Na tacę "od 50 zł w górę"? Gdzie księża "proszą wiernych"
Dyskusja o ofiarach na tacę wraca do mediów społecznościowych, gdy tylko nadarzy się okazja. Ostatnio był nią post z ilustracją przedstawiającą taki tytuł artykułu: "Księża proszą wiernych, żeby nie wrzucali takich pieniędzy na tacę. 'Lepiej nie dać nic'". Tekst miał pochodzić z 22 kwietnia. Niektórzy publikowali tylko zrzut ekranu tytułu - co sugerowało, że chodzi o apel polskich duchownych. "Dajemy od 50 zł w górę. To chyba oczywiste. Drobne sobie zostawcie na toaletę" - kpił we wpisie na platformie X z 25 kwietnia jeden z internautów, potwierdzając sugestię, że chodzi o polski Kościół.
Treść posta wywołała więc dyskusję. Część komentujących zastanawiała się, o jakie pieniądze może chodzić w apelu duchownych. "Tu chodzi o zrolowane i posklejane taśmą" - ironicznie obstawiał ktoś. Inni przywoływali biblijny wdowi grosz, pytając, czy dziś miałby on przybrać formę "wdowiego banknotu". "Nigdy nie słyszałem takiej prośby" - stwierdził kolejny komentujący. Jeszcze ktoś napisał: "W kościołach są wpłatomaty na karty zbliżeniowe. U mnie w kościele do 100 zł".
Lecz nie brakowało głosów poddających w wątpliwość wiarygodność wpisu. "Na bank to jakiś śmierdzący fejur" - ocenił kolejny komentujący. Inni pisali o "antykatolickiej propagandzie" i "prowokacji".
O co więc chodzi z tą prośbą księży?
Niedomówienie: apel księży z innego kraju
Wystarczyło przeczytać więcej niż sam rozpowszechniany tytuł, by się szybko zorientować, że sprawa nie dotyczy Polski - więc uwaga o 50 zł to zwykła manipulacja. Tytuł pochodzi z artykułu serwisu ofeminin.pl, a pierwsze zdanie leadu brzmi: "Nietypowy problem zgłosiła parafia Skrad w Chorwacji".
Chodzi o rzymskokatolicką parafię w miejscowości Skrad, położonej w regionie Górski Kotar, kilka kilometrów od granicy ze Słowenią.
Takie pieniądze są już bezwartościowe
Dlaczego duchowni z chorwackiej parafii zwrócili uwagę na problem datków? Nie chodziło o ich wysokość. Kłopotem była waluta: na tacę trafiały bowiem monety, którymi dziś w Chorwacji nie da się za nic zapłacić.
12 kwietnia na facebookowej stronie parafii Skrad pojawił się krótki, nietypowy apel: "Prosimy wszystkich wiernych, aby nie wrzucali monet kun jako ofiary, ponieważ nie są one już obowiązującym środkiem płatniczym". Dalej duchowni podkreślają: "Jałmużna jest dobrowolnym darem, dlatego lepiej jest pomodlić się i nic nie dać, niż przyjść na Mszę, modlić się do Boga i świadomie wrzucać nieważne pieniądze, zwłaszcza wielokrotnie".
Kuna to była chorwacka waluta, którą od 2023 roku zastąpiło euro. Przez rok od tej zmiany ceny towarów i usług w Chorwacji były podawane zarówno w euro, jak i w kunach. W tym okresie kuny - w banknotach i monetach - po stałym kursie można było bezpłatnie wymieniać na euro m.in. na poczcie i w komercyjnych bankach. Od początku 2024 roku wymianę prowadzi tylko Narodowy Bank Chorwacji. Banknoty wymieniane są bezterminowo, lecz monety można było wymieniać tylko do 31 grudnia 2025 roku. Stąd prośba duchownych dotyczyła tylko kun w monetach - te od początku 2026 roku są bezwartościowe.
W drugiej połowie kwietnia apel parafii szybko odbił się echem w mediach w regionie. Najpierw zainteresowały się nim redakcje chorwackie – sprawę opisywały m.in. portale Index.hr, Dnevno.hr czy serwis telewizji informacyjnej N1 info. Wkrótce temat podchwyciły także serbskie portale, w tym Telegraf.rs oraz Blic.