"Komisja Europejska wprowadza lockdown energetyczny"? Skąd te przypuszczenia
Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen z zaciętym wyrazem twarzy, obok niej przekreślone symbole samochodu i samolotu, pod spodem napis: "Komisja Europejska wezwała obywateli Unii Europejskiej do rezygnacji z samochodów, podróży lotniczych!" - taką grafikę opublikował na platformie X Paweł Usiądek, działacz Konfederacji i wiceprezes Ruchu Narodowego. Ukazała się 1 kwietnia, ale polityk komentował wtedy list jednego z unijnych komisarzy wysłany już wcześniej do ministrów energii państw członkowskich.
W długim poście Usiądek informował, że Komisja Europejska wezwała do pracy z domu, rzadszego korzystania z samochodów i samolotów, oszczędzania paliw i klimatyzacji oraz rozszerzenia inwestycji w odnawialne źródła energii (OZE). "Taki jest pomysł Brukseli na kryzys energetyczny, do którego sami doprowadzili!" - stwierdził członek Konfederacji.
Tłumaczył, że takie pomysły komisarz europejski ds. energii przedstawił w liście wysłanym do krajowych ministrów energii. "Treść jest jednoznaczna: rządy powinny rozważyć 'dobrowolne środki oszczędzania popytu ze szczególną uwagą na sektor transportu'. W praktyce oznacza to żądanie, aby obywatele rzadziej jeździli samochodami i latali samolotami" - pisał Paweł Usiądek. Jego post wyświetlono ponad 46 tys. razy, ponad 400 użytkowników podało go dalej.
Jeszcze dalej szli internauci, którzy ostrzegali, że te "wezwania" lub "nakazy" Komisji Europejskiej oznaczają kolejny lockdown, czyli obowiązek pozostawania w domach, który znamy z czasów pandemii COVID-19. "Komisja Europejska zaleca lockdown i wzywa do radykalnych zmian: mniej podróży, więcej pracy zdalnej"; "UE wzywa do oszczędzania - czyli lockdown energetyczny 2.0"; "Komisja Europejska wprowadza lockdown energetyczny"; "Kolejny lockdown jako skutek uboczny każdego wyreżyserowanego 'kryzysu'? no kto by się spodziewał" - alarmowali użytkownicy platformy X (pisownia wszystkich wpisów oryginalna). Pojawiły się też komentarze o treści "polexit".
Skąd wziął się ten przekaz? Nie jest bowiem prawdziwy.
List unijnego komisarza o "dobrowolnych środkach"
Europa z niepokojem spogląda w kierunku Bliskiego Wschodu: trwający konflikt prowadzi do zakłóceń w dostawach paliw, a tym samym do wzrostu cen energii na rynkach europejskich. Komisja Europejska stara się znaleźć sposoby na uniknięcie poważnego kryzysu energetycznego, który mógłby zachwiać europejską gospodarką.
19 marca 2026 roku przywódcy państw unijnych zebrali się w Brukseli na specjalnym szczycie, na którym dyskutowali o zawirowaniach na rynku energii i wezwali Komisję Europejską do pilnych działań w sprawie rosnących cen. Niejako w odpowiedzi na to wezwanie komisarz ds. energii Dan Joergensen wysłał 30 marca list do ministrów energii wszystkich krajów członkowskich, w których przekazał swoje rekomendacje.
Właśnie w tym dokumencie KE miała niby "wezwać obywateli do rezygnacji z samochodów i podróży lotniczych", tylko że nic tam takiego nie ma.
Po pierwsze, list był skierowany do rząd krajowych, a nie bezpośrednio do obywateli. Po drugie, komisarz Joergensen nie wzywał do rezygnacji z konkretnych środków transportu, tylko przekazał, że władze państw członkowskich powinny rozważyć "dobrowolne środki mające na celu ograniczenie popytu (...) ze szczególnym uwzględnieniem sektora transportu".
Dokument nie jest publicznie dostępny, ale według dziennikarzy Politico, którzy mieli do niego dostęp, komisarz zalecił unijnym ministrom rozważenie ograniczenia zużycia ropy naftowej i gazu, zwłaszcza w branży transportowej. Była to więc tylko rekomendacja, w jaki sposób można zapobiec pogłębianiu potencjalnego kryzysu energetycznego, a nie żadne wezwanie.
Lista IEA i zalecenia Komisji
O to, jakie konkretnie środki Komisja Europejska rekomenduje krajom członkowskim, komisarz Dan Joergensen został zapytany 31 marca podczas konferencji po specjalnej wideokonferencji ministrów energii. Odpowiedział, że zaleca państwom członkowskim zapoznanie się z 10-punktowym planem Międzynarodowej Agencji Energii (IEA), "aby znaleźć inspirację".
Chodzi o raport agencji opublikowany 20 marca 2026 roku, w którym wymieniono 10 sposobów na zmniejszenie popytu na energię, a tym samym złagodzenie skutków skutków ekonomicznych dla konsumentów. To między innymi:
- praca z domu, jeśli to możliwe
- promowanie transportu publicznego
- zwiększanie popularności współdzielenia samochodów
- wdrażanie efektywnych metod jazdy
- unikanie podróży lotniczych, jeśli istnieją alternatywne opcje.
Wspominając tę listę, komisarz zaznaczył, że "nie jest to pakiet uniwersalny, w którym oczekujemy, że wszystkie państwa członkowskie wdrożą wszystkie dziesięć narzędzi, ale jest to bardzo dobry zestaw i zdecydowanie zalecamy, aby każdy kraj przeanalizował swoje możliwości". Podkreślił, że różne kraje mają swoje własne uwarunkowania, dlatego KE będzie "nadal pomagać w wymianie najlepszych praktyk i udzielać wskazówek państwom członkowskim". Zapowiedział też, że KE wkrótce zaproponuje wspólne europejskie rozwiązania, "z których państwa członkowskie mogą korzystać".
Nie ma więc mowy o żadnych wezwaniach obywateli do rezygnacji z samochodów i lotów. W odpowiedzi na apel unijnych przywódców Komisja Europejska zarekomendowała jedynie "przeanalizowanie możliwości" wprowadzenia rozwiązań zaproponowanych przez Międzynarodową Agencję Energii. A wśród nich są propozycje dotyczące samochodów i lotów samolotem - to jednak tylko rekomendacje opatrzone dopiskiem: "jeśli to możliwe" lub "jeśli istnieją alternatywne opcje".
Pisanie o "lockdownie" w kontekście tych propozycji Komisji Europejskiej to próba wykorzystywania niestabilnej sytuacji na Bliskim Wschodzie do podsycania antyunijnych nastrojów w Europie.