"Ujawnione nagrania z monitoringu". Powiązali Zełenskiego z Epsteinem
Dokumentacja i zdjęcia z archiwum przestępcy seksualnego Jefferya Epsteina pozostają od miesięcy w centrum zainteresowania opinii publicznej na całym świecie. Pod koniec stycznia 2026 roku amerykański Departament Sprawiedliwości opublikował bowiem ponad trzy miliony stron akt dotyczących afery Epsteina - setki tysięcy maili, 180 tys. zdjęć, 2 tys. nagrań. Wśród nich znalazły się maile ujawniające kontakty Epsteina z wpływowymi biznesmenami, politykami, naukowcami, członkami rodzin królewskich (są to np. Bill Gates, Elon Musk, były ambasador Wielkiej Brytanii w Waszyngtonie Peter Mandelson, były książę Andrzej).
Media podają też nazwisko pierwszej damy USA Melanii Trump - ta 9 kwietnia wydała oświadczenie, w którym zaprzeczyła, jakoby utrzymywała relacje z Jeffreyem Epsteinem.
W kontekście tej afery w ostatnich dniach w mediach społecznościowych zaczęły krążyć informacje, jakoby jednym z gości na wyspie miliardera miał być również prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
Część polskich internautów wierzy, inni wątpią
"Zełenski na prywatnej wyspie Epsteina? Wyciekłe nagrania pokazują ukraińskiego narkomana i terrorysty w intymnych, niepublicznych okolicznościach z przestępcą seksualnym. Jeśli to prawda - to skandal globalny" - napisał 14 kwietnia na platformie X polski internauta, a jako dowód istnienia owych nagrań zamieścił ilustrację (pisownia wszystkich postów oryginalna). To sklejka czterech kadrów wyglądających jak ujęcia z kamery monitoringu. Widać na nich dwóch mężczyzn, są w salonie. Sytuacja wygląda jak spotkanie towarzyskie. Ujęcia są niewyraźne, ale mężczyźni faktycznie przypominają Zełenskiego i Epsteina. Tylko ten jeden wpis wyświetliło ponad 40 tys. osób, ponad 400 podało dalej. A postów z tymi ilustracjami krąży w polskiej sieci dużo więcej.
"Zaczyna się robić ciekawie gdy wychodzi możliwość pobytu Zalensky na Wyspie Pewnego Epsteina" - napisał 14 kwietnia na X inny użytkownik. Sporo komentujących takie wpisy zdawało się wierzyć w prawdziwość zdjęć - i zamieszczali obraźliwe dla prezydenta Ukrainy uwagi typu: "Zalensky jest z showbyznesu no i pewnie miał dostęp do dziewczyn w branży marzące o innym życiu niż to w biednej ukrainie"; "Przecież on tam był głównym dostawcą dzieci"; "Kolejny pedofil?".
Jednak nie wszyscy uwierzyli w przekaz wzmocniony tymi ilustracjami. "Nie wstyd Ci publikować te fejki?"; "Kiepska manipulacja"; "Zdjęcia z 4 różnych lokacji każde z innych okoliczności. Ubrania, meble"; "Dziwnym trafem Zelenski wygląda tak jak teraz a nie 10 lat temu"; "Oczywisty fejk! 10 lat temu tak nie wyglądał" - przestrzegali.
Setki tysięcy wyświetleń w zagranicznej sieci
Rzekome zdjęcia mające pochodzić z akt afery Epsteina krążą jednak szczególnie w zagranicznej sieci. "Hej, zobaczcie, to kilka starszych zdjęć pokazujących spotkanie Zełenskiego z Epsteinem" - napisał 13 kwietnia na platformie X anglojęzyczny internauta. Jego wpis wyświetlono niemal 80 tys. razy. Inny tego samego dnia zamieścił sklejkę tych samych obrazków, pisząc: "Podobno Wołodymyr Zełenski był blisko związany z Jeffreyem Epsteinem. Nowo ujawnione nagrania z kamer monitoringu, które wyciekły z posiadłości Epsteina, rzekomo pokazują ukraińskiego przywódcę spędzającego czas na jego prywatnej wyspie i wchodzącego z nim w bliskie, niepubliczne relacje". Ten post wygenerował ponad 800 tys. wyświetleń.
Przestrzegamy przed tym przekazem. Nie ma żadnego potwierdzenia, że Zełenski spotkał się z Epsteinem lub że był na jego wyspie. Załączane materiały nie są wiarygodne, wyglądają na spreparowane.
Zdjęcia były wcześniej na rosyjskich stronach
Trudno wyobrazić sobie, że gdyby doniesienia i materiały dotyczące Zełenskiego były prawdziwe, nie stałyby się tematem dla światowych mediów, które od miesięcy weryfikują najważniejsze wątki tej afery, jej uczestników i znajomości Epsteina. Tymczasem brak jakichkolwiek doniesień o dowodach na znajomość przestępcy z prezydentem Ukrainy oraz wiarygodnych źródeł to potwierdzających. Rzekomych ujęć z kamer nie publikowały wiarygodne serwisy, nie komentują politycy ani eksperci.
Rozpowszechnianą ilustrację sprawdziliśmy za pomocą odwróconego wyszukiwania obrazem. Okazuje się, że krąży szeroko także w rosyjskiej sieci. Była publikowana przez użytkowników rosyjskiej platformy Fotostrana, a także w rosyjskim serwisie społecznościowym VK. Co ważne, jeden z wpisów na Fotostranie datowany jest na 11 kwietnia - czyli ukazał się kilka dni wcześniej przed masowym rozsyłaniem tych ujęć. Wygląda na to, że rozpowszechniane teraz w polskiej sieci posty są następstwem tego na rosyjskiej stronie.
Zełenski w aktach Epsteina. Brak dowodów na znajomość z finansistą
Część internautów podaje, że załączane przez nich ilustracje pochodzą z nagrań, które "wyciekły" z kamer monitoringu; inni twierdzą, że zostały ujawnione z akt afery. W wyszukiwarce dokumentów ujawnionych przez Departament Sprawiedliwości USA nie ma jednak ani tych rozpowszechnianych, ani żadnych podobnych zdjęć z udziałem prezydenta Ukrainy. Nazwisko Zełenskiego pojawia się w aktach, ale nie ma dowodu, że spotykał się z finansistą. Ukraińska agencja prasowa Ukrinform przeanalizowała dokumenty pod względem obecności w nich Wołodymyra Zełenskiego. 4 lutego 2026 roku opisała, że Zełenski w aktach pojawia się głównie w nagłówkach wiadomości lub wzmiankach w artykułach prasowych wysyłanych do pracowników FBI. Wiele z nich dotyczy jego kampanii prezydenckiej z 2019 roku.
Wzmianki o Ukrainie w aktach afery Epsteina przeanalizowali także dziennikarze "The Kyiv Indepedent". Jak wynika z ich tekstu z 3 lutego, nie ma tam dowodów na znajomość Epsteina z Zełenskim, a nazwisko prezydenta pojawia się w rozmowach o kampanii z 2019 roku.
To, że ujawnione dokumenty nie potwierdzają relacji prezydenta Ukrainy z amerykańskim miliarderem oraz nie zawierają dowodów ich bezpośredniej konwersacji, zweryfikowała również redakcja fact-checkingowa Fact Crescendo.
Sklejka czterech ilustracji wzbudza bowiem wątpliwości. Jak słusznie zauważają internauci, mężczyźni są różnie ubrani na różnych ujęciach, na żadnym z ujęć nie widać dokładnie twarzy mężczyzny mającym być Zełenskim. Takie nieostrości mogą sugerować, że obrazek powstał przy pomocy sztucznej inteligencji - choć analizy wykonane narzędziami Hive i Sightengine nie pokazują tego jednoznacznie. Niemniej jednak brak dowodów na autentyczność tych kadrów, nie ma ich w ujawnionych aktach afery.