Przysięgną na Świętą Koronę Węgier. Dlaczego Peter Magyar gra symbolami

shutterstock_2664284465
Węgry. Peter Magyar udziela wywiadu w publicznej telewizji
Źródło wideo: Hirado.hu
Źródło zdj. gł.: Zsolt Biczo/Shutterstock
"W Brukseli zrobi się dość nerwowo" - komentarze tego typu towarzyszą informacji, że nowi posłowie węgierskiego parlamentu "będą przysięgać na Świętą Koronę Węgier". Jedni w to nie wierzą, inni uważają za kontrowersyjne, jeszcze inni widzą w tym grę symboliką stosowaną przez Petera Magyara. Wyjaśniamy, skąd te dociekania.

Według ostatecznych wyników wyborów parlamentarnych na Węgrzech, które odbyły się 12 kwietnia 2026 roku, w 199-osobowym jednoizbowym parlamencie opozycyjna partia Tisza zdobyła 141 mandatów, koalicja Fidesz-KDNP - 52 mandaty, a skrajnie prawicowa partia Mi Hazank - sześć mandatów. Pierwsze posiedzenie parlamentu zaplanowano na początek maja, wtedy nowo wybrani posłowie złożą ślubowanie.

I właśnie kwestia tego ślubowania stała się teraz przedmiotem dyskusji w internecie. Bo ta ceremonia miałaby się czymś wyróżniać.

"Po raz pierwszy w historii wszyscy posłowie parlamentu będą przysięgać na Świętą Koronę Węgier" - poinformował 18 kwietnia na platformie X jeden z użytkowników. I dodał: "von der Liar wydawało się, że wygrała..." (pisownia postów oryginalna). Wpis zilustrował sklejką zdjęć: portretu lidera Tiszy, przyszłego premiera Węgier Petera Magyara oraz ilustracji korony świętego Stefana. Jest to insygnium władzy historycznych władców Węgier. Post wyświetlono już niemal 100 tys. razy.

Wpis o nowej formule składania przysięgi przez nowych węgierskich posłów wyświetlono niemal 100 tys. razy
Wpis o nowej formule składania przysięgi przez nowych węgierskich posłów wyświetlono niemal 100 tys. razy
Źródło zdjęcia: x.com

Inny internauta, który również napisał post tej treści, dodał "Sataniści myśleli, że zwyciężyli". A jeszcze inny taką samą informację skomentował: "W Brukseli prawdopodobnie zrobi się teraz dość nerwowo".

Te doniesienia wywołały szeroką dyskusję internautów. Nie wszyscy rozumieli, o co chodzi. Część dopytywała autora cytowanego wyżej posta, co Ursula von der Leyen ma do tego, "na co Węgrzy będą przysięgać?". Przypominali, że przewodnicząca Komisji Europejskiej jest praktykującą luteranką o konserwatywnych poglądach.

Kolejni zwracali uwagę, że Peter Magyar i jego partia Tisza reprezentują centroprawicowe poglądy. "Każdy wiedział, że on jest konserwatystą, oprócz polskiej prawicy" - stwierdził z przekąsem jeden z internautów. Ale niektórzy zwracali uwagę, że kilka dni wcześniej na tym samym koncie opublikowano fake newsa mającego dyskredytować przyszłego premiera Węgier - była to informacja, że Magyar "ugotował psa w mikrofalówce". W Polsce powtarzali to potem politycy prawicy, w tym prezes PiS Jarosław Kaczyński. Sprawę weryfikowaliśmy w Konkret24.

Dlatego wśród komentujących posta z informacją o Świętej Koronie Węgier byli też tacy, którzy pytali, czy to prawda, czy też po raz kolejny mamy do czynienia z fejkiem.

Przysięga na koronę. Pierwszy raz dla wszystkich

Otóż chodzi o informację z 18 kwietnia, gdy węgierskie media informowały, że partie Tisza, Fidesz-KDNP i Mi Hazank osiągnęły porozumienie co do tego, by nowi posłowie złożyli przysięgę na koronę świętego Stefana. To narodowa węgierska relikwia, która od 2000 roku jest eksponowana w węgierskim parlamencie. Propozycja wyszła od skrajnie prawicowej partii Mi Hazank.

Przysięga na Świętą Koronę Węgier jest interpretowana przez niektórych jako krok przeciwko Brukseli czy UE - niesłusznie
Przysięga na Świętą Koronę Węgier jest interpretowana przez niektórych jako krok przeciwko Brukseli czy UE - niesłusznie
Źródło zdjęcia: x.com

Faktycznie: to będzie precedens, biorąc pod uwagę ostatnie dziesięciolecia. - Sam pomysł przysięgi na koronę przez wszystkich parlamentarzystów to rzeczywiście jest nowa formuła. Po 1989 roku nie było takiej sytuacji - tłumaczy w rozmowie z Konkret24 dr Andrzej Sadecki, kierownik Zespołu Środkowoeuropejskiego w Ośrodku Studiów Wschodnich (OSW). - Były pewne epizody, na przykład w 2014 roku politycy Jobbiku składali przysięgę w obecności korony w parlamencie, ale miało to raczej charakter manifestu jednej partii. Taka przysięga nie była regułą obowiązującą wszystkich - dodaje.

Dlaczego jest to teraz tak ważne? - Wygląda to na próbę wzmocnienia symbolicznego znaczenia samej przysięgi, odwołania do przedmiotu, który dla Węgrów ma szczególne znaczenie i symbolizuje ciągłość państwa od czasów świętego Stefana, czyli właściwie od początku węgierskiej państwowości - ocenia dr Sadecki.

Znaczenie korony świętego Stefana

Święta Korona Węgier od wieków pozostaje jednym z najważniejszych symboli państwa. Łączona jest z początkiem węgierskiej państwowości i panowaniem pierwszego władcy Stefana I Świętego. Według tradycji koronę Stefanowi miał w 1000 roku przekazać papież Sylwester II. Jednak historycy podkreślają, że insygnium powstało nieco później. Przez wieki tylko koronacja tą koroną była uznawana za prawowite objęcie władzy na Węgrzech.

Bogato zdobiona kamieniami szlachetnymi oraz wizerunkami Chrystusa i świętych, korona ta wyróżnia się przechylonym krzyżem na szczycie. Przyjmuje się, że krzyż uległ odkształceniu w XVII wieku podczas wyważania wieka skrzyni, w której korona była przechowywana.

Korona św. Stefana to jeden z najważniejszych symboli węgierskiej państwowości
Korona św. Stefana to jeden z najważniejszych symboli węgierskiej państwowości
Źródło zdjęcia: Zsolt Biczo/Shutterstock

Losy węgierskiej korony w XX wieku były pełne zwrotów. W 1944 roku została wywieziona z kraju, by nie wpadła w ręce nadciągającej Armii Czerwonej. Rok później znalazła się u Amerykanów. Po ponad trzech dekadach, 5 stycznia 1978 roku, korona wróciła ze Stanów Zjednoczonych na Węgry. Decyzję w tej sprawie podjął prezydent USA Jimmy Carter. Po przyjeździe do kraju trafiła do Węgierskiego Muzeum Narodowego.

- Jeśli chodzi o samą koronę, jest ona niezwykle ważnym symbolem: przede wszystkim ciągłości państwa węgierskiego, które przecież przez wiele lat formalnie nie istniało, od bitwy pod Mohaczem w 1526 roku - wyjaśnia dr Andrzej Sadecki z OSW. - Oczywiście, historia jest bardziej złożona, bo Węgry funkcjonowały w różnych formach, choćby w ramach monarchii Habsburgów, ale w tym długim okresie to właśnie Święta Korona była symbolem trwania państwowości - dodaje.

I zauważa: - Dziś korona znajduje się w parlamencie. Sam ten fakt, jak na republikę, jest dość nietypowy. Została tam przeniesiona w 2000 roku, za pierwszych rządów Viktora Orbana. To pokazuje, jak ważny jest to symbol narodowy.

Kontrowersje wokół korony kojarzonej z Wielkimi Węgrami

Pytanie, dlaczego fakt ślubowania na tę koronę jest obecnie komentowany jako np. akt przeciwko Unii Europejskiej? Chodzi o kwestię podkreślenia narodowości państwa - ważną dla wielu przeciwników integracji w ramach UE.

- To, co w ogóle charakteryzuje Petera Magyara i partię Tisza i co, moim zdaniem, jest jednym ze źródeł jej sukcesu, to mocne postawienie na kwestie symboliczne i historyczne - ocenia dr Andrzej Sadecki. - To obszar, w którym wcześniej przez wiele lat dominował Fidesz, a opozycja nie była w stanie rzucić mu wyzwania. Magyar natomiast od początku sięgał po symbole narodowe i odwoływał się do historii Węgier, więc w pewnym sensie wszedł w rywalizację z Fideszem właśnie na polu symbolicznym. To przyniosło mu sukces - stwierdza ekspert.

Lecz te odwołania do korony świętego Stefana mogą budzić kontrowersje. - Po pierwsze, mamy do czynienia z republiką, w której legitymizacja władzy powinna wynikać z woli narodu, a nie z symbolicznego historycznego artefaktu - wyjaśnia ekspert OSW. - Po drugie, korona bywa też kojarzona z historycznymi granicami Węgier sprzed traktatu w Trianon, czyli z tak zwanymi Wielkimi Węgrami obejmującymi tereny dzisiejszej Rumunii, Słowacji, Ukrainy czy Serbii. Stąd pojawiają się czasem interpretacje rewizjonistyczne, choć moim zdaniem dla większości Węgrów jest to przede wszystkim symbol ciągłości państwa - tłumaczy.

Peter Magyar umiejętnie gra symbolami

A po trzecie, według eksperta OSW kontrowersje budzi sam fakt, że propozycja wyszła od skrajnie prawicowej partii Mi Hazank. - To, że Magyar się na to zdecydował, można interpretować jako próbę symbolicznego otwarcia, ale też pewien gest w stronę innych środowisk politycznych - stwierdza dr Sadecki. - Z politycznego punktu widzenia można to też interpretować szerzej: jako próbę pokazania, że jego rządy będą bardziej otwarte niż rządy Fideszu, że będzie gotów uwzględniać postulaty różnych środowisk, także tych bardziej na prawo. Nie wykluczałbym również, że jest to pewien gest wobec skrajnej prawicy, który pośrednio może osłabiać Fidesz, odbierając mu część elektoratu - interpretuje.

- Magyar gra wieloma symbolami. Nieprzypadkowa jest też data pierwszego posiedzenia parlamentu: wyznaczono je na 9 maja - podkreśla ekspert OSW. Na ten dzień planowane jest duże zgromadzenie przed parlamentem na placu Kossutha.

9 maja to Dzień Europy, święto upamiętniające deklarację Schumana z 1950 roku, która zapoczątkowała integrację europejską. - Odczytuję to jako próbę stworzenia momentu symbolicznego: pokazania, że jest to nowe otwarcie i duże zwycięstwo. Te wszystkie symboliczne odwołania bardzo dobrze się w to wpisują i mają wzmocnić polityczny przekaz całego wydarzenia - podkreśla dr Andrzej Sadecki.

Źródło: Konkret24
Czytaj także: