Kupili dziesięć świńskich głów od rolnika w Normandii. Nie mówili po francusku, słabo znali angielski. Głowy wrzucili do bagażnika. "Zobaczyłem serbską rejestrację. Transakcja była tak nietypowa, że zrobiłem zdjęcie" - powiedział później policji ów rolnik, uznawszy klientów za nieco podejrzanych. Przeczucie go nie myliło. Niedługo później zdjęcia kupionych do niego świńskich głów obiegły francuskie media.
W nocy z 8 na 9 września 2025 roku przed dziesięcioma meczetami i muzułmańskimi ośrodkami kultury w Paryżu doszło do islamofobicznego aktu: pod drzwiami położono zakrwawione głowy świń, na których niebieskim tuszem napisano "Macron". Nie był to pierwszy we Francji incydent wymierzony w muzułmanów. Francuska prokuratura już wtedy badała, czy podobne akty nie są aby sprawką zagranicznych wywiadów. "Śledztwo pozwoliło zidentyfikować dwóch mężczyzn, którzy uciekli za granicę" - informował 12 września portal franceinfo.fr.
"Dzięki zdjęciu samochodu z serbskimi tablicami rejestracyjnymi śledczy mogli prześledzić trasę pojazdu. W poniedziałek podejrzani opuścili farmę w Normandii, kierując się do Paryża, a we wtorek rano, po popełnieniu przestępstwa, przekroczyli granicę belgijską. Mężczyźni korzystali z chorwackiej linii telefonicznej, a jej lokalizację namierzyła policja. Wszystkie te elementy sugerują udział obcego państwa" - pisała redakcja. A przypominając, że prokuratura bada też takie incydenty jak malowanie Gwiazd Dawida na fasadach budynków w Paryżu czy ustawienie przed Wieżą Eiffla pięciu trumien z napisem "Francuscy żołnierze z Ukrainy" - tekst kończyła pytaniem: "Czy w każdym przypadku widoczny jest wpływ Rosji?".
Raport o komunikacji Kremla z fabryką trolli
Pytanie było zasadne. Dowodem są dokumenty, do których dotarli estońscy dziennikarze z redakcji Delfi. W ramach wspólnego śledztwa z międzynarodową organizacją dziennikarską Organized Crime and Corruption Reporting Project (OCCRP) oraz redakcjami z Rosji, Francji, Austrii i Izraela pokazali, gdzie sięgają macki Kremla. Raport ukazał się 24 maja. Opisuje wymierzone w Zachód rosyjskie operacje pod fałszywą flagą w kilku europejskich krajach - w tym operację "Głowa świni" we Francji.
Większość ujawnionych dokumentów to korespondencja wysoko postawionego pracownika biura Putina wymieniana m.in. ze znaną fabryką trolli Social Design Agency (SDA; Agencja Projektów Społecznych) - rosyjską firmą od 2024 roku objętą unijnymi sankcjami, która na zlecenie Kremla prowadzi w sieci akcje dezinformacyjne. Zdobyte przez dziennikarzy wiadomości i dokumenty odsłaniają, jak prowadzono operacje pod fałszywą flagą w 2025 roku, ale też jakie plany ma SDA na rok 2026.
Polska też jest w nich ujęta.
Skrupulatne raporty i radość "pioniera propagandy"
Wyjaśnijmy najpierw, czym są operacje pod fałszywą flagą. To działania polityczne lub militarne zaplanowane w taki sposób, by sprawiały wrażenie, że zostały przeprowadzone przez kogoś innego niż rzeczywisty sprawca. Mają wywołać określoną reakcję - od błędnej identyfikacji przeciwnika po eskalację napięć i wewnętrzną polaryzację społeczeństwa. Operacje pod fałszywą flagą należą do stałego arsenału rosyjskiego aparatu dezinformacyjnego. Tego typu działania - w tym fałszywy fact-checking czy doniesienia o prowokacjach przypisywanych Ukrainie - opisywaliśmy nie raz w Konkret24.
W ujawnionym przez dziennikarzy "Raporcie z operacji Głowa Świni" jest opis planowania i realizacji ataków na paryskie meczety. Są m.in. adresy, mapki i zdjęcia wybranych dziesięciu celów, fotografie przygotowanych głów świń - leżą na białym ubrudzonym blacie, każda ma niebieskim tuszem wymalowane nazwisko francuskiego prezydenta. Kolejne zdjęcia dokumentują rezultaty akcji: podłożone świńskie głowy w wybranych miejscach, po trzy zdjęcia danego miejsca z różnych perspektyw.
Według raportu sześciu agentów przybyło do Paryża 7 września 2025 roku. Dzień później zrobili rozpoznanie. Nocą tego samego dnia podłożyli pozyskane przez "sieć pośredników" głowy świń w wybranych punktach, po czym "pomyślnie opuścili kraj".
Estońscy dziennikarze ustalili też, że to Kreml i SDA stały za akcją oblania zieloną farbą paryskiej synagogi w maju 2025 roku. "Wydarzenie trafiło na pierwsze strony światowych mediów" - chwaliła się na czacie osoba ukrywająca się pod pseudonimem "Edward Bernays". To imię i nazwisko austriacko-amerykańskiego pioniera propagandy i public relations. Osobnik ujawniał, że celem akcji była "dyskredytacja władz francuskich, które nie zdołały powstrzymać fali islamskiego antysemityzmu w Paryżu".
Lecz nie tylko Francuzi próbowali ustalić w 2025 roku, kto stał za dziwnymi incydentami w ich kraju. Krótko przed wyborami do Bundestagu w Niemczech doszło do aktów sabotażu, w których uszkodzono ponad 270 samochodów w kilku landach, m.in. w Badenii-Wirtembergii, Berlinie, Brandenburgii i Bawarii. Sprawcy blokowali rury wydechowe pianką montażową i zostawiali na autach naklejki z hasłem "Bądź bardziej ekologiczny!" oraz wizerunkiem współprzewodniczącego partii Zielonych, ministra Roberta Habecka.
Sugerowało to działania aktywistów klimatycznych. Niemieckie służby bezpieczeństwa szybko jednak zaczęły podejrzewać o nie Rosję. I miały rację.
"Deutsche Welle pisze o nas" - cieszył się "Bernays", pisząc do "Sofii". Udostępnił jej nawet link do artykułu, w którym opisano akt wandalizmu.
W 2025 roku celami podobnych akcji i kampanii dezinformacyjnych byli m.in. premier Armenii Nikol Paszynian czy ormiańska diaspora we Francji.
Operacje fabryki trolli także w Polsce
Wśród ujawnionych dokumentów są materiały podsumowujące kampanie dezinformacyjne wymierzone m.in. w prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Jedna z nich została przeprowadzona m.in. w polskiej sieci.
Ujawniony dokument "Sprawa medialna. Burdż Chalifa" opisuje sukces kampanii z czerwca 2025 roku polegającej na rozsiewaniu fałszywych doniesień o tym, że Zełenski kupił swojej matce luksusowy apartament w Dubaju - w najwyższym wieżowcu na świecie Burdż Chalifa. Ten fałszywy przekaz dotarł do polskich mediów społecznościowych i miał dziesiątki tysięcy wyświetleń. Niemal rok temu przestrzegała przed nim m.in. CEDMO, międzynarodowa organizacja zajmująca się monitorowaniem i analizą dezinformacji.
W raporcie z tej operacji podkreślono, że kampania wywołała wśród zachodnich internautów oburzenie rzekomą korupcją Zełenskiego. Mieli oni wzywać rządy do ograniczenia lub wstrzymania finansowania Ukrainy przez USA - a to właśnie był cel dezinformacyjnej akcji, bo Kreml usilnie walczy o wstrzymanie pomocy dla Kijowa.
Autorzy fałszywki nie kryli satysfakcji z wyraźnej asymetrii zasięgów: materiały fact-checkingowe miały 210 razy mniej wyświetleń niż fałszywy przekaz o dubajskim apartamencie matki Zełenskiego.
Plany na 2026 rok: stworzyć nową Grupę Wyszehradzką... bez Polski
Wśród ujawnionych dokumentów jest też plik "Projekty 2026". Wymieniono tam osiem; niektóre opisano jako częściowo rozpoczęte. Na ten rok rosyjska farma trolli zaplanowała na przykład:
- "Monitor opinii" - projekt monitorowania 100 "najbardziej znanych francuskich liderów opinii opozycji".
- Wywieranie wpływu na zachodnie think tanki - został opisany jako już uruchomiony w języku angielskim, a planowany jest też w językach niemieckim, francuskim i hiszpańskim. Na stronie World Center for Strategic Studies zarejestrowanej 30 marca 2026 roku publikowane mają być analizy, ale bez podawania nazwisk autorów.
- "Baza danych liderów opinii" - została zaprojektowana do monitorowania prawie 10 tysięcy tzw. kont liderów opinii w mediach społecznościowych.
- Stronę internetową Russian Wave planowaną do publikacji w językach francuskim, niemieckim i rosyjskim.
- Projekt "AI News" skierowany do obywateli Francji, którego celem jest stworzenie trzech projektów w sześciu sieciach społecznościowych, produkujących setki filmów.
Kreml ma ponadto plan o nazwie "Mitteleuropa". To niemieckie pojęcie określające obszar Europy Środkowej. Plan zakłada nawiązanie bliskich stosunków politycznych i gospodarczych między "szeregiem państw i terytoriów (głównie Austrią, Węgrami i Słowacją), które wcześniej wchodziły w skład Cesarstwa Austro-Węgierskiego".
Celem planu "Mitteleuropa" ma być "rozbicie Grupy Wyszehradzkiej", czyli nieformalnego sojuszu państw Europy Środowej. Należą do niego Polska, Czechy, Węgry i Słowacja. Planuje się go zastąpić Porozumieniem Wiedeńskim, do którego należały Austria, Węgry, Słowacja. Z tego układu wyłączone byłyby Polska i Czechy, a wejść miałaby Austria.
Ponadto na 2026 roku Rosja planowała działania mające wpłynąć na wyniki wyborów w Słowenii i na Węgrzech, które odbyły się wiosną 2026 roku.
- Rosja od lat stara się oddziaływać na Europę Środkową przy wykorzystaniu administracji i środowiska Viktora Orbana, którego agenda jest wprost prorosyjska, antyukraińska, antyeuropejska i antyunijna. Jednak niedawna zmiana rządu na Węgrzech absolutnie zaburza ten plan - tak plan "Mitteleuropa" komentuje dr Michał Marek, założyciel Centrum Badań nad Współczesnym Środowiskiem Bezpieczeństwa. - Strona rosyjska nie tylko utraciła możliwość bezpośredniego realizowania swoich projektów za pośrednictwem tego środowiska, ale również dostęp do węgierskich mediów państwowych i kontrolowanych przez ekipę Orbana. W efekcie jej zdolności oddziaływania w regionie, także poprzez współpracę z innymi podmiotami, wyraźnie się osłabiły - dodaje.
Polska: działania pod fałszywą flagą przybierają formę prowokacji i aktów wandalizmu
Co do kolejnych operacji Kremla pod fałszywą flagą w innych krajach Europy ekspert nie optymistą. - Jeśli chodzi o Polskę, działania strony rosyjskiej prowadzone pod fałszywą flagą przybierają, podobnie jak we Francji czy Niemczech, formę prowokacji oraz aktów wandalizmu. Ich celem jest między innymi zaburzenie, a wręcz załamanie relacji polsko-ukraińskich - wyjaśnia dr Michał Marek.
Zaznacza, że taką aktywność obserwujemy właściwie nieprzerwanie od 2014 roku. - Zmienia się jedynie jej intensywność, uzależniona od bieżącej sytuacji politycznej i kontekstu społecznego. W okresach szczególnie wrażliwych, na przykład w okolicach zbliżającej się rocznicy rzezi wołyńskiej, można się spodziewać prób prowokacji - takich jak akty wandalizmu wymierzone w miejsca pamięci czy pomniki na terenie Polski - wyjaśnia.
Możliwe są również działania polegające na werbowaniu osób, często przez komunikatory, w tym Telegram - obywateli Ukrainy, Białorusi, Rosji, ale także Polski. Oczywiście, chodzi o nakłanianie ich do wykonywania takich działań za niewielkie wynagrodzenie.dr Michał Marek
Ekspert pytany, czego jeszcze możemy się spodziewać w Polsce w ramach kremlowskich prowokacji, odpowiada: - Jeżeli uznamy, że na przykład środowiska pseudopacyfistyczne, czyli tak zwany ruch antywojenny, czy też różnego rodzaju środowiska polityczne, które kreują się na "prawdziwych patriotów" walczących z chociażby ukrainizacją, to są projekty realizowane czy też inicjowane przez służby wschodnie, wówczas to są najbardziej istotne operacje pod fałszywą flagą prowadzone w Polsce. Obecnie jednak są to czysto teoretyczne rozważania - zaznacza.