie był prezydent"Czy więc do programu C-SPAN faktycznie zadzwonił sam Donald Trump? Wielu internautów zwracało uwagę, że głos dzwoniącego jest podobny do głosu prezydenta. Nie ma jednak dowodów łączących tego mężczyznę z Trumpem. Wręcz przeciwnie: stacja C-SPAN we wpisie na platformie X z 22 lutego zaprzeczyła, jakoby mężczyzna dzwoniący wtedy na antenę to był Donald Trump. Wyjaśniłą, że połączenie telefoniczne "pochodziło z numeru telefonu z centralnej Wirginii", a w tym czasie Trump był w Białym Domu na spotkaniu z gubernatorami. "To nie był prezydent" - oświadczyła C-SPAN.
Autorka/Autor: Zuzanna Karczewska
Źródło: Konkret24