FAŁSZ

Słoń "nigdy nie zapomniał" strażnika. W tej historii zgadza się jedna rzecz

F-SLON-FALSZ-NA-OTWARCIIE-CUE-16-4K
Urodziny samicy mrówkojada Yuri w stołecznym zoo
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: x.com
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Historia słonia, który rzekomo przez trzy dni czuwał przy ciele strażnika w parku narodowym w RPA, wzruszyła wielu internautów. Tylko że nie miała wiele wspólnego z rzeczywistością.

To "niezwykła historia" - przekonuje autor wpisu, który przykuł uwagę internautów. I rzeczywiście, brzmi jak scenariusz filmu osadzonego w realiach afrykańskiej sawanny.

"W Parku Narodowym Krugera w RPA weteran strażników, Sipho Nkosi doznał zawału serca podczas samotnego patrolu. Jego pojazd znaleziono pusty, a zespoły zaczęły go szukać" - tak zaczyna swoją opowieść użytkownik serwisu X we wpisie z 17 maja (pisownia wszystkich postów oryginalna). Dalej opowiada o tym, co udało się ustalić dzięki zapisom z monitoringu parku. "Stary samiec, znany strażnikom jako 'Mnumzane' (po zulusku 'Sir'), znalazł ciało Sipho. Przez trzy pełne dni i noce słoń stał na straży, delikatnie dotykając strażnika trąbą, odpędzając hieny i szakale, które podchodziły zbyt blisko, a nawet przykrywając części ciała gałęziami i liśćmi". Zwierzę miało odejść od ciała, dopiero gdy na miejsce dotarli inni strażnicy.

Według tej relacji ten sam strażnik lata temu uratował młodego jeszcze słonia Mnumzane po tym, jak kłusownicy zabili jego matkę. Wpis wieńczy sugestywna puenta: "Słoń nigdy nie zapomniał".

FAŁSZ
"Niezwykła historia" słonia Mnumzane zyskała ponad 30 tys. wyświetleń w serwisie X
"Niezwykła historia" słonia Mnumzane zyskała ponad 30 tys. wyświetleń w serwisie X
Źródło zdjęcia: x.com

Potwierdzeniem tej historii mają być dwa zdjęcia, które internauta dołączył do wpisu, przypominają kadry z nagrań monitoringu. Na górnym ujęciu widać słonia stojącego pośrodku sawanny, w otoczeniu niemal całkowitej ciemności, którą rozświetla światło kamery. Trąbą dotyka leżącego przed nim mężczyzny. Ten ma na sobie ubranie przypominające mundur strażnika, wygląda na nieprzytomnego. Poniżej znajduje się charakterystyczny czarny pasek z datą, godziną - 22 marca 2025 roku, godzina 1.18 w nocy.

Dolny kadr przedstawia niemal identyczną scenę. Zwierzę stoi w tej samej pozycji, jednak tym razem nad ciałem mężczyzny. Jest już jasno, a w tle można dostrzec wschodzące słońce oraz nadjeżdżające dwa samochody terenowe.

Post wyświetlono ponad 30 tys. razy. Tyle że konto, z którego go opublikowano, jest znane z rozpowszechniania dezinformacyjnych przekazów, w tym zgodnych z rosyjską propagandą.

Mimo to wielu internautów uwierzyło w przekaz o niezwykłej relacji słonia i strażnika. "Jaka to wzruszająca historia"; "Zwierzęta mają więcej empatii niż niektórzy ludzie" - komentowali post. Wielu przypominało, że słonie należą do zwierząt ze świetną pamięcią. Niektórzy żartowali, że "słonie i krukowate mają lepszą pamięć niż przeciętny wyborca, który zapomina o aferze średnio po 1 do 3 miesięcy".

Tylko nieliczni wątpili. Ich zdaniem historia "brzmi jak bajka", jest próbą "ocieplania wizerunku" RPA. Niektórzy wprost pisali, że wygląda na "fejkową".

Sprawdziliśmy, czy można ją włożyć między bajki.

Źródłem facebookowa strona. Na niej zwierzęta wygenerowane przez AI

Najstarszy post z tym przekazem, do którego dotarliśmy, pojawił się 16 maja na facebookowej stronie "Awesome Animals". Na profiku regularnie pojawiają się wpisy ze zdjęciami zwierząt generowanymi przez sztuczną inteligencję. Czasami towarzyszą im fabularyzowane historie o zwierzętach i ich rzekomych relacjach z ludźmi - jak np. opowieści o starszym latarniku, który zaprzyjaźnił się z foką czy bezpańskim psie, który pilnował porzuconego niemowlęcia.

Historia o troskliwym słoniu na stronie "Awesome Animals" szybko zyskał na popularności - obecnie ma 7,8 tys. reakcji i 11 tys. udostępnień. Z komentarzy wynika, ze wielu internautów odbierało ją jako prawdziwą. 18 maja administratorzy strony dodali na koniec postu ważną informację: "Jest to fikcyjna opowieść wygenerowana przez sztuczną inteligencję, stworzona wyłącznie w celach rozrywkowych. Wszystkie postacie i wydarzenia są fikcyjne".

Oryginalny wpis z 16 maja opatrzono informacją, że historia o słoniu i strażniku została jest fikcyjna
Oryginalny wpis z 16 maja opatrzono informacją, że historia o słoniu i strażniku została jest fikcyjna
Źródło zdjęcia: facebook.com

Wiele wskazuje na to, że zdjęcia ilustrujące historię słonia z RPA to dzieła sztucznej inteligencji. Chodzi tu m.in. o niespójności między rzekomymi kadrami z monitoringu parku. Na ujęciu u góry po lewej widać w tle duże drzewo. W kadrze u dołu drzewa już nie ma - "ustąpiło" miejsca nadjeżdżającym pojazdom. Mało prawdopodobne jest też, by monitoring uchwycił tę scenę w tak idealnym kadrze, ze słoniem i strażnikiem dokładnie na środku ujęcia.

Wynik analizy narzędziem Hive Detect potwierdza, że grafika to dzieło sztucznej inteligencji
Wynik analizy narzędziem Hive Detect potwierdza, że grafika to dzieło sztucznej inteligencji
Źródło zdjęcia: hivedetect.ai

Potwierdza to analiza narzędziami do wykrywania sztucznej inteligencji. Hive Detect wskazało, że prawdopodobieństwo wygenerowania obrazów przez AI wynosi 99,9 proc. Najprawdopodobniej użyto narzędzia Gemini od Google (96 proc.).

Władze parku: "to zmyślona historia"

Doniesienia szybko zdementowała instytucja zarządzająca parkami narodowymi w RPA - South African National Parks (SANParks). W komunikacie opublikowanym 17 maja na Facebooku podkreśliła, że przekaz o zmarłym strażniku i "strzegącym" jego ciała słoniu "to zmyślona historia, która nie miała miejsca w Parku Narodowym Krugera". W historii o słoniu faktem jest jedynie to, że w RPA istnieje taki park.

PRAWDA
SANParks na facebookowej grupie tłumaczyło, że historia o słoniu ratującym strażnika jest nieprawdziwa
SANParks na facebookowej grupie tłumaczyło, że historia o słoniu ratującym strażnika jest nieprawdziwa
Źródło zdjęcia: facebook.com

SANParks zwróciła uwagę, że autor wpisu "nie zaznaczył, że opowieść ta jest fikcją i nie odpowiada prawdzie". Jak już wspomnieliśmy, stosowna adnotacja pojawiła się w pierwotnej publikacji dopiero 18 maja. Jednak było już za późno - historia zdążyła obiec internet i zacząć funkcjonować jako rzekomo prawdziwa.

Źródło: Konkret24
Czytaj także: