To zrobili "bracia Ukraińcy"? Zdjęcie w maglu propagandy
Zaczęło się od wpisu na jednym z polskich kont na platformie X znanych z szerzenia prorosyjskiej i antyukraińskiej propagandy. Na opublikowanej tam 14 maja 2026 roku fotografii widać archeologów badających odkopaną zbiorową mogiłę. Stoją nad szczątkami wielu osób. Autor posta opisał to zdjęcie: "To zrobili nasi bracia Ukraińcy!". Większość odbiorców zrozumiała, że to obraz z ekshumacji zwłok ofiar zbrodni wołyńskiej przeprowadzonej na Polakach przez Ukraińską Powstańczą Armię (UPA) w latach 1943-1944.
Ten wpis nie jest już dostępny - został zablokowany po zgłoszeniu go jako "nielegalne lub szkodliwe treści" przez jednego z użytkowników X. Umożliwiają to obowiązujące w Unii Europejskiej przepisy Aktu o usługach cyfrowych (DSA). Jednak było już za późno: odcięcie źródła przekazu nie zatrzymało jego rozpowszechniania oraz fali hejtu i dezinformacji, która temu towarzyszy. Zdjęcie nadal krąży na platformach społecznościowych z antyukraińskimi podpisami. "Bracia Ukraińcy, bardziej banderowcy. Kiedy z nimi porządek?" - pytał jeden z anonimowych użytkowników serwisu X, zamieszczając tę fotografię pod postem szefa MSZ Radosława Sikorskiego (pisownia wszystkich postów oryginalna).
Przy pomocy tego zdjęcia atakowano też Pawła Kowala, pełnomocnika rządu do spraw odbudowy Ukrainy. "Kowal nie lubi takich informacji, za to Polacy, prawdziwi Polacy - tak" - zaczyna się post, którego autor opisał szczegóły zbrodni w Szeszorach, gdzie w czasie rzezi wołyńskiej członkowie UPA zamordowali ponad 100 Polaków. "Paweł Kowal blokował dostęp do miejsc ekshumacji dziennikarzom z Polski, żebyś nie zobaczył tego zdjęcia. Ha tfu, zdrajco!!!" - brzmiał kolejny wpis, który wyświetliło ponad 70 tysięcy osób.
Sztuczna inteligencja, zamiast wyjaśnić, kłamie
Część komentujących podważała jednak wersję o ofiarach UPA i sugerowała, że zdjęcie ekshumacji mogło powstać przy użyciu sztucznej inteligencji. Dlatego niektórzy pytali Groka, czyli narzędzia AI działającego w serwisie X. A ten jednoznacznie potwierdził, że "to jest zdjęcie z ekshumacji masowej mogiły ofiar zbrodni wołyńskiej z 1943 roku" wykonane w okolicach nieistniejącej polskiej wsi Wola Ostrowiecka na zachodzie dzisiejszej Ukrainy. Zdjęcie miało być aktualne, bo - jak podał Grok - "w ostatnich miesiącach IPN prowadził tam prace poszukiwawcze i odkrył nowe mogiły".
Szeszory? Wola Ostrowiecka? Od razu ucinamy te spekulacje: to zdjęcie jest prawdziwe, lecz nie powstało w żadnym z tych miejsc i nie ma związku z rzezią wołyńską.
Historia w tym przypadku jest bardziej skomplikowana, co właśnie wykorzystano do nakręcania spirali hejtu i dezinformacji.
"Ofiary sowieckiego i niemieckiego totalitaryzmu"
Żeby ustalić, skąd pochodzi to zdjęcie i jaką historię opowiada, wprowadziliśmy je do wyszukiwarki Google. Znaleźliśmy tę fotografię w artykule "Kuriera Galicyjskiego" z kwietnia 2013 roku. Nie jest więc aktualna: ktoś odkopał ją w sieci, żeby zbudować nieprawdziwy przekaz.
Tekst "Kuriera Galicyjskiego" opowiada o ekshumacjach masowych grobów we Włodzimierzu na zachodzie Ukrainy. Choć miasto leży na Wołyniu i w przeszłości nazywało się Włodzimierz Wołyński, w odkopanych mogiłach nie ma ofiar zbrodni wołyńskiej. Jak tłumaczył "Kurierowi Galicyjskiemu" Adam Kaczyński z Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa:
We Włodzimierzu spoczywają Polacy i Ukraińcy zamordowani przez NKWD w latach 1939-1941, jednakże oprócz nich są też ofiary mordów dokonywanych już podczas niemieckiej okupacji.Adam Kaczyński, Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa"Kurier Galicyjski", 18 kwietnia 2013
Historia włodzimierskich grobów z pewnością nie jest czarno-biała, co starali się wykorzystywać autorzy wpisów o "braciach Ukraińcach i Wołyniu". Jak opisała w pracy "Ekshumacje ofiar totalitaryzmów II wojny światowej na Ukrainie, Białorusi oraz Litwie" z 2018 roku dr Dominika Siemińska, naczelniczka Wydziału Kresowego w Instytucie Pamięci Narodowej, dawniej we Włodzimierzu znajdowało się grodzisko i zamek, gdzie po zajęciu miasta przez Sowietów w 1939 roku ulokowano więzienie NKWD, czyli radzieckiej policji politycznej. Od czerwca 1941 do lipca 1944 roku miejscowość okupowali naziści, więc więzienie podlegało Gestapo. Po wojnie znowu wróciło pod nadzór NKWD, które wykorzystywało budynek aż do 1957 roku, kiedy to zakład przekształcono w szpital.
Masowe mogiły na terenie dawnego grodziska pochodzą właśnie z okresu drugiej wojny światowej i - jak pisze dr Siemińska - spoczywają w nich "ofiary sowieckiego i niemieckiego totalitaryzmu". NKWD składało tam przede wszystkim ciała osób zamordowanych po wkroczeniu do Włodzimierza w 1939 roku oraz podczas tak zwanej likwidacji więzień w 1941 roku. W okresie okupacji niemieckiej do masowych mogił trafiały także ciała mordowanej ludności żydowskiej, polskiej i ukraińskiej - zwłaszcza we wrześniu 1942 roku po likwidacji miejscowego getta.
Bez związku z rzezią wołyńską
Ukraińcy nie byli głównymi wykonawcami tych zbrodni, ale niektórzy brali w nich udział. Zarówno jako funkcjonariusze NWKD, jak i kolaboranci niemieckich okupantów. Rozpowszechniane zdjęcie nie przedstawia jednak ofiar zorganizowanej ukraińskiej zbrodni wymierzonej w Polaków, którą była rzeź wołyńska. Mieszkający we Włodzimierzu i okolicach Ukraińcy - obok Polaków i Żydów - byli tak samo ofiarami mordów dokonywanych zarówno przez NWKD, jak i przez Gestapo we Włodzimierzu. Ich ciała również leżą w masowych grobach, które widać na zdjęciu.
A jak podsumowała dr Dominika Siemińska, "wyniki prac dotąd prowadzonych na terenie dawnego grodziska i więzienia pokazują, jak wstrząsające są karty historii Włodzimierza Wołyńskiego z czasów okupacji sowieckiej oraz niemieckiej". Ta historia jest teraz cynicznie wykorzystywana do nakręcania antyukraińskiego hejtu i propagandy nienawiści.