"Niemieccy żołnierze pod polskim Sejmem. Przyjechali na 'wystawę'. Dziesiątki wozów niemieckiego wojska, niemieckiej policji na polskich drogach. Nie chcemy was w Polsce!" - pisze na X poseł PiS Dariusz Matecki (pisownia wszystkich wpisów oryginalna). Dołączył nagranie - widać na nim, jak zatrzymuje trzy osoby w niemieckich mundurach. "Co tu robicie?" - pyta żołnierzy po niemiecku i angielsku. "Dlaczego niemieccy żołnierze są tutaj? Jestem polskim parlamentarzystą, Dariusz Matecki" - mówi poseł PiS. "Dobrze, mogę Ci wytłumaczyć. Mamy niemiecką ambasadę i jesteśmy tam na wystawie o..." - odpowiada jeden z żołnierzy. W tym momencie poseł w nagraniu urywa odpowiedź ze strony wojskowego. Nie dowiemy się więc, o jaką wystawę chodzi.
Dalsza części filmu to monolog Mateckiego. "Kiedy cały kraj pyta, co robią niemieccy żołnierze, niemiecka policja w środku naszego kraju, w tym w stolicy, no to idę po ulicy Wiejskiej, tuż przy Sejmie i spotykam grupę niemieckich żołnierzy, którzy, jak mówią, przyjechali na wystawę (poseł akcentuje to słowo, jakby brał je w cudzysłów). Nie chcemy w Polsce niemieckiej policji, nie chcemy w Polsce niemieckich żołnierzy. Nie chcemy armii Unii Europejskiej, która mogłaby interweniować w Polsce" - mówi. Dalej Matecki spekuluje, że wymienione siły mogłyby interweniować przeciwko ewentualnemu konserwatywnemu rządowi w Polsce, gdyby ten - zdaniem Unii Europejskiej - naruszał zasady demokracji. Ale interwencji ze strony Unii brakuje dzisiaj, kiedy "dewastowana jest praworządność i demokracja jest deptana brudnymi butami Żurka, Boronia i Tuska". Nawiązuje w ten sposób do wydarzeń w wokół Trybunału Konstytucyjnego. Wpis Dariusza Mateckiego został wyświetlony ponad 750 tys. razy.
Wideo udostępniają też inni politycy PiS i internauci. "Niemieckie wojsko pod Sejmem. Co to ma być?" - pyta poseł PiS Michał Woś, udostępniając 15-sekundowy dialog posła Mateckiego z niemieckimi żołnierzami. Post Wosia na Facebooku wywołał 9,5 tys. reakcji i ponad 2 tys. komentarzy, ma ponad 1,1 miliona wyświetleń.
"A kto poinformował nas, naród Polski? Wystawa czego? Gdzie obstawa przez WP?"; "Wiadomo ilu ich przyjechało? I czy WOT ma dość amunicji?"; "A co będą wystawiać ? Jakaś rekonstrukcja historyczna szykuje się?"; "Ja obywatelka Polski nie życzę sobie szwabow w moim kraju"; "Coś szykują. Polscy policjańci odmówili ty i Tusk ściągnął posiłki z Niemiec. Oczym to świadczy" - komentują wpis Mateckiego internauci.
Jednak nie wszyscy są krytyczni wobec obecności niemieckich żołnierzy w Warszawie. Niektórzy internauci zwracają uwagę na to, że Niemcy są sojusznikiem Polski w ramach NATO: "Chcemy w Polsce żołnierzy sojuszniczych wojsk z NATO. Niemcy to są nasi sojusznicy z NATO, a Pana zachowanie jest poniżej jakiegokolwiek poziomu"; "Polacy, gdy dowiadują się, że są w sojuszu wojskowym z Niemcami". Sprawdzamy, co niemieccy żołnierze robili w Polsce.
Rocznica powstania Bundeswehry
Scena spotkania z żołnierzami nagrana została przez Mateckiego na ulicy Wiejskiej w Warszawie, w pobliżu Sejmu. Na nagraniu widać znajdujący się tam sklep, a także szyld z napisem "notariusz". Jest to też blisko niemieckiej ambasady, która znajduje się ok. 500 m dalej, przy ul. Jazdów 2.
Zapytaliśmy ambasadę Niemiec, co niemieccy żołnierze robili w Warszawie. W odpowiedzi ambasada opisuje przyczyny obecności żołnierzy i żołnierek oraz pojazdów Bundeswehry w Polsce, zwłaszcza w Warszawie. "Ambasada Niemiec zaprasza na uroczystości z okazji 71. rocznicy powstania Bundeswehry, w ramach których prezentowana jest wystawa poświęcona 70. rocznicy powstania Sił Powietrznych, obchodzonej we wszystkich niemieckich placówkach zagranicznych. Organizacja tych uroczystości w Polsce nie jest przypadkowa ani nietypowa, lecz stanowi świadomy wyraz szacunku i uznania dla kluczowej roli Polski na wschodniej flance NATO" - czytamy w komunikacie (pisownia oryginalna).
Podkreślono, że "obecna obecność ma charakter wyłącznie uroczysty i koordynacyjny w ramach wspomnianych uroczystości. Każda dezinformacja sugerująca zaangażowanie Niemiec w sprawy wewnętrzne Polski lub insynuująca wykorzystywanie sojuszników do własnych celów zostanie stanowczo odrzucona" - czytamy w dalszej części komunikatu.
Ambasada podaje praktyczne przykłady zaangażowania Niemiec we wspólne bezpieczeństwo: "Niemcy aktywnie uczestniczyły w misjach Air Policing w Malborku i Mińsku Mazowieckim, wysyłając samoloty bojowe Eurofighter, a także udostępniając kontyngenty systemów Patriot w celu ochrony polskiej przestrzeni powietrznej", a także zapewnia o wadze polsko-niemieckich relacji sojuszniczych: "Niemcy i Polska pozostają najbliższymi partnerami w czasach, w których solidarność i przejrzystość między sojusznikami z NATO są ważniejsze niż kiedykolwiek".
Niemiecka policja nie zabezpieczała Trybunału Konstytucyjnego
W drugiej części swojego filmu poseł Matecki komentował obecność niemieckiej wojsko i policja. Te formacje w ostatnich dniach były łączone z wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. Internauci i politycy opozycji sugerowali, że niemiecka policja miała być wykorzystywana do zabezpieczania protestów w Warszawie. Dowodem miały być numery identyfikacyjne widoczne na białych policyjnych hełmach. W Konkret24 wyjaśnialiśmy, że taki wygląd hełmów od marca 2025 roku obowiązuje w polskiej policji. Obecność niemieckiej policji pod Trybunałem wykluczył też komunikat Komendy Głównej Policji.
Wyjaśnialiśmy też, że niemieckie radiowozy widoczne na polskich drogach, które rzekomo "miały jechać pod Trybunał Konstytucyjny", jechały w odwrotnym kierunku - z Warszawy w stronę Piotrkowa Trybunalskiego, a Komenda Główna Policji w komunikacie w portalu X wyjaśniała, że niemieccy funkcjonariusze kierowali się na "międzynarodowe ćwiczenia RAILEX 2026 zorganizowane przez Komendę Główną Straży Ochrony Kolei, w których udział wzięli funkcjonariusze Policji z Niemiec, Wielkiej Brytanii, Słowacji i Czech".
Z kolei 4 listopada dwie niemieckie ciężarówki wojskowe zderzyły się na autostradzie A4. Internauci pytali o powód ich obecności w Polsce. W komunikacie Żandarmeria Wojskowa napisała: "Jak ustalono, przyczyną zdarzenia było niezachowanie należytej odległości pomiędzy poruszającymi się pojazdami. (...) Informujemy, że Polska była krajem tranzytowym. Jak wynika z wydanego pozwolenia na przejazd, kolumna nie wymagała pilotażu polskich sił zbrojnych". W rozmowie z Konkret Janusz Sejmej, rzecznik MON przekazał, że transport zmierzał na Litwę.