"Bez znajomości języka polskiego" mogą leczyć Polaków? Co przegłosowano

shutterstock_1846708057
Setki lekarzy mogą stracić prawo pracy w Polsce. NRL chce weta prezydenta
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Sejm uchwalił, że "lekarze bez znajomości języka polskiego będą leczyć Polaków" - twierdzi europosłanka Konfederacji Anna Bryłka. Przekaz ten rozpowszechnia również wielu internautów, w tym prorosyjskie konta. Jest w nim jednak kilka przekłamań.

Na początku maja tego roku 146 lekarzy spoza Unii Europejskiej straciło prawo do wykonywania zawodu w Polsce. Powód? Nie spełnili wymogu wykazania znajomości języka polskiego na co najmniej poziomie B1. O sprawie zrobiło się głośno po tym, jak dane te przedstawił Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej".

Teraz okazuje się, że niby ma to być już nieaktualne - w mediach społecznościowych krąży przekaz, że Sejm zmienia prawo w tym zakresie. "Koalicja rządząca dopuściła do pracy lekarzy bez znajomości języka polskiego" - tak poinformowała 15 maja na platformie X Anna Bryłka, europosłanka Konfederacji. Tłumaczyła, że chodzi o przegłosowaną przez Sejm "zmianę przepisów, które mają ułatwić zatrudnianie medyków z zagranicy mimo braku umiejętności komunikowania się z pacjentami po polsku". "Lekarze bez znajomości języka polskiego będą leczyć Polaków. Taki jest pomysł rządu, który nowelizuje prawo w tym zakresie. W ten sposób Ministerstwo Zdrowia próbuje załatać dramatyczne braki kadrowe w polskich szpitalach - kosztem bezpieczeństwa pacjentów i jakości leczenia" - stwierdziła europosłanka.

FAŁSZ
Wpis europosłanki Konfederacji o "dopuszczeniu do pracy lekarzy bez znajomości języka polskiego" wprowadza w błąd
Wpis europosłanki Konfederacji o "dopuszczeniu do pracy lekarzy bez znajomości języka polskiego" wprowadza w błąd
Źródło zdjęcia: x.com

Do posta dołączyła grafikę z wynikami sejmowego głosowania nr 52 z 15 maja. Dotyczyło przyjęcia w całości rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.

Tę samą grafikę i podobny przekaz powielali kolejni internauci. Według nich Sejm przyjął, po pierwsze, zupełnie nową regulację, która, po drugie, dotyczy wszystkich lekarzy z zagranicy. "Sejm przegłosował: lekarze bez znajomości polskiego będą leczyć Polaków. Rząd obniża standardy, pacjenci zapłacą zdrowiem i życiem" - pisali w serwisie X. Przekaz powielono np. na profilu Centrum Usług Prawnych powiązanym z dawną stroną Lega Artis (znaną z rozpowszechniania fake newsów i prorosyjskiej propagandy).

Część internautów wyrażała oburzenie, łącząc to z sytuacją lekarzy z Ukrainy. Pisali, że takim działaniem rząd "przedłuża ukraińskie macki", pytając, czy ukraińscy lekarze "nie są czasem potrzebni na swojej wojnie". Jeszcze inni mieli nadzieję, że prezydent zawetuje takie prawo.

Niektórzy jednak zarzucali europosłance manipulację. "Druk nr 2456 nie znosi wymogu znajomości języka polskiego" - tłumaczył jeden z komentujących. "Warto najpierw przeczytać tekst ze zdjęcia, zanim zacznie się siać panikę" - radził kolejny.

Wyjaśniamy, co uchwalono w Sejmie i których lekarzy z zagranicy te zmiany dotyczą.

Lekarze spoza UE i problem z językiem polskim

Zarówno pandemia COVID-19, jak i napływ uchodźców wojennych po agresji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku wymagały wprowadzenia nadzwyczajnych rozwiązań - również w systemie ochrony zdrowia. W tamtym okresie stworzono przepisy umożliwiające Ministerstwu Zdrowia przyznawanie lekarzom i lekarzom dentystom spoza Unii Europejskiej prawa wykonywania zawodu (PWZ) w ograniczonym zakresie. Naczelna Izba Lekarska zwraca uwagę, że wprowadzając te regulacje, Ministerstwo Zdrowia nie wymagało potwierdzenia znajomości języka polskiego żadnym egzaminem ani oficjalnym zaświadczeniem.

To się zmieniło w październiku 2024 roku, gdy Ministerstwo Zdrowia wydało komunikat o obowiązku przedłożenia dokumentu poświadczającego znajomość języka polskiego przynajmniej na poziomie B1 przez lekarzy i lekarzy dentystów, którzy uzyskali zgodę resortu na wykonywanie zawodu w ramach procedury uproszczonej. Niemal miesiąc później, 13 listopada 2024 roku, resort podał, że podobny obowiązek ciąży na pielęgniarkach i położnych, które uzyskały zgodę na wykonywanie zawodu w ramach procedury uproszczonej.

W tej zmianie istotna była data złożenia wniosku o zgodę Ministerstwa Zdrowia. Lekarze i lekarze dentyści, ale też pielęgniarki i położne, którzy uzyskali zgodę na wykonywanie zawodu na podstawie wniosku złożonego po 24 października 2024 roku, otrzymają prawo wykonywania zawodu tylko po przedłożeniu dokumentu poświadczającego znajomość języka polskiego minimum na poziomie B1.

Ci, którzy taką zgodę otrzymali na podstawie wniosku złożonego wcześniej, czyli do 24 października 2024 roku, mieli więcej czasu na dostarczenie dokumentu potwierdzającego znajomość języka polskiego na poziomie co najmniej B1. Mogli to zrobić do 1 maja 2026 roku. Ci, którzy nie zdążyli, stracili prawo wykonywania zawodu.

Zgodnie z ustawą o zawodzie ratownika medycznego oraz samorządzie ratowników medycznych zawód ratownika medycznego może wykonywać osoba, która "posiada znajomość języka polskiego w mowie i w piśmie w zakresie niezbędnym do wykonywania" tego zawodu (art. 2 ust. 3).

Od 1 maja ponad 250 lekarzy bez prawa wykonywania zawodu

Liczba lekarzy spoza UE, którzy stracili warunkowe prawo do wykonywania zawodu, rośnie. Takich medyków jest już 253 - dowiedziała się w drugiej połowie maja redakcja "Faktów" TVN. Powodem było nieprzedstawienie dokumentu potwierdzającego znajomość języka polskiego na poziomie co najmniej B1.

Naczelna Izba Lekarska szacuje, że obecnie w Polsce pracuje około 3,5 tysiąca lekarzy zza wschodniej granicy. Zatem ci bez egzaminu z języka polskiego stanową mniejszość.

Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, w wywiadzie opublikowanym 15 maja na stronie "Rzeczpospolitej" przyznał, że otrzymywał z Ministerstwa Zdrowia sygnały "o planowanej nowelizacji przepisów" pozwalającej medykom jeszcze przez rok pracować bez potwierdzonej znajomości języka polskiego. "Resort wręcz nakazuje nam szczególną ostrożność przy wygaszaniu uprawnień, powołując się na mającą nastąpić poprawkę. Wydaje się, że nie w taki sposób powinno się stanowić prawo w Polsce" - ocenił wówczas szef NRL.

Poprawka posła KO i głosowanie w Sejmie. O co tu chodzi?

Sygnały, które docierały do lekarskiego samorządu, potwierdziły się. Do rządowego projektu ustawy dotyczącej m.in. zmian w ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych - pierwotnie liczącego zaledwie półtorej strony - w trakcie prac sejmowej komisji zdrowia 28 kwietnia zgłoszono kilka poprawek, w tym dotyczącą lekarzy cudzoziemców z warunkowym prawem wykonywania zawodu.

Chodzi o art. 3 projektu, który zakłada wydłużenie terminu na przedstawienie certyfikatu znajomości języka polskiego na poziomie B1 - z 1 maja 2026 roku (ten termin już upłynął) do 1 maja 2027. Jego wpisanie do ustawy zaproponował na komisji Krzysztof Bojarski, poseł Koalicji Obywatelskiej, lekarz chirurg i dyrektor szpitala w Łęcznej (województwo lubelskie).

Taka zmiana wywołała sporą dyskusję w Sejmie. 13 maja Konfederacja wniosła o skreślenie art. 3, jednak komisja zdrowia tę propozycję odrzuciła.

Dwa dni później, po trzecim czytaniu projektu, sejmowa większość zagłosowała za przyjęciem rządowego projektu. Chodzi o wspomniane wyżej głosowanie nr 52, którego wynik jest teraz rozpowszechniany.

Za przyjęciem całości projektu głosowało 235 posłów, przeciw było 22, wstrzymało się aż 182. Projekt przyjęto głosami Koalicji Obywatelskiej (153 za), Polskiego Stronnictwa Ludowego (31), Lewicy (20), Centrum (14), Polski 2050 (13) i czterema głosami posłów niezrzeszonych. Wstrzymała się większość posłów Prawa i Sprawiedliwości (176) oraz czterech posłów Razem i dwóch niezrzeszonych. Przeciw był tylko jeden poseł PiS, 13 posłów Konfederacji, trzech Konfederacji Korony Polskiej, czworo posłów Demokracji i jeden niezrzeszony.

Wyniki sejmowego głosowania z 15 maja nie przesądziły jeszcze o zmianie prawa
Wyniki sejmowego głosowania z 15 maja nie przesądziły jeszcze o zmianie prawa
Źródło zdjęcia: sejm.gov.pl

Co jest manipulacją

Nie jest to jeszcze obowiązujące prawo - jak sugerowała Anna Bryłka. Projekt musi przejść jeszcze przez Senat, a następnie wróci do Sejmu, który może odrzucić poprawki Senatu. Potem trafi na biurko prezydenta. To on zdecyduje, czy ustawę podpisać, zawetować czy przesłać wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie jej zgodności z konstytucją.

Ponadto przedłużenie terminu o rok dotyczy tylko lekarzy spoza UE, którzy składali wnioski o tymczasowe PWZ do 24 października 2024 roku. Reszty nie - bo tamci wciąż nie mogą otrzymać PWZ bez udowodnienia znajomości polskiego na poziomie B1.

Nie można więc twierdzić, że głosowanie w Sejmie dotyczyło wszystkich lekarzy spoza UE pracujących w Polsce (jak wynika z wypowiedzi niżej cytowanej wiceministry zdrowia, sprawa dotyczy ok. 5 tys. osób). Nie jest to też zupełnie nowa regulacja i nie oznacza, że każdy lekarz spoza UE będzie mógł leczyć w Polsce bez znajomości języka polskiego - a taki jest właśnie przekaz w sieci związany z tym przepisem.

Szef NRL u prezydenta. Argumenty strony rządowej

W związku z głosowaniem w Sejmie szef Naczelnej Rady Lekarskiej 20 maja pilnie spotkał się z prezydentem Karolem Nawrockim. "Podkreślałem, że warunkiem powodzenia leczenia jest zawsze zrozumienie pacjenta przez lekarza, a tego nie da się osiągnąć bez znajomości języka polskiego" - tak Łukasz Jankowski powiedział Polskiej Agencji Prasowej po rozmowie z prezydentem. Jak stwierdził, Polska jest jedynym krajem w Europie, który ma tak niskie wymagania językowe wobec lekarzy cudzoziemców.

"Jeśli ktoś przez dwa lata nie osiągnął znajomości języka polskiego na poziomie B1, nie powinien liczyć na pobłażliwość państwa ani na przedłużanie terminów w nieskończoność" - ocenił szef samorządu lekarskiego. Wyraził nadzieję, że Senat w rządowej ustawie wprowadzi "poprawki, które wykluczą z systemu ochrony zdrowia lekarzy niemówiących po polsku".

Na początku 2026 roku NRL podkreślała, że "znajomość języka polskiego na poziomie B1 nie jest wystarczająca do wykonywania zawodu lekarza" i chciałaby od medyków z zagranicy wymagać poziomu B2.

Skąd pomysł na "dorzucenie" do rządowej ustawy wydłużenia o rok terminu składania certyfikatów językowych? Poseł KO Krzysztof Bojarski tak argumentował na komisji zdrowia 28 kwietnia: "Pojawił się pewien problem, bo jednostki, które są akredytowane do przeprowadzenia tego egzaminu, nie oferowały zbyt dużo tych egzaminów. W  konsekwencji jest spora grupa personelu medycznego, który pracuje w naszych szpitalach, wspiera trudne sytuacje, zwłaszcza kadrowe, w szpitalach powiatowych, a nie zdążyła złożyć zaświadczenia o zdaniu tego egzaminu. W związku z tym jest propozycja, aby przesunąć ten termin o jeden rok, do maja 2027  roku". Poseł zapewniał, że "nie otwiera to furtki uzyskiwania nowego, jakby uproszczonego prawa wykonywania zawodu w Polsce, a tylko pozwoli nam uniknąć sytuacji, kiedy spora część tego personelu, która z przyczyn niezależnych od siebie nie mogła złożyć egzaminu, będzie musiała z tych naszych szpitali zostać zwolniona".

Przedstawicielka resortu zdrowia broniła przegłosowanej w Sejmie zmiany. 13 maja wiceministra zdrowia Katarzyna Kęcka podała, że obecnie w polskim systemie ochrony zdrowia pracuje około pięciu tysięcy lekarzy z warunkowym PWZ. "Mamy też kilka tysięcy pielęgniarek i położnych pracujących w tym systemie" - dodała. Jak podkreśliła, do resortu docierają "informacje nie tyle o nieznajomości języka czy braku certyfikacji, co o zdanym egzaminie i jeszcze niewydanym zaświadczeniu".

Źródło: Konkret24
Czytaj także: